Oszczędność naszych podopiecznych!

[quote=jolki][quote=simona1961][quote=jolki]Tak sobie myślę, że nie jedna z nas, będąc w domu tak dobrze sie nie odżywia jak w pracy. I dobrze, bo co sobie żałować! Może jestem za bardzo oszczędna, ale mnie wystarcza ok...

Potrzebujesz darmowej porady lub wsparcia innych Opiekunek ? Nie zwlekaj - dołacz do nas !!!

Reklama

Życie i przygody Opiekunek za granicą - aktualne tematy :

#541 2014-09-06 23:36:18

krystynka
Member
Zarejestrowany: 2014-02-04
Posty: 826

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

jolki napisał:

simona1961 napisał:

jolki napisał:

Tak sobie myślę, że nie jedna z nas, będąc w domu tak dobrze sie nie odżywia jak w pracy. I dobrze, bo co sobie żałować!
Może jestem za bardzo oszczędna, ale mnie wystarcza ok. 60 ojro/tydzień na dwie osoby. Człowiek ma tylko jeden żołądek. Stary człowiek nie potrzebuje wiele, a ja również, bo mam za mało ruchu. Ja się boję, aby po kolejnym turmusie nie wrócić większa i w domu się odchudzać.
Dziewczyny, podpowiedzcie mi, jak się robi bitki wołowe. Ale wstyd! Dzisiaj na obiad zjedkiśmy kartofle z sosem i sałatka, bo mięsa nie dało się pokroić a co dopiero pogryźć.
Mięsko spakowałam dla piesków córki dziadka, ale ona nie była tym zachwycona.
Uświadomiła mi, że kupiłam bardzo drogie mięso, bo w NETTO, niby tanie, ale wszystko do wywalenia. Gdybym kupiła u rzeźnika mniej za tą samą kwotę,  byłoby zjadliwe. A tak 5 ojro do kosza!
Miała rację, albo ze mnie taka kucharka jak z "koziej dupy trąba".

A kto Ci kazał te bitki wołowe robić? Tak sama z nieprzymuszonej woli?
Nigdy nie robiłam, to specjalnosc mojej mamy, ale..... wołowinę, najlepiej oczywiscie polędwice wołową nalezy zbić tłuczkiem, nafaszerować cebulką, ogórkiem kiszonym i kawałkiem słoninki, grzybkiem suszonym, wczesniej namoczonym, zrolować, zapiąc wykałaczkami bądż owinąc nicią , podsmazyc, podlać wodą i dusic. Polędwica idzie szybko, reszta długo, bo wołowina długo się gotuje i dusi. Na koncu zaprawiamy sosik mąką, bądź gotowym zagęszczaczem i gotowe big_smile
Jak to tak w teorii, bo sama jeszcze nie robiłam. Bardzo mozliwe, że w innych rejonach Polski bitki wołowe to zupełnie inne danie. big_smile big_smile big_smile big_smile

Tak chciałam coś innego wymyślić i kompletna kalapa! Nikt mi nie kazał, ale chciałam tak zdrowo, tak dla odmiany. Smażyłam i gotowałam całą godzinę! Juz sobie daruję następny raz! Może ta krowa albo byk była za stara!

Tylko godzinę? Jolki to trzeba i 3 godziny i ...dłużej...Wołowe trza dłuuugo dusić! A najlepiej w piwie (nie żartuję).
"Mięso była już w plastrach, bardzo cieniutkich, wicę nie tłukłam, bo myślałam, że sie rozwali. Na talerzu niczy nie można było pokroić.
Oj tam zaraz skąpa, po prostu oszczędna. smile" -to jest zaraźliwe! Zaraziłaś się od Niemców,biedactwo wink O oszczędności mówię...

Ostatnio edytowany przez krystynka (2014-09-06 23:43:12)

Offline

 

#542 2014-09-06 23:44:47

simona1961
Member
Zarejestrowany: 2011-11-06
Posty: 1677

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

Godzina to dla wołowiny stanowczo za krótko, no chyba ze w szybkowarze. Ja paprykę faszerowaną robię godzinę, a to w koncu tylko warzywo i mielone, plus podgotowany ryż.

Jolki, ty sie wcale nie przejmuj, gotuj to co umiesz i koniec. Pamiętam , jak będąc młodą męzatką, w sklepie mięsnym rozróżniałam tylko kurczaka i schab. Reszta mięsa była dla mnie kompletnie nieidentyfikowalna big_smile big_smile big_smile big_smile  i zastanawiałam się, jak inne kobiety to rozróżniają? Jednak trening czyni mistrza big_smile big_smile big_smile big_smile

Offline

 

#543 2014-09-06 23:50:55

amelia
Przyjaciel Forum
Zarejestrowany: 2012-10-23
Posty: 4997

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

simona1961 napisał:

Godzina to dla wołowiny stanowczo za krótko, no chyba ze w szybkowarze. Ja paprykę faszerowaną robię godzinę, a to w koncu tylko warzywo i mielone, plus podgotowany ryż.

Jolki, ty sie wcale nie przejmuj, gotuj to co umiesz i koniec. Pamiętam , jak będąc młodą męzatką, w sklepie mięsnym rozróżniałam tylko kurczaka i schab. Reszta mięsa była dla mnie kompletnie nieidentyfikowalna big_smile big_smile big_smile big_smile  i zastanawiałam się, jak inne kobiety to rozróżniają? Jednak trening czyni mistrza big_smile big_smile big_smile big_smile

smile masz rację. Moja mama opowiadała jak pierwszy raz w życiu smażyła ryby, jako młoda mężatka. To były płotki złapane w jeziorze. No więc je obrała z łusek , umyła i usmażyła.... lol z wnętrznościami........ sad były gorzkie jak piołun. Oczywiście wszystkie wywaliła. Ale potem już umiała przyrządzić rybkę a nawet była wspaniałą kucharką.

Offline

 

#544 2014-09-06 23:59:27

simona1961
Member
Zarejestrowany: 2011-11-06
Posty: 1677

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

No i proszę, wujek google nie stwierdza bitek mojej mamy, a szkoda, bo sa rewelacyjne. Tak czy tak 3 godziny trza im dać.
http://www.kwestiasmaku.com/kuchnia_pol … zepis.html

Offline

 

#545 2014-09-06 23:59:28

krystynka
Member
Zarejestrowany: 2014-02-04
Posty: 826

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

amelia napisał:

simona1961 napisał:

Godzina to dla wołowiny stanowczo za krótko, no chyba ze w szybkowarze. Ja paprykę faszerowaną robię godzinę, a to w koncu tylko warzywo i mielone, plus podgotowany ryż.

Jolki, ty sie wcale nie przejmuj, gotuj to co umiesz i koniec. Pamiętam , jak będąc młodą męzatką, w sklepie mięsnym rozróżniałam tylko kurczaka i schab. Reszta mięsa była dla mnie kompletnie nieidentyfikowalna big_smile big_smile big_smile big_smile  i zastanawiałam się, jak inne kobiety to rozróżniają? Jednak trening czyni mistrza big_smile big_smile big_smile big_smile

smile masz rację. Moja mama opowiadała jak pierwszy raz w życiu smażyła ryby, jako młoda mężatka. To były płotki złapane w jeziorze. No więc je obrała z łusek , umyła i usmażyła.... lol z wnętrznościami........ sad były gorzkie jak piołun. Oczywiście wszystkie wywaliła. Ale potem już umiała przyrządzić rybkę a nawet była wspaniałą kucharką.

Chyba wszystkie przez to przechodziłyśmy wink  Mam na myśli debiut w roli kucharki...

Offline

 

#546 2014-09-07 00:00:53

jolki
Member
Zarejestrowany: 2013-11-13
Posty: 427

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

simona1961 napisał:

Matko kochana, czyli mamine wink bitki to całkiem inne bitki niz wasze big_smile big_smile big_smile  a nie mówiłam? big_smile big_smile big_smile big_smile

Zasadniczo, nie lubie wołowiny, oprócz maminych bitek big_smile big_smile big_smile big_smile

Dziewczyny, dzięki za rady!
Ten koniaczek to chyba sama bym wypiła.
To był błąd, ze nawet nie ubijałam tego mięska, bo było cieniutkie. Nastepnego razu chyba nie będzie!
Wole równiez mamine bitki.
Internet mi zanika

Offline

 

#547 2014-09-07 06:52:02

barbara.b
Member
Zarejestrowany: 2014-09-05
Posty: 3432

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

:-))) często tak jest, że jak człowiek chcę się szczególnie wystarać to wtedy właśnie nie wyjdzie :-))))
ja wczoraj na odpiernicz zrobiłam obiad a o dziwo wyszło dobre i babce się uszy trzęsły chociaż myślałam, że będzie chleb jadła. - miałam ryż sprzed dwóch dni w lodówce, śliwki kupione tydzień temu co się zaczęły psuć. babka śliwki lubi ale przy trzecim koszyczku już jej się przejadły. podsmażyłam śliwki z łyżką cukru i łyżeczką masła, ryż podgrzałam na słodkiej śmietance z cynamonem i cukrem i również łyżeczką masełka.. śliweczki na ryż i mieliśmy obiadek. niestety nie mogę robić "zdrowych" naleśników bo mam jedną patelkę, do której się wszystko klei i nie można się doprosić nowej. więc zrobiłam zdrowy ryż :-)))) koleżanka pisze, że ryż cukier podnosi :-))) a ja jeszcze do ryżu cukier, do śliwek cukier... ach. co nas nie zabije...
a na mięso ze starego zwierzaka to nie ma rady. tylko długo gotować. i to nie wiele pomoże. chociaż jak ktoś radził tu spróbować z sodą to może warto spróbować- przy fasoli działa...

jolki napisał:

simona1961 napisał:

jolki napisał:

Tak sobie myślę, że nie jedna z nas, będąc w domu tak dobrze sie nie odżywia jak w pracy. I dobrze, bo co sobie żałować!
Może jestem za bardzo oszczędna, ale mnie wystarcza ok. 60 ojro/tydzień na dwie osoby. Człowiek ma tylko jeden żołądek. Stary człowiek nie potrzebuje wiele, a ja również, bo mam za mało ruchu. Ja się boję, aby po kolejnym turmusie nie wrócić większa i w domu się odchudzać.
Dziewczyny, podpowiedzcie mi, jak się robi bitki wołowe. Ale wstyd! Dzisiaj na obiad zjedkiśmy kartofle z sosem i sałatka, bo mięsa nie dało się pokroić a co dopiero pogryźć.
Mięsko spakowałam dla piesków córki dziadka, ale ona nie była tym zachwycona.
Uświadomiła mi, że kupiłam bardzo drogie mięso, bo w NETTO, niby tanie, ale wszystko do wywalenia. Gdybym kupiła u rzeźnika mniej za tą samą kwotę,  byłoby zjadliwe. A tak 5 ojro do kosza!
Miała rację, albo ze mnie taka kucharka jak z "koziej dupy trąba".

A kto Ci kazał te bitki wołowe robić? Tak sama z nieprzymuszonej woli?
Nigdy nie robiłam, to specjalnosc mojej mamy, ale..... wołowinę, najlepiej oczywiscie polędwice wołową nalezy zbić tłuczkiem, nafaszerować cebulką, ogórkiem kiszonym i kawałkiem słoninki, grzybkiem suszonym, wczesniej namoczonym, zrolować, zapiąc wykałaczkami bądż owinąc nicią , podsmazyc, podlać wodą i dusic. Polędwica idzie szybko, reszta długo, bo wołowina długo się gotuje i dusi. Na koncu zaprawiamy sosik mąką, bądź gotowym zagęszczaczem i gotowe big_smile
Jak to tak w teorii, bo sama jeszcze nie robiłam. Bardzo mozliwe, że w innych rejonach Polski bitki wołowe to zupełnie inne danie. big_smile big_smile big_smile big_smile

Tak chciałam coś innego wymyślić i kompletna kalapa! Nikt mi nie kazał, ale chciałam tak zdrowo, tak dla odmiany. Smażyłam i gotowałam całą godzinę! Juz sobie daruję następny raz! Może ta krowa albo byk była za stara!

Offline

 

#548 2014-09-07 09:17:45

ewal8
Member
Zarejestrowany: 2012-06-06
Posty: 1453

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

simona1961 napisał:

No i proszę, wujek google nie stwierdza bitek mojej mamy, a szkoda, bo sa rewelacyjne. Tak czy tak 3 godziny trza im dać.
http://www.kwestiasmaku.com/kuchnia_pol … zepis.html

Bo Simonko mamine bitki to po prostu roladki wołowe – też paluszki lizać smile

Ja ostatnio robiłam bitki wołowe w sosie borowikowym – no po prostu POEZJA…

A z wpadek kulinarnych to już kiedyś pisałam jak zamiast papryki zwykłej do bogracza dodałam w zdwojonej ilości papryczek chili, bo w sklepie zwykłej papryki „nie stało” big_smile big_smile No co – to papryka i to papryka. A że zjeść się w ogóle nie dało, bo jakoś tak oczy na wierzch wychodziły już po jednej łyżce, to już inna sprawa. big_smile

I jeszcze mi się przypomniało, jak pierwszy raz ciasto piekłam – karpatkę – a było to w piątej klasie szkoły podstawowej i czytanie ze zrozumieniem nie było najwyższych lotów u mnie big_smile big_smile big_smile Samo ciasto to była łatwizna, ale masa budyniowa to dopiero wyzwanie: ugotować budyń i utrzeć z kostka masła – na pierwszy rzut oka też łatwizna, tylko nikt mi nie powiedział, że budyń ma być wystudzony big_smile i utarłam gorący big_smile big_smile Taka zdolna bestyja byłam big_smile big_smile

Offline

 

#549 2014-09-07 13:54:58

barbara.b
Member
Zarejestrowany: 2014-09-05
Posty: 3432

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

no  najgorsze to jak nie wyjdzie i potem trzeba siedzieć i jeść obiad i się wstydu najeść.

ewal8 napisał:

simona1961 napisał:

No i proszę, wujek google nie stwierdza bitek mojej mamy, a szkoda, bo sa rewelacyjne. Tak czy tak 3 godziny trza im dać.
http://www.kwestiasmaku.com/kuchnia_pol … zepis.html

Bo Simonko mamine bitki to po prostu roladki wołowe – też paluszki lizać smile

Ja ostatnio robiłam bitki wołowe w sosie borowikowym – no po prostu POEZJA…

A z wpadek kulinarnych to już kiedyś pisałam jak zamiast papryki zwykłej do bogracza dodałam w zdwojonej ilości papryczek chili, bo w sklepie zwykłej papryki „nie stało” big_smile big_smile No co – to papryka i to papryka. A że zjeść się w ogóle nie dało, bo jakoś tak oczy na wierzch wychodziły już po jednej łyżce, to już inna sprawa. big_smile

I jeszcze mi się przypomniało, jak pierwszy raz ciasto piekłam – karpatkę – a było to w piątej klasie szkoły podstawowej i czytanie ze zrozumieniem nie było najwyższych lotów u mnie big_smile big_smile big_smile Samo ciasto to była łatwizna, ale masa budyniowa to dopiero wyzwanie: ugotować budyń i utrzeć z kostka masła – na pierwszy rzut oka też łatwizna, tylko nikt mi nie powiedział, że budyń ma być wystudzony big_smile i utarłam gorący big_smile big_smile Taka zdolna bestyja byłam big_smile big_smile

Offline

 

#550 2014-09-07 20:07:12

kakadu
Member
Zarejestrowany: 2013-05-31
Posty: 180

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

Niestety,mieso wołowe kupione w markecie rózni się od tego kupionego u rzeznika.
Kiedyś z chytrości własnej oraz nieswiadomosci-kupiłam kawałek wołowiny na rosół w markecie.Pomyslałam sobie,że wołowina i tak musi się długo gotować,żeby rosołek smakowity był.Niestety,nawet po ponad 3 godzinach gotowania mieso był twardawe.Natomiast kupowane u rzeżnika po prostu jest cudownie miękkie.
Dlatego nie dziwię się,że bitki były twarde.Grunt,ze sosik został i bez obiadu nie zostałaś.A pieskowi może smakowało(o ile je mieso,bo nie wszystkie jedzą).

Offline

 

#551 2014-09-07 20:30:58

amelia
Przyjaciel Forum
Zarejestrowany: 2012-10-23
Posty: 4997

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

kakadu napisał:

Niestety,mieso wołowe kupione w markecie rózni się od tego kupionego u rzeznika.
Kiedyś z chytrości własnej oraz nieswiadomosci-kupiłam kawałek wołowiny na rosół w markecie.Pomyslałam sobie,że wołowina i tak musi się długo gotować,żeby rosołek smakowity był.Niestety,nawet po ponad 3 godzinach gotowania mieso był twardawe.Natomiast kupowane u rzeżnika po prostu jest cudownie miękkie.
Dlatego nie dziwię się,że bitki były twarde.Grunt,ze sosik został i bez obiadu nie zostałaś.A pieskowi może smakowało(o ile je mieso,bo nie wszystkie jedzą).

I tutaj masz w 100% rację.

Jeśli ktoś ma znajomych na wysokich stołkach w marketach, to niech się popyta o kraj pochodzenia, tego "marketowego" mięska i sposób odżywiania świnek przeznaczonych na ubój. sad

Raz kupiłam w Inermarche schab, który świecił w nocy jak farba fosforyzująca.

Podobnie jest z Pangą i niektórymi rybami - niektórzy je uwielbiają i rozkoszuję się jej smakiem, nie wiedząc gdzie żyje i czym się odżywia.  sad

Offline

 

#552 2014-09-07 20:50:23

copyfield
Member
Od: Mława - Malbork
Zarejestrowany: 2013-06-12
Posty: 1659

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

amelia napisał:

kakadu napisał:

Niestety,mieso wołowe kupione w markecie rózni się od tego kupionego u rzeznika.
Kiedyś z chytrości własnej oraz nieswiadomosci-kupiłam kawałek wołowiny na rosół w markecie.Pomyslałam sobie,że wołowina i tak musi się długo gotować,żeby rosołek smakowity był.Niestety,nawet po ponad 3 godzinach gotowania mieso był twardawe.Natomiast kupowane u rzeżnika po prostu jest cudownie miękkie.
Dlatego nie dziwię się,że bitki były twarde.Grunt,ze sosik został i bez obiadu nie zostałaś.A pieskowi może smakowało(o ile je mieso,bo nie wszystkie jedzą).

I tutaj masz w 100% rację.

Jeśli ktoś ma znajomych na wysokich stołkach w marketach, to niech się popyta o kraj pochodzenia, tego "marketowego" mięska i sposób odżywiania świnek przeznaczonych na ubój. sad

Raz kupiłam w Inermarche schab, który świecił w nocy jak farba fosforyzująca.

Podobnie jest z Pangą i niektórymi rybami - niektórzy je uwielbiają i rozkoszuję się jej smakiem, nie wiedząc gdzie żyje i czym się odżywia.  sad

Amelia nie siej defetyzmu:) U rzeźnika także możesz trafić padlinę. Mięso to mięso. Zależy jak przyrządzisz

Offline

 

#553 2014-09-07 20:58:34

amelia
Przyjaciel Forum
Zarejestrowany: 2012-10-23
Posty: 4997

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

copyfield napisał:

amelia napisał:

kakadu napisał:

Niestety,mieso wołowe kupione w markecie rózni się od tego kupionego u rzeznika.
Kiedyś z chytrości własnej oraz nieswiadomosci-kupiłam kawałek wołowiny na rosół w markecie.Pomyslałam sobie,że wołowina i tak musi się długo gotować,żeby rosołek smakowity był.Niestety,nawet po ponad 3 godzinach gotowania mieso był twardawe.Natomiast kupowane u rzeżnika po prostu jest cudownie miękkie.
Dlatego nie dziwię się,że bitki były twarde.Grunt,ze sosik został i bez obiadu nie zostałaś.A pieskowi może smakowało(o ile je mieso,bo nie wszystkie jedzą).

I tutaj masz w 100% rację.

Jeśli ktoś ma znajomych na wysokich stołkach w marketach, to niech się popyta o kraj pochodzenia, tego "marketowego" mięska i sposób odżywiania świnek przeznaczonych na ubój. sad

Raz kupiłam w Inermarche schab, który świecił w nocy jak farba fosforyzująca.

Podobnie jest z Pangą i niektórymi rybami - niektórzy je uwielbiają i rozkoszuję się jej smakiem, nie wiedząc gdzie żyje i czym się odżywia.  sad

Amelia nie siej defetyzmu:) U rzeźnika także możesz trafić padlinę. Mięso to mięso. Zależy jak przyrządzisz

"Można trafić" a trafia się zawsze, to dwie różne rzeczy . I nie wyzywaj mnie big_smile bo się pochlastam.big_smile

Offline

 

#554 2014-09-07 21:18:59

copyfield
Member
Od: Mława - Malbork
Zarejestrowany: 2013-06-12
Posty: 1659

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

amelia napisał:

copyfield napisał:

amelia napisał:

I tutaj masz w 100% rację.

Jeśli ktoś ma znajomych na wysokich stołkach w marketach, to niech się popyta o kraj pochodzenia, tego "marketowego" mięska i sposób odżywiania świnek przeznaczonych na ubój. sad

Raz kupiłam w Inermarche schab, który świecił w nocy jak farba fosforyzująca.

Podobnie jest z Pangą i niektórymi rybami - niektórzy je uwielbiają i rozkoszuję się jej smakiem, nie wiedząc gdzie żyje i czym się odżywia.  sad

Amelia nie siej defetyzmu:) U rzeźnika także możesz trafić padlinę. Mięso to mięso. Zależy jak przyrządzisz

"Można trafić" a trafia się zawsze, to dwie różne rzeczy . I nie wyzywaj mnie big_smile bo się pochlastam.big_smile

Wiedziałem, ze nie wytrzymasz i się odezwiesz smile)))))))

Offline

 

#555 2014-09-07 21:34:15

amelia
Przyjaciel Forum
Zarejestrowany: 2012-10-23
Posty: 4997

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

copyfield napisał:

amelia napisał:

copyfield napisał:


Amelia nie siej defetyzmu:) U rzeźnika także możesz trafić padlinę. Mięso to mięso. Zależy jak przyrządzisz

"Można trafić" a trafia się zawsze, to dwie różne rzeczy . I nie wyzywaj mnie big_smile bo się pochlastam.big_smile

Wiedziałem, ze nie wytrzymasz i się odezwiesz smile)))))))

Eeeee, Kolego ! Chciałbyś żebym się do Ciebie nie odezwała? big_smile

Offline

 

#556 2014-09-07 21:46:27

copyfield
Member
Od: Mława - Malbork
Zarejestrowany: 2013-06-12
Posty: 1659

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

Przed chwilą "moja" babka, podała mi na spodeczku trzy śliwki, żebym zjadł. Podziękowałem i powiedziałem, że o tej porze śliwek nie jem. Na to ona. Że te !!!! śliwki z rana mogę sobie wziąć. Nie wiedziałem czy mam się zezłościć czy śmiać.
Sam je kupuje, sam dodatkowo dla siebie muszę kupować owoce....co za wielkoduszność, że pozwolono mi brać z lodówki owoce.
Na marginesie - to jabłka są de facto liczone, ponieważ dziadek musi do oglądania telewizora zjeść jedno

Offline

 

#557 2014-09-07 21:59:56

koralik
Member
Zarejestrowany: 2014-08-06
Posty: 105

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

copyfield napisał:

Przed chwilą "moja" babka, podała mi na spodeczku trzy śliwki, żebym zjadł. Podziękowałem i powiedziałem, że o tej porze śliwek nie jem. Na to ona. Że te !!!! śliwki z rana mogę sobie wziąć. Nie wiedziałem czy mam się zezłościć czy śmiać.
Sam je kupuje, sam dodatkowo dla siebie muszę kupować owoce....co za wielkoduszność, że pozwolono mi brać z lodówki owoce.
Na marginesie - to jabłka są de facto liczone, ponieważ dziadek musi do oglądania telewizora zjeść jedno

łał smile,  widzisz jaka wielkoduszność smile))), pewnie się cieszysz tylko nic nie mówisz smile

Offline

 

#558 2014-09-07 22:06:28

jolki
Member
Zarejestrowany: 2013-11-13
Posty: 427

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

copyfield napisał:

amelia napisał:

kakadu napisał:

Niestety,mieso wołowe kupione w markecie rózni się od tego kupionego u rzeznika.
Kiedyś z chytrości własnej oraz nieswiadomosci-kupiłam kawałek wołowiny na rosół w markecie.Pomyslałam sobie,że wołowina i tak musi się długo gotować,żeby rosołek smakowity był.Niestety,nawet po ponad 3 godzinach gotowania mieso był twardawe.Natomiast kupowane u rzeżnika po prostu jest cudownie miękkie.
Dlatego nie dziwię się,że bitki były twarde.Grunt,ze sosik został i bez obiadu nie zostałaś.A pieskowi może smakowało(o ile je mieso,bo nie wszystkie jedzą).

I tutaj masz w 100% rację.

Jeśli ktoś ma znajomych na wysokich stołkach w marketach, to niech się popyta o kraj pochodzenia, tego "marketowego" mięska i sposób odżywiania świnek przeznaczonych na ubój. sad

Raz kupiłam w Inermarche schab, który świecił w nocy jak farba fosforyzująca.

Podobnie jest z Pangą i niektórymi rybami - niektórzy je uwielbiają i rozkoszuję się jej smakiem, nie wiedząc gdzie żyje i czym się odżywia.  sad

Amelia nie siej defetyzmu:) U rzeźnika także możesz trafić padlinę. Mięso to mięso. Zależy jak przyrządzisz

To najlepiej samemu sobie woła wyhodować i go zjeść!
Swoją "PODESZWĄ" (kompletna klapa), wywołałam temat dość rozległy. Dobrze, że dzień wcześniej była zupa-krem ze świeżych borowików z grzankami. Przygotowana z pomocą wujka GOOGLE!

Offline

 

#559 2014-09-07 22:46:05

amelia
Przyjaciel Forum
Zarejestrowany: 2012-10-23
Posty: 4997

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

jolki napisał:

copyfield napisał:

amelia napisał:


I tutaj masz w 100% rację.

Jeśli ktoś ma znajomych na wysokich stołkach w marketach, to niech się popyta o kraj pochodzenia, tego "marketowego" mięska i sposób odżywiania świnek przeznaczonych na ubój. sad

Raz kupiłam w Inermarche schab, który świecił w nocy jak farba fosforyzująca.

Podobnie jest z Pangą i niektórymi rybami - niektórzy je uwielbiają i rozkoszuję się jej smakiem, nie wiedząc gdzie żyje i czym się odżywia.  sad

Amelia nie siej defetyzmu:) U rzeźnika także możesz trafić padlinę. Mięso to mięso. Zależy jak przyrządzisz

To najlepiej samemu sobie woła wyhodować i go zjeść!
Swoją "PODESZWĄ" (kompletna klapa), wywołałam temat dość rozległy. Dobrze, że dzień wcześniej była zupa-krem ze świeżych borowików z grzankami. Przygotowana z pomocą wujka GOOGLE!

Hahah, na balkonie . Byka, świnię, parę kaczek i królika. Tylko jak się sąsiedzi dowiedzą, to też zaczną hodować. A temat "zelówki" nawet był przyjemny. big_smile

Offline

 

#560 2014-09-08 08:45:25

barbara.b
Member
Zarejestrowany: 2014-09-05
Posty: 3432

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

dzisiaj poniedziałek. z 15 euro w portfelu, które mi zostały z zakupów z byłego tygodnia pojechałam do sklepu na zakupy. kupiłam pół świeżego chleba, 2 bułki, masło, dla siebie wędlinę i sernik za 3 euro w mrożonkach ( poleecam niby z gut und guenstig w mrozonkach ale smakuje jak prawdziwy sernik, zwłaszcze jak się mało kasy ma bo za 3 euro to tego sernika bym nie upiekła ).  zostało mi jeszcze kasy, że ulala ... ciekawe na ile dni ma mi starczyć jeszcze...

amelia napisał:

jolki napisał:

copyfield napisał:


Amelia nie siej defetyzmu:) U rzeźnika także możesz trafić padlinę. Mięso to mięso. Zależy jak przyrządzisz

To najlepiej samemu sobie woła wyhodować i go zjeść!
Swoją "PODESZWĄ" (kompletna klapa), wywołałam temat dość rozległy. Dobrze, że dzień wcześniej była zupa-krem ze świeżych borowików z grzankami. Przygotowana z pomocą wujka GOOGLE!

Hahah, na balkonie . Byka, świnię, parę kaczek i królika. Tylko jak się sąsiedzi dowiedzą, to też zaczną hodować. A temat "zelówki" nawet był przyjemny. big_smile

Offline

 

#561 2014-09-08 16:11:47

ania1968
Member
Zarejestrowany: 2014-08-02
Posty: 450

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

A ja wrócę do moich nieszczęsnych rękawiczek jednorazowych. Mam panią z demencją i podejrzeniem Alzheimera i jednym z objawów choroby jest strach przed wodą. Mam już lift, więc JA czuję się bezpieczniej, ale moja PDP niestety nie. Dziś cały blok chyba słyszał jak płacze i prosi żeby już kończyć.Nie jest agresywna tylko przestraszona. W trakcie naszych "zapasów" nalała mi się woda do środka rękawiczek. Mam oczywiście płyn do dezynfekcji, ale niesmak pozostał. Na to, że moja PDP przyzwyczai się do kąpieli to nie mam co liczyć, ale co sądzicie o używaniu takich dłuższych z grubszej gumy? Próbował ktoś? Bo takie "zapasy" to pewnie niejedna uprawia? Wcześniej jak była spokojniejsza jakoś nie było problemu, ale ostatnie kilka dni mamy gorsze i obawiam się, że tak może zostać na stałe. Będę wdzięczna za rady. Pozdrawiam smile

Offline

 

#562 2014-09-08 16:29:52

urszula47
Member
Zarejestrowany: 2013-03-07
Posty: 1593

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

ania1968 napisał:

A ja wrócę do moich nieszczęsnych rękawiczek jednorazowych. Mam panią z demencją i podejrzeniem Alzheimera i jednym z objawów choroby jest strach przed wodą. Mam już lift, więc JA czuję się bezpieczniej, ale moja PDP niestety nie. Dziś cały blok chyba słyszał jak płacze i prosi żeby już kończyć.Nie jest agresywna tylko przestraszona. W trakcie naszych "zapasów" nalała mi się woda do środka rękawiczek. Mam oczywiście płyn do dezynfekcji, ale niesmak pozostał. Na to, że moja PDP przyzwyczai się do kąpieli to nie mam co liczyć, ale co sądzicie o używaniu takich dłuższych z grubszej gumy? Próbował ktoś? Bo takie "zapasy" to pewnie niejedna uprawia? Wcześniej jak była spokojniejsza jakoś nie było problemu, ale ostatnie kilka dni mamy gorsze i obawiam się, że tak może zostać na stałe. Będę wdzięczna za rady. Pozdrawiam smile

Mialam taka babcie i tylko raz ja wykapalam.Uwazam,ze to za duzy stres aby taka osobe kapac w pojedynke/typowo psychiatryczna opieka/rodzinie kazalam zamowic Pflegediens.Przyjechali w dwie osoby,wykapali w ciszy i spokoju.Oczywiscie kapiel dla nich t polanie chorego woda,naydlenie plus szampon na wlosy,splukanie ,osuszenie,ubranie .Za to placi Kasa Chorych,nie wyglupiaj sie dziewczyno dzwon i monituj o pomoc.

Offline

 

#563 2014-09-08 16:42:14

amelia
Przyjaciel Forum
Zarejestrowany: 2012-10-23
Posty: 4997

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

urszula47 napisał:

ania1968 napisał:

A ja wrócę do moich nieszczęsnych rękawiczek jednorazowych. Mam panią z demencją i podejrzeniem Alzheimera i jednym z objawów choroby jest strach przed wodą. Mam już lift, więc JA czuję się bezpieczniej, ale moja PDP niestety nie. Dziś cały blok chyba słyszał jak płacze i prosi żeby już kończyć.Nie jest agresywna tylko przestraszona. W trakcie naszych "zapasów" nalała mi się woda do środka rękawiczek. Mam oczywiście płyn do dezynfekcji, ale niesmak pozostał. Na to, że moja PDP przyzwyczai się do kąpieli to nie mam co liczyć, ale co sądzicie o używaniu takich dłuższych z grubszej gumy? Próbował ktoś? Bo takie "zapasy" to pewnie niejedna uprawia? Wcześniej jak była spokojniejsza jakoś nie było problemu, ale ostatnie kilka dni mamy gorsze i obawiam się, że tak może zostać na stałe. Będę wdzięczna za rady. Pozdrawiam smile

Mialam taka babcie i tylko raz ja wykapalam.Uwazam,ze to za duzy stres aby taka osobe kapac w pojedynke/typowo psychiatryczna opieka/rodzinie kazalam zamowic Pflegediens.Przyjechali w dwie osoby,wykapali w ciszy i spokoju.Oczywiscie kapiel dla nich t polanie chorego woda,naydlenie plus szampon na wlosy,splukanie ,osuszenie,ubranie .Za to placi Kasa Chorych,nie wyglupiaj sie dziewczyno dzwon i monituj o pomoc.

Ulka! Jesteś niesamowita!
Chciałam napisać przed chwilą posta i coś mi go "żarło", ale było to mniej więcej co Ty napisałaś. big_smile
Mam wrażenie ,  że mogłybyśmy być zgranymi zmienniczkami. big_smile

Dodam, Aniu nie przejmuj się wodą w rękawiczkach nic Ci się nie stanie. Masz skypa?

Offline

 

#564 2014-09-08 17:04:50

urszula47
Member
Zarejestrowany: 2013-03-07
Posty: 1593

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

Amelio ,ja juz naumialam sie tej opieki po niemiecku.Przeciez inkontynentny pacjent bezwiednie oddaje mocz i kal do tej wody,w ktorej ma sie kapac,wiec nie "cyrtola sie"wykwalifikowane sluzby medyczne przy wszelkich czynnsciach zwiazanych czy to z higiena czy zabiegami.Wazny jest spokoj i opanowanie polaczone ze stanowczoscia.Najgorzej dac sie zdominowac przez chorego i wrocic bez sil do swojej rodziny.

Offline

 

#565 2014-09-08 17:32:32

amelia
Przyjaciel Forum
Zarejestrowany: 2012-10-23
Posty: 4997

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

urszula47 napisał:

Amelio ,ja juz naumialam sie tej opieki po niemiecku.Przeciez inkontynentny pacjent bezwiednie oddaje mocz i kal do tej wody,w ktorej ma sie kapac,wiec nie "cyrtola sie"wykwalifikowane sluzby medyczne przy wszelkich czynnsciach zwiazanych czy to z higiena czy zabiegami.Wazny jest spokoj i opanowanie polaczone ze stanowczoscia.Najgorzej dac sie zdominowac przez chorego i wrocic bez sil do swojej rodziny.

Noooooo i o tooooo chodzi!  big_smile

Nawet czasem trzeba zrezygnować z kąpieli i pozostać przy myciu myjką.
Aniu, na Youtubie  można wpisać  różne kwestie z kąpielą pacjenta, i ładnie sobie obejrzeć. Na razie lecę na spacerek z dziadziem. Pa.

Offline

 

#566 2014-09-08 17:34:05

ania1968
Member
Zarejestrowany: 2014-08-02
Posty: 450

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

amelia napisał:

urszula47 napisał:

ania1968 napisał:

A ja wrócę do moich nieszczęsnych rękawiczek jednorazowych. Mam panią z demencją i podejrzeniem Alzheimera i jednym z objawów choroby jest strach przed wodą. Mam już lift, więc JA czuję się bezpieczniej, ale moja PDP niestety nie. Dziś cały blok chyba słyszał jak płacze i prosi żeby już kończyć.Nie jest agresywna tylko przestraszona. W trakcie naszych "zapasów" nalała mi się woda do środka rękawiczek. Mam oczywiście płyn do dezynfekcji, ale niesmak pozostał. Na to, że moja PDP przyzwyczai się do kąpieli to nie mam co liczyć, ale co sądzicie o używaniu takich dłuższych z grubszej gumy? Próbował ktoś? Bo takie "zapasy" to pewnie niejedna uprawia? Wcześniej jak była spokojniejsza jakoś nie było problemu, ale ostatnie kilka dni mamy gorsze i obawiam się, że tak może zostać na stałe. Będę wdzięczna za rady. Pozdrawiam smile

Mialam taka babcie i tylko raz ja wykapalam.Uwazam,ze to za duzy stres aby taka osobe kapac w pojedynke/typowo psychiatryczna opieka/rodzinie kazalam zamowic Pflegediens.Przyjechali w dwie osoby,wykapali w ciszy i spokoju.Oczywiscie kapiel dla nich t polanie chorego woda,naydlenie plus szampon na wlosy,splukanie ,osuszenie,ubranie .Za to placi Kasa Chorych,nie wyglupiaj sie dziewczyno dzwon i monituj o pomoc.

Ulka! Jesteś niesamowita!
Chciałam napisać przed chwilą posta i coś mi go "żarło", ale było to mniej więcej co Ty napisałaś. big_smile
Mam wrażenie ,  że mogłybyśmy być zgranymi zmienniczkami. big_smile

Dodam, Aniu nie przejmuj się wodą w rękawiczkach nic Ci się nie stanie. Masz skypa?

Dzięki, ja się nie boję jakoś panicznie, ale dyskomfort jest. W końcu po to się zakłada rękawiczki żeby nie mieć kontaktu z paroma przykrymi rzeczami. Ja od syna PDP cały czas coś chcę, przez pierwszy miesiąc "załatwiłam" parę grubych spraw, oprócz sprzętu pieluchy na noc i  parę drobiazgów. Ja ciągle coś chcę, on mnie ma chyba dość, więc na razie mu odpuszczę, ale jeżeli dalej tak będzie jak dziś to będę zmuszona prosić o pomoc. Ja dzisiejsze zachowanie PDP składam na karb mojego zdenerwowania. Jesteśmy po wizytacji siostry, przydarzyły się "mokre wpadki", po miesiącu pierwsza noc nie przespana bo PDP kaszlała, a jak zadzwoniłam do lekarza to jedyny wolny termin na dziś był za godzinę. Godzina na wykąpanie, wysuszenie,nakarmienie i dojazd do lekarza to naprawdę krótko. Mam nadzieję, że będzie lepiej choć odrobinę. Do teraz było w miarę ok. Mam skype, ale dziś jestem umówiona na randkę z syniem, zdawał zaległy egzamin który dzieli go od mgr, inżynierem już jest prawie dwa lata. Ja rozmawiam dopiero po 20, wcześniej nie chcę denerwować PDP. Moje namiary mogę podać e mailem, mój jest w ustawieniach. Pozdrawiam Ania.smile

Ostatnio edytowany przez ania1968 (2014-09-08 17:39:07)

Offline

 

#567 2014-09-08 18:00:13

renia1311
Member
Od: ...
Zarejestrowany: 2013-02-14
Posty: 650

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

ania1968 napisał:

amelia napisał:

urszula47 napisał:


Mialam taka babcie i tylko raz ja wykapalam.Uwazam,ze to za duzy stres aby taka osobe kapac w pojedynke/typowo psychiatryczna opieka/rodzinie kazalam zamowic Pflegediens.Przyjechali w dwie osoby,wykapali w ciszy i spokoju.Oczywiscie kapiel dla nich t polanie chorego woda,naydlenie plus szampon na wlosy,splukanie ,osuszenie,ubranie .Za to placi Kasa Chorych,nie wyglupiaj sie dziewczyno dzwon i monituj o pomoc.

Ulka! Jesteś niesamowita!
Chciałam napisać przed chwilą posta i coś mi go "żarło", ale było to mniej więcej co Ty napisałaś. big_smile
Mam wrażenie ,  że mogłybyśmy być zgranymi zmienniczkami. big_smile

Dodam, Aniu nie przejmuj się wodą w rękawiczkach nic Ci się nie stanie. Masz skypa?

Dzięki, ja się nie boję jakoś panicznie, ale dyskomfort jest. W końcu po to się zakłada rękawiczki żeby nie mieć kontaktu z paroma przykrymi rzeczami. Ja od syna PDP cały czas coś chcę, przez pierwszy miesiąc "załatwiłam" parę grubych spraw, oprócz sprzętu pieluchy na noc i  parę drobiazgów. Ja ciągle coś chcę, on mnie ma chyba dość, więc na razie mu odpuszczę, ale jeżeli dalej tak będzie jak dziś to będę zmuszona prosić o pomoc. Ja dzisiejsze zachowanie PDP składam na karb mojego zdenerwowania. Jesteśmy po wizytacji siostry, przydarzyły się "mokre wpadki", po miesiącu pierwsza noc nie przespana bo PDP kaszlała, a jak zadzwoniłam do lekarza to jedyny wolny termin na dziś był za godzinę. Godzina na wykąpanie, wysuszenie,nakarmienie i dojazd do lekarza to naprawdę krótko. Mam nadzieję, że będzie lepiej choć odrobinę. Do teraz było w miarę ok. Mam skype, ale dziś jestem umówiona na randkę z syniem, zdawał zaległy egzamin który dzieli go od mgr, inżynierem już jest prawie dwa lata. Ja rozmawiam dopiero po 20, wcześniej nie chcę denerwować PDP. Moje namiary mogę podać e mailem, mój jest w ustawieniach. Pozdrawiam Ania.smile

A jesteś pierwszą opiekunką u swojej pdp? Bo to tak wygląda trochę, jak tak piszesz.
Może mieć dosyć, bo oni  by chcieli mieć totalny spokój, żeby tylko przyjść na chwilę do mamci na kawkę, pogadać sobie, uśmiechnąć, albo i nie i usłyszeć, że wszystko jest w jak najlepszym porządku.
Z racji tego, że nie muszą opiekować się czynnie swoimi bliskimi, nie wiedzą z czym się to wiąże. No ale trudno, to co trzeba załatwić, próbuj.
Może pdp musi się przyzwyczaić do lifta.
Najlepiej by było gdyby stał za drzwiami i słuchał jak wam idzie kąpiel, ile z tym zachodu.

Offline

 

#568 2014-09-08 18:47:25

ania1968
Member
Zarejestrowany: 2014-08-02
Posty: 450

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

renia1311 napisał:

ania1968 napisał:

amelia napisał:


Ulka! Jesteś niesamowita!
Chciałam napisać przed chwilą posta i coś mi go "żarło", ale było to mniej więcej co Ty napisałaś. big_smile
Mam wrażenie ,  że mogłybyśmy być zgranymi zmienniczkami. big_smile

Dodam, Aniu nie przejmuj się wodą w rękawiczkach nic Ci się nie stanie. Masz skypa?

Dzięki, ja się nie boję jakoś panicznie, ale dyskomfort jest. W końcu po to się zakłada rękawiczki żeby nie mieć kontaktu z paroma przykrymi rzeczami. Ja od syna PDP cały czas coś chcę, przez pierwszy miesiąc "załatwiłam" parę grubych spraw, oprócz sprzętu pieluchy na noc i  parę drobiazgów. Ja ciągle coś chcę, on mnie ma chyba dość, więc na razie mu odpuszczę, ale jeżeli dalej tak będzie jak dziś to będę zmuszona prosić o pomoc. Ja dzisiejsze zachowanie PDP składam na karb mojego zdenerwowania. Jesteśmy po wizytacji siostry, przydarzyły się "mokre wpadki", po miesiącu pierwsza noc nie przespana bo PDP kaszlała, a jak zadzwoniłam do lekarza to jedyny wolny termin na dziś był za godzinę. Godzina na wykąpanie, wysuszenie,nakarmienie i dojazd do lekarza to naprawdę krótko. Mam nadzieję, że będzie lepiej choć odrobinę. Do teraz było w miarę ok. Mam skype, ale dziś jestem umówiona na randkę z syniem, zdawał zaległy egzamin który dzieli go od mgr, inżynierem już jest prawie dwa lata. Ja rozmawiam dopiero po 20, wcześniej nie chcę denerwować PDP. Moje namiary mogę podać e mailem, mój jest w ustawieniach. Pozdrawiam Ania.smile

A jesteś pierwszą opiekunką u swojej pdp? Bo to tak wygląda trochę, jak tak piszesz.
Może mieć dosyć, bo oni  by chcieli mieć totalny spokój, żeby tylko przyjść na chwilę do mamci na kawkę, pogadać sobie, uśmiechnąć, albo i nie i usłyszeć, że wszystko jest w jak najlepszym porządku.
Z racji tego, że nie muszą opiekować się czynnie swoimi bliskimi, nie wiedzą z czym się to wiąże. No ale trudno, to co trzeba załatwić, próbuj.
Może pdp musi się przyzwyczaić do lifta.
Najlepiej by było gdyby stał za drzwiami i słuchał jak wam idzie kąpiel, ile z tym zachodu.

Dzięki Amelia. Nie jestem pierwsza, ale pierwsza tak "roszczeniowa". Były tu inne panie, ale nie wracały, być może dlatego, że nie wiedziały, że jest parę rzeczy które mogą nam ułatwić pracę? Nie wiem, miejsce jest naprawdę spoko, PDP dużo śpi, właściwie wstaje tylko do jedzenia i na spacery, jeszcze chwilkę się pokręci bez celu po domu. Roboty tyle co kot napłakał, odcisków na d......dostaję od siedzenia. Jak do teraz żadnych kłopotów z przeforsowaniem moich pomysłów, a parę rzeczy mi się udało zrobić. Lift jest nowy, mam nadzieję że się przyzwyczai, parę rzeczy nauczyłam moją PDP. To nie do końca prawda, że oni wszyyyyystko zapominają. Na pewno kojarzę się jej z bezpieczeństwem,przytula się do mnie jak się boi. Wie że ja tu rządzę, traktuje mnie jak mamę, a tytułuje imieniem przyjaciółki. Jeszcze poczekam może się wtrze, jedziemy do neurologa może on coś zmieni w leczeniu? Zobaczymy, ale nawet jeżeli tak miałoby zostać to też nie jest koniec świata, tylko Jej mi  było szkoda. Swoją drogą ile kosztuje to kąpanie przez służby????Odczekam trochę i powalczę może?
A co do dzieci naszych PDP, to jest tak jak mówisz. Szybka kawka i cześć. Najlepiej jak jest wszystko gut i nikt głowy nie zawraca.

Offline

 

#569 2014-09-08 19:03:41

amelia
Przyjaciel Forum
Zarejestrowany: 2012-10-23
Posty: 4997

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

ania1968 napisał:

renia1311 napisał:

ania1968 napisał:


Dzięki, ja się nie boję jakoś panicznie, ale dyskomfort jest. W końcu po to się zakłada rękawiczki żeby nie mieć kontaktu z paroma przykrymi rzeczami. Ja od syna PDP cały czas coś chcę, przez pierwszy miesiąc "załatwiłam" parę grubych spraw, oprócz sprzętu pieluchy na noc i  parę drobiazgów. Ja ciągle coś chcę, on mnie ma chyba dość, więc na razie mu odpuszczę, ale jeżeli dalej tak będzie jak dziś to będę zmuszona prosić o pomoc. Ja dzisiejsze zachowanie PDP składam na karb mojego zdenerwowania. Jesteśmy po wizytacji siostry, przydarzyły się "mokre wpadki", po miesiącu pierwsza noc nie przespana bo PDP kaszlała, a jak zadzwoniłam do lekarza to jedyny wolny termin na dziś był za godzinę. Godzina na wykąpanie, wysuszenie,nakarmienie i dojazd do lekarza to naprawdę krótko. Mam nadzieję, że będzie lepiej choć odrobinę. Do teraz było w miarę ok. Mam skype, ale dziś jestem umówiona na randkę z syniem, zdawał zaległy egzamin który dzieli go od mgr, inżynierem już jest prawie dwa lata. Ja rozmawiam dopiero po 20, wcześniej nie chcę denerwować PDP. Moje namiary mogę podać e mailem, mój jest w ustawieniach. Pozdrawiam Ania.smile

A jesteś pierwszą opiekunką u swojej pdp? Bo to tak wygląda trochę, jak tak piszesz.
Może mieć dosyć, bo oni  by chcieli mieć totalny spokój, żeby tylko przyjść na chwilę do mamci na kawkę, pogadać sobie, uśmiechnąć, albo i nie i usłyszeć, że wszystko jest w jak najlepszym porządku.
Z racji tego, że nie muszą opiekować się czynnie swoimi bliskimi, nie wiedzą z czym się to wiąże. No ale trudno, to co trzeba załatwić, próbuj.
Może pdp musi się przyzwyczaić do lifta.
Najlepiej by było gdyby stał za drzwiami i słuchał jak wam idzie kąpiel, ile z tym zachodu.

Dzięki Amelia. Nie jestem pierwsza, ale pierwsza tak "roszczeniowa". Były tu inne panie, ale nie wracały, być może dlatego, że nie wiedziały, że jest parę rzeczy które mogą nam ułatwić pracę? Nie wiem, miejsce jest naprawdę spoko, PDP dużo śpi, właściwie wstaje tylko do jedzenia i na spacery, jeszcze chwilkę się pokręci bez celu po domu. Roboty tyle co kot napłakał, odcisków na d......dostaję od siedzenia. Jak do teraz żadnych kłopotów z przeforsowaniem moich pomysłów, a parę rzeczy mi się udało zrobić. Lift jest nowy, mam nadzieję że się przyzwyczai, parę rzeczy nauczyłam moją PDP. To nie do końca prawda, że oni wszyyyyystko zapominają. Na pewno kojarzę się jej z bezpieczeństwem,przytula się do mnie jak się boi. Wie że ja tu rządzę, traktuje mnie jak mamę, a tytułuje imieniem przyjaciółki. Jeszcze poczekam może się wtrze, jedziemy do neurologa może on coś zmieni w leczeniu? Zobaczymy, ale nawet jeżeli tak miałoby zostać to też nie jest koniec świata, tylko Jej mi  było szkoda. Swoją drogą ile kosztuje to kąpanie przez służby????Odczekam trochę i powalczę może?
A co do dzieci naszych PDP, to jest tak jak mówisz. Szybka kawka i cześć. Najlepiej jak jest wszystko gut i nikt głowy nie zawraca.

Nic nie kosztuje . Lekarz musi dać skierowanie , wyznaczą terminy i kasa chorych zapłaci.

Offline

 

#570 2014-09-08 19:15:11

barbara.b
Member
Zarejestrowany: 2014-09-05
Posty: 3432

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

hmmm.. może się przyzwyczai. moja babcia tez ma demencję i w sumie czasami nie chce jej się kąpać ale jak bardzo nie chce to jej nie męczę. następnego dnia jak jej znowu powiem, ze ma się myć to się moczy z pół godziny pod prysznicem, szoruje i się nacieszyć nie może, więc w sumie lubi tylko uważa, że nie trzeba za często. mi tam rybka. na szczęście mi się sama myje. nawet mi się koło niej nie chce stać.
a jak rozpoznajesz, że może mieć alzheimera?
ja czytałam i nie wiem co to za różnica. wyczytałam, że jak ktoś ma demencję, to przyczyną może być między innymi alzheimer ale niekoniecznie. więc nie wiem co tam u mojej babci. jestem siedem tygodni a babka czeka na neurologa jak jeszcze mnie nie było. w ogóle rodzina niby się nią zajmuje, ale w sumie to ma ją w tyłku na mój gust.
szkoda gadać. ja tez mam ich w tyłku.

ania1968 napisał:

A ja wrócę do moich nieszczęsnych rękawiczek jednorazowych. Mam panią z demencją i podejrzeniem Alzheimera i jednym z objawów choroby jest strach przed wodą. Mam już lift, więc JA czuję się bezpieczniej, ale moja PDP niestety nie. Dziś cały blok chyba słyszał jak płacze i prosi żeby już kończyć.Nie jest agresywna tylko przestraszona. W trakcie naszych "zapasów" nalała mi się woda do środka rękawiczek. Mam oczywiście płyn do dezynfekcji, ale niesmak pozostał. Na to, że moja PDP przyzwyczai się do kąpieli to nie mam co liczyć, ale co sądzicie o używaniu takich dłuższych z grubszej gumy? Próbował ktoś? Bo takie "zapasy" to pewnie niejedna uprawia? Wcześniej jak była spokojniejsza jakoś nie było problemu, ale ostatnie kilka dni mamy gorsze i obawiam się, że tak może zostać na stałe. Będę wdzięczna za rady. Pozdrawiam smile

Offline

 

#571 2014-09-08 20:26:35

ania1968
Member
Zarejestrowany: 2014-08-02
Posty: 450

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

barbara.b napisał:

hmmm.. może się przyzwyczai. moja babcia tez ma demencję i w sumie czasami nie chce jej się kąpać ale jak bardzo nie chce to jej nie męczę. następnego dnia jak jej znowu powiem, ze ma się myć to się moczy z pół godziny pod prysznicem, szoruje i się nacieszyć nie może, więc w sumie lubi tylko uważa, że nie trzeba za często. mi tam rybka. na szczęście mi się sama myje. nawet mi się koło niej nie chce stać.
a jak rozpoznajesz, że może mieć alzheimera?
ja czytałam i nie wiem co to za różnica. wyczytałam, że jak ktoś ma demencję, to przyczyną może być między innymi alzheimer ale niekoniecznie. więc nie wiem co tam u mojej babci. jestem siedem tygodni a babka czeka na neurologa jak jeszcze mnie nie było. w ogóle rodzina niby się nią zajmuje, ale w sumie to ma ją w tyłku na mój gust.
szkoda gadać. ja tez mam ich w tyłku.

ania1968 napisał:

Pozdrawiam smile

Ja jestem opiekunką i nie rozpoznaję. Diagnozę stawia lekarz.smile

Offline

 

#572 2014-09-08 21:19:52

beata1970
Member
Zarejestrowany: 2014-05-27
Posty: 133

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

Mary Poppins napisał:

Oj, ale ja dawno rybki nie jadłam a bardzo lubię. A karpika takiego światecznego to w galarecie wręcz uwielbiam.,.Dzięki dziewczyny za przypomnienie smile
Ja średnio wydaje 45 e tygodniowo na zakupy dla siebie i podopiecznej.W to wchodzą również środki czystości.Słodyczy nie jadam ale owoce kupuję namiętnie. Czasami nawet wydam 30 e na tydzień jak nie potrzebuję kupować mieska bo mam jeszcze zamrożone.Taki chomik jestem smile A mimo to mamy jadłospis urozmaicony.Nie lubię marnowac jedzenia czyje by ono nie było czy polskie czy niemieckie i zawsze "resztki" jakoś wykorzystam.Ponadto jak czegoś zapomniałam kupić albo się skonczyło mam do dyspozycji portfel Podopiecznej. Rozliczam się z paragonów.

Byłam u takiej  rodziny gdzie na 2 tygodnie opiekunka dostawała 50 Euro na 3 osoby-naprawdę -jak rozmawiałam z panią którą miałam zmieniać i mi to powiedziała to byłam przerażona ale że nie było akurat w tym czasie innych zmian to pojechałam- faktycznie tak było ale po pewnym czasie wyrobiłam sobie taki  system że raz na 2-3 tygodnie zapraszałam jedną z córek na wspólne zakupy i robiłam sobie zaopatrzenie na taki czas i wtedy mogłam żyć za te 50 euro zakupy robione były minimum  za 100 E-i moja dzika satysfakcja przy kasie kiedy widziałam miny tych skąpych babsztyli -bezcenna-nie wiem jak robiły opiekunki po mnie

Offline

 

#573 2014-09-08 21:52:52

ania1968
Member
Zarejestrowany: 2014-08-02
Posty: 450

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

Renia1311 dziękuję. Cytując Ciebie podziękowałam Amelii (też się Jej podziękowanie należało). Cieszę się, że jest to Forum, a ja mam internet. Trochę mi się pomieszało, bo miałam ciężki wieczór, rzadko się taki tu zdarza i nieprzyzwyczajona jestem. To dziękuję za rady wszystkim, ja się jednak dużo muszę jeszcze nauczyć. Dobrej nocy.

Offline

 

#574 2014-09-08 22:28:43

amelia
Przyjaciel Forum
Zarejestrowany: 2012-10-23
Posty: 4997

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

ania1968 napisał:

Renia1311 dziękuję. Cytując Ciebie podziękowałam Amelii (też się Jej podziękowanie należało). Cieszę się, że jest to Forum, a ja mam internet. Trochę mi się pomieszało, bo miałam ciężki wieczór, rzadko się taki tu zdarza i nieprzyzwyczajona jestem. To dziękuję za rady wszystkim, ja się jednak dużo muszę jeszcze nauczyć. Dobrej nocy.

a masz skyp?

Offline

 

#575 2014-09-08 22:33:05

ania1968
Member
Zarejestrowany: 2014-08-02
Posty: 450

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

amelia napisał:

ania1968 napisał:

Renia1311 dziękuję. Cytując Ciebie podziękowałam Amelii (też się Jej podziękowanie należało). Cieszę się, że jest to Forum, a ja mam internet. Trochę mi się pomieszało, bo miałam ciężki wieczór, rzadko się taki tu zdarza i nieprzyzwyczajona jestem. To dziękuję za rady wszystkim, ja się jednak dużo muszę jeszcze nauczyć. Dobrej nocy.

a masz skyp?

mam, jak podać namiary? tak publicznie to nie bardzo

Offline

 

#576 2014-09-08 22:55:21

amelia
Przyjaciel Forum
Zarejestrowany: 2012-10-23
Posty: 4997

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

ania1968 napisał:

amelia napisał:

ania1968 napisał:

Renia1311 dziękuję. Cytując Ciebie podziękowałam Amelii (też się Jej podziękowanie należało). Cieszę się, że jest to Forum, a ja mam internet. Trochę mi się pomieszało, bo miałam ciężki wieczór, rzadko się taki tu zdarza i nieprzyzwyczajona jestem. To dziękuję za rady wszystkim, ja się jednak dużo muszę jeszcze nauczyć. Dobrej nocy.

a masz skyp?

mam, jak podać namiary? tak publicznie to nie bardzo

napisałam  Ci meila

Ostatnio edytowany przez amelia (2014-09-08 22:56:35)

Offline

 

#577 2014-09-09 07:34:03

barbara.b
Member
Zarejestrowany: 2014-09-05
Posty: 3432

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

ja pierw chciałam walczyc, ale mam jeszcze półtora tygodnia i się poddałam. dzisiaj z groszami pójdę kupić chleb... w zamrażalce mam jeszcze jedną pierś i 80 g mięsa mielonego, to będą dwa obiady. ryż i resztki makaronu są to się pozapychamy... nie ma co tu walczyć, bo to nic nie da. nikt tu nie zostawał. myślałam, że babcia dawała im w kośc ale babcia jest super. to córka jest pierdolnięta. babcia od początku o tej córce mówiła zle. chociaż ma chorą głowę tzn. demencję to sie okazało, że ma rację. wcześniejsze opiekunki pracowały tu na czarno, ja przyszłam z firmy, ale firmie wypowiedziałam, bo miałam złe umowy a ta jak się dowiedziała to mnie namawiała na robotę na czarno. mówiłam jej o ubezpeiczeniu, o składkach, że mi się nie opłaca robić na czarno a do niej nic nie dociera. teraz kombinuje, że na mini bede robić, a przy mini nie ma ani ubepieczenia, ani składek. powiedziała mi, żebym się za ubezpieczeniem w pl rozglądnęła, że jest jakieś rolnicze. na co ja, że kruz to nie każdy może mieć i dlaczego ja mam u niej robić na czarno jak jest tyle firm co zatrudniają legalnie. ale do niej nic nie dociera i jest pewna, ze tu wrócę. do tego nei ma przerwy obiadowej, zakupy to wstaję o 7 kiedy pani jeszcze śpi i jadę swoim samochodem na zakupy. 20 min i spowrotem bo podopiecznej praktycznie nie powinno się zostawiać samej. niech sobie ta opiekunka tu siedzi, co twierdzi, że nigdy nie miała problemów z pieniędzmi, bo kiedy pytała to dostawała 50 euro. tylko, że jak przyjechałąm to się pytała ile będe wydawać, bo jej 50 euro nie starczy i wydaje z 80. widziałam reakcję, gdy się prosi o dokładkę- w tamtym tygodniu wyżebrałam dodatkowe 50, dostałam ją z nerwami, za to w tym tygodniu jeszcze nie mam kasy na zakupy, dzisiaj też nei będzie. może jutro uda mi sie wyżebrać. zgroza normlanie. z tej drugiej 50 chyba miało mi zostać na ten tydzień..
babcia na fusspflege czeka już 7 tygodni conajmniej, tyle ja tu jestem i od poczatku prosimy, żeby ktos przyjechał do paznokci u nóg. 7 tygodni nie było ogrodnika, tez już mówiłam, ale przecież nie trzeba mówić, bo to widać, od początku chodzi tez z okularami z wielką plama na szkle i nic nie widzi. okulista to tez problem. poszli do optyka, zbadał wszystko ale wrócili bez okularów, bo córka stwierdziła, że lepiej jak pójda do okulisty to im coś z kasy chorych zwrócą. na początku mówiła, że pod koniec września ma termin u neurologa. od 3 tygodni pytam się kiedy dokładnie ten termin jest i się nie dowiedziałam. wczoraj spytałam też, czy już sprawdziła kiedy dokładnie, powiedziała, że tak ale dalej się nie dowiedziałąm kiedy, więc podejrzewam, że zapomniała sprawdzić. nie zdziwię się jak przegapią, albo już przegapili. syn dzwoni raz na tydzień do babci, nie wiem, czy nie pogadać na odchodne z synem. ale wtedy to bym z hukiem wyleciała, bo kobieta się niczego nie spodziewa, myśli, że ja uległa i szczęśliwa, że mam pracę i że ją lubię. a ja robię dobra minę do złej gry a jak na koniec bym jej nóż w plecy wbiła to ona by dopiero zaczęła szaleć. a syn żyje w ameryce i gówno zrobi. tylko będzie się stresował, bo nie będzie wiedział jak pomóc.



beata1970 napisał:

Mary Poppins napisał:

Oj, ale ja dawno rybki nie jadłam a bardzo lubię. A karpika takiego światecznego to w galarecie wręcz uwielbiam.,.Dzięki dziewczyny za przypomnienie smile
Ja średnio wydaje 45 e tygodniowo na zakupy dla siebie i podopiecznej.W to wchodzą również środki czystości.Słodyczy nie jadam ale owoce kupuję namiętnie. Czasami nawet wydam 30 e na tydzień jak nie potrzebuję kupować mieska bo mam jeszcze zamrożone.Taki chomik jestem smile A mimo to mamy jadłospis urozmaicony.Nie lubię marnowac jedzenia czyje by ono nie było czy polskie czy niemieckie i zawsze "resztki" jakoś wykorzystam.Ponadto jak czegoś zapomniałam kupić albo się skonczyło mam do dyspozycji portfel Podopiecznej. Rozliczam się z paragonów.

Byłam u takiej  rodziny gdzie na 2 tygodnie opiekunka dostawała 50 Euro na 3 osoby-naprawdę -jak rozmawiałam z panią którą miałam zmieniać i mi to powiedziała to byłam przerażona ale że nie było akurat w tym czasie innych zmian to pojechałam- faktycznie tak było ale po pewnym czasie wyrobiłam sobie taki  system że raz na 2-3 tygodnie zapraszałam jedną z córek na wspólne zakupy i robiłam sobie zaopatrzenie na taki czas i wtedy mogłam żyć za te 50 euro zakupy robione były minimum  za 100 E-i moja dzika satysfakcja przy kasie kiedy widziałam miny tych skąpych babsztyli -bezcenna-nie wiem jak robiły opiekunki po mnie

Offline

 

#578 2014-09-09 09:00:08

amelia
Przyjaciel Forum
Zarejestrowany: 2012-10-23
Posty: 4997

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

ania1968 napisał:

Renia1311 dziękuję. Cytując Ciebie podziękowałam Amelii (też się Jej podziękowanie należało). Cieszę się, że jest to Forum, a ja mam internet. Trochę mi się pomieszało, bo miałam ciężki wieczór, rzadko się taki tu zdarza i nieprzyzwyczajona jestem. To dziękuję za rady wszystkim, ja się jednak dużo muszę jeszcze nauczyć. Dobrej nocy.

Aniu, uczymy się wszyscy do późnej starości i ciągle jest czego się uczyć. Jak ja zaczynałam export, to nie było komórek nie mówiąc o internecie . Nieraz było ciężko ale jak upadałam, to szybko wstawałam, poprawiałam koronę i dalej, wio, do przodu!

Offline

 

#579 2014-09-09 18:37:43

copyfield
Member
Od: Mława - Malbork
Zarejestrowany: 2013-06-12
Posty: 1659

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

Tak czytam -co prawda włos powinien mi się jeżyć na głowie...no ale może przywykłem. Jednego nie rozumiem. Dlaczego się na to godzicie??.
Ja pisząc o swoim skromniutkim jedzeniu - narzekam na taki system żywieniu na mojej steli. Nikt by mi nie zabronił kupić sobie pół czy całego kurczaka - bo mam akurat ochotę. Oczywiście kasa leży tzw. "ogólnodostępna" jak się kończy wioze babkę do sparkasy i bierzemy kolejny geld ....itd.
Narzekam na monotonnośc mało warzyw owoce teraz mam w ogrodzie.... . Jakbym pracował na czarno tobym podziękował, jakby firma mnie wysłała - to telefon i zjazd natychmiastowy!!!!!!!!!!!!!!! bo to jest zerwanie warunków uowy. jeszcze bym TV nasłał - niemcy są łasi na takie newsy jak to polacy głodują w niemczech - bo czytam i nie wiem o co chodzi tak naprawdę

Offline

 

#580 2014-09-10 07:55:41

barbara.b
Member
Zarejestrowany: 2014-09-05
Posty: 3432

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

ja pierwszy raz w opiece i jakoś na początku powiedziałam, że wole, żeby córka podopiecznej robiła mi zakupy, więc było wszystko ok. pomyślałam, że jak będę robiła sama to będę się zastanawiała, czy wydaję za dużo, czy za mało, czy powinnam kupować gorszej firmy rzeczy, czy lepszej... no i ona mi kupowała według listy. tylko jak przywiozła mi w huj sera żółtego, którego ani ja ani babcia nie jada, zgniła sałatę i popsute nektarynki to stwierdziłam, że będę sama robiła te zakupy. jak się zapasy pokończyły, to zaczęło być kiepsko z ta kasą, co ona mi daje. jutro mija tydzień a ja lecę na 50 euro. nie chce się kłócić, bo jeszcze półtora tygodnia mi zostało i nie zamierzam tu wracać. myślę, że żadne rozmowy by nie pomogły. czego można oczekiwać od kogoś kto latami zatrudnia na czarno. kiedyś nie było innego wyjścia a dzisiaj to tylko formalność taka umowa...
wyśmiała z córka przy mnie wszystkie opiekunki, które tu były, o ostatniej coś powiedziała, że jej nie pasowało i chociaż była u nich latami jej podziękowali. więc o czym tu gadać. godzę się, nie godzę, czekam po po prostu do wyjazdu, żeby nie być stratną na kasie. tym bardziej, że wyjechałam przez firmę. do firmy nei dzwonię, bo miałam na początku z nimi spięcia, potem córka podopiecznej miała spięcia, bo podejrzewali, że chce mnie zatrudnić na czarno... teraz już wiem jakie firmy mam wybierać, że umowa przed wyjazdem podpisywana jest i że nie wyjeżdża się bez ekuz i a1. a o kasę na jedzenie to będe pytała zawsze przed wyjazdem i minimum 100 euro tygodniowo, ale optymalna sytuacja to, że mam tyle ile potrzebuję a nie 100 euro. pierwszy raz potraktuję jako próbny, który nie do końca wyszedł tak jak chciałam. zresztą głodować jeszcze nie głoduję. tylko sytuacja mnie wkurwia. dzisiaj jak przyjdzie to powiem, żeby mi dała 100 albo dam jej listę zakupów niech sama jedzie je zrobić za 50 euro.

copyfield napisał:

Tak czytam -co prawda włos powinien mi się jeżyć na głowie...no ale może przywykłem. Jednego nie rozumiem. Dlaczego się na to godzicie??.
Ja pisząc o swoim skromniutkim jedzeniu - narzekam na taki system żywieniu na mojej steli. Nikt by mi nie zabronił kupić sobie pół czy całego kurczaka - bo mam akurat ochotę. Oczywiście kasa leży tzw. "ogólnodostępna" jak się kończy wioze babkę do sparkasy i bierzemy kolejny geld ....itd.
Narzekam na monotonnośc mało warzyw owoce teraz mam w ogrodzie.... . Jakbym pracował na czarno tobym podziękował, jakby firma mnie wysłała - to telefon i zjazd natychmiastowy!!!!!!!!!!!!!!! bo to jest zerwanie warunków uowy. jeszcze bym TV nasłał - niemcy są łasi na takie newsy jak to polacy głodują w niemczech - bo czytam i nie wiem o co chodzi tak naprawdę

Offline

 

#581 2014-09-10 08:43:52

copyfield
Member
Od: Mława - Malbork
Zarejestrowany: 2013-06-12
Posty: 1659

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

barbara.b napisał:

ja pierwszy raz w opiece i jakoś na początku powiedziałam, że wole, żeby córka podopiecznej robiła mi zakupy, więc było wszystko ok. pomyślałam, że jak będę robiła sama to będę się zastanawiała, czy wydaję za dużo, czy za mało, czy powinnam kupować gorszej firmy rzeczy, czy lepszej... no i ona mi kupowała według listy. tylko jak przywiozła mi w huj sera żółtego, którego ani ja ani babcia nie jada, zgniła sałatę i popsute nektarynki to stwierdziłam, że będę sama robiła te zakupy. jak się zapasy pokończyły, to zaczęło być kiepsko z ta kasą, co ona mi daje. jutro mija tydzień a ja lecę na 50 euro. nie chce się kłócić, bo jeszcze półtora tygodnia mi zostało i nie zamierzam tu wracać. myślę, że żadne rozmowy by nie pomogły. czego można oczekiwać od kogoś kto latami zatrudnia na czarno. kiedyś nie było innego wyjścia a dzisiaj to tylko formalność taka umowa...
wyśmiała z córka przy mnie wszystkie opiekunki, które tu były, o ostatniej coś powiedziała, że jej nie pasowało i chociaż była u nich latami jej podziękowali. więc o czym tu gadać. godzę się, nie godzę, czekam po po prostu do wyjazdu, żeby nie być stratną na kasie. tym bardziej, że wyjechałam przez firmę. do firmy nei dzwonię, bo miałam na początku z nimi spięcia, potem córka podopiecznej miała spięcia, bo podejrzewali, że chce mnie zatrudnić na czarno... teraz już wiem jakie firmy mam wybierać, że umowa przed wyjazdem podpisywana jest i że nie wyjeżdża się bez ekuz i a1. a o kasę na jedzenie to będe pytała zawsze przed wyjazdem i minimum 100 euro tygodniowo, ale optymalna sytuacja to, że mam tyle ile potrzebuję a nie 100 euro. pierwszy raz potraktuję jako próbny, który nie do końca wyszedł tak jak chciałam. zresztą głodować jeszcze nie głoduję. tylko sytuacja mnie wkurwia. dzisiaj jak przyjdzie to powiem, żeby mi dała 100 albo dam jej listę zakupów niech sama jedzie je zrobić za 50 euro.

copyfield napisał:

Tak czytam -co prawda włos powinien mi się jeżyć na głowie...no ale może przywykłem. Jednego nie rozumiem. Dlaczego się na to godzicie??.
Ja pisząc o swoim skromniutkim jedzeniu - narzekam na taki system żywieniu na mojej steli. Nikt by mi nie zabronił kupić sobie pół czy całego kurczaka - bo mam akurat ochotę. Oczywiście kasa leży tzw. "ogólnodostępna" jak się kończy wioze babkę do sparkasy i bierzemy kolejny geld ....itd.
Narzekam na monotonnośc mało warzyw owoce teraz mam w ogrodzie.... . Jakbym pracował na czarno tobym podziękował, jakby firma mnie wysłała - to telefon i zjazd natychmiastowy!!!!!!!!!!!!!!! bo to jest zerwanie warunków uowy. jeszcze bym TV nasłał - niemcy są łasi na takie newsy jak to polacy głodują w niemczech - bo czytam i nie wiem o co chodzi tak naprawdę

OK, wytrzymasz

Offline

 

#582 2014-09-10 09:35:25

barbara.b
Member
Zarejestrowany: 2014-09-05
Posty: 3432

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

no myślę :-)))) tylko sama jeszcze przedłużyłam sobie wyjazd z 6 tygodni na 8 :-))) ale wtedy jeszcze nie musiałam się martwić, ze mam lodówkę pustą. a kasa potrzebna bo trzeba auto zrobić...

copyfield napisał:

barbara.b napisał:

ja pierwszy raz w opiece i jakoś na początku powiedziałam, że wole, żeby córka podopiecznej robiła mi zakupy, więc było wszystko ok. pomyślałam, że jak będę robiła sama to będę się zastanawiała, czy wydaję za dużo, czy za mało, czy powinnam kupować gorszej firmy rzeczy, czy lepszej... no i ona mi kupowała według listy. tylko jak przywiozła mi w huj sera żółtego, którego ani ja ani babcia nie jada, zgniła sałatę i popsute nektarynki to stwierdziłam, że będę sama robiła te zakupy. jak się zapasy pokończyły, to zaczęło być kiepsko z ta kasą, co ona mi daje. jutro mija tydzień a ja lecę na 50 euro. nie chce się kłócić, bo jeszcze półtora tygodnia mi zostało i nie zamierzam tu wracać. myślę, że żadne rozmowy by nie pomogły. czego można oczekiwać od kogoś kto latami zatrudnia na czarno. kiedyś nie było innego wyjścia a dzisiaj to tylko formalność taka umowa...
wyśmiała z córka przy mnie wszystkie opiekunki, które tu były, o ostatniej coś powiedziała, że jej nie pasowało i chociaż była u nich latami jej podziękowali. więc o czym tu gadać. godzę się, nie godzę, czekam po po prostu do wyjazdu, żeby nie być stratną na kasie. tym bardziej, że wyjechałam przez firmę. do firmy nei dzwonię, bo miałam na początku z nimi spięcia, potem córka podopiecznej miała spięcia, bo podejrzewali, że chce mnie zatrudnić na czarno... teraz już wiem jakie firmy mam wybierać, że umowa przed wyjazdem podpisywana jest i że nie wyjeżdża się bez ekuz i a1. a o kasę na jedzenie to będe pytała zawsze przed wyjazdem i minimum 100 euro tygodniowo, ale optymalna sytuacja to, że mam tyle ile potrzebuję a nie 100 euro. pierwszy raz potraktuję jako próbny, który nie do końca wyszedł tak jak chciałam. zresztą głodować jeszcze nie głoduję. tylko sytuacja mnie wkurwia. dzisiaj jak przyjdzie to powiem, żeby mi dała 100 albo dam jej listę zakupów niech sama jedzie je zrobić za 50 euro.

copyfield napisał:

Tak czytam -co prawda włos powinien mi się jeżyć na głowie...no ale może przywykłem. Jednego nie rozumiem. Dlaczego się na to godzicie??.
Ja pisząc o swoim skromniutkim jedzeniu - narzekam na taki system żywieniu na mojej steli. Nikt by mi nie zabronił kupić sobie pół czy całego kurczaka - bo mam akurat ochotę. Oczywiście kasa leży tzw. "ogólnodostępna" jak się kończy wioze babkę do sparkasy i bierzemy kolejny geld ....itd.
Narzekam na monotonnośc mało warzyw owoce teraz mam w ogrodzie.... . Jakbym pracował na czarno tobym podziękował, jakby firma mnie wysłała - to telefon i zjazd natychmiastowy!!!!!!!!!!!!!!! bo to jest zerwanie warunków uowy. jeszcze bym TV nasłał - niemcy są łasi na takie newsy jak to polacy głodują w niemczech - bo czytam i nie wiem o co chodzi tak naprawdę

OK, wytrzymasz

Offline

 

#583 2014-09-10 23:29:08

ST
Member
Zarejestrowany: 2012-12-01
Posty: 1341

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

barbara.b napisał:

........ i że nie wyjeżdża się bez ekuz i a1......

Tak się da jedynie gdy wyjeżdżasz kolejny raz z tą samą firmą!  Jak zmieniasz firmę, to zatrudniając się w nowej nie dostaniesz EKUZ wcześniej jak za miesiąc - tyle min trwają formalności w ZUSie (w momencie zatrudnienia firma występuje do ZUS i czeka na A1 a potem EKUZ).  Albo więc siedzisz w PL i czekasz na EKUZ, albo jedziesz a EKUZ dosyłają Ci pocztą.

Offline

 

#584 2014-09-11 07:16:08

barbara.b
Member
Zarejestrowany: 2014-09-05
Posty: 3432

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

mam parę spraw do załatwienia w polsce, więc poczekam jak trzeba będzie.  ja będę wyjeżdżała z nową ale od tej starej nie dostałam ani ekuz ani a1. wydzwaniałam do nich 2 tygodnie o głupią umowę, bo wyjechałam na szybkiego bez niczego. po dwóch tygodniach, gdy zaczęłam dzwonić i pytać o ubezpieczenie usłyszałam, że z wszystkiego robię problemy. na co ja, że z czego robię problemy, że się doprosić o umowę nie mogłam, czy że się teraz o ubezpieczenie nie mogę doprosić. no i wypowiedziałam umowę, której się doprosiłam. a ekus i a1 do dziś nie dostałam. oni prawdopodobnie tego w ogóle nie załatwiali. cały czas mam wątpliwości, czy ja w ogóle tu legalnie jestem zatrudniona. córka podopiecznej tez żadnej umowy nie ma. to bardzo dziwna firma, bardzo dziwna umowa. w każdym bądź razie skoro oni tego nie załatwiali i mam podejrzenie, że robiłam na czarno to w nowej firmie może za to przynajmniej nie będę musiała długo czekać na te papiery. rozliczeń też żadnych nie miałam. gdy napisałam w mailu o rozliczeniach to pan mi odpisał, że mam do  niego więcej nie pisać. albo ponieważ tak namieszali będę musiała dłużej czekać, bo nic nie będzie można wyjaśnić. mam nadzieję, że nie będę miała problemów przez tą firmę. starczy mi tego całego stresu, który już mam za sobą. wyglądali bardzo wiarygodnie. w międzyczasie sobie trochę poczytałam i naprawdę nie wyjadę bez umowy, ekuz i a1. bo przez to zamieszanie to w ogóle nie mam kontaktu z firmą i muszę szukac nowej i z czasem będę w plecy... ach muszę więcej czasu poświęcić na wyszukanie dobrej firmy.


ST napisał:

barbara.b napisał:

........ i że nie wyjeżdża się bez ekuz i a1......

Tak się da jedynie gdy wyjeżdżasz kolejny raz z tą samą firmą!  Jak zmieniasz firmę, to zatrudniając się w nowej nie dostaniesz EKUZ wcześniej jak za miesiąc - tyle min trwają formalności w ZUSie (w momencie zatrudnienia firma występuje do ZUS i czeka na A1 a potem EKUZ).  Albo więc siedzisz w PL i czekasz na EKUZ, albo jedziesz a EKUZ dosyłają Ci pocztą.

Offline

 

#585 2014-09-11 11:10:28

beata1970
Member
Zarejestrowany: 2014-05-27
Posty: 133

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

barbara.b-życzę ci abyś znalazła dobrą firmę bo to jest sztuka Tu na forum są opinie,poczytaj i dzwoń ,dopytuj i wypytuj tym bardziej że teraz to już będziesz wiedziała o co konkretnie masz pytać Zyczę powodzenia

Offline

 

#586 2014-09-11 12:03:49

iza46
Member
Zarejestrowany: 2012-09-07
Posty: 1482

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

barbara.b napisał:

mam parę spraw do załatwienia w polsce, więc poczekam jak trzeba będzie.  ja będę wyjeżdżała z nową ale od tej starej nie dostałam ani ekuz ani a1. wydzwaniałam do nich 2 tygodnie o głupią umowę, bo wyjechałam na szybkiego bez niczego. po dwóch tygodniach, gdy zaczęłam dzwonić i pytać o ubezpieczenie usłyszałam, że z wszystkiego robię problemy. na co ja, że z czego robię problemy, że się doprosić o umowę nie mogłam, czy że się teraz o ubezpieczenie nie mogę doprosić. no i wypowiedziałam umowę, której się doprosiłam. a ekus i a1 do dziś nie dostałam. oni prawdopodobnie tego w ogóle nie załatwiali. cały czas mam wątpliwości, czy ja w ogóle tu legalnie jestem zatrudniona. córka podopiecznej tez żadnej umowy nie ma. to bardzo dziwna firma, bardzo dziwna umowa. w każdym bądź razie skoro oni tego nie załatwiali i mam podejrzenie, że robiłam na czarno to w nowej firmie może za to przynajmniej nie będę musiała długo czekać na te papiery. rozliczeń też żadnych nie miałam. gdy napisałam w mailu o rozliczeniach to pan mi odpisał, że mam do  niego więcej nie pisać. albo ponieważ tak namieszali będę musiała dłużej czekać, bo nic nie będzie można wyjaśnić. mam nadzieję, że nie będę miała problemów przez tą firmę. starczy mi tego całego stresu, który już mam za sobą. wyglądali bardzo wiarygodnie. w międzyczasie sobie trochę poczytałam i naprawdę nie wyjadę bez umowy, ekuz i a1. bo przez to zamieszanie to w ogóle nie mam kontaktu z firmą i muszę szukac nowej i z czasem będę w plecy... ach muszę więcej czasu poświęcić na wyszukanie dobrej firmy.


ST napisał:

barbara.b napisał:

........ i że nie wyjeżdża się bez ekuz i a1......

Tak się da jedynie gdy wyjeżdżasz kolejny raz z tą samą firmą!  Jak zmieniasz firmę, to zatrudniając się w nowej nie dostaniesz EKUZ wcześniej jak za miesiąc - tyle min trwają formalności w ZUSie (w momencie zatrudnienia firma występuje do ZUS i czeka na A1 a potem EKUZ).  Albo więc siedzisz w PL i czekasz na EKUZ, albo jedziesz a EKUZ dosyłają Ci pocztą.

Omijaj umowy tzw smieciowe,gdyz obwarowane sa karami i okazuje sie,ze Zus i Us zaczyna sciagac podatki za diety,ktore sa ukrytym wynagrodzeniem .Polecam watek http://www.opiekunki-forum.pl/viewtopic.php?id=3940  a w razie problemow http://www.opiekunki-forum.pl/viewtopic.php?id=1361   powinnas zglosic te firme do Berlina.Porob zdjecia ,nagraj babcie razem z soba,zabezpiecz sie jakos,aby nie bylo tak,ze Cie nie bylo.Juz powinnas wszystko opisac p.Timm ,nic nie tracisz.Oni draza temat az dostaniesz wyplate na konto.Probuj aplikowac na umowe o prace.

Offline

 

#587 2014-09-11 16:03:04

barbara.b
Member
Zarejestrowany: 2014-09-05
Posty: 3432

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

no tak. dopiero co znalazłam to forum. firmy, z którą wyjeżdżałam w ogóle nie sprawdzałam bo nie mogłam nic znaleźć.  jak zobaczyłam, że mają filię w niemczech to pomyślałam, ze to porządna firma. niestety obecnie z tego co widzę to i w niemczech rosną jak grzyby po deszczu niepoważne firmy. przy wyborze nie bardzo wiedziałam na co patrzeć i wzięłam pierwszą lepszą ofertę, która mi odpowiadała finansowo i była ze sprawną babcią. teraz wiem, że jeszcze wiele innych rzeczy jest ważnych. na przyszłość będę mądrzejsza. dzięki.

beata1970 napisał:

barbara.b-życzę ci abyś znalazła dobrą firmę bo to jest sztuka Tu na forum są opinie,poczytaj i dzwoń ,dopytuj i wypytuj tym bardziej że teraz to już będziesz wiedziała o co konkretnie masz pytać Zyczę powodzenia

Offline

 

#588 2014-09-13 10:08:28

ania1968
Member
Zarejestrowany: 2014-08-02
Posty: 450

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

amelia napisał:

urszula47 napisał:

ania1968 napisał:

A ja wrócę do moich nieszczęsnych rękawiczek jednorazowych. Mam panią z demencją i podejrzeniem Alzheimera i jednym z objawów choroby jest strach przed wodą. Mam już lift, więc JA czuję się bezpieczniej, ale moja PDP niestety nie. Dziś cały blok chyba słyszał jak płacze i prosi żeby już kończyć.Nie jest agresywna tylko przestraszona. W trakcie naszych "zapasów" nalała mi się woda do środka rękawiczek. Mam oczywiście płyn do dezynfekcji, ale niesmak pozostał. Na to, że moja PDP przyzwyczai się do kąpieli to nie mam co liczyć, ale co sądzicie o używaniu takich dłuższych z grubszej gumy? Próbował ktoś? Bo takie "zapasy" to pewnie niejedna uprawia? Wcześniej jak była spokojniejsza jakoś nie było problemu, ale ostatnie kilka dni mamy gorsze i obawiam się, że tak może zostać na stałe. Będę wdzięczna za rady. Pozdrawiam smile

Mialam taka babcie i tylko raz ja wykapalam.Uwazam,ze to za duzy stres aby taka osobe kapac w pojedynke/typowo psychiatryczna opieka/rodzinie kazalam zamowic Pflegediens.Przyjechali w dwie osoby,wykapali w ciszy i spokoju.Oczywiscie kapiel dla nich t polanie chorego woda,naydlenie plus szampon na wlosy,splukanie ,osuszenie,ubranie .Za to placi Kasa Chorych,nie wyglupiaj sie dziewczyno dzwon i monituj o pomoc.

Ulka! Jesteś niesamowita!
Chciałam napisać przed chwilą posta i coś mi go "żarło", ale było to mniej więcej co Ty napisałaś. big_smile
Mam wrażenie ,  że mogłybyśmy być zgranymi zmienniczkami. big_smile

Dodam, Aniu nie przejmuj się wodą w rękawiczkach nic Ci się nie stanie. Masz skypa?

Muszę wrócić do tematu. Mam już zgodę syna na zamówienie pomocy do kąpania PDP. Jak to technicznie zrobić? Recepta od lekarza? Potem muszę się dopytać gdzie to zanieść. Z tym sobie poradzę, jest w mojej miejscowości jakieś insze Diakoniestation, tzn. inaczej się nazywa, ale o to chyba biega. Jeździ kilka małych samochodzików po mieście, a miasteczko malutkie. Tu mam tak "fajnie", że wszystko muszę "siama", z jednej strony to dobrze, a z drugiej do luftu. Mój niemiecki to jest taki sobie, a tu głęboka woda niestety. Do teraz wszystko dałam radę bez zbytniego machania rękoma, więc i teraz się uda, ale zmęczona już jestem, a PDP obrała kierunek w dół. Niestety dosyć szybko nim podąża.Pogoda nie sprzyja osobom z demencją. Pozdrawiam i proszę o podzielenie się wiedzą, Ania. smile

Offline

 

#589 2014-09-13 11:26:21

rozeta19
Member
Zarejestrowany: 2014-04-14
Posty: 151

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

ania1968 napisał:

amelia napisał:

urszula47 napisał:


Mialam taka babcie i tylko raz ja wykapalam.Uwazam,ze to za duzy stres aby taka osobe kapac w pojedynke/typowo psychiatryczna opieka/rodzinie kazalam zamowic Pflegediens.Przyjechali w dwie osoby,wykapali w ciszy i spokoju.Oczywiscie kapiel dla nich t polanie chorego woda,naydlenie plus szampon na wlosy,splukanie ,osuszenie,ubranie .Za to placi Kasa Chorych,nie wyglupiaj sie dziewczyno dzwon i monituj o pomoc.

Ulka! Jesteś niesamowita!
Chciałam napisać przed chwilą posta i coś mi go "żarło", ale było to mniej więcej co Ty napisałaś. big_smile
Mam wrażenie ,  że mogłybyśmy być zgranymi zmienniczkami. big_smile

Dodam, Aniu nie przejmuj się wodą w rękawiczkach nic Ci się nie stanie. Masz skypa?

Muszę wrócić do tematu. Mam już zgodę syna na zamówienie pomocy do kąpania PDP. Jak to technicznie zrobić? Recepta od lekarza? Potem muszę się dopytać gdzie to zanieść. Z tym sobie poradzę, jest w mojej miejscowości jakieś insze Diakoniestation, tzn. inaczej się nazywa, ale o to chyba biega. Jeździ kilka małych samochodzików po mieście, a miasteczko malutkie. Tu mam tak "fajnie", że wszystko muszę "siama", z jednej strony to dobrze, a z drugiej do luftu. Mój niemiecki to jest taki sobie, a tu głęboka woda niestety. Do teraz wszystko dałam radę bez zbytniego machania rękoma, więc i teraz się uda, ale zmęczona już jestem, a PDP obrała kierunek w dół. Niestety dosyć szybko nim podąża.Pogoda nie sprzyja osobom z demencją. Pozdrawiam i proszę o podzielenie się wiedzą, Ania. smile

Aniu, dlaczego nie wyegzekwujesz pomocy od rodziny podopiecznej?  Na pewno masz sporo obowiązków, opieka 24h na dobę, podopieczna z demencją, myślę, że powinnaś otwarcie powiedzieć rodzinie by trochę pomogła. Moim zdaniem rodzina powinna służyć pomocą w takich sytuacjach, gdzie trzeba coś załatwić powinna sama włączyć się do opieki, przecież to nie jest jakaś obca osobą tylko ich bliski.

Offline

 

#590 2014-09-13 11:33:02

urszula47
Member
Zarejestrowany: 2013-03-07
Posty: 1593

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

ania1968 napisał:

amelia napisał:

urszula47 napisał:


Mialam taka babcie i tylko raz ja wykapalam.Uwazam,ze to za duzy stres aby taka osobe kapac w pojedynke/typowo psychiatryczna opieka/rodzinie kazalam zamowic Pflegediens.Przyjechali w dwie osoby,wykapali w ciszy i spokoju.Oczywiscie kapiel dla nich t polanie chorego woda,naydlenie plus szampon na wlosy,splukanie ,osuszenie,ubranie .Za to placi Kasa Chorych,nie wyglupiaj sie dziewczyno dzwon i monituj o pomoc.

Ulka! Jesteś niesamowita!
Chciałam napisać przed chwilą posta i coś mi go "żarło", ale było to mniej więcej co Ty napisałaś. big_smile
Mam wrażenie ,  że mogłybyśmy być zgranymi zmienniczkami. big_smile

Dodam, Aniu nie przejmuj się wodą w rękawiczkach nic Ci się nie stanie. Masz skypa?

Muszę wrócić do tematu. Mam już zgodę syna na zamówienie pomocy do kąpania PDP. Jak to technicznie zrobić? Recepta od lekarza? Potem muszę się dopytać gdzie to zanieść. Z tym sobie poradzę, jest w mojej miejscowości jakieś insze Diakoniestation, tzn. inaczej się nazywa, ale o to chyba biega. Jeździ kilka małych samochodzików po mieście, a miasteczko malutkie. Tu mam tak "fajnie", że wszystko muszę "siama", z jednej strony to dobrze, a z drugiej do luftu. Mój niemiecki to jest taki sobie, a tu głęboka woda niestety. Do teraz wszystko dałam radę bez zbytniego machania rękoma, więc i teraz się uda, ale zmęczona już jestem, a PDP obrała kierunek w dół. Niestety dosyć szybko nim podąża.Pogoda nie sprzyja osobom z demencją. Pozdrawiam i proszę o podzielenie się wiedzą, Ania. smile

Organizacja pomocy Pflegediensu nalezy do opiekuna prawnego,czyli rodziny w tym przypadku.To nie jest Twoja fanaberia,chodzi o bezpieczenstwo i dobre samopoczucie babci.Pamietam kolosalna roznice przy takiej depresyjno nastawionej pdp ,gdy dwie osoby podnosily ja ,ubieraly,kapaly.Byla mniej spieta,mniej wystraszona niz kiedy ja sama to robilam.Na tym polega "psychiatryczna opieka"ze zajmuja sie takim pacjentem dwie lub trzy osoby naraz.Pamietaj,ze my nie mamy uprawnien do tej opieki na terenie Niemiec.Moze idz do lekarza rodzinnego ,powiedz ze rodzina nie ma czasu i dlatego przyszlas zorganizowac pomoc ,a byc moze wlasnie koordynator jest od tego?Maja oprocz wspolpracy z polska agencja swoje sluzby medyczne do tego wlasnie celu.to nie jest normalne ,abys sama wszystko organizowala a firemki biora pieniadze za nic!

Offline

 

#591 2014-09-13 11:49:15

ania1968
Member
Zarejestrowany: 2014-08-02
Posty: 450

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

urszula47 napisał:

ania1968 napisał:

amelia napisał:


Muszę wrócić do tematu smile

Organizacja pomocy Pflegediensu nalezy do opiekuna prawnego,czyli rodziny w tym przypadku.To nie jest Twoja fanaberia,chodzi o bezpieczenstwo i dobre samopoczucie babci.Pamietam kolosalna roznice przy takiej depresyjno nastawionej pdp ,gdy dwie osoby podnosily ja ,ubieraly,kapaly.Byla mniej spieta,mniej wystraszona niz kiedy ja sama to robilam.Na tym polega "psychiatryczna opieka"ze zajmuja sie takim pacjentem dwie lub trzy osoby naraz.Pamietaj,ze my nie mamy uprawnien do tej opieki na terenie Niemiec.Moze idz do lekarza rodzinnego ,powiedz ze rodzina nie ma czasu i dlatego przyszlas zorganizowac pomoc ,a byc moze wlasnie koordynator jest od tego?Maja oprocz wspolpracy z polska agencja swoje sluzby medyczne do tego wlasnie celu.to nie jest normalne ,abys sama wszystko organizowala a firemki biora pieniadze za nic!

Ta cała moja organizacja polega na tym, że wymyślam co chcę, pytam o zgodę syna pdp, idę po receptę do lekarza domowego i zanoszę do sklepu medycznego albo wysyłam do krankenkasy. Z tym pflegediengs też mam sama spróbować, a jeżeli będzie trzeba to on mi pomoże. Jeżeli zrobię to sama będzie po prostu szybciej. Nie czuję się jakoś ponad miarę obciążona, mam mało absorbującą Pdp, zielone światło na moje pomysły, spoko kasę. Nie odczuwam potrzeby interwencji ze strony agencji czy koordynatora. Jeżeli trzeba to syn dzwoni i organizuje albo potwierdza to o co ja prosiłam. Może mój ton wydawał się lekko "jęczliwy", ale nie o to mi chodziło. Po niedzieli spróbuję to załatwić, jeżeli mi się nie uda to poproszę o pomoc syna. Pozdrawiam i dziękuję, Ania.

Offline

 

#592 2014-11-14 23:39:34

ST
Member
Zarejestrowany: 2012-12-01
Posty: 1341

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

Gdyby w prosty sposób dało się wklejać własne zdjęcia, to sfotogarafował bym skąpstwo dziadkowej córki:
- poprosiłem o kupienie (ona robi zakupy, by kupować najtańsze istniejące) kuchennej szczoteczki.  Zamiast kupić przyniosła z domu używaną, z powykręcanym włosiem
- poprosiłem o dzwonek dla dziadka (by mógł lepiej mnie przywoływać).  Córka przyniosła zardzewiały, metalowy, który kiedyś nosił na szyji jakiś baran (koza?, owca?)....
- jako środek dezynfekujący (do Toiletenstuhl) poleciła mi używać ocet. Powiedziałem że ma być w spryskiwaczu, więc przyniosła z domu jakiś czyścik. Spryskiwacz jednak nie działał (kazałem jej pokazać, jak mam to obsługiwać, by pryskało), więc przyniosła z domu inny i przelała zawartość...
- 3/4 powkręcanych w mieszkaniu żarówek było spalonych (powyrzucałem). Córka kupiła 1/3 zamówionej ilości
Starzy, zdemenciali ludzie, mają odbicia na punkcie oszczędności, ale jak nie można tłumaczyć tego chorobą, to rzygać się chce mając z tym do czynienia sad  To chyba także jedna z przyczyn, dlaczego Niemcy są smutnym narodem.... sad  Odmawianie sobie najdrobniejszych przyjemności, skąpstwo i drobiazgowe wyliczanie wszystkiego przez całe życie musi prowadzić do smutnego żywota.... sad

Offline

 

#593 2014-11-14 23:55:05

jogi45
Member
Zarejestrowany: 2013-03-15
Posty: 457

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

Tylko nie proś o ręczniki papierowe bo przyniesie ci używane. Wiesz że niektóre dają się zamoczyć, wypłukać i wysuszyć ? Niestety albo na szczęście nie pamiętam które. Nie każe ci wody po ugotowanych ziemniakach używać do ugotowania zupy ?

Offline

 

#594 2014-11-15 00:04:04

bozencina50
Member
Zarejestrowany: 2014-09-22
Posty: 1278

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

ST napisał:

Gdyby w prosty sposób dało się wklejać własne zdjęcia, to sfotogarafował bym skąpstwo dziadkowej córki:
- poprosiłem o kupienie (ona robi zakupy, by kupować najtańsze istniejące) kuchennej szczoteczki.  Zamiast kupić przyniosła z domu używaną, z powykręcanym włosiem
- poprosiłem o dzwonek dla dziadka (by mógł lepiej mnie przywoływać).  Córka przyniosła zardzewiały, metalowy, który kiedyś nosił na szyji jakiś baran (koza?, owca?)....
- jako środek dezynfekujący (do Toiletenstuhl) poleciła mi używać ocet. Powiedziałem że ma być w spryskiwaczu, więc przyniosła z domu jakiś czyścik. Spryskiwacz jednak nie działał (kazałem jej pokazać, jak mam to obsługiwać, by pryskało), więc przyniosła z domu inny i przelała zawartość...
- 3/4 powkręcanych w mieszkaniu żarówek było spalonych (powyrzucałem). Córka kupiła 1/3 zamówionej ilości
Starzy, zdemenciali ludzie, mają odbicia na punkcie oszczędności, ale jak nie można tłumaczyć tego chorobą, to rzygać się chce mając z tym do czynienia sad  To chyba także jedna z przyczyn, dlaczego Niemcy są smutnym narodem.... sad  Odmawianie sobie najdrobniejszych przyjemności, skąpstwo i drobiazgowe wyliczanie wszystkiego przez całe życie musi prowadzić do smutnego żywota.... sad

Ale się ubawiłam:-) :-) :-):-)

Offline

 

#595 2014-11-15 00:41:46

amelia
Przyjaciel Forum
Zarejestrowany: 2012-10-23
Posty: 4997

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

Kiedyś miałam babcię co "pampersy" suszyła na kaloryferach. Jak ją próbowałam uświadomić co to oznacza, to wycinała nożyczkami i te suche kawałki wkładała do majtów i sypało jej się potem "próchno z dopy" po całej chałupie.

Oj, czego my jeszcze doświadczymy?

Offline

 

#596 2014-11-15 07:25:42

myszkamiki
Member
Zarejestrowany: 2013-08-04
Posty: 145

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

Mój dziadzio wycierał pupe po kupie: dwa listki papieru składał chyba ze 3 razy, wziął kolejne 3 i znowu to samo, kolejne 2 listki okazały się już czyste po wytarciu pupy więc odłożył na rolkę papieru do ponownego użycia.

Offline

 

#597 2014-11-15 07:38:52

copyfield
Member
Od: Mława - Malbork
Zarejestrowany: 2013-06-12
Posty: 1659

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

myszkamiki napisał:

Mój dziadzio wycierał pupe po kupie: dwa listki papieru składał chyba ze 3 razy, wziął kolejne 3 i znowu to samo, kolejne 2 listki okazały się już czyste po wytarciu pupy więc odłożył na rolkę papieru do ponownego użycia.

Poleć mu dawny polski sposób - niech wykorzystuje tony ulotek które taraz zawalają nasze skrzynki pocztowe - niektóre są szorstkie .IDEALNE

Offline

 

#598 2014-11-15 09:33:24

alutek48
Member
Zarejestrowany: 2014-10-30
Posty: 12

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

ST napisał:

Gdyby w prosty sposób dało się wklejać własne zdjęcia, to sfotogarafował bym skąpstwo dziadkowej córki:
- poprosiłem o kupienie (ona robi zakupy, by kupować najtańsze istniejące) kuchennej szczoteczki.  Zamiast kupić przyniosła z domu używaną, z powykręcanym włosiem
- poprosiłem o dzwonek dla dziadka (by mógł lepiej mnie przywoływać).  Córka przyniosła zardzewiały, metalowy, który kiedyś nosił na szyji jakiś baran (koza?, owca?)....
- jako środek dezynfekujący (do Toiletenstuhl) poleciła mi używać ocet. Powiedziałem że ma być w spryskiwaczu, więc przyniosła z domu jakiś czyścik. Spryskiwacz jednak nie działał (kazałem jej pokazać, jak mam to obsługiwać, by pryskało), więc przyniosła z domu inny i przelała zawartość...
- 3/4 powkręcanych w mieszkaniu żarówek było spalonych (powyrzucałem). Córka kupiła 1/3 zamówionej ilości
Starzy, zdemenciali ludzie, mają odbicia na punkcie oszczędności, ale jak nie można tłumaczyć tego chorobą, to rzygać się chce mając z tym do czynienia sad  To chyba także jedna z przyczyn, dlaczego Niemcy są smutnym narodem.... sad  Odmawianie sobie najdrobniejszych przyjemności, skąpstwo i drobiazgowe wyliczanie wszystkiego przez całe życie musi prowadzić do smutnego żywota.... sad

...To,że matka z synem rozliczają się co do centa jeżeli on zrobi jakiś zakup to jeszcze mogę zrozumieć smile albo,że nie zawsze ona zaproponuje wypicie kawy czy nie poczęstuje czymś słodkim jak akurat mamy to na stole a on przyjechał z zakupami(robi zakupy ciężkich rzeczy:woda,mleko itd) Jednak to co opisujecie to znam tylko z opowiadań smile na wielkie szczęście... smile....... i tak jak Ty jestem w okolicach Hannoveru...na zachód ok 90km. pozdrawiam serdecznie.. no i udanego dnia życzę...smile

Ostatnio edytowany przez alutek48 (2014-11-15 11:02:40)

Offline

 

#599 2014-11-15 10:43:05

renia1311
Member
Od: ...
Zarejestrowany: 2013-02-14
Posty: 650

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

Jak na razie należę do tych szczęśliwców, którzy powyższe historie znają li i jedynie z forum smile. Jak na razie, ale dobrze wiedzieć do czego Niemcy są zdolni w imię oszczędności. Ale tu się z Tobą St zgodzę, że pewnie dlatego są narodem z brakiem poczucia humoru.

Offline

 

#600 2014-11-15 11:11:51

arielka
Member
Zarejestrowany: 2014-09-08
Posty: 790

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

alutek48 napisał:

[
...Hannoveru...na zachód ok 90km. pozdrawiam serdecznie.. no i udanego dnia życzę...smile

Dolna Saksonia, tak to taki baaaardzo oszczędny Land wink
Widać to na spotkaniach firmowych i konferencjach, najtwardsze herbatniczki zostaną pochłonięte do ostatniego okruszka wink

Offline

 

#601 2014-11-15 15:01:53

alutek48
Member
Zarejestrowany: 2014-10-30
Posty: 12

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

arielka napisał:

alutek48 napisał:

[
...Hannoveru...na zachód ok 90km. pozdrawiam serdecznie.. no i udanego dnia życzę...smile

Dolna Saksonia, tak to taki baaaardzo oszczędny Land wink
Widać to na spotkaniach firmowych i konferencjach, najtwardsze herbatniczki zostaną pochłonięte do ostatniego okruszka wink

hahahahahaha........dobre... smile ale wiesz co? teraz przyszło mi coś do głowy....dwa dni temu dostałam od babci gacie ,które miały dziurki i kazała przerobić je na ściereczki do sprzątania choć w szafie pełno tego nowego ,profesjonalnego itd. To chyba można zaliczyć do ekstremalnej oszczędności?...... smile

Offline

 

#602 2014-11-15 15:22:09

amelia
Przyjaciel Forum
Zarejestrowany: 2012-10-23
Posty: 4997

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

alutek48 napisał:

arielka napisał:

alutek48 napisał:

[
...Hannoveru...na zachód ok 90km. pozdrawiam serdecznie.. no i udanego dnia życzę...smile

Dolna Saksonia, tak to taki baaaardzo oszczędny Land wink
Widać to na spotkaniach firmowych i konferencjach, najtwardsze herbatniczki zostaną pochłonięte do ostatniego okruszka wink

hahahahahaha........dobre... smile ale wiesz co? teraz przyszło mi coś do głowy....dwa dni temu dostałam od babci gacie ,które miały dziurki i kazała przerobić je na ściereczki do sprzątania choć w szafie pełno tego nowego ,profesjonalnego itd. To chyba można zaliczyć do ekstremalnej oszczędności?...... smile

Jedna babula miała 8 worków (takich czarnych foliowych,120 litrowych) szmatek. Szyła sobie (nie wiem czy sama czy u krawcowej) bardzo dużo bluzek i sukienek i zbierała te ścinki, robiła takie zawiniątka, związywała jakąś podłużną ścinką-sznureczkiem i magazynowała to w domu.  Inna znów na strychu miała kolekcję kubków po jogurtach, też było tego ze 4 worki.

Offline

 

#603 2014-11-15 17:49:42

arielka
Member
Zarejestrowany: 2014-09-08
Posty: 790

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

alutek48 napisał:

[
ale wiesz co? teraz przyszło mi coś do głowy....dwa dni temu dostałam od babci gacie ,które miały dziurki i kazała przerobić je na ściereczki do sprzątania choć w szafie pełno tego nowego ,profesjonalnego itd. To chyba można zaliczyć do ekstremalnej oszczędności?...... smile

Jest to z pewnością rodzaj oszczędności pod hasłem "Dbajmy o środowisko naturalne, precz z mikrofibrą, która się nie rozkłada!"
Czy to ekstremalne? Nie. Ekstremalne byłoby, gdyby kazała ci obrębić dziurki i zrobić z gatek ażurową serwetkę tongue


amelia napisał:

Jedna babula miała 8 worków (takich czarnych foliowych,120 litrowych) szmatek. Szyła sobie (nie wiem czy sama czy u krawcowej) bardzo dużo bluzek i sukienek i zbierała te ścinki, robiła takie zawiniątka, związywała jakąś podłużną ścinką-sznureczkiem i magazynowała to w domu.  Inna znów na strychu miała kolekcję kubków po jogurtach, też było tego ze 4 worki.

Nie wiem, czy to oszczędność. Może to syndrom przeżytej powojennej biedy? Moja Babcia robiła ściereczki ze zużytych prześcieradeł i poszewek. Też tak mam tongue

Ostatnio edytowany przez arielka (2014-11-15 17:51:38)

Offline

 

#604 2014-11-15 18:01:33

arielka
Member
Zarejestrowany: 2014-09-08
Posty: 790

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

myszkamiki napisał:

Mój dziadzio wycierał pupe po kupie: dwa listki papieru składał chyba ze 3 razy, wziął kolejne 3 i znowu to samo, kolejne 2 listki okazały się już czyste po wytarciu pupy więc odłożył na rolkę papieru do ponownego użycia.

O nie! Nigdy w to nie uwierzę yikes:

copyfield napisał:

Poleć mu dawny polski sposób - niech wykorzystuje tony ulotek które taraz zawalają nasze skrzynki pocztowe - niektóre są szorstkie .IDEALNE

Ale te szorstkie to tylko do twarzy, super peeling big_smile

jogi45 napisał:

Nie każe ci wody po ugotowanych ziemniakach używać do ugotowania zupy ?

Ojtam, ojtam! Ja używam wody, która zbiera się podczas gotowania brokułów w naczyniu na parę, to bardzo esenscjonalne. Gdy na drugi dzień robię zupę brokułową, to ją dodaję.
No ale ja jestem z Wielkopolski, a my jesteśmy oszczędni. Nie wiadomo dlaczego krakowskie centusie mówią, że jesteśmy chytrzy hmm

Offline

 

#605 2014-11-15 18:17:34

renia1311
Member
Od: ...
Zarejestrowany: 2013-02-14
Posty: 650

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

arielka napisał:

myszkamiki napisał:

Mój dziadzio wycierał pupe po kupie: dwa listki papieru składał chyba ze 3 razy, wziął kolejne 3 i znowu to samo, kolejne 2 listki okazały się już czyste po wytarciu pupy więc odłożył na rolkę papieru do ponownego użycia.

O nie! Nigdy w to nie uwierzę yikes:

copyfield napisał:

Poleć mu dawny polski sposób - niech wykorzystuje tony ulotek które taraz zawalają nasze skrzynki pocztowe - niektóre są szorstkie .IDEALNE

Ale te szorstkie to tylko do twarzy, super peeling big_smile

jogi45 napisał:

Nie każe ci wody po ugotowanych ziemniakach używać do ugotowania zupy ?

Ojtam, ojtam! Ja używam wody, która zbiera się podczas gotowania brokułów w naczyniu na parę, to bardzo esenscjonalne. Gdy na drugi dzień robię zupę brokułową, to ją dodaję.
No ale ja jestem z Wielkopolski, a my jesteśmy oszczędni. Nie wiadomo dlaczego krakowskie centusie mówią, że jesteśmy chytrzy hmm

Niestety słyszałam o takim przypadku, wnuczka opowiadała o swojej babci, niestety jeszcze nie starej, że suszy papier toaletowy, a do biednych nie należy! Oczywiście Niemka

Ostatnio edytowany przez renia1311 (2014-11-15 18:17:59)

Offline

 

#606 2014-11-15 18:37:45

ania1968
Member
Zarejestrowany: 2014-08-02
Posty: 450

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

arielka napisał:

myszkamiki napisał:

Mój dziadzio wycierał pupe po kupie: dwa listki papieru składał chyba ze 3 razy, wziął kolejne 3 i znowu to samo, kolejne 2 listki okazały się już czyste po wytarciu pupy więc odłożył na rolkę papieru do ponownego użycia.

O nie! Nigdy w to nie uwierzę yikes:

copyfield napisał:

Poleć mu dawny polski sposób - niech wykorzystuje tony ulotek które taraz zawalają nasze skrzynki pocztowe - niektóre są szorstkie .IDEALNE

Ale te szorstkie to tylko do twarzy, super peeling big_smile

jogi45 napisał:

Nie każe ci wody po ugotowanych ziemniakach używać do ugotowania zupy ?

Ojtam, ojtam! Ja używam wody, która zbiera się podczas gotowania brokułów w naczyniu na parę, to bardzo esenscjonalne. Gdy na drugi dzień robię zupę brokułową, to ją dodaję.
No ale ja jestem z Wielkopolski, a my jesteśmy oszczędni. Nie wiadomo dlaczego krakowskie centusie mówią, że jesteśmy chytrzy hmm

Ja też jestem oszczędna, a do Poznania mam chyba z 500 km, każda poszwa kończy jako ścierka do mycia okien, ręcznik do rąk na działkę, czy budowę big_smile . Ciuchy dostaję używane od siostry(nowe też mam), część przekazuję dalej itd, to jest eko. Z niemiecką oszczędnością w tak hardkorowym wydaniu się nie spotkałam. No może siostra mojej PDP jak jest z wizytacją, nie mylić z wizytą próbuje przemycać swoje pomysły. Ale to taki lżejszy gatunek, typu "noś fartuszek nie będziesz musiała codziennie bluzki zmieniać", "codzienny prysznic to zabójstwo dla skóry" itd, ale to chyba nawet złośliwe nie jest. Zwłaszcza, że ona nie ma tu nic do gadania. A z tym papierem, to chyba jest związane z demencją nie z oszczędnością. Mam za sobą dwa miejsca u PDP z Alzheimerem krańcowo różne, bieda i dobrze sytuowana rodzina, dobre ciuchy, wyposażenie domu itd. teraz też starość na wypasie, a 1 listek jest normą. Tym niezbyt pachnącym akcentem skończę. Dobrej nocy życzę.

Ostatnio edytowany przez ania1968 (2014-11-15 18:44:45)

Offline

 

#607 2014-11-15 19:53:10

alutek48
Member
Zarejestrowany: 2014-10-30
Posty: 12

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

arielka napisał:

alutek48 napisał:

[
ale wiesz co? teraz przyszło mi coś do głowy....dwa dni temu dostałam od babci gacie ,które miały dziurki i kazała przerobić je na ściereczki do sprzątania choć w szafie pełno tego nowego ,profesjonalnego itd. To chyba można zaliczyć do ekstremalnej oszczędności?...... smile

Jest to z pewnością rodzaj oszczędności pod hasłem "Dbajmy o środowisko naturalne, precz z mikrofibrą, która się nie rozkłada!"
Czy to ekstremalne? Nie. Ekstremalne byłoby, gdyby kazała ci obrębić dziurki i zrobić z gatek ażurową serwetkę tongue


amelia napisał:

Jedna babula miała 8 worków (takich czarnych foliowych,120 litrowych) szmatek. Szyła sobie (nie wiem czy sama czy u krawcowej) bardzo dużo bluzek i sukienek i zbierała te ścinki, robiła takie zawiniątka, związywała jakąś podłużną ścinką-sznureczkiem i magazynowała to w domu.  Inna znów na strychu miała kolekcję kubków po jogurtach, też było tego ze 4 worki.

Nie wiem, czy to oszczędność. Może to syndrom przeżytej powojennej biedy? Moja Babcia robiła ściereczki ze zużytych prześcieradeł i poszewek. Też tak mam tongue

..też tak myślałam......ale to i okruszki jedzone z podłogi,czy ten chlebuś kamienny mogą wynikać z tego syndromu... smile

Offline

 

#608 2014-11-17 18:39:05

loxodroma
Member
Zarejestrowany: 2014-11-12
Posty: 38

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

ja właśnie mam odwrotnie nigdy w życiu nie widziałam takiego marnotrawienia i wyrzucania jadzenia jak w domu
gdzie jestem NIGDY! rodzina mojego podopiecznego ma 3 lodówki ( w tym 2 w piwnicy) i jedną zamrażalkę -taką jak w hipermarketach -ogromna ilość jedzenia w lodówkach i zamrażalce jedzenie dawno po terminie nienadające się do spożytku, musiałam nieźle się natrudzić żeby to wszystko ogarnąć,
mają jeszcze spiżarkę w której są przeróżne makarony sosy w proszku cukry mąki naprawdę szok!!!! co tydzień jeżdżę z zięciem pacjentki na zakupy i kupuję niewiele no bo wszystko w sumie mamy on za to do koszyka wrzuca towaru za ok 100 euro (co tydzień)-a to jest dużo nie ogarniam tego proszę mi wierzyć sad

Offline

 

#609 2014-11-18 17:23:55

arielka
Member
Zarejestrowany: 2014-09-08
Posty: 790

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

To dopiero jest oszczędność big_smile
Ale my to chyba również potrafimy wink

Wie aus Pizzakartons Geschirr wird

http://www.stern.de/genuss/essen/pizza- … 37252.html

Ostatnio edytowany przez arielka (2014-11-18 17:27:11)

Offline

 

#610 2014-11-18 19:00:48

ST
Member
Zarejestrowany: 2012-12-01
Posty: 1341

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

Mój pierwszy dziadek w Monachium miał forsę i to było widać, ale od oszczędności wolny nie był.  Powstała z tego dziwna mieszanka: z jednej strony nie podobało mu się, jak kupowałem szynkę czy dżem w średniej cenie (najtańszych nie kupowałem), a z drugiej sprawdzając (szczegółowo) paragony ze sklepów i dając mi kolejne życiowe pieniądze, mocno narzekał, że za dużo wydaję.... ;(

Offline

 

#611 2014-12-07 20:43:01

aligator99
Member
Zarejestrowany: 2014-07-11
Posty: 94

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

Szukałam tego wątku wink i znalazłam
U mnie jest tak
Ja nie robię zakupów . Piszę karteczkę , daje ją w piątek rano i w sobotę są zakupy  .Ja dla syna dziadka robię 2 kilometrową kartkę z czego na drugi dzień dostaje mały plastikowy koszyczek z jedzeniem na 2- 3 dni sad
Piszę chleb to mi przywozi chleb  składający się z 5 kromek a kiedy w wtorek albo w środę mówię aby dokupił chleb to mi mówi że dziadek dużo je.
Jestem ciekawa i napiszcie ile jest przydzielonej kasy na jedzenie dla opiekunki ?? ( jedzenie dla siebie sama przywożę)

Wy mówicie skąpstwo ?????
To był kolejny tydzień i kolejny piątek karteczka i na drugi dzień zakupy . Karteczka 2 kilometrowa . Sobota . Czekałam na zakupy z myślą że te zakupy będą normalne . I przy okazji czekania sprzątałam mieszkanko dziadka . Syn dziadzia przyjechał pod dom otworzył klapę samochodu a tam cały przedział bagażowy wywalony żarciem a z przedziału bagażowego  wywalonego  zajebistym żarciem  wyjął  koszyczek zakupy dla mnie i dla dziadka .
Syn kupował dla siebie mięso mielone I klasy a dla mnie mięso 3 dni przed terminem . Fajnie co ?

Offline

 

#612 2014-12-07 20:51:41

matka najlepszego syna
Member
Od: PL/DE
Zarejestrowany: 2014-11-11
Posty: 200

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

CHAMSTWO!!!

Ja mam raczej spoko...nie wiem, co bym zrobiła w takim przypadku...na żadnej stelli nie miałam problemu z zakupami.

Offline

 

#613 2014-12-07 20:52:01

urszula47
Member
Zarejestrowany: 2013-03-07
Posty: 1593

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

Przed momoentem wkleilam info po niemiecku dla rodzin cwaniakow http://www.opiekunki-forum.pl/viewtopic … 7&p=27 wez wydrukuj i podaj mu strone ile Ty masz miec na jedzenie 229eur/mies niech Ci da sama sobie kupisz.Jak mzesz wozic jedzenie ze soba?Jak jestes zdesperowana to nic nie poradzisz ,tylko polubowne zalatwienie tego problemu.

Offline

 

#614 2014-12-07 23:08:15

jogi45
Member
Zarejestrowany: 2013-03-15
Posty: 457

Re: Oszczędność naszych podopiecznych!

aligator99 napisał:

Szukałam tego wątku wink i znalazłam
U mnie jest tak
Ja nie robię zakupów . Piszę karteczkę , daje ją w piątek rano i w sobotę są zakupy  .Ja dla syna dziadka robię 2 kilometrową kartkę z czego na drugi dzień dostaje mały plastikowy koszyczek z jedzeniem na 2- 3 dni sad
Piszę chleb to mi przywozi chleb  składający się z 5 kromek a kiedy w wtorek albo w środę mówię aby dokupił chleb to mi mówi że dziadek dużo je.
Jestem ciekawa i napiszcie ile jest przydzielonej kasy na jedzenie dla opiekunki ?? ( jedzenie dla siebie sama przywożę)

Wy mówicie skąpstwo ?????
To był kolejny tydzień i kolejny piątek karteczka i na drugi dzień zakupy . Karteczka 2 kilometrowa . Sobota . Czekałam na zakupy z myślą że te zakupy będą normalne . I przy okazji czekania sprzątałam mieszkanko dziadka . Syn dziadzia przyjechał pod dom otworzył klapę samochodu a tam cały przedział bagażowy wywalony żarciem a z przedziału bagażowego  wywalonego  zajebistym żarciem  wyjął  koszyczek zakupy dla mnie i dla dziadka .
Syn kupował dla siebie mięso mielone I klasy a dla mnie mięso 3 dni przed terminem . Fajnie co ?

I nie komentujesz tych zakupów? Nie upominasz się o więcej? Nie ma możliwości żebyście razem jechali na zakupy? Synuś pewnie wie że przywozisz swoje jedzenie i kupuje tylko dla dziadka. Nie wiem czy jesteś na umowie ale jeśli tak to niech firma ci odpowie najlepiej mailem czy Niemcy mają w umowie wyżywienie i upominaj się o swoje. Jeśli nie to po prostu powiedz że należy ci się wyżywienie w wystarczającej ilości , jakości i składzie. No ja bym tak zrobiła w każdym razie. Ja wykorzystuję każdą głupią uwagę Niemców na swoja stronę. Nie jestem upierdliwa jak nie muszę ale jak na czymś mi zależy to nie popuszczę.

Offline

 

Reklama

Podobne tematy :

Jakie naturalne zioła dla podopiecznych? - Mam pytanie, niedawno zaczęłam opiekować się starszą panią. Spędzam z nią mnóstwo czasu a co za tym idzie mam mnóstwo obowiązków w jej domu...

Starczy głód - zjawisko nadmiernego podjadania u podopiecznych - [b]Wraz z wiekiem zauważyć można zmniejszenie szybkości procesów metabolicznych, a także coraz mniejszą aktywność fizyczną...

Jak zapobiegać przeziębieniom u podopiecznych? - Mamy jesień, pogoda niefajna, plucha, wiatr, niedługo przyjdzie zima, a co się z tym wiąże-przyjdą też przeziębienia...

Bezsenność u podopiecznych - Starzenie się człowieka, związane jest z mniejszym zapotrzebowaniem na sen. Młoda osoba do regeneracji organizmu potrzebuje około 8h, podczas gdy seniorowi wystarczy już 6 h snu...

Seksualność naszych pacjentów - jak sobie radzicie ? - Napiszę tu teraz o czymś o czym widzę żadna z was drogie kolezanki po fachu nie pisze a problem jest i jak sobie z nim poradzić sama juz nie wiem...

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB

Polityka Prywatności i Polityka Cookies