Opiekunki UK

[quote=Tosia]A powiedzcie mi dziewczyny jak długo planujecie pracować? Do emerytury? Czy tak długo jak dacie radę? Jak zdrowie Wam pozwoli pracujcie...

Potrzebujesz darmowej porady lub wsparcia innych Opiekunek ? Nie zwlekaj - dołacz do nas !!!

Reklama

Poradnik dla Opiekunki - aktualne tematy :

#2861 2019-08-25 17:44:36

Stasia_
Member
Zarejestrowany: 2015-12-29
Posty: 517

Re: Opiekunki UK

Tosia napisał:

A powiedzcie mi dziewczyny jak długo planujecie pracować? Do emerytury? Czy tak długo jak dacie radę?

Jak zdrowie Wam pozwoli pracujcie. Jestem na wcześniejszej emeryturze, póki co pracuję. Chwalę sobie to, że mam zajęcie, pieniądze i kontakt z ludźmi.
Będę pracować póki mi nie podziękują. Różnie ludzie podchodzą do emerytury. Moja dawna znajoma pracowała do momentu aż pojawiły się wnuki. Mam kumpelę, która ma pod 70-tkę i nadal pracuje w szkole. Wszystko zależy od okoliczności. Ona daje mi napęd na każdy dzień. W ubiegłym roku rozbudowała domek. W salonie jeszcze nie ma podłóg ale ma dach nad głową i nie musi już płacić za wynajem. Piszę o tych domkach, bo marzę, że może i mnie uda się coś zbudować. Trzeba marzyć, wierzyć i mieć nowe cele.Pozdrawiam

Tak dlugo jak bedzie trzeba, trudno robic jakies plany, jak i tak wszystko nie zalezy od nas. Po pierwsze czy zdrowie dopisze, by pracowac tak dlugo? Po drugie, gdzie? W Polsce? Słabo widzę aplikowanie gdzies w wieku 60+, jak docelowe miejsce pracy nie jest zabezpieczone przez znajomych/wczesniejsza prace w tej samej firmie itp. Ja mam poczucie, ze pozostaja nam albo takie byle jakie prace na emigracji albo tylko stworzenie sobie wlasnego miejsca pracy. Jesli macie w reku 'towar' ktory ktos inny kupi/za niego zaplaci, albo macie pomysl na sklep, ktory nie splajtuje po 2 roku, to mozna planowac przyszlosc do emerytury wlacznie.
Ja nie odrzucam niczego na przyszlosc, byleby bylo na oplaty i zycie. Rozwazam takze prace w dyskoncie jak bedzie taka potrzeba, czemu nie?

Offline

 

#2862 2019-08-25 18:15:53

Stasia_
Member
Zarejestrowany: 2015-12-29
Posty: 517

Re: Opiekunki UK

Bozencina, co bedziesz robic przez te 2 tygodnie  w domu dziadka? Masz jakies pomysly, jest mozliwosc, ze jak odpoczniesz od stersow minionych i odwiedzisz dziadka w szpitalu, po prostu pojedziesz pozwiedzac okolice? Ja bym tak zrobila chyba.

Kumpele, przyjaciolki w PL mam 2, takie od lat. Ale to dorosle przyjaznie, ze szkol nie mam, nie znalazlam takich osob, ktore odbieralyby na podobnych falach jak ja. Bylam dla nich zbyt powazna, zbyt malo rozrywkowa chyba, troche dziwolag, bo wychowywala mnie babcia urodzona w 19 stuleciu, a poza nia otaczali wylacznie ludzie po 50ce, 60ce. Uzywalam dziwnych slow, bylam skrepowana staroswieckimi konwenansami, przez to nie umialam sie dostroic do niefrasobiliwosci moich rowiesnikow, wiec bylam samotnikiem. W domu rodzinnym obowiązywały staroswieckie zasady, miedzy innymi o odwiedzaniu sie po uzgodnieniu rodziców z rodzicami, braku telefonow po 22 - moja rodzina gasila zwykle nadmiar energii kolezanek i kolegow. Wzajemne odwiedzanie skonczylo sie jakos w 4 klasie podstawowki.
Kolezanki z liceum, po wyjsciu za maz pozmienialy nazwiska, adresy i telefony. Probowalam odnalezc kontakt, zeby chociaz spytac co porabiaja, ale nawet 'nasza klasa' nie pomogla. Moze nie maja sie czym chwalic?
Z tymi dwoma kumpelami znamy sie od 30 lat, ale poznalysmy sie w pracy. Widujemy sie regularnie od lat i mam nadzieje, ze przyjaznie te przetrwaja juz wszystko. Wiele razy stwierdzalysmy, ze bylybysmy lepszymi 'mezami' dla siebie nawzajem, niz ich aktualni. Ale, tylko ja sie rozwiodlam big_smile, a one nadal znosza swoj los, raz lepiej, raz gorzej. Jedna jest zadowolona z wyboru, druga nie, ale i tak szans na odejscie na razie nie ma. Pewnie dokolebie sie do smierci, bo jest zalezna od chlopa ekonomicznie, sama nie pracuje, ma niepelnosprawne dziecko (juz doroslego faceta), ktorym sie opiekuje od jego urodzenia. Brak rodziny, mieszkania, stazu pracy (i emerytury zapewne) trzyma ja w kleszczach zaleznosci.
Jej sytuacja to ciezki temat dla nas wszystkich trzech.

Dobrze kojarzysz Bozencina smile Chalupa stoi, tego lata udalo mi sie nawet dach nieco naprawic. To mieszkanie mojego syna. Spadło mu z nieba, po mojej chrzestnej, mieszkanko male, kawalerka w blokasie z lat 70 tych. Nieremontowane od lat baaardzo wielu, przez nia wynajmowane, wiec smierdzace i zaniedbane. Obiecalam mu remont, wiec ponosze tego szeroko rozumiane konsekwencje hmm

Offline

 

#2863 2019-08-25 20:49:59

Tosia
Member
Zarejestrowany: 2013-03-16
Posty: 809

Re: Opiekunki UK

Dalia i Stasia
    Jesteście młodsze ode mnie. W fazie klimakterium. Kochane mnie w waszym wieku chodziły różne myśli. Prześladowała mnie myśl, że stracę pracę, nie doczekam emerytury. Wiem, że hormony wyrządzają wiele złego, mieszają w naszych głowach . Trzeba to przetrwać. Pozdrawiam

Offline

 

#2864 2019-08-25 21:22:09

Stasia_
Member
Zarejestrowany: 2015-12-29
Posty: 517

Re: Opiekunki UK

Tosia napisał:

Dalia i Stasia
    Jesteście młodsze ode mnie. W fazie klimakterium. Kochane mnie w waszym wieku chodziły różne myśli. Prześladowała mnie myśl, że stracę pracę, nie doczekam emerytury. Wiem, że hormony wyrządzają wiele złego, mieszają w naszych głowach . Trzeba to przetrwać. Pozdrawiam

Hej Tosia,nie wiem czy klimakterium ma cos do tego.
Ja juz straciłam prace, w 2010 i nie znalazlam kolejnej stalej w mojej branzy. Przez kolejne 5 lat jedynie udalo mi sie zaczepic na rok, na zastepstwo, a poza tym jednym rokiem lepilam jak sie dalo wink.
Bardziej juz stracic, mam nadzieje, nie strace!

Mysle, ze swiadomosc jakiegos tam stalego dochodu, ta minimalna pewnosc, jaka daje emerytura, daje spokoj. Mimo niskiej wysokosci emeytury, to jest jednak jakas baza, na oplaty starczy. No i jaka satysfakcja, ze sie dozylo smile, ze jeszcze zus wyplaca. Za 20 lat, takiej pewnosci nie mamy.
Jak dotrwam i bede dostawac tyle ile teraz mi pisze zus w listach, to bede tez spokojna. Reszte, ktorej mi zabranie dorobie sobie, nawet opiekujac sie dziecmi, kims starszym ode mnie, czy psami, sprzatajac, czy rozkladajac towar na polkach. To mnie zupelnie nie martwi smile

Offline

 

#2865 2019-08-25 22:09:03

Dalia
Member
Zarejestrowany: 2014-02-04
Posty: 1407

Re: Opiekunki UK

A mnie martwi to, że zus wyliczył mi 600 zł emerytury. Kurna jego mać - mam za swoje, całe życie robiłam na pół etatu, bo pracowałam dużo na zlecenia i miałam więcej kasy, ale zus leciał od tego pół etatu. wink Na upartego 600 zł mi wystarczy, żeby opłacić prąd i podatek od nieruchomości + wywóz szamba od czasu do czasu, w sumie nie muszę się za dużo myć, bo po co, psu z pewnością nie będzie to przeszkadzać. Za nic więcej w mojej chatce baby jagi nie muszę płacić. smile Oczywiście jak się dach zawali, albo taras piardnie, albo jeszcze jakiś inny urok lub sraczka - to wtedy może zapukam do dzieci, mam nadzieję, że mi pomogą. wink Chociaż wiecie jak jest, najlepiej to liczyć na siebie.

Dziś spędziłam fajny dzień - Bożencina u mnie też wiewiórki hasają po drzewach, lubię na nie patrzeć. Upał jak nie wiem co, najpierw wysprzątałam dwa pokoje, bardzo dokładnie, bo każdy lubi przyjechać i palić w kominku, ale żeby ktoś podniósł kosz z drzewem i zamiótł pod spodem to już nie. No więc narobiłam się jak wół, potem poszłam pływać. Mówię wam - leżenie na materacu na jeziorze i patrzenie w niebo... Bajka! Potem poszłam z psem na krótki spacer, krótki - bo za gorąco. Potem zjadłam sobie obiad, potem wpadła sąsiadka i gadała i gadała, potem posprzątałam jeszcze w mojej sypialni, dzielę ją z psem i zawsze jest pełno piachu, liści i igliwia + oczywiście pajęczyny z różnistymi zdechłymi owadami i nasionami. Bo tutaj jest las i co obmiotę z pajęczyn taras to zaraz naplotą na nowo. A teraz byłam z psem na wieczornym spacerze, jest przecudne gwieździste niebo.
I wiecie co? Tak siedzę sobie na tym tarasie, samiuteńka nie licząc psa i kota i myślę sobie, że ja nie chcę nikogo koło siebie, nie chcę partnera ani partnerki. Tak mi jest dobrze. Lubię jak ktoś tu przyjeżdża, pogadam, pośmieję się i jest fajnie. A jeszcze fajniej jak już odjeżdżają.
I jechałam kiedyś samochodem i zastanawiałam się: czy wolność oznacza samotność? Jak myślicie? I czy samotność jest zła?

Offline

 

#2866 2019-08-25 22:15:20

bozencina50
Member
Zarejestrowany: 2014-09-22
Posty: 1307

Re: Opiekunki UK

Stasia - skoro obiecałaś , to nie masz wyjścia big_smile

O to co tu bedę robić , wcale się nie martwię. Jestem kreatywna. Nie nudzę się. Myślę , że coś tu jeszcze ogarnę dla oka a poza tym kończę swetr. Mam drugi do poprawienia i jeszcze dwa do sprucia i zrobienia na nowo.  Bawię się w zdrowe jedzenie , co też mi zajmuje trochę czasu i na szczęście urodziłam sobie przyjaciółkę , że mogę z nią gadać godzinami big_smile
Czy będę coś zwiedzać . Nie wiem . Z grubsza znam to miasto a poza tym upały mnie męczą. Mam tu w pobliży centrum handlowe. W sobotę spędziłam w nim kilka godzin. Obiecałam sobie ,że postawię na minimalizm i już nic nie będę kupować ale wygrzebałam w TK maxx  spodnie Lee idealnie leżące na mnie i nie mogłam się oprzeć big_smile Trochę były za długie , to obciełam doły nogawek , postrzępiłam i jest git big_smile
Jest tu też w pobliżu sklep z markowymi butami już po przecenie a czasami jeszcze są dni , że jest np. od tej ceny 20 % lub więcej rabatu , to też tam zajżę. W prawdzie butów u mnie dostatek ale jak tu się oprzeć okazji big_smile

Jakoś żal mi się ciebie Stasia zrobiło , że wychowywałaś się tylko z dorosłymi ludżmi . A co , nie masz rodzeństwa ?
Ja zawsze miałam dużo koleżanek . Moja siostra i brat również. Ponad to co roku jeżdziłam do mojej ukochanej babci na wieś i tam też miałam kuzynki i kuzynów. Ja bardzo kochałam moją babcię ale dzisiaj , z perspektywy czasu , nie chciałam być przez nią wychowywana. Był nawet taki pomysł , że moja siostra u niej zostanie . Nawet już babcia załatwiła szkołę dla niej . Jednak mój ojciec twardo powiedział -" nie ". " Rodzeństwo ma się chować razem " - koniec i kropka. 
Ja dzięki rozległym kontaktom zarówno z rówieśnikam jak i różnym dorosłymi ( bo zawsze miałam jakąś ciocię ) myśle ,że nauczyłam się funkcjonować dość dobrze w społeczeństwie. Jestem otwarta na ludzi i ciekawa ich. I dla tego dziwi mnie to ,że bedąc w związku z moim facetem jakoś tak się odciełam od moich znajomych. Tak jakby on był całym moim światem. Myślę jednak ,że przyczyna tkwiła w tym , iż moje małżeństwo było do bani a ja strasznie oragnęłam być dla kogoś ważna. Kochana . W dalszym ciągu jestem ważna . Wiem o tym ale potrzebuję innych ludzi jak powietrza. No i chłopa o wrażliwości kobiety big_smile

Ja nie wiem co będę robić na emeryturze. Moja emerytura będzie niska. Co prawda płacę dodatkowo na prywatną ale nie wiem czy mi to starczy . Ja już powiedziałam moim dzieciom ,że jak będę żyła w ubóstwie , to każdy z nich ma mi dołożyć po 100 £  wink
Może pojadę do Anglii hmm Moja córka ma już zaplanowaną przyszłość . Także kiedy urodzi pierwsze dziecko , to może dorobię jako niania big_smile
A tak na poważnie , ja będę pracowała tak długo jak mi zdrowie pozwoli. Cenię sobie niezależność .

Offline

 

#2867 2019-08-25 22:18:54

bozencina50
Member
Zarejestrowany: 2014-09-22
Posty: 1307

Re: Opiekunki UK

Dalia - dla mnie być sama to nie to samo co samotność. Ja lubię być sama. Nie potrzebuję ciągłego pitolenia . Sama jestem w tym mistrzynią big_smile

Offline

 

#2868 2019-08-26 08:21:29

Tosia
Member
Zarejestrowany: 2013-03-16
Posty: 809

Re: Opiekunki UK

Pracowałam zawsze w budżetówce, składki leciały na ZUS.
Emerytura jest niewysoka, ale wyższa niż w prognozie(u Was też tak będzie).
Na emeryturze dorobicie, wtedy odczujecie znaczną poprawę budżetu. Pozdrawiam

Offline

 

#2869 2019-08-26 09:09:29

bozencina50
Member
Zarejestrowany: 2014-09-22
Posty: 1307

Re: Opiekunki UK

Dalia napisał:

I jechałam kiedyś samochodem i zastanawiałam się: czy wolność oznacza samotność? Jak myślicie? I czy samotność jest zła?

Człowiek potrzebuje do życia drugich ludzi. Sam poprostu by nie przeżył. Ma to korzenie jeszcze w czasach kiedy człowiek pojawił się na świecie. W grupie szanse na przeżycie były wieksze.
"Czy wolność oznacza samotnosć ?"
W moim odczuciu wolność ma się w głowie i nie wynika ona czy jesteś w związku czy nie . Wolność to prawo wyboru , niezależność od partnera czy innych osób ( matka , dzieci , teściowa.. ) .  To możliwość samostanowienia o sobie. To nie porzucanie siebie .  To tak po krótce bo temat raczej z dziedziny filozofii .
" Czy samotność jest zła " Ja myślę ,że jest zła. Bo weżmy na przykład ludzi sławnych , którzy jak wiemy byli samotni , to jak skończyli ? Taka Marilyn Monroe miała u stóp cały świat . Niestety świat nierozumiał jej.
Przyjżyjmy się ludziom starym. Ci co mają wokoł siebie rodzinę , przyjaciół żyją dłużej. Ci w domach starców , chociaż mogą to być domy ekskluzywne , otoczone obcymi ludżmi , nawet życzliwymi , umierają powoli.  Są ludzie ekstrawertyczni i introwertyczni ale wedlug mnie obydwoje potrzebują  czuć się niesamotnymi. Sam to niesamotność. Samotnym można być w związku , w grupie , wielkim mieście i niesamotnym będąc sam w domu , nie w związku. Myślę , że człowiek musi czuć , że kogoś obchodzi , że komuś na nim zależy . Bez tego umiera.

Offline

 

#2870 2019-08-26 10:55:22

Dalia
Member
Zarejestrowany: 2014-02-04
Posty: 1407

Re: Opiekunki UK

Tak wiem i rozumiem, że samotność to nie to samo co być samemu.
Ja po prostu tak się czasem zastanawiam nad tym wszystkim do czego sama doprowadziłam i o tych moich marzeniach, które się spełniły. Siedzę tutaj na tarasie, jest naprawdę cudnie, ciepło i pięknie, patrzę na wodę, na zieleń i mam to czego chciałam i nie wiem teraz czy to jest TO?
Potem jadę do mojego mini mieszkanka, siadam na tatami i jest fajnie, mam to czego chciałam i znowu nie wiem czy to jest TO?
A ostatnio naszło mnie takie pytanie: siedziałam na pomoście tutaj nad jeziorem, patrzyłam w wodę i słuchałam trzcin szumiących na wietrze i zastanawiałam się: czy zorza polarna na Islandii musi być ważniejsza od siedzenia na pomoście tutaj?
Ja wiem, że wszystko jest w głowie i staram się to sobie w tej głowie układać, ale to nie jest łatwe, bo jednak jesteśmy uwikłani w wiele spraw i ciężko jest tak się po prostu odciąć i przestać myśleć. A tego chyba mi trzeba. 
A czy wy dziewczyny nie macie czasem DOŚĆ  bycia silną i nie marzy wam się, że przyjdzie jakiś pomocnik i za was wszystko załatwi? A potem grzecznie się usunie i pojawi znowu w potrzebie? wink
Ja jak tak was czytam to myślę sobie, że jesteśmy wszystkie SUPER, serio. Czytałam gdzieś, że kilka kobiet zrzuciło się na dom, który wspólnie wyremontowały i zamierzają tam razem zamieszkać na emeryturze, co wy na to? wink

Offline

 

#2871 2019-08-26 12:04:12

bozencina50
Member
Zarejestrowany: 2014-09-22
Posty: 1307

Re: Opiekunki UK

Dalia
Ja nie wiem czy to jest To na zawsze ale myślę ,że to jest To na teraz. Mówią ,że wczoraj już było , już nie mamy na to wpłwu . Jutro też nie jest pewne , to po co się tym przejmować ( pomyślisz o tym jutro wink ) . Wazne jest tu i teraz . Jeżeli na dzień dzisiejszy to jestmTo , to nie wątp w to big_smile
Według mojego odczucia zorza polarna na Islandii wcale nie jest ważniejsza od tego widoku i tych odczuć jakie masz tam u siebie. Ani zorzy nie widziałam , ani twoich widoków. Mogę sobie jedynie wyobrazić i jezeli o mnie chodzi ,  to twoje widoki i odczucia jakie masz w związku z nimi są mi bliższe smile
A z tym domem to dobry pomysł ale jak dla mnie jeszcze nie na teraz. Ja muszę jeszcze pomieszkać u siebie. Nacieszyć się . Ale na starość czemu nie . Chociaż najlepiej by było by każda z nas miała swój własny ale wszystkie w pobliżu , by móc rolatorkiem dojechać big_smile
Ja już odpuściłam " być silną " . Jestem silna,  a to ,że kogoś proszè o pomoc , to paradoksalnie jest oznaką jeszcze większej siły.  Już nic nie muszę nikomu udowadniać , przynajmniej na razie wink
Dalia ,  życie nie jest łatwe. Ciąglę stoimy przed jakimś wyborem , a to w ktorą stronę pójdziemy wiele o nas mówi.
Ja się ciąglę zastanawiam czy rzucić tego chłopa czy jeszcze powalczyć. Na walkę mam już coraz mniej siły a na przystosowanie nie mam ochoty. Jednak co bym nie zrobiła , to wiem ,że wybiorę dobrze.Dość już mam zdradzania siebie , porzucania i to myslę , jest ta wolność , którą kocham i rozumiem....

Offline

 

#2872 2019-08-26 15:48:23

sara.es
New member
Zarejestrowany: 2019-08-26
Posty: 2

Re: Opiekunki UK

Witajcie,

Znalazłam forum szukając informacji na temat pracy w uk jako live in care. Zarejestrowałam się i zaczęłam czytać od 1 strony, ale te wpisy z 2014 mogą być juz trochę nieaktualne. Czy mogłybyście doradzić jak najlepiej i najbezpieczniej zacząć? Wydaje mi się że na pierwszy raz lepiej i bezpieczniej pracować jako live in care, ewentualnie potem jako visit in care. Jakie jest Wasze zdanie?
Do pracy ma wyjechać mój mąż. "Znajomy" polecił agencje Berkeley i na tym się skończyło. Udało mi się znaleźć jakieś dwie opinie od dziewczyn z Polski, negatywne oczywiście, ze nie płacą jak podopieczny jest w szpitalu, że są "błędne informacje podawane przez biuro, brak odpowiedzi na maile, obietnice bez pokrycia, dopraszanie się o umowę". Czytałam tez  o The Good Care Group (tragedia podobno) i Christies Care (są plusy i minusy). Czy polecacie jakąś konkretną formę zatrudnienia? Zapewne przy self employed jest troche formalności , które mogą być wyzwaniem dla kogoś "świeżego" w UK.
Czy możecie polecić jakąś brytyjską agencję, która oferuje bezpieczne warunki dla kogoś kto chce wyjechać pierwszy raz i jego angielski jest na poziomie podstawowym.

Z góry dziękuję za pomoc smile

Offline

 

#2873 2019-08-26 17:17:34

Stasia_
Member
Zarejestrowany: 2015-12-29
Posty: 517

Re: Opiekunki UK

sara.es napisał:

Witajcie,

Znalazłam forum szukając informacji na temat pracy w uk jako live in care. Zarejestrowałam się i zaczęłam czytać od 1 strony, ale te wpisy z 2014 mogą być juz trochę nieaktualne. Czy mogłybyście doradzić jak najlepiej i najbezpieczniej zacząć? Wydaje mi się że na pierwszy raz lepiej i bezpieczniej pracować jako live in care, ewentualnie potem jako visit in care. Jakie jest Wasze zdanie?
Do pracy ma wyjechać mój mąż. "Znajomy" polecił agencje Berkeley i na tym się skończyło. Udało mi się znaleźć jakieś dwie opinie od dziewczyn z Polski, negatywne oczywiście, ze nie płacą jak podopieczny jest w szpitalu, że są "błędne informacje podawane przez biuro, brak odpowiedzi na maile, obietnice bez pokrycia, dopraszanie się o umowę". Czytałam tez  o The Good Care Group (tragedia podobno) i Christies Care (są plusy i minusy). Czy polecacie jakąś konkretną formę zatrudnienia? Zapewne przy self employed jest troche formalności , które mogą być wyzwaniem dla kogoś "świeżego" w UK.
Czy możecie polecić jakąś brytyjską agencję, która oferuje bezpieczne warunki dla kogoś kto chce wyjechać pierwszy raz i jego angielski jest na poziomie podstawowym.

Z góry dziękuję za pomoc smile

Jak ktos jest swiezy w nowym kraju, do tego angielski podstawowy, to MOIM ZDANIEM, powinien probowac załapac sie do tej agencji, ktora go po prostu wezmie, wyrobic dzieki niej niezbedne papiery, zrobic szkolenia, zdobyc niezbedne doswiadczenie. Moze kokosow nie zarobi przez pierwsze kilka miesiecy, ale wazniejsze sa te papiery, staz i jezyk, ktore zyska, wiec w totalu nalezy te profity doliczyc do wynagrodzenia.
Nic sie od 2014 nie zmienilo w agencjach, wiele bardzo zalezy od aktualnie pracujacego managera lub oddzialu. To co przytoczylas jako opinie o angielskich firmach, to IMO standard tutaj. Jak trafisz na dobrego managera, to bedzie inaczej, ale to zawsze loteria, bo dobrzi odchodza, przychodza byle jacy, albo moze powinnam napisac normalni anglicy, ktorzy sa, jacy sa.
Przejdz do roku 2017 wink tam bylo wiecej o agencjach w UK.

Self employed bym odradzala dla czlowieka, ktory nie ma doswiadczenia, referencji stad od klientow i niezbednych papierow.

Niech uderza do agencji, ale tylko angielskich. Powinien wystrzegac sie jakichkolwiek polskich posrednikow, bo oni nie gwarantuja, ze dostanie prace u angielskiej firmy, sa tylko posrednikiem, pobierajacym kase, za dostarczanie kolejnych ludkow. Decyzja i tak nalezy do angielskiej firmy, wcale nie musza dac pracy, a za posrednictwo zaplacicie. Te polskie firmy to sciema!

Wrzucic do googla haslo, a potem wysylac swoje cv ( mam nadzieje, ze wiecie, ze trzeba troche nasciemniac) i modlic  sie, zeby wzieli. Jak juz postawi stope na wyspie, odpracuje jakis poczatkowy staz i bedzie mial wszystkie papiery, zacznie myslec o zmianie na lepsza.
Bo problem z angielskim systemem jest taki, ze zeby dostac te papiery, trzeba miec w Uk staly adres, a tego nikt swiezy ze starego kraju nie zalatwi, za to angielaska agencja udostepni adres i wystapi do odpowiednich urzedow jako firma gwarantujaca takiej osobie adres, prace itp.. No chyba, ze ma znajomych tutaj, ktorzy mu swoj adres staly udostepnia, jako adres zamieszkania. Wtedy moze sam wystapic o papiery. Tyle, ze tu, zeby dostac jako self employed prace IMO niezbedne sa rekomendacje od tutajeszego poprzedniego pracodawcy. I tak wracamy do punktu wyjscia.

Offline

 

#2874 2019-08-26 22:39:06

sara.es
New member
Zarejestrowany: 2019-08-26
Posty: 2

Re: Opiekunki UK

Dziękuję za tak szybką i obszerną odpowiedź:)
Będę w takim razie przeszukiwać 2017. Też myślimy, że taka droga będzie na początek najlepsza. Dlatego teraz pozostaje nam jedynie wybrać najlepszą angielską agencję.
Co do CV to nic nie podkręcaliśmy a to dlatego, że jesteśmy fizjoterapeutami z prawie 5 letnim stażem pracy, mam nadzieję, że to starczy.

IMO- in my opinion? smile

Offline

 

#2875 2019-08-26 23:27:02

Stasia_
Member
Zarejestrowany: 2015-12-29
Posty: 517

Re: Opiekunki UK

sara.es napisał:

Dziękuję za tak szybką i obszerną odpowiedź:)
Będę w takim razie przeszukiwać 2017. Też myślimy, że taka droga będzie na początek najlepsza. Dlatego teraz pozostaje nam jedynie wybrać najlepszą angielską agencję.
Co do CV to nic nie podkręcaliśmy a to dlatego, że jesteśmy fizjoterapeutami z prawie 5 letnim stażem pracy, mam nadzieję, że to starczy.

IMO- in my opinion? smile

Tak :-)

Nie chce was rozczarowac, ani sie wymadrzac w kwestii waszego zawodu, ale robota do ktorej aplikujecie - o ile chodzi wam o prace opiekuna live-in - nie ma nic wspolnego z fizjterapia. Co wiecej beda d was wymagac, byscie zapomnieli co wiecie, a postepowali zgodnie z przekazanym na szkoleniu skryptem.
Anielski umysl pracownika agencji jest prosty, wiekszosci anglikow jest prosty - "follow the rules". Jesli ktos im tak powiedzial przyjmujac do pracy na rekrutera, to tak bedzie robil, chyba, ze sam szef pozwoli inaczej. Czyli zatrudniamy takich, to a takich: ma miec osobiste doswiadczenie w opiece nad starszymi (poparte referencjami), ma przejsc nasze szkolenie, bo tylko my wiemy jak to robic, musi stosowac sie do naszych przepisow, care planow, assesmentow, a nie bron bogini sugerowac, ze sa jakies inne opcje.  Wlasna wiedze trzeba schowac do kieszeni, sluchac, przytakiwac, a dopiero na placemencie ewentualnie po ogarnieciu sytuacji korzystac z tego co sie przywiozlo w glowie.
Powodzenia Wam  zycze!
I serio radze dopisac, ze sie opiekowalo osobicie kims bardzo starym przez jakis rok. Niezaleznie od zawodu. A referencje napiszecie sobie sami, ale przy pierwszym aplikowaniu trzeba chyba bedzie podac telefon do PL, wiec dobrze, aby po drugiej stronie byl ktos, kto powie to co chcecie (po angielsku choc 2 slowa), bo potem moga chciec zadzwonic, zeby sie zapytac o jakies glupstwo.

A i jeszcze, idzcie na fejsbuczka, tam jest kilka grup polsko jezycznych i angielsko jezycznych dla opiekunów live-in, poczytajcie jeszcze tam, albo podpytajcie o agencje, wiele razy to pytanie pada: gdzie aplikowac? Cos na pewno z tego wyciagniecie dla siebie.

Ostatnio edytowany przez Stasia_ (2019-08-26 23:34:09)

Offline

 

#2876 2019-08-28 22:45:14

Stasia_
Member
Zarejestrowany: 2015-12-29
Posty: 517

Re: Opiekunki UK

Dalia napisał:

Tak wiem i rozumiem, że samotność to nie to samo co być samemu.
Ja po prostu tak się czasem zastanawiam nad tym wszystkim do czego sama doprowadziłam i o tych moich marzeniach, które się spełniły. Siedzę tutaj na tarasie, jest naprawdę cudnie, ciepło i pięknie, patrzę na wodę, na zieleń i mam to czego chciałam i nie wiem teraz czy to jest TO?
Potem jadę do mojego mini mieszkanka, siadam na tatami i jest fajnie, mam to czego chciałam i znowu nie wiem czy to jest TO?
A ostatnio naszło mnie takie pytanie: siedziałam na pomoście tutaj nad jeziorem, patrzyłam w wodę i słuchałam trzcin szumiących na wietrze i zastanawiałam się: czy zorza polarna na Islandii musi być ważniejsza od siedzenia na pomoście tutaj?
Ja wiem, że wszystko jest w głowie i staram się to sobie w tej głowie układać, ale to nie jest łatwe, bo jednak jesteśmy uwikłani w wiele spraw i ciężko jest tak się po prostu odciąć i przestać myśleć. A tego chyba mi trzeba. 
A czy wy dziewczyny nie macie czasem DOŚĆ  bycia silną i nie marzy wam się, że przyjdzie jakiś pomocnik i za was wszystko załatwi? A potem grzecznie się usunie i pojawi znowu w potrzebie? wink
Ja jak tak was czytam to myślę sobie, że jesteśmy wszystkie SUPER, serio. Czytałam gdzieś, że kilka kobiet zrzuciło się na dom, który wspólnie wyremontowały i zamierzają tam razem zamieszkać na emeryturze, co wy na to? wink

Dalia, zastanawialam sie czy odpisac na twoje pytanie, bo chyba ty wiesz doskonale jaka jest odpowiedz, a tylko sie krygujesz tutaj, kokietujesz nas troche. Swoje juz przezylas, wiesz wiec tak naprawde co ci w duszy gra, pytania wiec sa raczej tylko pro forma?
Masz swietna sytuacje, domek, mieszkanko, niezaleznosc, wiec moze zbyt duzo dobrego i stad takie poczucie pustki, kiedy juz nie uwiera nic w zyciu, zadne realne problemy, zdrady, krzywdy, zle relacje -  jak przyslowiowy  kolec w bucie, - czyli nic nie odwraca uwagi od ciebie samej. A czy nie po to bezowocnie kobiety zajmuja sie latami cudzymi problemami, meza, tesciowej, rodzicow, w kieracie zalatwiania jeszcze tego i dla tamego 24 godz na dobe, jeszcze przed zasieciem przypominamy sobie, ze mamy komus cos  i ze on tego nie zrobil, o tamtym zapomnial...?
Bo tak jest zazwyczaj, ze kobiety boja sie uwolnic do bycia samej, bowiem ta przestrzen, ktora domyslam sie, ze odczuwasz, kojarzy sie z pustka, samotnoscia.
Świadomosc samotnosci w zyciu towarzyszy mi od wczesniej mlodosci, z roznych przyczyn. Kiedys myslalam, ze zwiazek, malzenstwo to jest wlasnie w doroslosci naturalny proces, by dopelnic siebie, ze wtedy odczuje ulge, ze do tego wlasnie nalezy dazyc. Wejscie w malzenstwo z takimi niedojrzalymi oczekiwaniami oczywiscie nie skonczylo sie dobrze. Duzo czasu zajelo mi zrozumienie, ze zajmowalam sie od dziecka zagluszaniem siebie.

Jestem przekonana, ze jestesmy jako ludzie samotni, tak sie rodzimy i tak umieramy. Taka jest przyrodzona kondycja ludzka, inny czlowiek moze tylko na chwile dodac przypraw do smaku naszej codziennosci, ale sa to epizody, po ktorych dobrze jest nauczyc sie czuc sie dobrze w swoim wlasnym towarzystwie. Ludzie sa nam bardzo potrzebni do zycia, ale nie wypelnia nas, jesli w nas samych nie ma umiejetnosci troszczenia sie o siebie, bycia ze soba. Istnieje oczywiscie pulapka samowystarczalnosci, kiedy przekroczylismy granice i zgorzknienie wynikajace z odciecia sie od swiata i ludzi przynosi wrażenie, ze inni nie są nam do niczego potrzebni, że przeszkadzają, ze są inwazyjni i meczacy. Nie o takim stanie umyslu pisze.

W okresach, kiedy dokuczał, czy dokucza mi wciaz taki glos, ktory sugeruje ciezka, trudno do zniesienia samotnosc, okazywalo sie zwykle, ze mialam jakis problem, z ktorym nie chcialam sie zmierzyc, uciekalam wiec od spotkania tego co bylo we mnie. Latwiej skupic sie na doraznym poczuciu krzywdy, jaka jest poczucie samotnosci, niz rozgrzebywac niepokojace emocje w sobie.
Stare mechanizmy, do ktorych neurony byly przyzwyczajone wytwarzaly znane mi wczesniej frustracje i ucieczki myslowe. W takich chwilach wlasnie wydawalo mi sie, jak w dziecinstwie, ze chcialabym aby mnie ktos wyciagnal z tej pustki, ulatwil codziennosc, ktos z zewnatrz oczywiscie. To jak sie okazalo jest mechanizm znany wszystkim ludziom z dziecinstwa, odwolywanie sie do tesknoty za opieka kogos wyidealizowanego. Rodzic zdejmowal z nas ciezar,  zdanie sie na niego przynosilo ulge.

Emocje o ktore pytasz sa naturalna czescia procesu dojrzewania smile Rosniemy od dziecka do wolnosci, do bycia ze soba samym - taka jest kondycja czlowieka - tylko nie uczymy sie od dziecka byc ze soba, spelniamy wiele funkcji, dostajemy zadania, mamy obowiazki wobec kogos zawsze, w relacji. Kiedy dziecko siedzi w bezruchu, nie odzywa sie rodzice wpadaja w panike, zagaduja, zajmuja, sadza, ze to przejaw choroby. Ale niestety tylko w bezpiecznym otoczeniu uczymy sie radzic sobie z emocjami, dlatego kiedy konczy sie dziecinstwo nasze szanse na nauczenie sie nowych prawidlowych emocji, w tym odczucia samotnosci i wylaczenia scislych codziennych zaleznosci z innymi ludzmi, dramatycznie maleja.  Daletgo szukamy w religiach wschodu tego, czego nie nauczylismy sie jako dzieci.

Offline

 

#2877 2019-08-29 23:32:02

bozencina50
Member
Zarejestrowany: 2014-09-22
Posty: 1307

Re: Opiekunki UK

Jeszcze w temacie samotnosci. Ja czytałam o takich badaniach ( nioficjalnych ) ,że dwa pierwsze lata po urodzeniu w dużej mierze decydują czy będziemy w życiu czuli się samotni . Jeżeli w tym okresie czujemy się kochani , jestesmy emocjonalnie zaopiekowani , to będziemy sobie lepiej radzić z tym uczuciem. Dokładnie , tak jak Stasia piszesz . Człowiek rodzi się samotnie i umiera . Po drodze doświadcza również momenty samotnosci . Jesteśmy samotni kiedy ktoś bliski nam umiera , odchodzi , kiedy oderwani jesteśmy od swoich korzeni ( emigracja ) , wykluczeni . Jesteśmy istotami społecznymi . Badania potwierdzają , że czym więcej mamy relacji z ludżmi , tym bardziej jestesmy szczęśliwsi. Generalnie samotność kojarzy się negatywnie. Wyjatki stanowią pustelnicy ale oni też nie są sami . Jest ich dwóch albo trzech - pustelnik + bóg , pustelnik + bóg + duch św
Człowiek czuję się samotny bo boi się śmierci . Boi się , że tam po drugiej stronie nic nie ma. Jeżeli coś tworzy ( mogą to być dzieła ale też dzieci ) , to przynajmniej ma poczucie ,że coś po nim zostanie. To pozwala być mniej samotnym.Pomaganie ludziom , zwierzętom czy też na rzecz ochrony środowiska itd również pomaga  osłabić samotność.
Ja myślę ,że samotność jak wolność , ma się w glowie . Są ludzie , którzy zawsze są samotni i tacy , którzy czasamk  bywają.

W środę nad ranem umarł dziadek . Ja jestem jeszcze tutaj do 6 wrzesnia. Jestem sama. Właściwie nie mam konkretnych zadań ale staram sie codziennie coś ogarnąć.  Wkurzyłam się na agencjè. Wyobrażcie sobie , że koordynatorka  zadzwoniła do mnie w poniedziałek  i powiedziała " właściwie może pani już zjechać" . Pytam się jej wiec " jeżeli zjadę dzisiaj , to do kiedy bedę miała płacone ? "  Ona na to " do dnia , w któm pani przebywa na stelle" . " Wobec tego ja zostaję na stelle do 6 wrzesnia , do dnia kiedy klientce kończty się okres wypowiedzenia" - odpowiadam.
Czy waszym zdaniem agencje są w porzadku ? Oni mają w umowie ( córka mi mówiła ) dwutygodniowy okres wypowiedzenia. Czyli klient płaci im za ten czas .  Niestety opiekunka już nie ma gwarancji , że te pieniadze otrzyma . Nie sprawdzałam swojej umowy już dawno . Nie pamiętam czy jest jakaś wzmianka o takiej sytuacji. A wy jak macie ?

Offline

 

#2878 2019-08-30 23:25:28

Dalia
Member
Zarejestrowany: 2014-02-04
Posty: 1407

Re: Opiekunki UK

A już na posterunku - przyjechałam dzisiaj na tę małą wyspę. wink

Stasia - ja jestem zadowolona, lubię być sama, tylko czasem mam za dużo czasu i wtedy myślę... Jasne, że mi się wszystko dobrze ułożyło, wiem. Mam sporo szczęścia w tym moim kołowrocie - jest ok. big_smile

Zostawiłam babkę w dobrej kondycji, ona ma problemy z poruszaniem, utrzymaniem równowagi, ale jak wyjeżdżałam w lipcu było bardzo dobrze, dostaliśmy nowy sprzęt i babka naprawdę świetnie sobie radziła. Już po dwóch tygodniach zmienniczka pisała do mnie, że babka nie może sama wstać z krzesła, że ledwo chodzi, że ją trzyma cały czas w wózku i takie tam. Nie wiem o co chodzi, serio nie kumam tego. Dzisiaj babka szła ze mną do kibla, wstała z fotela z moją małą pomocą, zrobiła całą toaletę przy umywalce. Zawsze jak tu przyjeżdżam - pierwszy tydzień jest słaby, babka ledwo daje radę, potem jest dobrze. zobaczymy jak będzie tym razem. Widzę, że zmienniczka nie je z nią przy stole, tylko daje jej stolik i nie mam pojęcia jak babka je swoje mleko siedząc w fotelu przy tym mini stoliku??? Mamy super shower chair, naprawdę dla mnie to jest świetna rzecz, babka sobie siada, pcham ją do łazienki, robimy prysznic, porządnie jej mogę umyć tyłek, bo to krzesło to taki commode na kółkach, a zmienniczka tego  NIE  UŻYWA - dlaczego? Nie wiem. Ja będę robić po swojemu i zobaczymy, co będzie. Jeśli znowu wyjdzie na moje to znaczy, że ona robi coś nie tak. On ględzi jak najęta i tu może być problem, bo zamiast powiedzieć babce, co ma robić to ta gada i gada, babka prawdopodobnie traci kontekst i się wyłącza. I jeszcze coś, wiecie ja nie mogę znieść jak opiekunka całuje klienta, raaaany, to mnie po prostu brzydzi. Nigdy tego nie robię. A ta bierze babkę i całuje ją kilka razy. Fuuuj! A może wy też całujecie klientów? Jeśli tak, to sorry za moje uwagi, ale ja nie mogę...

Bożencina - powiem ci, że zupełnie nie wiem jak to wygląda w mojej firmie, ale mniemam, że klient umiera to opiekunka chyba się wynosi, czy ktoś jej płaci? Nie wiem, wiesz Stasia coś na ten temat? Bardzo możliwe, że to zależy od rodziny.

Offline

 

#2879 2019-08-31 16:13:27

Dalia
Member
Zarejestrowany: 2014-02-04
Posty: 1407

Re: Opiekunki UK

Babka jakaś wycofana, zgaszona - jak ślimak siedzi w swojej skorupie. Wydaje mi się, że zmienniczka ją dominuje, nie pyta, nie daje wyboru, robi to co ONA chce i lubi. Zamiast iść na spacer, targa babkę dzień w dzień na karty z innymi babkami, i siedzą tam przez 2 godziny. Babka lubi grać, ale nie codziennie, to przesada i powód jej zmęczenia. Wydaje mi się, że ona się poddała po prostu.
I tak się zastanawiam nad tym, co ty Stasia pisałaś o "swojej" babce, jak się przestraszyła pielęgniarki, bo twoja poprzedniczka jej zafundowała nie lada stres. Kogo to obchodzi tak naprawdę? Poza nami? To przykre, bo i ty i ja znamy nasze babki, i wiem, co im trzeba, ale KOGO  TO  OBCHODZI? Nie wiem czy mam o tym rozmawiać z córką, bo tak właściwie po co? Przecież ona musi widzieć, że matka jest wycofana i przygnębiona, tak jest zawsze jak ja wracam, zawsze. Jestem tu piąty raz. Córka widzi, ale i tak jest happy, więc po co drążyć?
Będę robić swoje, zmienniczka niech robi swoje i tyle. To chyba najlepsze wyjście.
Graty poprzedniczki są wszędzie, w każdym pokoju coś zostawia. Jak przyjechałam śmierdziało mi coś w kuchni, nie wiedziałam co to, dopiero dziś dogrzebałam się śmierdzących, zgniłych warzyw w szufladzie w lodówce. Ale powiedzcie: kogo to obchodzi? To nie pierwszy raz, ona zawsze zostawia stare jedzenie, ale tym razem śmierdziało - tylko, co z tego? Córka, firma albo babka da mi nagrodę, że umyłam lodówkę? Że idę z babką na spacer zamiast siedzieć godzinami z innymi staruszkami i gadać, gadać i gadać? Podczas gdy babka siedzi i gaśnie?  Zmienniczka po prostu ma osobowość kompletnie nie pasującą do babki, ale kogo to obchodzi...?

Offline

 

#2880 2019-08-31 17:36:10

Stasia_
Member
Zarejestrowany: 2015-12-29
Posty: 517

Re: Opiekunki UK

Dalia napisał:

A już na posterunku - przyjechałam dzisiaj na tę małą wyspę. wink

Stasia - ja jestem zadowolona, lubię być sama, tylko czasem mam za dużo czasu i wtedy myślę... Jasne, że mi się wszystko dobrze ułożyło, wiem. Mam sporo szczęścia w tym moim kołowrocie - jest ok. big_smile

Zostawiłam babkę w dobrej kondycji, ona ma problemy z poruszaniem, utrzymaniem równowagi, ale jak wyjeżdżałam w lipcu było bardzo dobrze, dostaliśmy nowy sprzęt i babka naprawdę świetnie sobie radziła. Już po dwóch tygodniach zmienniczka pisała do mnie, że babka nie może sama wstać z krzesła, że ledwo chodzi, że ją trzyma cały czas w wózku i takie tam. Nie wiem o co chodzi, serio nie kumam tego. Dzisiaj babka szła ze mną do kibla, wstała z fotela z moją małą pomocą, zrobiła całą toaletę przy umywalce. Zawsze jak tu przyjeżdżam - pierwszy tydzień jest słaby, babka ledwo daje radę, potem jest dobrze. zobaczymy jak będzie tym razem. Widzę, że zmienniczka nie je z nią przy stole, tylko daje jej stolik i nie mam pojęcia jak babka je swoje mleko siedząc w fotelu przy tym mini stoliku??? Mamy super shower chair, naprawdę dla mnie to jest świetna rzecz, babka sobie siada, pcham ją do łazienki, robimy prysznic, porządnie jej mogę umyć tyłek, bo to krzesło to taki commode na kółkach, a zmienniczka tego  NIE  UŻYWA - dlaczego? Nie wiem. Ja będę robić po swojemu i zobaczymy, co będzie. Jeśli znowu wyjdzie na moje to znaczy, że ona robi coś nie tak. On ględzi jak najęta i tu może być problem, bo zamiast powiedzieć babce, co ma robić to ta gada i gada, babka prawdopodobnie traci kontekst i się wyłącza. I jeszcze coś, wiecie ja nie mogę znieść jak opiekunka całuje klienta, raaaany, to mnie po prostu brzydzi. Nigdy tego nie robię. A ta bierze babkę i całuje ją kilka razy. Fuuuj! A może wy też całujecie klientów? Jeśli tak, to sorry za moje uwagi, ale ja nie mogę...

Bożencina - powiem ci, że zupełnie nie wiem jak to wygląda w mojej firmie, ale mniemam, że klient umiera to opiekunka chyba się wynosi, czy ktoś jej płaci? Nie wiem, wiesz Stasia coś na ten temat? Bardzo możliwe, że to zależy od rodziny.

Dalia, pewnie zmienniczce tak było wygodniej, to babki nie oblewala woda. Niektorym wystraczy jak umyja babke flanela, uznaja ze czysta. Moze sama tez boi sie wody - ta twoja zmienniczka wink
Klopot oczywiscie inny zauwazylas, ze w takim wieku, wylaczanie posiadanych nawet w szczatkowym zakresie sprawnosci u staruszkow, przyspiesza proces niedoleznienia, staja sie bardziej zalezni od pomocy opiekuna. To wkurzajace, ze zostawiasz babke w miare samoobslugowa, a zastajesz wylaczona.
Zrob tam swoje porzadki wink

Bozencina, nie wiem jak to jest w agencjach angielskich, bo jeszcze nie mialam tak, zeby mi klient umarl. Bylo tak, ze poszedl do szpitala na dobe, ale nie zauwazylam potracenia z wyplaty za 1 dzien.  Mysle jednak, ze nie ma tu zadnego okresu wypowiedzenia, o jakim ty pisalas. W sensie wypowiedzenia z placementu. Jesli agencja ma prace gdzie indziej od razu, to przekieruja, jak nie ma, wysla do domu, falszywie sugerujac, zebys sobie odpoczela, by za kilka dni wzywac do uk, bo jakas dziura im sie zrobila w grafiku - tak miala znajoma opiekunka.
Inna znajoma, ktora pracuje prywatnie, ustalila sobie, ze dostaje kase za pobyt w szpitalu, bo w koncu jest na stand by, odwiedza co 2 dni babke w szpitalu, wiec dlaczego mieliby cos jej potracac. Jak jej babka zmarla, rodzina sama zaoferowala by zostala jeszcze w mieszkaniu, zanim znajdzie inna prace. Mieszkala u nich chyba 3 tygodnie. Mysle wiec, ze to bardzo indywidualne.

Moja babka juz weszla w tryb sprzed mojego urlopu. Od wyproznienia, do zaparcia i abarot big_smile Dzis mamy dzien Q, wiec poszla spac po, jak zwykle. Ja tymczasem czekam, az mi tarta migdalowa z wisniami wystygnie, by zasiasc w fotelu i sie rozkoszowac smakiem big_smile

Offline

 

#2881 2019-08-31 22:23:29

bozencina50
Member
Zarejestrowany: 2014-09-22
Posty: 1307

Re: Opiekunki UK

Firmy są do bani . Wogóle nie dopasowywują klienta do opiekunki i odwrotnie. Liczy się tylko uiszczony rachunek . A nawiasem , zobaczcie dziewczyny jaka to jest małopłatna praca i najmniej ceniona . To nic dziwnego ,że starymi ludżmi opiekuje się byle kto. Tak się niestety traktuje seniorów i to wszędzie . Bez wyjątków.
Dalia a jakiej narodowosci jest zmienniczka ? Moja córka mi opowiadała , że jak kiedyś  pracowała w domu starców , to najgorszą , brudną robotę wykonywały Polki . Angielki tiukały , słodziły i czas leciał . Ba, babki były przeszczęśliwe tyko , że potem Polki musiały wykonać całą resztę.

W temacie niedoboru opiekunek - moja stała zmienniczka tak słabo znała niemiecki , że na wszystko co jej mówiła  córka ( a były to bardzo ważne sprawy) odpowiadała " oky" .W czasie kiedy dziadek był zdrowy , to funkcjonowało lecz kiedy dziadek zaniemógł,  brak znajomości języka był niebezpieczny. Nie tylko narażał dziadka ale i opiekunkę . W końcu córka się zorietowała i ją odesłała ( oficjalna wersja - zchorowała ) . Powiedziała nawet do ogrodnika " gdybym jej powiedziała by podpaliła dom też bym usłyszała oky "
Mało tego , kiedy ona była tu sama ( dziadek był w szpitalu ) wypłacała sobie 20 euro za sprzątanie.Dziadek jak był w domu dawał nam 20 euro co tydzień ale ( ja uważam ) to była jego dobra wola . Tego nie było w umowie,  No kużwa , nie było nikogo w domu , nikt nie brudził a ona sobie 2 dychy do kieszeni . A co big_smile A kużwa potem ja przyjechałam i cały gruendlich domu musiałam zrobić i bez 2 dych big_smile big_smile Ja pitole , najlepiej udawać głupka to się nie napracujesz big_smile Ale żeby nie było , moja zmienniczka była urocza smile

U mnie jest strasznie gorąco . Nic mi się robić nie chce. Byłam tylko w Netto . Wróciłam spocona jak mysz i już mi się  odechciało spacerów. Przyszykowałam sobie kaszę jaglaną i daktyle na szarlotkę ale już nie miałam siły jej piec. Zaszyłam się na tarasie  w cieniu  z robótką i tak mozolnie dłubałam zaglądając od czasu do czasu w internet. Teraz zaczęło padać. Właściwie tylko pokropiło. Prognozy mówią ,że od jutra będzie trochę chłodniej . Oby.

W temacie umowy jak umrze babka . Zobaczcie dziewczyny jakie firmy są cwane . One mają 14 dni wypowiedzenia . Dostają za to pieniądze a opiekunka figę.Czy to nie jest złodziejstwo ? Na każdym kroku człowiek jest rypany wink A potem się dziwią ,że tą pracę traktuje się tak jak opisujemy powyżej .  .  Oh ! Szkoda słów sad

Offline

 

#2882 2019-09-01 11:51:35

bozencina50
Member
Zarejestrowany: 2014-09-22
Posty: 1307

Re: Opiekunki UK

Tak sobie myślałam z tym całowaniem babki hmm
Ja to wogóle nie jestem skora do całowania kogokolwiek . No , chyba ,że jest to mi bliska osoba i czuję tę bliskość.  Zdarzyło mi się przytulić jakąś babkę czy dziadka na powitanie ( jak to był np. powrót na stelle )  czy pożegnanie  . Ale żeby tak całować . Nie. Babka ma swoje dzieci  czy wnuki i niech oni ją całują . Ja nie jestem od tego . To nie jest zakres moicch obowiązków wink . Nigdy nie uzurpowałam sobie bycia kimś wyjątkowym w kontaktach klient - ja.
Wogóle to się brzydzę fałszem i hipokryzją. Nie mylić tu , że jestem niemiła . Poprostu  trzymam dystans. Zleży on od tego jakie żywię uczucia do klienta.  Oczywiście uczę się tego bo naturalnie jestem bardzo otwarta . Rzekła bym- serce na dłoni . Jednak już tyle razy po tych łapach dostałam , że  teraz moim motto jest " dystans , kurwa dystans  bo wszyscy  zginiemy "  big_smile

Offline

 

#2883 2019-09-01 18:40:50

Dalia
Member
Zarejestrowany: 2014-02-04
Posty: 1407

Re: Opiekunki UK

bozencina50 napisał:

Tak sobie myślałam z tym całowaniem babki hmm
Ja to wogóle nie jestem skora do całowania kogokolwiek . No , chyba ,że jest to mi bliska osoba i czuję tę bliskość.  Zdarzyło mi się przytulić jakąś babkę czy dziadka na powitanie ( jak to był np. powrót na stelle )  czy pożegnanie  . Ale żeby tak całować . Nie. Babka ma swoje dzieci  czy wnuki i niech oni ją całują . Ja nie jestem od tego . To nie jest zakres moicch obowiązków wink . Nigdy nie uzurpowałam sobie bycia kimś wyjątkowym w kontaktach klient - ja.
Wogóle to się brzydzę fałszem i hipokryzją. Nie mylić tu , że jestem niemiła . Poprostu  trzymam dystans. Zleży on od tego jakie żywię uczucia do klienta.  Oczywiście uczę się tego bo naturalnie jestem bardzo otwarta . Rzekła bym- serce na dłoni . Jednak już tyle razy po tych łapach dostałam , że  teraz moim motto jest " dystans , kurwa dystans  bo wszyscy  zginiemy "  big_smile

Tak, dystans daje przetrwać w tej pracy. To nie jest łatwe, bo to praca z chorymi i zależnymi od nas ludźmi, ale ja się staram np. nie uczestniczyć w żadnych rodzinnych uroczystościach, nie dawać żadnych prezentów, nawet zwykłej kartki. Jak napisałaś - nie jestem córką klienta i nie zamierzam zastępować dzieci. Tutaj, gdzie jestem teraz po raz pierwszy jest mi czasem głupio, że nie idę razem na obiad, albo na spacer kiedy córka bierze babkę (a ma to miejsce dość często) bo ta rodzina jest bardzo przyjazna i traktuje nas, opiekunki, jak przyjaciół. Ale staram się być chłodna i nie angażować się.
Dzisiaj np. byłyśmy na fajnej wycieczce, potem herbatka i ciastko, ja nie musiałam iść, mogłam zostać i mieć wolne, co często robię, właśnie po to, żeby się nie zaprzyjaźniać za bardzo.
Kupiłam dziś powrotny bilet i siedzę tutaj do 10 października i myślę, żeby robić święta w tym roku, popatrzę na kalendarz i ustalimy z moją gadatliwą zmienniczką. Ona jest fajną kobietą, lubię ją jak wiem, że za godzinę czy dwie pojedzie, ale nie wyobrażam sobie z taką osobą np. mieszkać w jednym mieszkaniu. Ona należy do osób, które zawłaszczają całą przestrzeń, wszędzie są obecni, nie dają odetchnąć.

Offline

 

#2884 2019-09-02 22:32:05

Stasia_
Member
Zarejestrowany: 2015-12-29
Posty: 517

Re: Opiekunki UK

Dalia napisał:

Babka jakaś wycofana, zgaszona - jak ślimak siedzi w swojej skorupie. Wydaje mi się, że zmienniczka ją dominuje, nie pyta, nie daje wyboru, robi to co ONA chce i lubi. Zamiast iść na spacer, targa babkę dzień w dzień na karty z innymi babkami, i siedzą tam przez 2 godziny. Babka lubi grać, ale nie codziennie, to przesada i powód jej zmęczenia. Wydaje mi się, że ona się poddała po prostu.
I tak się zastanawiam nad tym, co ty Stasia pisałaś o "swojej" babce, jak się przestraszyła pielęgniarki, bo twoja poprzedniczka jej zafundowała nie lada stres. Kogo to obchodzi tak naprawdę? Poza nami? To przykre, bo i ty i ja znamy nasze babki, i wiem, co im trzeba, ale KOGO  TO  OBCHODZI? Nie wiem czy mam o tym rozmawiać z córką, bo tak właściwie po co? Przecież ona musi widzieć, że matka jest wycofana i przygnębiona, tak jest zawsze jak ja wracam, zawsze. Jestem tu piąty raz. Córka widzi, ale i tak jest happy, więc po co drążyć?
Będę robić swoje, zmienniczka niech robi swoje i tyle. To chyba najlepsze wyjście.
Graty poprzedniczki są wszędzie, w każdym pokoju coś zostawia. Jak przyjechałam śmierdziało mi coś w kuchni, nie wiedziałam co to, dopiero dziś dogrzebałam się śmierdzących, zgniłych warzyw w szufladzie w lodówce. Ale powiedzcie: kogo to obchodzi? To nie pierwszy raz, ona zawsze zostawia stare jedzenie, ale tym razem śmierdziało - tylko, co z tego? Córka, firma albo babka da mi nagrodę, że umyłam lodówkę? Że idę z babką na spacer zamiast siedzieć godzinami z innymi staruszkami i gadać, gadać i gadać? Podczas gdy babka siedzi i gaśnie?  Zmienniczka po prostu ma osobowość kompletnie nie pasującą do babki, ale kogo to obchodzi...?

Dzis dopiero przeczytam ten twoj wpis Dalia. Nie wiem czemu, ale przeoczylam. Idealnie wpisuje sie w moje dzisiejsze wnioski o babce i opiekunkach.

Ja napisalam maila do wnuczki, opisalam ten placz, przypomnialam, ze babka ma papiery, legalizujace pozostawienie jej w domu, ze o to prosila, zanim demencja zlasowala jej mozg. Bo dowiedzialam sie, ze tamtej nocy agencja zadzwonila do wnuczki, chcac potwierdzic, ze zabiora ja do szpitala, byl tez lekarz na miejscu i wszyscy chcieli na sile wyslac babke do szpiatal i ta wnuczka sie zgodzila, wbrew 'best interest' babki. A babka w nocy po prostu usiadla na podlodze obok lozka, a jednoczenie miala UTI, ktore wzmacnialo efekt zagubienia gadania bez sensu, ale ktore mozna bylo leczyc w domu, tak jak robilam to przez ostatnie 2 lata. I tez podnosilam ja z podlogi w srodku nocy, nie raz. No ale wzieli ja na 5 dni do szpitala, z weekendem w srodku. Ale jak napisalas, kogo to obchodzi?
Ja bym mimo wszystko porozmawiala z corka i powiedziala, to co napisalas, co widzisz. Powinna powiedziec opiekunce, to samo, ale jako swoje oczekiwania. Inaczej tamta to oleje.
Masz racje, ze nikogo to nie obchodzi, poza takimi nieszczesnicami jak my, w ktorych zywa jest jeszcze jakas nic wspolczucia dla demencjusza, ktore widza w pdp czastke siebie na stare lata, a nie mebel.
Moja przeraza mysl, ze zostaje sama, ale ci co ja odwiedzaja nie moga odpuscic formalnych pozegnan, zwrocenia sie do babki slowami: I'm leaving now, see you  next xxx" Babka w dniach wiekszego przeblysku staje sie nerwowa po takich slowach, pinscet razy musze zapewniac ja, ze ja jestem caly dzien, cala dobe, ze nie zostaje sama... Strasznie wyczerpujace i tak wciaz i wciaz, ten sam scenariusz. Godzinowka rzekla: 'Ale JA nie moge tak wyjsc bez pozegnania" - odparlam, ze jak najbardziej moze i powinna. To samo z pukaniem do drzwi, kazde pukanie wzbudza babki niepokoj, bywa, ze pol dnia potem slyszy pukanie, na sile wstaje z fotela, szarpie drzwi, bo ktos puka. Jest kartka na drzwiach, ze maja nie pukac, nie dzwonic, dzwonek odlaczylam, ale to pukanie przekracza mozliwosci niektorych... Albo konwersacje - babka potzrebuje drzemek, aktywnosc opiekunek musi byc dostosowana do babki przeciez, a ta jedna jak przychodzi, to przerywa co chwile babce sen, wybudza ja, gadajac jakies komunaly o ogrodzie i pogodzie. I babka jest wybita z rytmu, nie chce potem jesc, bo jest zmeczona, musze ja klasc do lozka, zeby odespala godzine, a potem znowu podnosci, ubierac i dopiero dawac obiado/kolacje. Rozwalaja mi rutyne kompletnie, babka dwa razy dziennie ma rutualy poranne, bo nie rozumie, ze byla w lozku na drzemce. Rece opadaja sad Ale komisja kontrolna zobaczy, znaczacy wzrost liczby godzina w grafiku agencji, och jacy pracowici - po kiego przychodza codziennie, przestalam sie zastanawic. Ale nie ma to zwiazku ze stanem babki, ani moimi przerwami, ani tym bardziej wzrostem troski smile Nie wiem, czy bylam juz taka cyniczna wczesniej, czy nauczylam sie tego raczej tutaj, patrzac na ten kraj, system i ludzi.

Dzis mam dzien wlasnie z pukaniem, demencja daje dodatkowo takie objawy, jakby kaseta sie zapetlia w mozgu, jedno zjawisko mozg babki odtwarza w nieskonczonsc, wysprzeglony zupelnie ze swiadomosci, czy to dzien, czy noc i ile razy to juz sie zdarzylo. Juz lezy w lozku , ale w glowie tasma sie kreci, wiec gada do siebie i pewnie bedzie w nocy lazic do drzwi, sprawdzac, szarpac, otwierac, bo kiedys cos tam pukalo. Ale opiekunki, goscie wychodza do swoich domow, a to ja zostaje potem z babka i jej zapetlona glowa sad

Moja glowa tez ostatnio nie najlepiej strasznie mnie boli od kilku dni, i ze snem nie najlepiej, nawet mimo moich piguleczek.
Jutro mam 4 godziny 'wolnego', na razie tylko dlatego, ze nie przyslali nikogo na nasiadowke w piatek. Mam zamiar popedałowac do miasta na leniwe lazenie po charitach, ale obawiam, sie, ze wlasnie zacznie wtedy padac wink

Offline

 

#2885 2019-09-02 22:50:45

Stasia_
Member
Zarejestrowany: 2015-12-29
Posty: 517

Re: Opiekunki UK

Trudno unikac siedzenia z rodzina, jak jestes tu w Boze Narodzenie. Mialam np. taka pdp, ktora corka zabierala na sweta do siebie, ale nie chciala sama klasc  matki spac, choc ta nic nie potrzebowala poza zmiana pampersa, bo sama sie myla, wiec zazyczyla sobie, by opiekunka byla w domu pod reka. Czulam sie jak w wiktorianskiej powiesci, wzywana i oddalana zdaniem : "masz czas wolny, powiedziano nam, ze masz wychodzic na 2 godziny" - a tu zimnica i godz 16  do tego 24 grudnia, za chwile wszystko pozamykaja, bo zaczynaja swoje swieta od jutra. Poszlam posiedziec w Burger Kingu.
Inna rodzina, wysylala mnie na gore domu, bo chcieli posiedziec sami w kuchni przy kolacji. Musialam czekac, az sama bede mogla cos zjesc.
Bylo troche tych roznych sytuacji tutaj smile

Obecna rodzina babki (wnuczka) na szczescie mieszka daleko, wiec wpadaja do babki na cup of tea, na pol godziny, nigdzie jej nie zabieraja, za to mnie i owszem - jak poloze babke do jej lozka -  jedziemy potem na obiad w restauracji ;-) jest w porzadku, bo maja dzieci, rozmowy wokol ktorych, zajmują 90% czasu.Twierdza, ze to dla mnie te obiady swiateczne, zeby mnie uhonorowac, zebym poczula sie jak mnie cenia i traktuja jak rodzine. I niech tak bedzie, nie uwieraja mnie kurtuazyjne rozmowy, oni sa mlodzi, na dodatek z Australii, wiec moze dlatego tez nie tak nadeci i te obiady sa znosne.

Absolutnie zadnego calowania pdp! Zdarzalo mi sie usciskac z kims, wtedy, kiedy pdp byli mlodzi niepelnosprawni, ale calowanie? I do tego babke? Ja za duzo wiem nt ich starczych aktywnosci w toalecie, bym sie dala usciskac lub ucalowac bez myslenia co te rece wczesniej dotykaly i kiedy te twarze byly myte :-)

Offline

 

#2886 2019-09-02 23:49:19

Dalia
Member
Zarejestrowany: 2014-02-04
Posty: 1407

Re: Opiekunki UK

I tu się Stasia mylisz - można nie siedzieć z rodziną na święta. wink Gwiazdkę spędziłam w UK tylko raz u babki Trupa. Postanowiłam zostać, bo wiedziałam, że nikt nie przyjedzie. I tak było, babka i ja. Rodzina przyjechała po świętach jak już mnie nie było. Ale to była wyjątkowo olewająca rodzina, syn przyjeżdżał raz na 4 miesiące.
Oczywiście tutaj będzie inaczej. Tzn. ta rodzina jest naprawdę w porządku, taka jakaś mało angielska, chociaż i tak im nie ufam.
Na Wielkanoc np. mogłam iść do nich, ale nie poszłam, wykorzystałam dzień wolny i pojechałam do Birmingham, było super. smile
Zobaczymy jak to będzie, bo zmienniczka coś kręciła nosem, ale olewam to. Ona miała Christmas w zeszłym roku, ja biorę dyżur w tym.
To fajną masz tę rodzinę, to miłe, że cię zapraszają. W październiku mija rok jak tu przyjechałam i mogłabym zostać aż babka umrze, ale nie wiem czy nie popadnę w konflikt ze zmienniczką. Na razie jest ok, ale wkurza mnie parę rzeczy.

Offline

 

#2887 2019-09-03 15:02:19

bozencina50
Member
Zarejestrowany: 2014-09-22
Posty: 1307

Re: Opiekunki UK

A ja jak sobie ciebie czytam  Stasia , to myślę -  czy ty nie za bardzo się wczówasz hmm
Czy nie za mało myślisz o sobie hmm 2 lata albo więcej z jedną babką . Z babką , co to nawet z nią pogadać nie można . Bez zjazdów do domu . Ja wiem ,że niektórzy ludzie nie lubią zmian ale moim zdaniem , zmiany są potrzebne. Przynajmniej ja tak mam.
Czy twoje bóle głowy , brak snu nie są wynikiem stresu , tłumionych emocji ?
Interesujesz się psychologią wiec wiesz , że stres musi być " przerobiony " inaczej kortyzol , który podczas niego się uwalnia , truje nas.
Ja w tej pracy nauczyłam się ,żeby nie angażować się wiecej niż to jest konieczne. Trzymać się miej więcej przepisów i robić swoje . Nie znaczy to ,że nie mam empatii. Raczej bym powiedziała , że mam jej za dużo i dla tego by chronić siebie powtarzam sobie - to nie twoja rodzina , nie twoja matka .
Piszesz , że przychodzą godzinówki i robią swoje zadanie ( rozpiepszają ci rytm babki ) i wychodzą. Nie wiem jak tam u was to wygląda . Ja w takich przypadkach od razu bym poinformowała rodzinę i jeżeli oni by ze mna nie współpracowali , podziękowała bym za pracę. Tą smą informację przekazała bym firmie. Koniec i kropka . Z mojego doświadczenia już wiem , że w tej pracy asertywność to podstawa.

Ja byłam kilka razy na świeta i z góry ustalałam jak to ma wyglądać. Przeważnie było tak , że usiadłam razem , chwilę pogadałam i szłam do siebie . Resztę włącznie ze sprzątaniem robiła rodzina.

Nie mam takich myśli typu  - co będzie ze mną jak będę stara . Czy dobrze się mną ktoś zaopiekuje czy nie. Cytując klasyka " pomyślę o tym jutro " wink

Offline

 

#2888 2019-09-03 17:30:01

Dalia
Member
Zarejestrowany: 2014-02-04
Posty: 1407

Re: Opiekunki UK

Powiem tak - nie wczuwam się, staram się nie angażować, nie zaprzyjaźniać, bo doskonale wiem, że jak tylko rodzinie coś nie będzie pasować pozbędzie się mnie bez zbytnich ceregieli. Tego się nauczyłam przez 5 lat i to mi odpowiada. Bo pozwala na trzymanie dystansu i tak jak ty Bożencina, robię tylko to, co do mnie należy. Olewam resztę i olewam babkę, naprawdę ona mnie obchodzi tylko jako moja klientka i pracuję tak, żebyśmy się dogadywały i żeby dla obu był to dobry czas. Na tym koniec. Jestem miła, uprzejma, ale trzymam dystans.
Stasia może faktycznie za długo jest w jednym miejscu. Pamiętam babkę Trupa, wracałam tam przez 2,5 roku i w końcu odeszłam, bo miałam dość, chciałam zmiany. A to był dobry placement. Tutaj jest bardzo dobrze, ale nie wiem czy z taką zmienniczką dam radę ciągnąć. Zobaczymy. Może da się w ten sposób, że ja robię swoje, ona robi swoje. Tylko, że ona syf zostawia, piekarnik i mikrofala brudne, z pewnością nie przetarła ich ani razu przez 6 tygodni pobytu, ubrania babki pogniecione chociaż mówiłam: nie pakuj do suszarki! Ale stwierdziłam, że mam to w dupie. Jeśli córce to nie przeszkadza, to po prostu odkładam na półkę pogniecione swetry i ich nie używam.
Ja wiem, co będę robić jak będę stara: będę siedzieć na tarasie mojej chatki i patrzeć na las, na jezioro. Będę zbierać grzyby, a przedtem dam dzieciom do zrozumienia, żeby bez skrupułów zutylizowały mnie jak już nie będę dawała rady. wink 
A jak tam sprawy sercowe Bożencina? wink

Ostatnio edytowany przez Dalia (2019-09-03 17:34:33)

Offline

 

#2889 2019-09-03 20:23:38

bozencina50
Member
Zarejestrowany: 2014-09-22
Posty: 1307

Re: Opiekunki UK

Ja to nie rozumiem zmienniczek co to wprowadzają " swoje rządy "  i napewno gdybym miała taką jak twoja Dalia , byłabym wkurwiona. Co to znaczy zostawić brudną lodówkę  czy mikrowele ? Ja mam taką zasadę ,że jak kończę stelle to zostawiam taki stan jak zastałam . Czasami jak wchodzę pierwsza to doprowadzam kuchnię do urzywalności jak jest mocno zafajdana . Jednak tylko te miejsca gdzie korzystam. Tu u dziadka było troszkę inaczej . Zrobiłam gruntowne porzadki ale tylko dla tego , że dziadek był w szpitalu i nie miałam co robić. Ponad liczyłam się z tym ,że tu przyjadę.

A propos ludzi , którzy zawłaszczają wszystko . Ja mam taką bliską koleżankę . Lubię ją . Ma wielkie serce ale , że tak powiem ,  taktem nie grzeszy. Kiedyś jak wyjechaliśmy z chłopem,  zaproponowałam jej by mieszkała przez ten czas u mnie ( akurat odeszła od męża) . Przyjeżdżam . Chatę mam wysprzataną. W kuchnu poprzestawiane . Zwiniete moje ukochane chodniki , które to własnoręcznie robię. Jakieś tam rzeczy powynoszone do piwnicy . Ona mnie podejmuje śniadankiem , obiadkiem i kolacją ( jeszcze jedną noc poprosiła mnie o przespanie ) Hmmm niby fajnie ale kurwa to mój dom . Ja tu jestem gospodynią. Nic jej nie powiedziałam bo chyba by to żle przyjęła . Chciała dobrze a wyszło jak zwykle big_smile
W tym roku poprosiłam ją by mi skosiła raz trawę jak nas nie będzie. Moj ogród był z tych angielskich wink
Przyjeżdżam . Nie poznaje ogrodu . Krzewy przystrzyżone. Pod płotem przekooane i posadzone kwiaty . Mało tego tak się dziewczyna zaangażowała , że dzień w dzień była w ogrodzie ,  także my nie czuliśmy się u siebie. Mój chłop to nawet nie chciał tam chodzić bo zamiast się relaksować koleżanka brała szpadel i on biedak musiał jej go zabierać i realizować jej projekt big_smile A  wierzcie mi , nie należy on do ogrodników , tak zresztą jak ja.
I co zrobić z taką big_smile
Byłam w mieście . Kupiłam jej perfum . Myślè ,że jej się będzie podobał a jak nie to będzie mój big_smile

Offline

 

#2890 2019-09-03 20:53:29

Stasia_
Member
Zarejestrowany: 2015-12-29
Posty: 517

Re: Opiekunki UK

Dalia napisał:

Powiem tak - nie wczuwam się, staram się nie angażować, nie zaprzyjaźniać, bo doskonale wiem, że jak tylko rodzinie coś nie będzie pasować pozbędzie się mnie bez zbytnich ceregieli. Tego się nauczyłam przez 5 lat i to mi odpowiada. Bo pozwala na trzymanie dystansu i tak jak ty Bożencina, robię tylko to, co do mnie należy. Olewam resztę i olewam babkę, naprawdę ona mnie obchodzi tylko jako moja klientka i pracuję tak, żebyśmy się dogadywały i żeby dla obu był to dobry czas. Na tym koniec. Jestem miła, uprzejma, ale trzymam dystans.
Stasia może faktycznie za długo jest w jednym miejscu. Pamiętam babkę Trupa, wracałam tam przez 2,5 roku i w końcu odeszłam, bo miałam dość, chciałam zmiany. A to był dobry placement. Tutaj jest bardzo dobrze, ale nie wiem czy z taką zmienniczką dam radę ciągnąć. Zobaczymy. Może da się w ten sposób, że ja robię swoje, ona robi swoje. Tylko, że ona syf zostawia, piekarnik i mikrofala brudne, z pewnością nie przetarła ich ani razu przez 6 tygodni pobytu, ubrania babki pogniecione chociaż mówiłam: nie pakuj do suszarki! Ale stwierdziłam, że mam to w dupie. Jeśli córce to nie przeszkadza, to po prostu odkładam na półkę pogniecione swetry i ich nie używam.
Ja wiem, co będę robić jak będę stara: będę siedzieć na tarasie mojej chatki i patrzeć na las, na jezioro. Będę zbierać grzyby, a przedtem dam dzieciom do zrozumienia, żeby bez skrupułów zutylizowały mnie jak już nie będę dawała rady. wink 
A jak tam sprawy sercowe Bożencina? wink

Czy sie wczuwam, czy nie wczuwam, nie wiem. Roznimy sie sytuacja zyciowa i potrzebami, dla mnie ta praca to byc albo nie byc, mam petle finansowa na szyi i musze pilnowac tego, co generuje niezbedny comiesieczny dochod. Tak sie sklada, ze to babka jest gwarantem owego dochodu, a co niezmiernie istotne, jest latwa w obsludze i nie absorbujaca, wiec moge sobie mieszkac w uk, przy okazji wykonujac przy babce kilka czynnosci, jako nieunikniony koszt owego pomieszkiwania. I za to, ze sobie tu na calkiem dobrym poziomie mieszkam, jeszcze dostaje za kazdy dzien kase. Mam duze koszty osobiste: samotnosc jak latarnika lub osadzonego, rezygnacja z tego co bylo moja codziennoscia, porzucenie domu, zwierzat, w miedzyczasie wiele sie w PL w mojej rodzinie wydarzylo zlego, co musialam wytrzymac siedzac z demencyjna babka. Ale ja nie widze innego wyjscia, zaden maz nie zarabial nigdy ze mna razem na mieszkanie, nie dostalam nic od rodzicow. Pracuje sama od 21 roku zycia na siebie. Jak zakoncze sadowy spor o umowe kredytowa, mam nadzieje odetchne. No chyba, ze wygram w lotto w miedzyczasie lub poznam "przystojnego bruneta" z pieniedzmi, ktory rzuci mi caly swiat do stop big_smile
Chetnie zamienilabym ta robote na office, sklep, cokolwiek normalniejszego, ale  z powodow finansowych nie moge. Nie moge tez sobie brac przerw jak wy to robicie, musze zarabiac miesiac w miesiac i na razie nie ma nikogo w PL, kto by mi ulzyl w tym zakresie.  Dlatego wkurza mnie zaburzanie rutyny, bo poukladalam sobie placement, babka miala co potrzebne, ja mialam swiety spokoj, jako premie za te chujowa robote i przeciekajace mi przez palce zycie. Rozregulowanie babki, to wiecej pracy dla mnie, dodatkowe oczy i nieprzychylne jezyki takze mi tu nie potrzebne.

Dzis miala babka 4 godziny z angielska opiekunka, wracam, babka spi w lozku, tak jak mialo byc, przed wyjsciem przekazalam  co musi zrobic, kiedy, zostawilam dodatkowo na kartce rozpiske co i kiedy ma robic, jedzenie naszykowane, w kuchni wszystko pod posilki przygotowane.
Mysle super, niech pospi do 17ej jak zwykle, to zje z ochota obiad, i dzien bedzie udany. Ale opiekunka zaczyna gadac glosno, jakby starala sie popisac, wyliczajac co babka robila, co pila. Przyciszam, zaciagam ja do kuchni, proszac zeby babki nie budzila, ale ona kiwa glowa, patrzy na mnie i odwraca sie i idzie do niej i zagaduje w lozku. Ki chuj, mysle? Glucha, czy glupia? No i wybudza babke, zaprowadza do fotela, sadza. Ja podchodze i stojac blisko babki siedzacej w fotelu, czuje silny zapach moczu. Pytam, zmienniczke, czy babka byla w wc - Byla, byla! - smieje sie, Szla sama z balkonikiem, bless her, ona jest great i taka nice - słysze. Pytam, czy zmieniala jej pampersa? - Nie, bo byl suchy. OK, mysle sobie, ale cos mi nie pasuje.  Zmienniczka pakuje torbe i wychodzi. Wtedy podnosze babke i zagladam pod kiecke, a babka ma niepodciagniety pamers, w wokolicach kolan i tak spala w lozku (drzemka) i teraz siedzi w fotelu.
I na chuj mi taka zmienniczka? Kto teraz bedzie zmienial posciel i prał fotel? Bez zmienniczki, babka by siedziala i spala w fotelu cala moja przerwe i bylby swiety spokoj.

Jest w agencji inna fajna mloda rumunka, zgadalysmy sie, obie prosilysmy w office, zeby ja przyslali na owe 4 godziny, raz w tygnodniu. Widzialam jak obsluguje babke, nadaje sie - uwazna, ale wyluzowana, wie o co chodzi, wie jak i co robic, zeby sie nie narobic, ale zeby szkody nikomu nie zrobic. Ale nie, powiedziano, ze zapewne bedzie przychodzila ta angielka z dzisjeszej przerwy. No to jak mam sie nie wkurzac?

Offline

 

#2891 2019-09-03 22:10:46

bozencina50
Member
Zarejestrowany: 2014-09-22
Posty: 1307

Re: Opiekunki UK

Stasia - co prawda nie mnie zacytowałaś ale ja napisałam o tym wczówaniu , toteż czuję się niejako wywołana do tablicy .
Jasne Stasia , każdy jest inny a punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Rób tak jak ci pasuje smile

Dalia - pytałaś mnie o sprawy sercowe .
Nie wiem co mam myśleć o tym moim związku. Zbyt dużo mnie naprawianie jego  kosztuje energii. Postanowiłam ( jak wytrzymam ) dać sobie na luz. Zaczęłam tak traktować mojego chłopa jak on mnie traktuje. To znaczy nie wchodzę w głębokie tematy. Mówię tylko jakieś tam ogólniki . Nic osobistego. Równie dobrze wcale mogłabym się z nim nie kontaktować. Dla mnie to strata czasu.
Ja teraz zjeżdżam . Za dwa dni przyjeżdża do mnie moja córka . Będzie tydzień . Pospędzamy razem czas a potem zobaczę co dalej. Chodzi za mną ,żeby nie czekać na niego ( on powinien wrócić 3 tygodnie po mnie ) ale jechać na stelle. Niech sobie siedzi sam . Jak zostanę to będę od niego zależna finansowo a tego nie chcę.
Przez ileś lat naszego zwiazku mielismy wspólnotę finansową. Tak się umówiliśmy. Dopiero od niedawna ja się odciełam , toteż też nie mam za bardzo forsy.
Postanowiłam , że nie będę jak on to nazywa ( niesłusznie ) " lepić go " . W dupie to mam. Muszę myśleć o sobie. Nie chce się zmieniać , to ja się zmienię big_smile

Offline

 

#2892 2019-09-03 23:04:43

Dalia
Member
Zarejestrowany: 2014-02-04
Posty: 1407

Re: Opiekunki UK

Stasia - no przecież ja ciebie doskonale rozumiem. Wiem jak to wkurza, że coś co wypracowałyśmy przez parę tygodni i świetnie działa jest nagle zmieniane nie wiadomo po co. Tzn. wiadomo, żeby zaimponować w biurze i nagadać na głupią opiekunkę z Europy wschodniej.
W zeszłym roku 4 razy byłam u kobiety z SM, ona jest w bardzo kiepskim stanie, w ogóle się nie rusza, jest z nią słaby kontakt, ale znałam ją na tyle, że rozumiałam co chce, umiała odpowiedzieć Yes/No.  Była wypracowana daily routine i to wszystko dobrze działało. Przyjechała jakaś idiotka, nota bene Angielka, i wszystko wywaliła do góry nogami, bo pdp potrzebuje stymulacji!!! przestała ją kłaść do łóżka na drzemkę, bo ona potrzebuje stymulacji, jeżeli już ją położyła to w pozycji siedzącej, otwarte okno, odsłonięte zasłony - no żesz kurde jak można odpoczywać w takich warunkach!!!
Ona nie potrzebowała stymulacji, potrzebowała odpoczynku i spokoju. Pamiętam, że wysmarowałam maila do managerki, że pdp nie jest w stanie się ruszyć sama, co oznacza, że jeśli rano zostanie posadzona w fotelu i nikt nie zmieni jej pozycji (tam był hoist) ona tak siedzi do wieczora, po to między innymi kładłyśmy ją do łóżka, żeby zmienić pozycję. Już nie pamiętam czy był jakiś odzew, chyba tak jak napisałam wcześniej - kogo to obchodzi?
Ja miałam szczęście do zmienniczek u babki Trupa, 1,5 roku z Łotyszką i 1 rok z Portugalką - super nam się pracowało, bo wszystko robiłyśmy tak samo, a jeśli cokolwiek chciałyśmy zmienić, zawsze się konsultowałyśmy. I ja chciałam robić ten placement teraz z Łotyszką i wszystko było ustalone z biurem i z córką babki, ale ona mogła dopiero od stycznia no i przyjechała głośna Greczynka i córka wylała Łotyszkę nic mi nawet nie mówiąc, dlatego piszę, że rodzina miła i fajna, ale nie ufam im za grosz. Obawiam się, że Greczynka mnie tu zastąpi na dobre, bo za bardzo się różnimy i na dłuższą metę chyba nam się współpraca nie ułoży. Nie chcę córce babki mówić, że ona zostawia brud, że zmienia sposób kąpania babki, że trzyma ją cały dzień w wózku, że nie jedzą przy stole, bo myślę, że nikogo to nie obchodzi.
Także Stasia rób po swojemu i staraj się nie wkurzać, przyjmij, że Angielka jest głupia a z głupim nie wygrasz.
Ale pamiętam jak tutaj na forum, jedna z forumowiczek śmiała się ze wskazówek jakie dała jej raz poprzedniczka. Była to lista z rysunkami, co, jak, kiedy i dlaczego. Ja akurat uważam, że to bardzo ważne, żeby nic nie zmieniać jeśli jest jakaś wieloletnia rutyna, bo to burzy wszystko a potem jak Stasia napisałaś, to my zostajemy z klientem same, bo inni wychodzą. I my się użeramy. I to co jednemu może się wydawać śmieszne, np fakt, że kanapki mają być trójkątne a nie prostokątne dla babki może być absolutnie konieczne.
Ale wiesz jak jest, lepiej z mądrym zgubić niż z głupim znaleźć.
Więc myśl o sobie i powiedz głośno, że to ty zostajesz z babką a nie ona. Ja tak raz powiedziałam synowi babki Trupa, bo mnie wkurzyła sytuacja jak jakaś idiotka mi odwołała wizytę domową lekarza!!! Ale nikogo to nie obeszło, ja walczyłam z UTI i babką biorącą się do rękoczynów. Szkoda gadać. Stasia współczuję ci, ja miałam naprawdę świetne kobiety hourly - one mi bardzo dużo pomogły i pokazały jak pracować. I to same Angielki, więc nie ma reguły na te rzeczy. Teraz za to mam beznadziejną zmienniczkę, ale powtarzam sobie, że nic na to nie poradzę dopóki rodzina nie stwierdzi, że chce zmian, a może oni zmienią mnie? wink

Ostatnio edytowany przez Dalia (2019-09-03 23:09:58)

Offline

 

#2893 2019-09-04 00:01:18

Stasia_
Member
Zarejestrowany: 2015-12-29
Posty: 517

Re: Opiekunki UK

bozencina50 napisał:

Stasia - co prawda nie mnie zacytowałaś ale ja napisałam o tym wczówaniu , toteż czuję się niejako wywołana do tablicy .
Jasne Stasia , każdy jest inny a punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Rób tak jak ci pasuje smile
D

Nie no spoko Bozencina, ja ciesze sie, ze chociaz wam przyjdzie do glowy pomyslec co moznaby moze inaczej. Nie odrzucam krytyki, bo siedzac w swojej kaluzy czesto nie widzi sie, ze po uszy juz w blotku, a czlowiekowi ze srodka wydaje sie, ze wciaz zegluje po oceanie. Takze luz i rada jestem kazdej głowie pochylonej nad losem Stasi wink

Offline

 

#2894 2019-09-04 22:29:49

bozencina50
Member
Zarejestrowany: 2014-09-22
Posty: 1307

Re: Opiekunki UK

Stasiu kochana , moja wirtualna przyjaciółko ( jeno nas trzy zostały ) , z kąd ci przyszło do głowy ,że cię krytykuję smile . Napisałam tylko jak ja widzę twój problem z mojej perspektywy. Nie wiem czy kojarzysz mój post gdzie pisałam , że miałam depresję. Autentycznie . 6 tygodni leżałam w psychiatryku a potem 3 miesiące chdziłam na terapię. Nie wiem co dokładnie było przyczyną mojej depresji . Dostałam ją jednak w momencie kiedy , żekłabym . miałam spokojne życie. Pracowałam wtedy u" babki od obory". 4 lata. I chociaż babka była kumata to przez te cztery lata znałam każde drzewo w tej wsi , każdą krowę. Mniemam , że jedną z przyczyn mojej depresji było obcowanie z starym człowiekiem i monotonia jaka za tym idzie.
To między innymi miał autor na myśli smile
Dodam tylko , że siostra mojego faceta , która jest doktorem nauk medycznych powiedziała " z wszystkich znanych mi osób,  byłaś ostatnią osobą , o ktorej bym pomyślała , że dopadnie ją  depresja "
Ja sama jak to wspominam , to mam wrażenie , że to mi się nie zdażyło , że to był jakiś film. Nie . To się zdażyło .

Ostatnio edytowany przez bozencina50 (2019-09-04 22:38:01)

Offline

 

#2895 2019-09-05 23:00:03

bozencina50
Member
Zarejestrowany: 2014-09-22
Posty: 1307

Re: Opiekunki UK

Co was dziewczyny tak zamurowało big_smile Czyżby moje wyznanie , że byłam w psychiatryku wink
Myślicie , że w psychiatryku same świry są , co to gadają do siebie i mają zwidy .  Jasne są i tacy ale najwiecej jest tych z depresją. I nie myslcie sobie , że to są jacyś lenie , nieudacznicy. Ludzie bez wyksztalcenia , beż pasji . Nie. Spotkałam tam jednego profesora co to wykładał na kilku uczelniach i z przepracowania dostał jakiejś choroby . Jakiej . Nie wiem ale raz miał fazę i pierdolił takie głupoty , że ja trzy razy się pytałam czy on oby napewno jest profesorem . Była też młoda dziewczyna . Studiowała prawo. Trochę mi moją córkę przypominała . Nawet tak samo miała na imię. Pochodziła z inteligenckiej i na oko szczęśliwej rodziny . Nie wiem co jej było ale ciąglę szarpała drzwi i chciała uciekać. Była jeszcze jedna .  Była po psychologii. Przychodził do niej chłopak. Fajny. Ta to dopiero odpierdalała takie szopki , że strach się bać. Był farmaceuta , zawodowy żołnierz , nauczycielka i alkoholik. Była dziewczyna , młodziutka , którą ojciec alkoholik gwałcił. Chodziła od okna do okna i mówiła " mama mi umarła" . Załatwili jej dom opieki . Na terapi spotkałam ludzi z chorobą dwubiegunową . Mówię wam , kurestwo. Była jedna kobieta , miej więcej w moim wieku . Ojczym ją wykorzystywał sesualnie . Miała pretensję do matki za pasywność. Strasznie jej współczułam . Była też pani Zosia. Świetna , pogodna kobieta . Wychowała się w domu dziecka . Tam zgwałcił ją dyrektor owego domu. Miała ona wielką potrzebę niesienia pomocy. Pracowała długie lata w opiece. Dorobiła się domu , ustawiła syna , męża ale co z tego jak rozchorowała się . Oprócz powracającej depresji miała toczeń i już w tym swoim domu , co go z takim wyrzeczeniem budowała , nie mogła po schodach chodzić.
Dlaczego to wszystko piszę ? Ano po to , żeby wam powiedzieć , żeby się nie spinać . Dla kogo ? Jakiegoś męża nieroba ? Dzieciaków pasożytów ? Po co komu dom , samochód , forsa na końcie jak może przyjś choroba i wyłączy cię na pół roku albo więcej ( jak masz szczęście ) z życia. Nie lekceważcie sygnałów płynacych z wszych ciał. Ciało człowieka jest mądre. Podpowiada. Słuchajcie swoich organizmów.
A na koniec dla wszystkich tych co to pomyslą " co ta bożencina odpitala . Tak się obnaża"  To ja mówię " w dupie to mam. Moje życie i mam prawo mówić o sobie co chcę " cool

Jutro jadę do domu. Chyba jednak samotność mi nie służy wink

Offline

 

#2896 2019-09-06 20:31:51

Dalia
Member
Zarejestrowany: 2014-02-04
Posty: 1407

Re: Opiekunki UK

Bożencina - tak trzymać, wariatko. big_smile big_smile big_smile

A tak serio - to jak ty trafiłaś na tę terapię? Ktoś ci pomógł? Ktoś ci powiedział, żeby spróbować? Bo przecież ludzie z depresją nie bardzo sobie zdają sprawę z choroby i rzadko proszą o pomoc.

Stasia - jak sobie radzisz? Kupiłaś coś w charitach? Ja jestem tu tydzień i wydałam dopiero 2f na coś bardzo ładnego, co zamierzam powiesić w mojej mini kuchni. smile

"Moja" babka ok, wraca do normy, daje radę wstać i chodzi z chodzikiem. To mnie trochę zniechęca, bo zostawiam babkę naprawioną a po 6 tygodniach odbieram zepsutą (dobrze to nazwałaś Stasia ) Jeśli wszystko będzie dobrze przez czas mojego pobytu powiem córce, że mam dość  zaczynania za każdym razem od początku. Wypracowuję sobie strategię, babka się uczy, zapamiętuje, robi potem wszystko jak trzeba a jak wracam jest wszystko do kitu. a wiecie jakie to ważne jak np. masz opracowaną metodę siadania na wózku, albo ustawiania balkonika w odpowiednim miejscu, albo wstawania z łóżka. Wszystko to babka potrafi a potem kurna, nie wiem, co się dzieje, że moją ciężką pracę szlag trafia. Wkurza mnie to.

Offline

 

#2897 2019-09-06 22:06:28

Stasia_
Member
Zarejestrowany: 2015-12-29
Posty: 517

Re: Opiekunki UK

U mnie nic nowego, to co mam pisac big_smile No dobra, to raportuje co nowego:
Jeszcze raz podbilam temat lekow na noc, bo przyszla z wizyta rutynowa pielegniarka. Nikt do mnie sie nie odezwal od tego dnia, ani nie przyslano zadnych lekow, stad mniemam, ze kula w płot.
Babka na razie działa, najlepiej chyba jak sie da na jej stan i wiek. Zblizaja sie jej 100 urodziny, ma byc stala czesc famili i jacys doproszeni goscie. Ciekawa jestem w sumie co zaplanowali, jakis lunch tylko chyba w czesci oficjalnej. No i ten cholerny list od krolowej jako glowny punkt programu. To juz za 2 tygodnie.
Bulam w charity i kupilam 2 tshirty na wymiane za te wysluzone i sprane, ktore wywale do pojemnika i niezla sukienke na codzien na jesien i 2  zajebiaszcze zegarki, do kolekcji vintage.
W niedziele ostatni carboot we wsi, wiec konczy sie sezon atrakcji, zaczyna zimowa smuta.
No i wow i hurra! znalazlam w waitrosie jedyne jadalne dla mnie pieczywo made in uk. Wiec mam juz cala szuflade w zamrazarce na zapas. Kupuje sobie w tesco online polski chleb z ziarnami, ale nie za czesto, bo jest jakis dziwny troche. A teraz od kiedy zrobilam sobie badania w PL i dowiedzialam sie co mi tak dokuczalo ostatni rok, jestem na diecie, gdzie tylko biale pieczywko i same gotowane delikatesy big_smile Nabawilam sie zapalenia zoładka i anemii przez ostatni rok tutaj. W zyciu bym nie przypuszczala, ze dotknie mnie anemia! Wrzody juz mialam, wiec to jakby bardziej mozliwe, ale ja nie jedzaca slodyczy, ani smieci, za to 80% to warzywa, zielonosci, orzechy itp, kawka tylko ciut ciut raz dziennie i chlast! niedokrwistosc.

Bozencina, twoja szczerosc wzbudza szacunek. Malo kto chce mowic o swoich problemach z glowa. Depresja nie jest mi obca, chorowalam na nia 1,5 roku po stracie pracy, kiedy zawalil mi sie swiat.  Leczenie trwalo jeszcze dlugo potem, pomimo, ze wrocilam do pracy. Bylam wiec na zasilku zusowkim, bylam w sanatorium, ale nie zapoznalam takich oryginalnych egzemplarzy, jakie opisujesz. Za to byly warszaty (eee....takie dziwne prace reczne jak w przedszkolu i zabawy wieczorem przy muzyce disco polo, o istnieniu ktorej wczesniej nie miałam zielonego pojceia!!! big_smile, byla wiec okazja na romance, ale jak to u mnie "turnus mija, ja niczyja", moze to przez te dredy??) U mnie mysle, ze choroba zaczela sie duzo wczesniej, tylko ja nie przyjmowalam jej  do wiadomosci, zaciskałam zeby i zmuszalam sie do zapierdalania, bo kto jak nie ja?
Czesto mysle tak jak piszesz, czy ja zdaze pomieszkac u siebie? Wciaz mam nadzieje. Dostalam wlasnie wezwanie na ostatnia chyba juz rozprawe w sadzie Gdansku, wiec lece 14 listopada by zlozyc ostatnie zezniania, a potem oby korzystny wyrok. Zakladam i tak II instancje, bo albo ja, albo bank zloza apelacje, to stala obecnie startegia kazdego banku - grac na zwloke. Oby wiec jeszcze za te 2/3 lata oszukanczy, zlodziejski kredyt sie wysprostowal i zlapie nieco oddech.

Ja sie wciaz krepuje pisac tak na forum o sobie, choc naprawde lepiej by bylo jakbym moze z siebie wyrzucała od czasu do czasu, to co mi ciazy.

Ostatnio edytowany przez Stasia_ (2019-09-06 22:21:36)

Offline

 

#2898 2019-09-06 22:16:31

Stasia_
Member
Zarejestrowany: 2015-12-29
Posty: 517

Re: Opiekunki UK

Dalia napisał:

A tak serio - to jak ty trafiłaś na tę terapię? Ktoś ci pomógł? Ktoś ci powiedział, żeby spróbować? Bo przecież ludzie z depresją nie bardzo sobie zdają sprawę z choroby i rzadko proszą o pomoc.

Ja sama poszlam do psychiatry, jak juz nie dawalam rady wstac z lozka. Ze wzgledu na dziecko, poszlam po leki, by sprawiac lepsze wrazenie i nie dolowac go swoim stanem. No i lekarz dawal zwolnienia, wiec musialam stawiac sie chociazby po nie, by nie zawalic dachu nad glowa dzieciaka, bo gdzie bysmy sie podziali?, wiec to byl kluczowy motywator by do niego pojsc, a jak juz przyszlam, to poddawalam sie temu co mi mowil, ze mam robic, co brac etc. Gdyby nie ten strach, to bym z wyra nie wstala. Obcielam wtedy swoje wlosy na zero, bo wczesniej nosilam dredy, przytylam 15 kg, poza tym nic nie pamietam z tego okresu.

Offline

 

#2899 2019-09-06 22:37:41

Stasia_
Member
Zarejestrowany: 2015-12-29
Posty: 517

Re: Opiekunki UK

Sluchajcie kobity, a nie daloby rady porozmawiac z wami na mniej publicznym forum? Korzystacie z mesengera na FB?

Offline

 

#2900 2019-09-06 22:49:19

Dalia
Member
Zarejestrowany: 2014-02-04
Posty: 1407

Re: Opiekunki UK

Wysłałam ci maila na adres podany na forum. smile

Offline

 

#2901 2019-09-06 23:55:56

Stasia_
Member
Zarejestrowany: 2015-12-29
Posty: 517

Re: Opiekunki UK

Dalia napisał:

Wysłałam ci maila na adres podany na forum. smile

dodałam do znajomych na fejsie, musisz chyba potwierdzic

Offline

 

#2902 2019-09-09 12:50:06

bozencina50
Member
Zarejestrowany: 2014-09-22
Posty: 1307

Re: Opiekunki UK

O wy zdrajczynie jedne wink Przeniosłyście się na fejsbuka .
Ja mam tu na forum adres meilowy , do którego zapomniałam hasła . Może , któraś z was mnie też zaprosiła ? Jakby ktoś coś,  to wariatka jeszcze tańczy big_smile big_smile
Możecie napisać do mnie na forum to ja się skontaktuję .

Co do waszych pytań - ja się nie zgłosiłam dobrowolnie na terapię. Najpierw dałam się zamknąć w domu bez klamek big_smile a potem tam, kiedy miałam już wyjść na wolność  ,  zaproponowali mi terapię. Było to coś takiego jakoby powrót do świata ludzi " normalnych "
W szpitalu wlądowałam bo moja depresja nie pozwalała mi na normalne funkcjonowanie. Nie byłam w stanie myśleć. Sklecić samodzielnie zdań złożonych . Nie mogłam spać , jeść ( schudłam 14 kg )  Wkółko łaziłam nie mogąc się na niczym skupić . Nie mogłam czytać , oglądać telewizji. Ciąglę miałam gonitwę myśli . Nie odczówałam żadnych emocji i to było najstraszniejsze. Nawet jak wyobraziłam sobie , że umrę to tylko szkoda mi było córki .Tego jak ona to zniesie.
Dopuki był mój facet to jakoś funkcjonowałam .Myłam się , jadłam coś tam .  On się naprawdę mną w 100 ℅ zaopiekował . Jednak zbliżał siè nieuchronnie ternin jego   wyjazdu do pracy i jego siostra skonsultowała  się ze swoją  koleżanką ( ordynator odziału psychiatrycznego ) i ta zaleciła   mi wizytę u lekarza  w poradni , w szpitalu gdzie ona pracuje ( ja  już byłam pod " opieką " lekarza psychiatry ) . Po kilku wizytach lekarka zaproponiwała mi leczenie stacjonarne. Ja się zgodziłam bo już nie widziałam dla siebie ratunku. W między czasie byłam ( z facetem bo sama bym nie doleciała )  też w  Anglii gdyż myślałam , że widząc moje dzieciaki ,  przejdzie mi . Niestety . Dzieciaki jak mnie zobaczyli to byli przerażeni.  Żadne nie powiedziało mi  tego wprost .  Nawet mój młodszy syn , który nie wierzył w coś takiego jak depresja , skapitulował. Już mieli taki pomysł ,że córka , która ma w Anglii najmniejsze zobowiązanie przyjedzie mną się opiekować  .
Do psychiatryka trafiłam podczas remontu szpitala . W tym czasie przyjmowali tylko trudne przypadki bo liczba pacjentów byla ograniczona. Normalnie odział ma jakoby dwa pododziały - A i B. A - ciezkie przypadki . Jesteś tam odciety od świata. Nie ma telefonu , radia , telewizora. Na odziake B już to wszystko masz a w związku z tym ,że był remont wszystkie przypadki ( kekkie i cieżkie ) były razem . Stąd te moje kwiatki , o których pisałam we wcześniejszym poście.
Stasia - ja nie wiem czy to jest odwaga hmm Poprostu w dupie to mam co o mnie pomysli jakaś głupia  baba . Piszę to do mądrych ludzi. Piszę to po to by powiedzieć , że takie żeczy się zdarzają. To nie jest fikcja literacka. A to czy jakas tam Lissa , czy inna fraun , kryjąca się za tym nikiem ( a swoją drogą niektórym proponowałabym zmianę bo kojarzą mi się z " głębokim gardłem " wink ) coś tam sobie o mnie jako bozencinie 50 pomysli , mnie nie obchodzi.
Ja mam ogromną ciekawosć ludzi . Ludzie są strasznie dla mnie ważni ale nie mogę brać na serio wirtualnego świata . Tego się miedzy innymi nauczyłam tu na tym forum . smile

Offline

 

#2903 2019-09-09 13:19:49

Stasia_
Member
Zarejestrowany: 2015-12-29
Posty: 517

Re: Opiekunki UK

Oj Bozencina! nie ze przeniosły, tylko dobrze czuc, ze jest ten drugi czlowiek ciut blizej niz forum internetowe. Mozna wtedy od czasu do czasu zagadac w ciagu dnia o cokolwiek smile

A ty poza tym zapomnianym mailem nie masz innego miejsca komunikacji internetowej? Z fejsa nie korzystasz by gadac z dzieciakami za free na messengerze?
Dawaj jakis namiar na siebie, zrobmy nowy kroczek w naszych internetowych przyjazniach. Napisz mi na maila gdzie jeszcze cie mozna spotkac poza tym forum big_smile

Mysle, ze ten szpital to bylo fajne miejsce, nawet jezeli troche dla nowicjuszki w dziale psycho przerazajace wink Super, ze masz w około ludzi, ktorzy sie toba interesuja, zachceca do zadbania o siebie, bo to znaczy, ze widza co sie z toba dzieje. Na wage zlota takie ludzie smile

I jak w domu? Zjechałas juz? Bloga cisza, odpoczynek i wlasne zycie pewnie. Kiedy planujesz nowa stelle?

Offline

 

#2904 2019-09-09 13:47:26

bozencina50
Member
Zarejestrowany: 2014-09-22
Posty: 1307

Re: Opiekunki UK

Stasia wysłałam ci dane do kontaktu ( fejsbuk )  na meila , tu na forum.

Odpoczywam . Uwielbiam mój dom big_smile
Dzisiaj przyjeżdża moja córka . Pobędziemy sobie troche razem , toteż nie gniewajcie się dziewczyny jak będę trochę tutaj mniej obecna fizycznie wink
Myślami zawsze z wami big_smile

Ostatnio edytowany przez bozencina50 (2019-09-09 13:48:06)

Offline

 

#2905 2019-09-09 14:17:33

Stasia_
Member
Zarejestrowany: 2015-12-29
Posty: 517

Re: Opiekunki UK

bozencina50 napisał:

Stasia wysłałam ci dane do kontaktu ( fejsbuk )  na meila , tu na forum.

Odpoczywam . Uwielbiam mój dom big_smile
Dzisiaj przyjeżdża moja córka . Pobędziemy sobie troche razem , toteż nie gniewajcie się dziewczyny jak będę trochę tutaj mniej obecna fizycznie wink
Myślami zawsze z wami big_smile

Trudne zadanie znalezc cie na fejsie na podstawie tego co mi napisalas smile bo:
-  sa dwie takie osoby ale bez zadnych danych i zdjec, kompletnie nic o sobie nie podaja, trudno wiec swteirdzic, czy ktoras to ty...
- jest 1 osoba ale z podwojnym nazwiskiem i wnukiem w Londynie, i czerwonej chustce na glowie na zdjeciu,
- zadna nie jest z podanego przez ciebie miasta!

To jak Jolka z Przekroju, nie do rozwiazania big_smile 
Wysłałabym ci linka do mnie, ale poczty nie odbierasz ...
Jestes pewna, ze na tym fejsie to konto masz na dane jakie mi podalas?

edycja: wyslalam nieco na czuja do jednej takiej wiadomosc, mam nadzieje, ze to TY big_smile

Ostatnio edytowany przez Stasia_ (2019-09-09 14:21:16)

Offline

 

#2906 2019-10-02 08:16:53

Tosia
Member
Zarejestrowany: 2013-03-16
Posty: 809

Re: Opiekunki UK

Dziewczyny
Wyniosłyście się na dobre. Smutno mi z tego powodu. Jestem przeziębiona. Od rana szukam skierowania na badania do laryngologa na dzisiejszą wizytę. Położyłam w bezpieczne miejsce, tylko gdzie? Pozdrawiam Was serdecznie

Offline

 

#2907 2019-10-02 15:10:15

Stasia_
Member
Zarejestrowany: 2015-12-29
Posty: 517

Re: Opiekunki UK

Tosia napisał:

Dziewczyny
Wyniosłyście się na dobre. Smutno mi z tego powodu. Jestem przeziębiona. Od rana szukam skierowania na badania do laryngologa na dzisiejszą wizytę. Położyłam w bezpieczne miejsce, tylko gdzie? Pozdrawiam Was serdecznie

Czesc Tosia! nie smuc sie, tylko napisz do mnie na maila, jezeli masz jakis inny komunikator (np korzystasz z msg na facebooku) to pogadamy, tak z buta, bo co tu pisac na forum wciaz w sumie te same wypociny.
Na pewno polozylas skierowanie tam, gdzie sadzilas, ze bedziesz miala w zasiegu reki lub oka... Na takie sytuacje czasem dziala przypomnienie sobie co sie robilo, w czym bylo sie ubranym, i co sie zamierzalo robic, kiedy ostatni raz w reku trzymane bylo owe skierowanie. Sprobuj, moze pomoze...

Moja babka skonczyla setke tydzien temu, byl jubel rodzinny, a po nim 4 dni dochodzila do siebie, bo zarcie inne, brak drzemki, hałas. Byla umeczona i rozdrazniona, a miks z champana i sherry nie ulatwil sytuacji... Teraz chyba znowu infekcja ja podgryza, bo dziwne ma objawy, tylko goraczka i strasznie duzo sika, choc pije tyle co zawsze, z nosa tez kapie tyle co zwykle, bo chyba jest alergiczka, ale nikt tego nie badal..... Zadzwonilam do GP, nie przyjda zbadac, kaza dostarczyc siki, dopiero jak wyklucza UTI, to moze za 2 dni lekarz by ja osluchal i szukal szmerow w oskrzelach, czy cos pod katem przeziebienia.... Takze ten, rozumiesz, sluzba zdrowia wszedzie jednaka.
Trzymaj sie cieplo i napisz do mnie :-)

Offline

 

#2908 2019-10-02 23:16:13

Dalia
Member
Zarejestrowany: 2014-02-04
Posty: 1407

Re: Opiekunki UK

Jakie wyniosły? Gdzie wyniosły. Jesteśmy przecież. Niech żyje forum. Bo tylko tutaj możemy rozmawiać jednocześnie. Każda zajrzy i odpisze jak ma czas.
Facebook niech też żyje. smile

Bożencina - trochę mnie przestraszasz, bo ja tak własnie mam. Nic mi się nie chce, ani czytać, ani oglądać, ani pisać. Nie chce mi się chodzić ani siedzieć. Nie chce mi się pracować i nie chce mi się nie pracować.
Jednego mi się chce - wracać, wyjechać już stąd. 6 tygodni to chyba za długo, mam dość. Chociaż to jest naprawdę dobry placement.
Nakupowałam barachła znowu, bo mam większą torbę, parę zdjęć nawet Stasi przesłałam tych moich rupieci. wink
Więc piszcie dziewczyny, bo aż mi było przykro, że to już koniec...
We wtorek ma być tutaj na miejscu Tai Chi - idę, bo to mi się marzy już od jakiegoś czasu. Jak córka nie zabierze babki to wezmę ją ze sobą, będzie siedzieć i się gapić.
A w czwartek wyjeżdżam, bilet kolejowy już mi firma kupiła. Ruszam koło 14.00 smile

Offline

 

#2909 2019-10-03 00:15:09

Stasia_
Member
Zarejestrowany: 2015-12-29
Posty: 517

Re: Opiekunki UK

Dalia napisał:

A w czwartek wyjeżdżam, bilet kolejowy już mi firma kupiła. Ruszam koło 14.00 smile

Szczesciara wink

Ja kisne do listopada, kiedy musze wziac 10 dni przerwy, ale nerwa mam by mi babka po pierwsze dozyla, po drugie przetrwala zabiegi pielegnacyjne zmienniczki, a potem wracam na cala zime i wiosne. Oby!!! Boszszsz, druga taka dobra babka raczej mi sie nie trafi szybko, wiec musze podtrzymywac ten plomyczek zycia w mojej pdp  jak najdluzej.
Jutro z wypiekami czytac bede orzeczenie TSUE w sprawie podobnego do mojego kredytu zlodziejskiego , a po nim moze wiecej nadziei zlapie na zycie, bo tez mi psycha siada jesienia. Bym chciala tylko zasnac i obudzic sie za 8 miesiecy. Czuje sie podwojnie odcieta od swiata, bo nie ryzykuje nadmiernej aktywnosci na dworze w taka pogode. Siedze wiec w domu z babka, czytam, ogladam filmy, a nawet pogodzilam sie z tym, ze pod szafa w moim gabineciku mieszka wielki wlochaty pajak, ktory z rzadka pokazuje sie by zebrac z dywanu szczatki owadow, ktore mu podrzucam.A ja sie panicznie balam pajakow!
Im mniej mysle, tym szybciej czas leci, taki mam wiec pomysl na te jesien, by przetrwac po prostu, bo coz innego mi pozostaje.

Offline

 

#2910 2019-10-03 10:45:38

Tosia
Member
Zarejestrowany: 2013-03-16
Posty: 809

Re: Opiekunki UK

Dobrze, że jesteście. Skierowania nie znalazłam.  Muszę iść po drugie, zapisać się i znowu odczekać swoje. Początek jesieni nie jest dla mnie łaskawy.
Poprosiłam lekarza o leki na odporność. Łapię przeziębienie od uczniów. Rodzice wypychają dzieci do szkoły w okropnym stanie.
Stasia i Dalia jesteście młodsze ode mnie, ja to mam za sobą. Doświadczyłam okropnego samopoczucia, nie brałam żadnych hormonów, bo źle je znosiłam. Apatia, brak sił, senność albo rozdrażnienie i bezradność. Teraz mogę powiedzieć, chwilo trwaj jest cudnie. Pracuję, mam zapał. Wszystko co dobre jeszcze przed Wami.
P.S. Jestem postępowa, lubię nowinki. Niestety nie chcę fb. Świadomie. Pozdrawiam

Offline

 

#2911 2019-10-03 15:44:12

Dalia
Member
Zarejestrowany: 2014-02-04
Posty: 1407

Re: Opiekunki UK

Rzucę tematem, bo jestem ciekawa waszych opinii.
Im dłużej pracuję w tym fachu, tym bardziej wydaje mi się, że ci starzy ludzie (w każdym razie tutaj w UK) uważają, że im się wszystko należy. Że tak ma być i inni mają im usługiwać. Wydaje mi się przesadne to pieprzenie się ze starymi i obchodzenie się z nimi jak z jajkiem. Brakuje mi tu dwustronności tego nierównego układu. Poszanowanie starego, OK ale tylko jeśli szanowany jest ten kto się nim zajmuje. Bo wg. mnie nic się nikomu nie należy tylko dlatego, że jest stary, kaleki, chory psychicznie. Jeśli szacunek - to musi to działać w dwie strony. Nasi klienci powinni dziękować każdego dnia, że jest ktoś kto ogląda ich obrzydliwe, stare, pomarszczone dupy i wącha ich stęchłe pierdy. Chcę, żeby ten staruch rozumiał, że to jest obrzydliwa robota i nie robię tego z zamiłowania.
Natchnęło mnie tak ostatnio bo była taka sytuacja: babka ma problemy z utrzymaniem równowagi, chodzeniem, wstawaniem itd. Mówię jej  przed każdym wstaniem: nogi do tyłu, ręce na oparcie, wychyl się do przodu i teraz wstań. Oczywiście i tak muszę przytrzymać jej plecy, bo inaczej nie wstanie. Raz miała wstać z wózka i siąść na fotelu, więc zaczynam swoja gadkę a ona do mnie, zirytowana: nie chcę tego całego gadania. A ja na nią patrzę i mówię: nie chcesz? OK. To wstań sama. I wyszłam. Zostawiłam ją, szłam potem do kuchni i patrzyłam z niekłamaną przyjemnością jak się męczy.
I właśnie o to mi chodzi, jeśli jesteś kaleką i korzystasz z pomocy innych, zdrowych ludzi to przyjmij to do wiadomości. Bez pomocy nie jesteś w stanie nic zrobić. Wkurza mnie gadanie w rodzaju: och, nie ma sprawy, możesz mnie budzić 5 razy w nocy, możesz rzucać jedzeniem i opluwać mnie.  NIE - NIE  WOLNO  CI  TEGO  ROBIĆ.
Słyszałam opowieści opiekunek pracujących w domach opieki  o szarpaniu, biciu, opluwaniu, wyzywaniu. Gdzie jest szacunek dla opiekuna? Czy fakt, że ktoś jest chory psychicznie lub ma demencję upoważnia go do maltretowania opiekuna? W takich przypadkach należy wspomagać wariata lekami, bo nie wie co robi. Gdyby wiedział nie kopałby pielęgniarki.
Nie podoba mi się to cackanie się, włażenie w dupę, bo ktoś jest stary. I nie chodzi mi o to, że mamy teraz zamknąć staruchów w szpitalu i czekać aż umrą, ale o to, że poszanowanie ma działać w obie strony.

Offline

 

#2912 2019-10-04 07:42:45

Tosia
Member
Zarejestrowany: 2013-03-16
Posty: 809

Re: Opiekunki UK

,, Czy fakt, że ktoś jest chory psychicznie lub ma demencję upoważnia go do maltretowania opiekuna? W takich przypadkach należy wspomagać wariata lekami, bo nie wie co robi. Gdyby wiedział nie kopałby pielęgniarki.'' Teoretycznie nie w praktyce dzieje się różnie. W DE spotkałam się z tym, że lekarz zalecił leki wyciszające. Córka uznała, że matka jest otępiona lekami i  zdecydowała o wycofaniu leku. Działy się
  rzeczy nie do opisania. Córki nie było, opiekunka musiała użerać się z demencyjną babką. Babka trafiła do psychiatryka, tam nafaszerowali ją lekami. Spała non stop. Tak sobie radzi szpital. Opiekunka musi szarpać się z chorym człowiekiem. Dźwiga ponad siły. Najlepiej byłoby nie podejmować pracy u takich starców.

Offline

 

#2913 2020-01-07 20:00:43

Katriona member
New member
Zarejestrowany: 2020-01-02
Posty: 1

Re: Opiekunki UK

Witam Drogie Panie,
forum odrobinę zamarło, ale mam nadzieję, że niedługo odżyje. Jesteście bezcenną skarbnicą wiedzy dla nowych opiekunek, zwłaszcza tych jeżdżących do Anglii. Jestem ,, świeżynką" po pierwszym pobycie ( 5 tygodni). Wiele rzeczy mnie szokuje i zadziwia ( a byłoby o wiele więcej, gdyby nie wasze rady i ostrzeżenia). W moim przypadku było bardzo ciężko - głównie ze względu na brak snu i ,,trudny" delikatnie mówiąc charakter mojej podopiecznej ( byłam na minusie 2,5 kg po tych 5 tyg. choć to akurat dobra wiadomość - wyłącznie z powodu wyczerpującej pracy).
Przyznam, że uwijałam się jak króliczek z reklamy, bo zależało mi na referencjach ( których de facto nie otrzymałam, bo podopieczna ,,miała inne sprawy na głowie"). Ufff Jestem ciekawa jak sobie radzicie z wymagającymi klientami, których bardzo trudno zadowolić.

Offline

 

#2914 2020-03-02 17:33:51

Azalea
New member
Zarejestrowany: 2017-07-27
Posty: 2

Re: Opiekunki UK

Hej dziewczyny!
Poczytałam tu wiele ciekawych postów, fajne jesteście wink
Chciałabym wyjechać, bo lubię angielski i mam dość tyrania za 2k zł (praca biurowa w obsłudze klienta, stolica, śmiech na sali).
Podpowiedzcie, czy wybrać CC czy HH - Christie's Care czy Helping Hands? Mogę wysłać ktorejś z was moje namiary do polecenia mnie.
Z tego co wiem, to Dalia chyba jest w HH.
Z informacji na stronie wywnioskowałam, że w CC ma się własną działałność i 500-700 tygodniowo, a HH sami się zatrudniają i pensja ''up to 580f''.
Jak wybrać? JAK ŻYĆ?!

Na dniach chciałabym aplikować i wyjechać jakoś po Wielkanocy.

Ostatnio edytowany przez Azalea (2020-03-02 17:35:02)

Offline

 

#2915 2020-03-04 11:07:33

Dalia
Member
Zarejestrowany: 2014-02-04
Posty: 1407

Re: Opiekunki UK

Od dawna nikt nic nie pisze, ale jakoś tak z przyzwyczajenia zaglądam od czasu do czasu. smile

Azalea - tak, wciąż pracuję w HH. Trudno doradzić cokolwiek. CC - self employment, co nie jest żadnym problemem, założenie działalności jest proste jak drut. Stawka wyższa, bo sama płacisz podatek na koniec roku podatkowego (jak u nas jest to kwiecień).
Z tego, co wiem jednak zależy od klienta czy dostaniesz zwrot za podróż i czy dostaniesz food allowance.

W HH masz to zawsze. Mało płacą, tak uważam. Ja mam na placemencie obecnie 520f. Ale dla mnie najważniejsza jest flexibility, i tutaj HH wymiatają. Mówię to po 6 latach pracy. Pracuję kiedy chcę, jak chcę, z kim chcę. Mogę przyjąć klienta bądź zrezygnować. Oczywiście flexibility z mojej strony też jest pożądana. Nie jak moja zmienniczka, stale narzeka, marudzi i jęczy jaka to zła firma, bo nie znajduje jej klienta wtedy kiedy ona chce tzn. np. 14 marca - 24 kwietnia. Tak to nie działa, trzeba być elastycznym.
Ja jestem zadowolona, wiem, że może mogłabym zarobić trochę więcej (pytanie ILE więcej) ale tutaj mam spokój, nic mnie nie obchodzi. Za nic nie odpowiadam, firma załatwia wszystko.
Nikt za ciebie decyzji nie podejmie. Sama musisz się zdecydować. smile

Offline

 

#2916 2020-03-06 20:44:50

bozencina50
Member
Zarejestrowany: 2014-09-22
Posty: 1307

Re: Opiekunki UK

Och Dalia big_smile żyjesz!
Jak się cieszę.  A już się martwiłam sad
Pisałaś wcześniej, że nic ci się nie chce.  Nawet pisać ( co było dla mnie niepojetne wink ) , więc martwiłam sie , że może cie jakieś cholerne choróbsko dopadło. 
Ja też tu zaglądam z przyzwyczajenia ale nie pisałam bo przecież nie będę pisać sama do siebie .
Ja jestem teraz na Stelle.  Mam demencyjnego dziadka ( tym razem nie dziada ) i jest w miarę ok.
To narazie tyle. Czekam na odzew big_smile

Offline

 

#2917 2020-03-06 22:38:57

Dalia
Member
Zarejestrowany: 2014-02-04
Posty: 1407

Re: Opiekunki UK

Bożenicina - myślałam o tobie. smile Czy żyjesz? Jak się miewasz, czy nadal pracujesz. Pięknie, że się odezwałaś.
Ja też w pracy - u mojej starej babki. Normalnie wierzyć mi się nie chce, że przyjeżdżam tu już niemal półtora roku. Zmienniczka działa mi na nerwy, ale w końcu jak ja tu jestem to jej nie ma. Więc jest ok.
Miałam piękny urlop, byłyśmy z córką we Włoszech na nartach, więc było trochę zimy, a ja lubię zimę. Bardzo lubię i żal mi, że jest jej coraz mniej.
A co u ciebie? Chłopa pognałaś czy dogadaliście się? Ja umeblowałam moje mini mieszkanko, facio z góry już zdążył mnie zalać, musiałam wymieniać nowiutkie szafki w kuchni i malować sufity i ścianę w pokoju, ale dostałam pieniądze więc jest ok.
Siedząc tutaj w Anglii i odwiedzając co rusz garden centre, bo córka babki jest zapaloną ogrodniczką trochę się zaraziłam tym ogrodnictwem i planuję posadzić jakieś przyjazne owadom kwiaty i może krzewy na mojej działce w lesie jak wrócę. A przyjechałam odwalić 9 tygodni!!! Więc jeszcze 6 mi zostało, wracam dopiero po świętach. Dzisiaj był mój manager, pogadaliśmy, pośmialiśmy się i dalej do przodu.
Pisz zaraz, co u ciebie nowego, albo starego, bo jestem ciekawa. Forum prawie umarło i człowiek tylko z demencyjną babką gada, a to nie jest zbyt ekscytujące.

Offline

 

#2918 2020-03-06 23:47:03

bozencina50
Member
Zarejestrowany: 2014-09-22
Posty: 1307

Re: Opiekunki UK

Ha , ha nie jeszcze chłopa nie pogoniłam . Przekalkulowałam i stwierdziłam , że jeszcze mi się opłaca wink
A tak na poważnie , to pracuję nad tym cholernym związkiem ale słabo to idzie bo on jest z tych zmianoodpornych . Ja natomiast jestem zmiennolubna. Wogóle to się okazuje , że jesteśmy na dwuch przeciwnych biegunach i to nie jest w dłuższej perspektywie korzystne. Na szczęście mamy te swoje wyjazdy do pracy i to nas jeszcze trzyma  przy życiu wink
Jestem teraz u dziadka z demencją. Jest to nowe miejsce. Dziadek codziennie chce isć do domu to mu mówię ,że dzisiaj jeszcze ma się tu przespać a jutro pójdziemy. Do tej pory to działa . Mam mało tu pracy . Głównie polega ona na przypilnowniu jego i podaniu mu jedzenia . Je wszysto a ja też za bardzo się nie wysilam .
Mam tu też znajomą Polkę . Spotykamy się w przerwie i idziemy na spacer. Nie do końca odbieramy na tych samych falach bo ona głównie nawija mi o babce a ja jestem średnio tym zainteresowana. Jednak spotykam się z nią bo mobilizuje mnie do spacerów a ja trochę leniwa jestem.
Byłam też w święta Bożego Narodzenia  dwa tygodnie w Anglii . Było fajnie ale też trochę się zmęczyłam. Chyba już się odzwyczaiłam od dzieci a do bycia babcią nigdy nie miałam okazji się przyzwyczaić , toteż jak znalazłam się w domu  byłam ogromnie szczęśliw. Najbardziej doceniłam moje szerokie łóżko big_smile

Jeszce się pochwalę ,że przeszłam teraz na dietę z oknem żywieniowym. Oprócz tego ,że je się tyko w ciagu 6 godz powinno się też w miarę zdrowo prowadzić. Czyli spacer i  sen. Najlepiej ok 23 .
Jednak dzisiaj pieprzę to . Nie mogłam sobie odmówić przyjemności odpisania tobie big_smile

Offline

 

#2919 2020-03-13 01:09:07

Azalea
New member
Zarejestrowany: 2017-07-27
Posty: 2

Re: Opiekunki UK

Dalia napisał:

BA przyjechałam odwalić 9 tygodni!!! Więc jeszcze 6 mi zostało, wracam dopiero po świętach. Dzisiaj był mój manager, pogadaliśmy, pośmialiśmy się i dalej do przodu.

Wyjechałaś? A jak koronawirus?
Ja się zaczynam obawiac, na ile mój wyjazd w ogóle jest mozliwy sad Już wszystko zaczęłam układac pod Anglię, a nie wiem czy w ogóle powinnam w obecnej sytuacji.

Offline

 

#2920 2020-03-13 10:49:49

Dalia
Member
Zarejestrowany: 2014-02-04
Posty: 1407

Re: Opiekunki UK

Nie wiem, co mam robić. Zostać do 15 kwietnia, a wtedy diabli wiedzą czy się wydostanę z tej wyspy, czy wracać jak najszybciej.
Jak ja wyjeżdżałam, 11 lutego, to nie było globalnej paniki jeszcze. Teraz, przyznaję panika mi się udzieliła.

Bożencina - żyjesz? I do kiedy zostajesz w DE? I jak tam wygląda wirus? Martwisz się czy nie bardzo?

Zastanawiam się czy w sumie jest jakaś różnica czy siedzę tu czy siedzę w domu? Tutaj byłoby ok, ale córka zabiera babkę do różnych kawiarni i siedzą tam i jedzą i piją kawę. I to zaczyna mi się nie podobać. Pal diabli babkę, niech umiera, ale ja bym chciała jeszcze pożyć. Zastanowię się. Loty są, tanie jak barszcz, dzisiaj sprawdzałam.

Nie wiem, Azalea, ciężko coś powiedzieć. Podobno szczyt epidemii w UK przypadnie na drugą połowę kwietnia, początek maja. Czyli akurat jak ja będę miała jechać. Jestem w kropce.

Bożencina - poproszę o głos rozsądku. wink

Offline

 

#2921 2020-03-13 21:20:15

bozencina50
Member
Zarejestrowany: 2014-09-22
Posty: 1307

Re: Opiekunki UK

Dalia spokój , kurwa spokoj bo wszyscy umrzemy big_smile

Offline

 

#2922 2020-03-13 21:40:32

bozencina50
Member
Zarejestrowany: 2014-09-22
Posty: 1307

Re: Opiekunki UK

Ja nie panikuję . Myślę sobie tak - skoro jestem w kraju gdzie zdiagnizowanych ponad 1000 przypadkow zarażonych koronawirusem a są tyko 4 zgony a w Posce ok.60 zdiagnizowanych i 2 przypadki śmiertelne , to statystycznie rzecz ujmujac , tu mam większe szanse na przeżycie wink
Ponad to Niemcy są bardziej przygotowni na walkę ( dostępność testów ) polskie służby medyczne zaś ,  są mniej wydolne ( z tąd , mam wrażenie,  takie obostrzenie ) i to też przemawia za tym , iż mam poczucie ,że jestem w dobrych rekach big_smile
A tak na poważnie , nic mnie do Polski nie ciągnie. Córka z chłopakiem mają przyjechać 1 kwietnia. W obecnej sytuacji , nie wiadomo . Chłop nie jest wystarczajacym dla mnie argumentem by wracać. Zresztą on też jest w rejsie. Tak wiec na dzień dzisiejszy postanawiam tak - jeżeli nie uda się do mojego wyjazdu ( 29 marca ) opanować wirusa , zostaję w Niemczech.W Polsce po porzebyciu kwarantanny ( bo takowa mnie czeka ) też nikt mi nie zagwarantuje ,że się nie zaraże. Tu przynajmniej zarobię  big_smile
Dalia , nie panikuj . Panika podwyższa kortyzol. Ten natomiast osłabia odpornosć a tylko zdrowe osobniki przeżyją big_smile

Offline

 

#2923 2020-03-13 21:43:13

bozencina50
Member
Zarejestrowany: 2014-09-22
Posty: 1307

Re: Opiekunki UK

Dalia , jeszcze jedno - powiedz babce by się nie szwędała po kawiarniach . Popros ją o więcej empatii w stosunku do ciebie a dalej to co wyżej napisałaś smile

Offline

 

#2924 2020-03-14 17:51:07

Dalia
Member
Zarejestrowany: 2014-02-04
Posty: 1407

Re: Opiekunki UK

Bożencina, dzięki za odzew. smile Ja już postanowiłam tak samo jak ty. Siedzę do 15 kwietnia, wyruszać teraz w podróż to dopiero głupota. Cholera wie, co będzie za dwa dni, może zaczną strzelać do wracających. wink
Więc siedzę na dupie z babką, mamy zapasy, damy radę. Z tymi kawiarniami to babka ma to w dupie, bo jej mózg jest na etapie, że wszystko ma w dupie. Córka ją zabiera, bo to jest czas mojej przerwy, rozmawiałam z nią. Będą myć ręce, i tyle. Tutaj w sumie jestem tylko ja i babka, nikt mi po kuchni ani po mieszkaniu nie łazi, niczego nie dotyka. tylko ja. Babka unieruchomiona, na wózku i wykonuje moje rozkazy. wink
Ale opowiem historię. Ludzie jednak mają nakichane w głowie, a niby inteligentni, lekarze. W zeszłym tygodniu moja koleżanka pojechała do Livigno!!! Włochy - jakby ktoś nie wiedział. Po jednym dniu zamknęli wszystkie wyciągi, im udało się zbiec do Austrii. Następnego dnia Austria zamknęła granice z Włochami, a oni dalej siedzą, no przecież na narty przyjechali. smile smile smile Wczoraj Austriacy zamknęli wyciągi i oni właśnie są w podróży powrotnej do Kaczogrodu. Aktualnie są w Niemczech. Kwarantanna w PL zaczyna się od północy, więc pewnie zdążą przedtem przekroczyć granicę. Ale wiecie, co? To nie było mądre. Chociaż prawdopodobnie była tam kupa ludzi, więc nie oni jedni pojechali.
Damy radę Bożencina. Trzymaj się. smile

Offline

 

#2925 2020-03-17 14:36:05

Tosia
Member
Zarejestrowany: 2013-03-16
Posty: 809

Re: Opiekunki UK

Witajcie
Siedzę w domu z powodu koronowirusa. Pracuję zdalnie. Ostatnio czułam się źle. Myślę, że mógł to być wirus tyle, że przeszłam go lżej. Byłam do niczego. Dzisiaj odczuwam ulgę. Mniej boli mnie głowa. Strach iść do przychodni.  Poza tym tam tylko można po numerek telefonicznie. Musiałabym czuwać  po północy. Żadne testy nie wchodzą w rachubę. Wirus krążył wcześniej. Ludzie przemieszczali się w święta i w ferie przenosząc to licho. W Polsce mało osób na zewnątrz, pomimo cudownej wiosennej pogody. Spacerują tylko z psami. Wzięli sobie do serca to, że przy pandemii nasz system nie podoła. Życzę Wam zdrówka. Tosia

Offline

 

#2926 2020-03-18 16:46:42

bozencina50
Member
Zarejestrowany: 2014-09-22
Posty: 1307

Re: Opiekunki UK

Witaj Tosia smile
Hejka Dalia , żyjesz ? Jesteś jeszcze w UK czy jednak zmieniłaś zdanie ?
Muszę wam powiedzieć dziewczyny , że mnie też trochę ok piatku udzielił się  niepokój. W sobotę dziadek był na urodzinach . Ja się z tych urodzin wymiksowałam ale nie do końca . Jak przyszłam po dziadka by go odebrać ( były w knajpie ) to solenizantka uczepiła się mojego rękawa i na siłę mnie wciągnęła do sali , w której była impreza. Poddałam się. Przecież nie będę się z nią szarpać. Sala była już do połowy opustoszała ale i tak jeszcze siedziało ok 20 osób. I niby nikt sobie nie podawał rąk , przed toaletą stał środek do dezynfekcji , z którego ja kilkakrotnie korzystałam ( przyszło mi na myśl nawet by go zajumać bo u mnie w domu jest końcówka  wink big_smile big_smile )   , to i tak byłam na siebie wkurzona ,że nie umiałam do końca być asertywna. Teraz bacznie obserwuję dziadka . Sprawdzam mu dwa razy dziennie temoeraturę i mam nadzueję ,że jak zwykle będę miała szczęście big_smile
Tu w gdzie jestem ,  a jestem w rejonie gdzie  najwięcej jest zdiagnozowanych  , jakoś ludzie lekko podchodzą do pandemi. To znaczy do wtorku. Od wtorku jest już oficjalne obostrzenie. I codziennie jest tego więcej. Chyba bardzo wierzą w opiekuńczość swojego państwa hmm
Chociaż ja już czytam , że brak jest personelu medycznego i będą tymczasowo zezwalać obcokrajowcom na pracę bez kompletu wymaganych dokumentów. Nie wiem co to dokładnie znaczy ale wnioskuję ,że i tu system może się załamać. I teraz nie wiem jechać do Polski czy jeszcze porzedłużać hmm
Przerażają mnie kolejki na granicy , jazda busem ,  kwarantanna , córka nie przyjedzie , facet też nie wiadomo..hmmm
No nic , pozostaję w  trybie obserwacji
Dawajcie dziewczyny ze swoimi przemyśleniami , przeżyciami w czasie zarazy . Będzie rażniej umierać wink

Offline

 

#2927 2020-04-23 14:58:29

Tosia
Member
Zarejestrowany: 2013-03-16
Posty: 809

Re: Opiekunki UK

Jak zdrówko?
U mnie ciężka praca zdalna. Bolą mnie kręgi szyjne. Czekam na powrót do zajęć w realu. Nie wychodzę, brakuje mi ruchu. Czuję zastałe mięśni.
Pogoda woła na spacer. Niby nie jestem z grupy ryzyka a zaryzykować nie chcę.
Moje dzieci tak jak ja stukają w klawiaturę. Pozdrawiam, życzę dużo zdrowia

Offline

 

Reklama

Podobne tematy :

Walizka opiekunki, czyli... Hilfe! - Decyzja zapadła. Umowa podpisana. Jadę! Mój pierwszy raz! Czas zacząć się pakować i ... problem. Co ja właściwie powinnam ze sobą zabrać, oprócz rzeczy oczywistych, czyli generalnie to co w odwiedziny do "babci Geni" + słownik...

Praca opiekunki Niemcy ( cały kraj) - Witam serdecznie Poszukuje opiekunek do osób starszych ,do pracy na terenie całych Niemiec . Poniżej szczegóły oferty ...

Nowy praktyczny blog o pracy opiekunki w Niemczech - Witam, tym razem ja zapraszam na mój blog o pracy jako opiekunka osób starszych i asystent osoby niepełnosprawnej w Niemczech http://nieocenioneopiekunki...

Zakupy dla podopiecznego i opiekunki - Jeszcze jedna kwestia - zakupy. Kto je robi rodzina czy my ? Czy mamy wpływ na to co będzie zakupione ? Czy chodzimy na zakupy same ? A może razem z rodziną ? Jaki mniej więcej budżet rodziny przeznaczają na cotygodniowe zakupy ? Czy to co dostajecie na zakupy od rodzin starcza wam czy nie ? Co najczęściej kupujecie ?

Opieka nad osobą starszą a stan psychiczny opiekunki/opiekuna - Opieka nad osobami starszymi to zajęcie wymagające bardzo dobrej kondycji. Dbając o dobro osoby wymagającej opieki należy pamiętać również o swoim dobrostanie...

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB

Polityka Prywatności i Polityka Cookies