Moja "Stella"

[quote=Elizabeth68][quote=barbara.b][quote=Elizabeth68] ma demencje, do tego od kilku dni krwawi z odbytu, dzis byla masakra rano, tez krew poszla, slaba po tym, krecilo sie jej w glowie, do tego ta pogoda, bole stawow i strach co jej jest, ze ta krew idzie...

Potrzebujesz darmowej porady lub wsparcia innych Opiekunek ? Nie zwlekaj - dołacz do nas !!!

Reklama

Życie i przygody Opiekunek za granicą - aktualne tematy :

#9231 2018-08-07 16:46:29

barbara.b
Member
Zarejestrowany: 2014-09-05
Posty: 3449

Re: Moja "Stella"

Elizabeth68 napisał:

barbara.b napisał:

Elizabeth68 napisał:


ma demencje, do tego od kilku dni krwawi z odbytu, dzis byla masakra rano, tez krew poszla, slaba po tym, krecilo sie jej w glowie, do tego ta pogoda, bole stawow i strach co jej jest, ze ta krew idzie...dali czopki na hemoroidy ale ona ma zespol jelita wrazliwego i ciagle ja boli brzuch...matka i babcia mialy raka jelita, wiec  byc moze to cos wiecej, za duzo tej krwi...corka byla nic nie mowila o lewatywie, moze jutro jej zrobi, jest pielegniarka...
Mowila, ze jakby sie powtorzylo to co dzis mam wezwac pogotowie...nie wiadomo co sie dzieje w srodku, co jej tak krwawi...na wieczor sie poprawilo, ale ona zawsze rano ma najgorzej...przyjechala druga corka, jednak nie zdecydowala sie wezwac pogotowia chociaz widziala mame w okropnym stanie, jakby sily z niej uchodzily i miala zejsc...teraz spi, byla zywsza na wieczor, ogladala nawet TV i chodzila normalnie...
Zobaczymy co bedzie rano

Pozdrawiam
Elizabeth

tak jak piszesz to moim zdaniem nadaje się to pod pogotowie i pod szpital. oni powinni zrobić jej od razu szereg różnych badań. leci jej krew i lewatywa? no nie wiem... to jest jak czarnogród. moim zdaniem. mamy 2018. jeden telefon i babka jest w szpitalu. nie atakuję ciebie, ale czy ta rodzina ma zdrową głowę?

a czopki kto stosował? nie mów, że ty? żeby nie było na ciebie, że coś źle zrobiłaś i stąd te krwawienia. przecież to powinien już dawno temu widzieć lekarz.

Ja nie wiem czy na pewno lewatywa, tylko czytalam, ze takie jest przygotowanie, jak na razie corki nie bylo, wiec moze bez przygotowania, nie mam pojecia...wiem, ze jutro ma proctologa...
Co do czopkow, no coz...
Dzis bylo lepiej,bez krwi, ale slaba rano i miala zawroty, jednak obiad zjadla caly...

Z krawieniem byla tylko u rodzinnego teraz i dostala te czopki na 5 dni...

Acha...to nie jest też takie proste oddać człowieka na prawdę kochanego 89 lat z demencja, strachem do szpitala...one chyba zdają sobie sprawę, że ona można nie przetrzymać samego pobytu tam...jest podatna na stres, ma lęki, depresyjne stany...z resztą nie wiem, ale takie mam przeczucia....

Pozdrawiam
Elizabeth

szpital to nie obóz koncentracyjny, ale masz rację, że Niemcy się go cholernie boją. mimo wszystko obarczanie ciebie tym problemem jest nie na miejscu.

Offline

 

#9232 2018-08-07 16:54:55

Elizabeth68
Member
Zarejestrowany: 2013-10-17
Posty: 1353

Re: Moja "Stella"

barbara.b napisał:

Elizabeth68 napisał:

barbara.b napisał:


tak jak piszesz to moim zdaniem nadaje się to pod pogotowie i pod szpital. oni powinni zrobić jej od razu szereg różnych badań. leci jej krew i lewatywa? no nie wiem... to jest jak czarnogród. moim zdaniem. mamy 2018. jeden telefon i babka jest w szpitalu. nie atakuję ciebie, ale czy ta rodzina ma zdrową głowę?

a czopki kto stosował? nie mów, że ty? żeby nie było na ciebie, że coś źle zrobiłaś i stąd te krwawienia. przecież to powinien już dawno temu widzieć lekarz.

Ja nie wiem czy na pewno lewatywa, tylko czytalam, ze takie jest przygotowanie, jak na razie corki nie bylo, wiec moze bez przygotowania, nie mam pojecia...wiem, ze jutro ma proctologa...
Co do czopkow, no coz...
Dzis bylo lepiej,bez krwi, ale slaba rano i miala zawroty, jednak obiad zjadla caly...

Z krawieniem byla tylko u rodzinnego teraz i dostala te czopki na 5 dni...

Acha...to nie jest też takie proste oddać człowieka na prawdę kochanego 89 lat z demencja, strachem do szpitala...one chyba zdają sobie sprawę, że ona można nie przetrzymać samego pobytu tam...jest podatna na stres, ma lęki, depresyjne stany...z resztą nie wiem, ale takie mam przeczucia....

Pozdrawiam
Elizabeth

szpital to nie obóz koncentracyjny, ale masz rację, że Niemcy się go cholernie boją. mimo wszystko obarczanie ciebie tym problemem jest nie na miejscu.

Z tym szpitalem jakby drugi raz coś to wyszło od lekarza rodzinnego, który jest z resztą pochodzenie polskiego u którego ta córka pracuję. Nie wiedziały same co robić chociaż sugerowałem wczoraj, że tam szybko porobią badania.

Offline

 

#9233 2018-08-09 00:22:54

Elizabeth68
Member
Zarejestrowany: 2013-10-17
Posty: 1353

Re: Moja "Stella"

Hejka:)

Babcia pojechala bez przygotowania ale lekarz ja zbadal i krwawienia sa z hemoroidow. JUPI:)
Wynika z tego, ze jej zle samopoczucie w duzej mierze jest ze stresu, lęku i depresyjnych stanow, poza tym pogoda i insze dolegliwosci, jak zylaki
chore stawy, choroby starcze.
Wyprzedzilam corke mowiac, ze dzis w ogole nie miala sily, musialam ja umyc i asekurowac na schodach, ale po tabletce na uspokojenie
znacznie sie jej poprawilo. Dostala dzis 2 wiec byla malo przytomna, tak przezywa lekarzy, zakupy, wszelkie nowosci, ludzi unika.
Zobacze jak bedzie, poniewaz ma brac jedna dziennie, moze pol styknie. Ona ma skonczone 88 lat a byla bardzo mobilna i zawsze cos robila.
Jak widziala krew to w glowie pewnie jedno, ze jej mama i babcia miala raka jelit,wiec koniec blisko...nawet za pierwszym razem nie kazala mi mowic dzieciom.
No mam nadzieje, ze wsio wroci do normy i po malu dojdzie do siebie. Ma jesc 1 lyzeczke Flohsamen-Schalen z jedzeniem np. jogurtem, zupa,to z blonnikiem i pic duzo po zjedzeniu.
Ufff:)

Pozdrawiam
Elizabeth

Ostatnio edytowany przez Elizabeth68 (2018-08-09 00:23:38)

Offline

 

#9234 2018-08-09 14:06:35

Stasia_
Member
Zarejestrowany: 2015-12-29
Posty: 517

Re: Moja "Stella"

barbara.b napisał:

doszłam do takiego punktu, że stwierdziłam, że nie warto w tym siedzieć. to jest jedno wielkie bagno. śmierdzący gnój. mówię ogólnie o opiece. normalny człowiek nie powinien się na to patrzeć, bezczynnie przyglądać. to są ogromne zaniedbania ze strony rządu, ze strony rodzin, ze strony opiekunek, które są do tego nieprzygotowane, manipulowane. jak może babie lecieć krew z dupska a córka pielęgniarka nie wzywa pogotowia? jak może dwóch demencyjnych starców dążyć do tego, by mieszkac samemu?

A czy nie dlatego tak uwazasz, bo wydaje ci sie, ze jak cos gorzej w twojej opinii funkcjonuje, to chcesz to sofort naprawiac? Tez wydaje mi sie, ze tak mam, duzo mi zajelo nabranie dystansu do sytuacji, ktore widze u swoich podopiecznych. teraz widze te robote jako prace jak kazda inna, potrafie juz patrzec nieco bardziej bezczynnie wink

W opiece mozna pracowac latami IMO, jezeli sie nastawi na to, ze niektorzy nie chca by kazda gorsza sytuacje/kondycje zaraz naprawiac, ze sprawy moga niektorym pasowac tak jak sa i to ich zycie i ich decyzje. Ze trzeba zluzowac swoje wlasne przekonania - oczywiscie nie zawsze, nie doprowadzajac przez to do tragedii i zagrozenia zycia - patrzec na zycie tych ludzi 'przez szybke' i zostawic raczej ich tak jak sobie zyja?
ja wciaz mowie rodzinom, ze ja coprawda cos bym sugerowala, ale ja jestem tylko opiekunka, wiec dostosuje sie do sytuacji.
Tylko nie zrozum mnie zle, nie biore na siebie w ten sposob dodatkowej roboty, zeby pilnowac klienta, wyreczac rodzine i lekarzy. Jak nie ma kasy, nie ma jeszenia dla pdp, jak nie ma wizyty u lekarza, nie ma badań, byc moze szybsza smierc, jak nieporadni mieszkaja sami, to sie przewracaja i laduja w szpitalu. Nie ustrzege przed zyciem. Powtarzam wciaz im, ja jestem tylko opiekunka, decyzje podejmujecie wy. Pisze oczywiscie w najwazniejszych sprawach do mojej agencji o swoich obawach i umieszczam w raporcie dziennym I tyle. Ale nie zżymam sie juz po 3 latach pracy, ze klienci zaniedbani, ze powinno to byc inaczej zorganizowane - bo to nie moja rodzina i nie moje problemy. Dbam jedynie, bym ja z tego powodu nie wpadla w klopoty.

Offline

 

#9235 2018-08-09 21:06:57

barbara.b
Member
Zarejestrowany: 2014-09-05
Posty: 3449

Re: Moja "Stella"

Elizabeth68 napisał:

Hejka:)

Babcia pojechala bez przygotowania ale lekarz ja zbadal i krwawienia sa z hemoroidow. JUPI:)
Wynika z tego, ze jej zle samopoczucie w duzej mierze jest ze stresu, lęku i depresyjnych stanow, poza tym pogoda i insze dolegliwosci, jak zylaki
chore stawy, choroby starcze.
Wyprzedzilam corke mowiac, ze dzis w ogole nie miala sily, musialam ja umyc i asekurowac na schodach, ale po tabletce na uspokojenie
znacznie sie jej poprawilo. Dostala dzis 2 wiec byla malo przytomna, tak przezywa lekarzy, zakupy, wszelkie nowosci, ludzi unika.
Zobacze jak bedzie, poniewaz ma brac jedna dziennie, moze pol styknie. Ona ma skonczone 88 lat a byla bardzo mobilna i zawsze cos robila.
Jak widziala krew to w glowie pewnie jedno, ze jej mama i babcia miala raka jelit,wiec koniec blisko...nawet za pierwszym razem nie kazala mi mowic dzieciom.
No mam nadzieje, ze wsio wroci do normy i po malu dojdzie do siebie. Ma jesc 1 lyzeczke Flohsamen-Schalen z jedzeniem np. jogurtem, zupa,to z blonnikiem i pic duzo po zjedzeniu.
Ufff:)

Pozdrawiam
Elizabeth

masz zupełną rację. twojej podopiecznej siadła psycha. niestety lekarze bardzo często lekceważą stan psychiczny chorego. łatwiej wypisać receptę i po kłopocie. a czasami wystarczyłoby jedno krótkie zdanie, jakie mają przypuszczenia lub skierowanie na badanie w trybie natychmiastowym.

Offline

 

#9236 2018-08-10 08:35:18

gosia12369
Member
Zarejestrowany: 2013-05-28
Posty: 233

Re: Moja "Stella"

masz rację Stasia, powiem nawet że w Niemczech nie ma polskich  opiekunek tylko wg prawa pomoce domowe, więc trudno zeby pomoc domowa mówiła co ma lekarz zrobić lub rodzina. Taka prawda, nie ma sie co spinać, jak dobra stella to tylko trzeba przy życiu babke podtrzymać i tyle 


Stasia_ napisał:

barbara.b napisał:

doszłam do takiego punktu, że stwierdziłam, że nie warto w tym siedzieć. to jest jedno wielkie bagno. śmierdzący gnój. mówię ogólnie o opiece. normalny człowiek nie powinien się na to patrzeć, bezczynnie przyglądać. to są ogromne zaniedbania ze strony rządu, ze strony rodzin, ze strony opiekunek, które są do tego nieprzygotowane, manipulowane. jak może babie lecieć krew z dupska a córka pielęgniarka nie wzywa pogotowia? jak może dwóch demencyjnych starców dążyć do tego, by mieszkac samemu?

A czy nie dlatego tak uwazasz, bo wydaje ci sie, ze jak cos gorzej w twojej opinii funkcjonuje, to chcesz to sofort naprawiac? Tez wydaje mi sie, ze tak mam, duzo mi zajelo nabranie dystansu do sytuacji, ktore widze u swoich podopiecznych. teraz widze te robote jako prace jak kazda inna, potrafie juz patrzec nieco bardziej bezczynnie wink

W opiece mozna pracowac latami IMO, jezeli sie nastawi na to, ze niektorzy nie chca by kazda gorsza sytuacje/kondycje zaraz naprawiac, ze sprawy moga niektorym pasowac tak jak sa i to ich zycie i ich decyzje. Ze trzeba zluzowac swoje wlasne przekonania - oczywiscie nie zawsze, nie doprowadzajac przez to do tragedii i zagrozenia zycia - patrzec na zycie tych ludzi 'przez szybke' i zostawic raczej ich tak jak sobie zyja?
ja wciaz mowie rodzinom, ze ja coprawda cos bym sugerowala, ale ja jestem tylko opiekunka, wiec dostosuje sie do sytuacji.
Tylko nie zrozum mnie zle, nie biore na siebie w ten sposob dodatkowej roboty, zeby pilnowac klienta, wyreczac rodzine i lekarzy. Jak nie ma kasy, nie ma jeszenia dla pdp, jak nie ma wizyty u lekarza, nie ma badań, byc moze szybsza smierc, jak nieporadni mieszkaja sami, to sie przewracaja i laduja w szpitalu. Nie ustrzege przed zyciem. Powtarzam wciaz im, ja jestem tylko opiekunka, decyzje podejmujecie wy. Pisze oczywiscie w najwazniejszych sprawach do mojej agencji o swoich obawach i umieszczam w raporcie dziennym I tyle. Ale nie zżymam sie juz po 3 latach pracy, ze klienci zaniedbani, ze powinno to byc inaczej zorganizowane - bo to nie moja rodzina i nie moje problemy. Dbam jedynie, bym ja z tego powodu nie wpadla w klopoty.

Offline

 

#9237 2018-08-10 11:16:07

Stasia_
Member
Zarejestrowany: 2015-12-29
Posty: 517

Re: Moja "Stella"

gosia12369 napisał:

Taka prawda, nie ma sie co spinać, jak dobra stella to tylko trzeba przy życiu babke podtrzymać i tyle

Dokładnie tak uwazam smile

Offline

 

#9238 2018-08-10 11:37:23

Stasia_
Member
Zarejestrowany: 2015-12-29
Posty: 517

Re: Moja "Stella"

barbara.b napisał:

haha stasia, dokładnie wspomniałam o tym w moim nowym poście. zgadza się, ale czy uważasz, że takie powinno być podejście ludzi do wykonywania pracy? kompletna ignorancja? ja nie. a w szczególności w tej branży. tymczasem tylko w ten sposób można w niej przetrwać. ironia.
tymczasem wciąż mówi się o empatii... ignorancja ueber alles. wtedy jest alles gut. Przypuszczam jednak, że nie na dłuższą metę. Zapraszam do posta. jeśli chodzi o raporty to na kilkanaście firm tylko w dwóch firmach je sporządzałam. w jednej mi powiedziano, że mam się nie rozpisywać tylko wpisywać ciągle to samo zdanie, co wpisywała zmienniczka: "bez zmian". myślę, że prowadzenie dokumentacji wiele by załatwiło i opiekunce łatwiej byłoby mieć do tego dystans. a tak faktycznie jeśli chce coś zdziałać to walka z wiatrakami.

http://kasiaperla.blogspot.com/2018/08/ … niora.html

alez kochana nie znaczy to, ze nie mamy empatii! Poza tym nie pasuje mi tu slowo 'ignorancja'.
Czyja?
Opiekunek, czy rodziny? Ignorancja to brak wiedzy. Ale opiekunki maja wiedze, tylko moze lepiej zachowac ja dla siebie? To nie ironia, pora zrozumiec, ze nie kazdy tej twojej wiedzy od ciebie chce.

Widzisz, to ze ty u swoich bliskich zrobilabys inaczej. Ok, ale to nie twoi bliscy, a ty nie znasz relacji, czlowieka, nie wiesz czy by chcial czy nie tej zmiany, a moze to lekarz niewydolny i tak go lecza, a moze rodzina swiadomie nie chce czegos robic.
Na sile uszczesliwiac?

W UK w opiece podstawowe dwie obowiazujace zasady, wpisane do prawa angielskiego to:
1. Uszanuj godnosc i wolna wole pdp - co przede wszystkim sprowadza sie do tego, ze wchodzisz do jego domu i zycia, i starasz sie w jego srodowisku pomoc w codziennych czynnosciach, a nie ustawiac wszystko wbrew dotychczasowej rutynie, nawykom, sposobie zycia i o ile to mozliwe za kazdym razem pytaj o to co mu oferujesz/robisz dajac mu wybor (albo sprawiajac wrazenie, ze ma ten wybor)
2. Staraj sie 'make difference', po to tutaj jestes - to ma dawac lepsza jakosc w dotychczasowym sposobie zycia, uwaznosc, poczucie, ze jest zaopiekowany. Ale jak zaopiekowanie wchodzi w kolizje z jego dignity i wolna wola, to patrz punkt 1.
Nawet pacjent ubezwlasnowolniony, pod kuratela opiekuna prawnego ma do tego prawo, bo to ze nie decyduje o jednym, nie znaczy ze nie ma prawa decydowac o czyms innym, szczegolnie codziennych sprawach, leczeniu.

I tyle. I pisze to nie dlatego, zeby tu pokazywac jakas wyzszosc, tylko, ze to IMO fantastyczne argumenty dla  utrzymania status quo w domu pdp, wyreka dla opiekunek i rzeczywiscie dziala powolanie sie na te argumenty w rozmowie z kazdym kto by zarzucil kiedykolwiek opiekunce brak dzialań.
Tylko umiar trzeba zachowac i czujnosc, zeby nie przesadzic wink

Offline

 

#9239 2018-08-10 13:15:26

barbara.b
Member
Zarejestrowany: 2014-09-05
Posty: 3449

Re: Moja "Stella"

gosia12369 napisał:

masz rację Stasia, powiem nawet że w Niemczech nie ma polskich  opiekunek tylko wg prawa pomoce domowe, więc trudno zeby pomoc domowa mówiła co ma lekarz zrobić lub rodzina. Taka prawda, nie ma sie co spinać, jak dobra stella to tylko trzeba przy życiu babke podtrzymać i tyle 


Stasia_ napisał:

barbara.b napisał:

doszłam do takiego punktu, że stwierdziłam, że nie warto w tym siedzieć. to jest jedno wielkie bagno. śmierdzący gnój. mówię ogólnie o opiece. normalny człowiek nie powinien się na to patrzeć, bezczynnie przyglądać. to są ogromne zaniedbania ze strony rządu, ze strony rodzin, ze strony opiekunek, które są do tego nieprzygotowane, manipulowane. jak może babie lecieć krew z dupska a córka pielęgniarka nie wzywa pogotowia? jak może dwóch demencyjnych starców dążyć do tego, by mieszkac samemu?

A czy nie dlatego tak uwazasz, bo wydaje ci sie, ze jak cos gorzej w twojej opinii funkcjonuje, to chcesz to sofort naprawiac? Tez wydaje mi sie, ze tak mam, duzo mi zajelo nabranie dystansu do sytuacji, ktore widze u swoich podopiecznych. teraz widze te robote jako prace jak kazda inna, potrafie juz patrzec nieco bardziej bezczynnie wink

W opiece mozna pracowac latami IMO, jezeli sie nastawi na to, ze niektorzy nie chca by kazda gorsza sytuacje/kondycje zaraz naprawiac, ze sprawy moga niektorym pasowac tak jak sa i to ich zycie i ich decyzje. Ze trzeba zluzowac swoje wlasne przekonania - oczywiscie nie zawsze, nie doprowadzajac przez to do tragedii i zagrozenia zycia - patrzec na zycie tych ludzi 'przez szybke' i zostawic raczej ich tak jak sobie zyja?
ja wciaz mowie rodzinom, ze ja coprawda cos bym sugerowala, ale ja jestem tylko opiekunka, wiec dostosuje sie do sytuacji.
Tylko nie zrozum mnie zle, nie biore na siebie w ten sposob dodatkowej roboty, zeby pilnowac klienta, wyreczac rodzine i lekarzy. Jak nie ma kasy, nie ma jeszenia dla pdp, jak nie ma wizyty u lekarza, nie ma badań, byc moze szybsza smierc, jak nieporadni mieszkaja sami, to sie przewracaja i laduja w szpitalu. Nie ustrzege przed zyciem. Powtarzam wciaz im, ja jestem tylko opiekunka, decyzje podejmujecie wy. Pisze oczywiscie w najwazniejszych sprawach do mojej agencji o swoich obawach i umieszczam w raporcie dziennym I tyle. Ale nie zżymam sie juz po 3 latach pracy, ze klienci zaniedbani, ze powinno to byc inaczej zorganizowane - bo to nie moja rodzina i nie moje problemy. Dbam jedynie, bym ja z tego powodu nie wpadla w klopoty.

myślę, że tu nie chodzi o to, w jakim charakterze pracujemy, tylko o to, że jesteśmy ludźmi i powinniśmy reagować, gdy komuś dzieje się krzywda.

Offline

 

#9240 2018-08-10 14:44:23

joanna21
Member
Zarejestrowany: 2014-06-22
Posty: 20

Re: Moja "Stella"

Witam was kochani trzy jest w śród was lub może któraś  ma znajomą co szuka pracy w opiece stawka bardzo fajna więcej szczegółów na priv ,nie jestem pośredniczką i nie pobieram haraczu ,po prostu polka na szteli zapiłą i potrzebna na już opiekunka język moze być komunikatywny aby się dogadac ,ja cały czas szukam ,może ktoś się trafi ,uczciwy .Pozdrawiam

Offline

 

#9241 2018-08-24 12:37:58

Elizabeth68
Member
Zarejestrowany: 2013-10-17
Posty: 1353

Re: Moja "Stella"

Hejka:)

Ktos mnie oswieci co za "gówniane " kosci maja Niemcy?
Corka przytachala na rosol, kuzwa breja zielona ktora moze kiedys sie wygotuje aleee z tych kosci jakby sie sypalo, a ja chce klarowny rosol a nie jakies metne cosss...grr...niby sie osadza na dnie, ale normalnie mam odruch wymiotny...
Ja tam kucharzyc nie umiem, aleee wole miecho czyli wolowine lub kuraka a nie jakies mega wielkie kosci nie wiadomo z czego...
Cos z nimi zle robie czy to byle co na rosol?
Odgotowalam raz, ale dotykam kosci i sypie sie jakies próchno kosciowe;)

Pozdrowka
Smerf Maruda
nienawidze gotowac;)

Ostatnio edytowany przez Elizabeth68 (2018-08-24 12:38:35)

Offline

 

#9242 2018-08-25 11:59:13

gosia12369
Member
Zarejestrowany: 2013-05-28
Posty: 233

Re: Moja "Stella"

padline daj babce, ich nic nie zabije, sama ugotuj sobie coś świeżego.



Elizabeth68 napisał:

Hejka:)

Ktos mnie oswieci co za "gówniane " kosci maja Niemcy?
Corka przytachala na rosol, kuzwa breja zielona ktora moze kiedys sie wygotuje aleee z tych kosci jakby sie sypalo, a ja chce klarowny rosol a nie jakies metne cosss...grr...niby sie osadza na dnie, ale normalnie mam odruch wymiotny...
Ja tam kucharzyc nie umiem, aleee wole miecho czyli wolowine lub kuraka a nie jakies mega wielkie kosci nie wiadomo z czego...
Cos z nimi zle robie czy to byle co na rosol?
Odgotowalam raz, ale dotykam kosci i sypie sie jakies próchno kosciowe;)

Pozdrowka
Smerf Maruda
nienawidze gotowac;)

Offline

 

#9243 2018-08-25 12:29:08

Elizabeth68
Member
Zarejestrowany: 2013-10-17
Posty: 1353

Re: Moja "Stella"

gosia12369 napisał:

padline daj babce, ich nic nie zabije, sama ugotuj sobie coś świeżego.



Elizabeth68 napisał:

Hejka:)

Ktos mnie oswieci co za "gówniane " kosci maja Niemcy?
Corka przytachala na rosol, kuzwa breja zielona ktora moze kiedys sie wygotuje aleee z tych kosci jakby sie sypalo, a ja chce klarowny rosol a nie jakies metne cosss...grr...niby sie osadza na dnie, ale normalnie mam odruch wymiotny...
Ja tam kucharzyc nie umiem, aleee wole miecho czyli wolowine lub kuraka a nie jakies mega wielkie kosci nie wiadomo z czego...
Cos z nimi zle robie czy to byle co na rosol?
Odgotowalam raz, ale dotykam kosci i sypie sie jakies próchno kosciowe;)

Pozdrowka
Smerf Maruda
nienawidze gotowac;)

Wypieprzylam;)
Byla zupa wodzianka haha
z bulionem...

aleee na wieczorrr bylam z babcia na Strasenfest, tzw. coroczne spotkanie sasiadow z kilku rodzin, miesko z grila, kielbaska mniam
Nie przepadam za miesem, ale babcia nie lubi, jedyne co mam to wolowina czasem lepsza, albo to co w netto wiec brakowalo mi smacznego miesa.

A te kosci to jakby ze szpikiem, takie pokrojone, dziwne, w Polsce ich nie widzialam.
Nie mniej nie bede ich gotowac, wole wsypac bulion gotowy haha nie wyglada tak okropnie;)

Pozdrawiam
Elizabeth

Jestem tu 4 raz ale wyjatkowo mi sie dluzy, wracam 15 wrzesnia.

Offline

 

#9244 2018-08-25 21:13:17

barbara.b
Member
Zarejestrowany: 2014-09-05
Posty: 3449

Re: Moja "Stella"

Elizabeth68 napisał:

Hejka:)

Ktos mnie oswieci co za "gówniane " kosci maja Niemcy?
Corka przytachala na rosol, kuzwa breja zielona ktora moze kiedys sie wygotuje aleee z tych kosci jakby sie sypalo, a ja chce klarowny rosol a nie jakies metne cosss...grr...niby sie osadza na dnie, ale normalnie mam odruch wymiotny...
Ja tam kucharzyc nie umiem, aleee wole miecho czyli wolowine lub kuraka a nie jakies mega wielkie kosci nie wiadomo z czego...
Cos z nimi zle robie czy to byle co na rosol?
Odgotowalam raz, ale dotykam kosci i sypie sie jakies próchno kosciowe;)

Pozdrowka
Smerf Maruda
nienawidze gotowac;)

ja do eintopfów to biorę rinderbeinscheibe albo żeberka, a na rosół i np. krupnik albo udka albo kupuję całego kurczaka i sobie porcjuje. nie widziałam żadnych dziwnych kości w de. ale np. udka zdarzyło mi się, że właśnie jakoś maszynowo były cięte i brzegi mi się kruszyły. wtedy przecedzam rosół przez to drobne metalowe sito. ale to dwa razy mi się zdarzyło, że te udka były tak dziwnie przecięte i się kryszyły.

Offline

 

#9245 2018-08-25 21:51:05

Elizabeth68
Member
Zarejestrowany: 2013-10-17
Posty: 1353

Re: Moja "Stella"

barbara.b napisał:

Elizabeth68 napisał:

Hejka:)

Ktos mnie oswieci co za "gówniane " kosci maja Niemcy?
Corka przytachala na rosol, kuzwa breja zielona ktora moze kiedys sie wygotuje aleee z tych kosci jakby sie sypalo, a ja chce klarowny rosol a nie jakies metne cosss...grr...niby sie osadza na dnie, ale normalnie mam odruch wymiotny...
Ja tam kucharzyc nie umiem, aleee wole miecho czyli wolowine lub kuraka a nie jakies mega wielkie kosci nie wiadomo z czego...
Cos z nimi zle robie czy to byle co na rosol?
Odgotowalam raz, ale dotykam kosci i sypie sie jakies próchno kosciowe;)

Pozdrowka
Smerf Maruda
nienawidze gotowac;)

ja do eintopfów to biorę rinderbeinscheibe albo żeberka, a na rosół i np. krupnik albo udka albo kupuję całego kurczaka i sobie porcjuje. nie widziałam żadnych dziwnych kości w de. ale np. udka zdarzyło mi się, że właśnie jakoś maszynowo były cięte i brzegi mi się kruszyły. wtedy przecedzam rosół przez to drobne metalowe sito. ale to dwa razy mi się zdarzyło, że te udka były tak dziwnie przecięte i się kryszyły.

To chyba sa kosci wolowe ze szpikiem

Offline

 

#9246 2018-08-26 01:23:47

barbara.b
Member
Zarejestrowany: 2014-09-05
Posty: 3449

Re: Moja "Stella"

Elizabeth68 napisał:

barbara.b napisał:

Elizabeth68 napisał:

Hejka:)

Ktos mnie oswieci co za "gówniane " kosci maja Niemcy?
Corka przytachala na rosol, kuzwa breja zielona ktora moze kiedys sie wygotuje aleee z tych kosci jakby sie sypalo, a ja chce klarowny rosol a nie jakies metne cosss...grr...niby sie osadza na dnie, ale normalnie mam odruch wymiotny...
Ja tam kucharzyc nie umiem, aleee wole miecho czyli wolowine lub kuraka a nie jakies mega wielkie kosci nie wiadomo z czego...
Cos z nimi zle robie czy to byle co na rosol?
Odgotowalam raz, ale dotykam kosci i sypie sie jakies próchno kosciowe;)

Pozdrowka
Smerf Maruda
nienawidze gotowac;)

ja do eintopfów to biorę rinderbeinscheibe albo żeberka, a na rosół i np. krupnik albo udka albo kupuję całego kurczaka i sobie porcjuje. nie widziałam żadnych dziwnych kości w de. ale np. udka zdarzyło mi się, że właśnie jakoś maszynowo były cięte i brzegi mi się kruszyły. wtedy przecedzam rosół przez to drobne metalowe sito. ale to dwa razy mi się zdarzyło, że te udka były tak dziwnie przecięte i się kryszyły.

To chyba sa kosci wolowe ze szpikiem

a szpikiem, ja przeczytałam szpinakiem i myślę: " nic dziwnego, że rosół był zielony" :-)))) trzebabyło wrzucić mase warzyw i na koniec przecedzić. w życiu nie zjadłabym kostki rosołowej. no ale nie wiem, jak wyglądało i pachniało to twoje coś :-)

Offline

 

#9247 2018-08-26 09:17:31

Elizabeth68
Member
Zarejestrowany: 2013-10-17
Posty: 1353

Re: Moja "Stella"

barbara.b napisał:

a szpikiem, ja przeczytałam szpinakiem i myślę: " nic dziwnego, że rosół był zielony" :-)))) trzebabyło wrzucić mase warzyw i na koniec przecedzić. w życiu nie zjadłabym kostki rosołowej. no ale nie wiem, jak wyglądało i pachniało to twoje coś :-)

Taaa, bede przecedzac rosol, przewaznie odgotouje raz zeby cale "ble" wylazlo i potem gotuje juz z nowa woda.
To nie byla kostka tylko bulion Knorra hehe
Kiedys gotowalam podobne kosci, wielki gar i kosci to dodatek, wolowina byla podstawa, ale nie przypominam sobie takiego efektu jak teraz haha
Co to za rosol tylko z kosci, jakas wkladka w postaci miesa ma byc.
Dzis robie  Mautauschen i tez gotuja na bulionie, z tym ze ja podpiekam potem z cebulka, babci dam gotowane.
Kiedys nie moglam tego przelknac, teraz chyba przywyklam hehe
Corka kiedys przytachala swoje robione, jeszcze gorsze bleee wiec z dwojga zlego wole kupne haha

Offline

 

#9248 2018-09-16 19:18:30

barbara.b
Member
Zarejestrowany: 2014-09-05
Posty: 3449

Re: Moja "Stella"

hej, założyłam forum na blogu. osoby chętne do rozmawiania na tematy związane z opieką zapraszam na forum. znacie adres na bloga. na bocznej zakładce na samej górze jest wejście na forum. zapraszam.

Offline

 

#9249 2018-10-09 09:33:11

ewal8
Member
Zarejestrowany: 2012-06-06
Posty: 1453

Re: Moja "Stella"

Dzień dobry wszystkim jesiennie. Dawno mnie tu nie było, dlatego mam pytanie: bywa tu jeszcze ktoś ze starej wiary?
Czy to forum zeszło na psy  w gąszczu reklam ubranek dla tychże, prezentów dla mamy wspomaganych pożyczkami prywatnymi, migrenami, meblowaniem salonów czy przelewów z Wongi?

Normalnie doznałam szoku. Jak właściciel tej strony mógł pozwolić na takie „przebranżowienie” big_smile big_smile big_smile

No nic, pozdrawiam wszystkich, jeszcze tu z sentymentu zaglądających i życzę przede wszystkim powrotu normalności na tym forum, które kiedyś było świetną skarbnicą wiedzy i odskocznią od tej trudnej i żmudnej pracy.

Offline

 

#9250 2018-11-15 22:01:55

bozencina50
Member
Zarejestrowany: 2014-09-22
Posty: 1307

Re: Moja "Stella"

Moja Stelle każda normalna opiekunka / opiekun uważałaby za rewelę ale nie ja .  No ..ale ja nie jestem tak do końca normalna big_smile
Zaczne od plusów.
Mam osobne mieszkanie . Od dzisiaj internet ( jestem czwarty tydzień ) . Nie mam żaddnych obowiązków związanych strikte z opieką . To znaczy nie myję klienta , nie gotuję , nie sprzatam mieszkania , nie spedzam czasu z nimi .Mam jakieś pieniadze na jedzenie dla siebie , dużo wolnego czasu. Wynagrodzenie 1460 euro na miesiac.  Zwariowała pomyślicie . Czego się czepia ? No własnie czego ?
Moimi klientami jest małżenstwo .  Dziadek z jakąs chorobą psychiczną , prawdopodobnie depresja , może schizofremia . Nie wiem dokladnie . Babka z początkiem demencji. Demencji u niej gołym okiem nie widać , nie liczac momentów kiedy sporadycznie zapomni gdzie coś położy.  Są bardzo wierzacy . Nie mają dzieci . Dziad z wyksztalcenia teolog lub cos w tym stylu . Babka nauczycielka wf i muzyki.
Wyglada fajnie . Prawda ?  Ale wcale nie jest fajnie. Moja rola tutaj polega na zamiataniu lisci, mycie kafli na zewnatrz, drobne zakupy i jazda samochodem z dziadami na zakupy. No i własnie ta jazda jest problemem . Bo chociaż ja jeżdże samochodem i rzekłabym nawet lepszym niż oni tu mają (oni mają  vw polo ) jednak jazda tutaj strasznie mnie stresuje. Po pierwsze samochod to automat. Ja nigdy nie jeżdziłam automatem. Po drugie oni podczas jazdy wywołują na mnie taką presje ,że popełniam podstawowe błędy. Myślałam ,że mi go dadzą i się z nim króciutko osfoję. Ale nie. Od razu na głęboką wodę. W prawo  w lewo , do ronda . Parkuj tu , nie ,nie tu . Tam przed tym sklepem. Ja pitolę!
Ja czasami jak moj partner po polsku mowi mi w prawo to ja zapitalam w lewo . Taka prawdziwa kobitka ze mnie big_smile
Jak już powiedziałam , robie te błędy a dziad na mnie wrzeszczy. Za każdym razem mówie mu by nie krzyczał bo to mnie stresuje. Ponad to to nie jest mój samochod , obce środowisko i obca mowa. Wiecie jak to w niemieckim . Oni mowią mi na Sie i ja czasami nie wiem czy to chodzi o mnie czy sie w 3 osobie. Jestem zestresowana i nie słucham do końca . Jadac musze szybko reagować. Podam przykład .Jedziemy i na skrzyżowaniu równorzednym mam z prawej samochód. On nagle krzyczy sie ( tu już nie słyszę czy Sie czy sie) i stoję jak baran bo myślę ,że ona ma pierwszenstwo. Sie- drze mordę. " Prosze się uspokoić i podczas jazdy mowić do mnie na ty. Bedzie prościej. " Nie dociera do niego . Znowu sie /Sie. Ponadto babka straszna dziwaczka. Nikt nie robi tak dobrze jak ona. Ja zamiatam liscie a ona przychodzi i poprawia po mnie. Raz jej oddałam szczotke mowiąc " skoro pani robi to lepiej to proszę" . Nie wzieła i poszla sobie. Żeby jeszcze te liście raz pozamiatać ale co spadna nowe to ona znowu z tą miotłą. Zbuntowalam się. Powiedziałam " raz dziennie wystarczy. Jest jesień i jest naturalne mże lecą liscie" Raz nawet był taki numer ,że liście kazała mi podmiatać do sąsiada ( tam co prawda nikt nie mieszka). Odmówiłam mówiąc , że to niegrzecznie. Powiedziała , że to ich drzewo i ich liście. Ja pitolę!
Raz czy nawet trzy razy udało mi się ugotować im obiad. Kreciła nosem. Postanowilam ,że nie bedę gotować. Niech wpieprzają te swoje puszki . Gotuję dla siebie.
Uff jeszcze dwa tygodnie. Zjeżdżam 2 grudnia. Mam już internet to jakoś wytrzymam.
Jutro jadę z nimi na zakupy . Narysowalam sobie na ręce litery R- prawareka , L- lewa reka big_smile

Mała poprawka - miałam ją ( ta babę ) z lewej strony. Widzicie  jak mi sie wszystko pitoli big_smile big_smile

Ostatnio edytowany przez bozencina50 (2018-11-15 22:16:43)

Offline

 

#9251 2018-11-16 13:32:24

bozencina50
Member
Zarejestrowany: 2014-09-22
Posty: 1307

Re: Moja "Stella"

ewal8 napisał:

Dzień dobry wszystkim jesiennie. Dawno mnie tu nie było, dlatego mam pytanie: bywa tu jeszcze ktoś ze starej wiary?
Czy to forum zeszło na psy  w gąszczu reklam ubranek dla tychże, prezentów dla mamy wspomaganych pożyczkami prywatnymi, migrenami, meblowaniem salonów czy przelewów z Wongi?

Normalnie doznałam szoku. Jak właściciel tej strony mógł pozwolić na takie „przebranżowienie” big_smile big_smile big_smile

No nic, pozdrawiam wszystkich, jeszcze tu z sentymentu zaglądających i życzę przede wszystkim powrotu normalności na tym forum, które kiedyś było świetną skarbnicą wiedzy i odskocznią od tej trudnej i żmudnej pracy.

Hejka ewal8 co prawda troszkę pózno ale ( twuj wpis był w pażdzierniku ) zawsze geba mi się śmieje jak widzę " starych " forumowiczow.

Ja to nawet tych reklam nie czytam . Patrzę na watek i nik i jak widzę tą czy tamtą co to tylko pisze żekła bym z dupy to nawet tego nie czytam big_smile big_smile

Offline

 

#9252 2018-11-16 14:19:58

bozencina50
Member
Zarejestrowany: 2014-09-22
Posty: 1307

Re: Moja "Stella"

Hura ! Moje literki na dłoniach pomogły ale dzisiaj znowu w mniemaniu dziada popelniłam bład. Ja bym troszke sie z tym spierała ale głowy nie dam sobie uciąć bo dokładnie tego miejsca nie moge sobie odtworzyć. Była to przed przejazdem kolejowym ( waskotorowka ) i tam stała lampa ( swiatła się nie paliły ) , na jezdni była ciagła linia ale znaku stop nie widziałam . Zasugrperowałam się światłami i nie zatrzymałam się . Wczesniej chyba w tym samym miejscu zatrzymywałam się ale wydaje mi sie ,że coś dziad babłotał na ten manerw. No wiec nie zatrzymałam się a dziad " pani zrobiła błąd " . " tak ? Ale tam były światła. No może ma pan rację. Moja wina. "
" jak by tam była policja to już by pani nie miała prawa jazdy "
" ale nie było . To sa moje prawojazdy i jak bedzie taka okolicznosć to ja będe się tlumaczyc.
Powtarzam panu po raz kolejny , ze pan mnie tak stresuje ,że ja ciagle popełniam podstawowe błedy. Proszę zrozumieć ,że samochód to jak broń. Pod wpływem presji jaką pan na mnie wywiera ja nie kontroluje jazdy , co moze żle się skończyć" . Chciałam mu dać przykład z katastrofą , ktora miała miejsce w Smoleńsku ale pewnie by nie zrozumiał. Polacy nie rozumią to Niemiec by zrozumiał?
" przyjmujac tą pracę - ciągnę - mowy nie było ,że bedę robić za taksówkę. Miało być tylko jeżdżenie z babką do szpitala. Ja niestety tu nie pasuję. 2 września kończy mi się moj kontrakt i wówczas przyśla kogoś innego mam nadzieje , kogoś kto sprosta pańskim wymaganiom "
Cisza. Już myśle ,że jest ok a tu nagle pada komenda " przy lampie odbić w lewo " mam na łapie narysowana literkę L . Cieszę się jak głupia , że daje radę ale dla pewnosci pytam " przy tej lampie czy następnej " 
" przy tej " wrzeszczy.
" spokojnie. Lepiej dwa razy zapytać niż zrobić błąd" . Już jade szczęśliwa i nagle widę znowu drogę przecina mi waskotorowka . Przy drodze jest znak żeby zachować szczegolną ostrożność . Z przeciwka jedzie samochód i zwalnia , prawie się zatrzymuje. Na ulicy namalowana jest linia ciągła poprzeczna. Ja też zwalniam. Zatrzymuje się a on wrzeszczy " jechać , jechać prosto "  Ja pitolę ! 
Muszę powturzyć sobie przepisy ruchu drogowego big_smile
A tak na poważnie . Jeszcze nigdy nie miałam takiej sytuacji. Wlaściwie ja się nie godzę na robienie jako taksowka jednak czasami zgadzam się jeżdzić. Zawsze jednak miałam możliwość oswojenia się z samochodem i środowiskiem . Tu jest katastrofa. Jak przyjdzie ich  prawna opiekunka muszę dokładnie dopytać o te miejsca. Jutro jadę znowu na zakupy . Mam nadzieję ,że tym razem w miejsce , gdzie już byłam.
Wyjechałabym z tego miejsca natychmiast ale i tak mnie obowiązuje wypowiedzenie 2 tygodniowe a jeżeli nawet nie bo zawsze mogę się powołać na presję jaka jest na mnie wywierana  ale nie wiem jak to w praktyce. Firmy są do bani . Ja zgłaszałam to mojej firmie. A oni ,że oczywiście mogą zadzwonić i porozmawiać ale czy to cos da ? No i powinnam się liczyć ,że bedzie zła atmisfera. Ja jej na to - nie boję się złej atmosfery . Chcę byście zareagowali.
Powiedziała ,że to zrobi . To było tydzień temu . Na 100℅ nie zareagowali.
Ja po tej dzisiejszej jeżdzie ( już obczaiłam samochod i te drogi ) czuje się pewniej. Właściwie nawet tak się nie denerwowałam i mam nadzieję ,że wytrzymam.
Jutro oprócz literek na dłoniach założę sobie zatyczki do uszu big_smile

Babka po tej jeżdzie  nabuczona .Nie odzywała  sie do mnie. Na moje pytanie czy mam zrobić garaż jak wcześniej ustaliłysmy. Powiedziała - proszę  robić co pani chce. 
- dziękuję - odwróciłam się na pięcie i mam nadzieję ,że do jutra ich nue zobaczę big_smile
A co dalej ? Pomyślę o tym jutro wink

Ostatnio edytowany przez bozencina50 (2018-11-16 14:26:50)

Offline

 

#9253 2018-11-18 12:52:23

bozencina50
Member
Zarejestrowany: 2014-09-22
Posty: 1307

Re: Moja "Stella"

Moja kreatywność sie opłaca ( literki na rękach ) big_smile big_smile
W piątek wieczorem powtórzyłam sobie przepisy ruchu drogowego wink zwłaszcza dotyczące przejazdów kolejowych . W sobotę rano namalowałam na nowo R i  L na dłoniach . Przed jazdą wzięłam trzy oddechy i tak przygotowana ruszyłam z dziadami na zakupy (ten samochód to  wv golf 2 a nie polo big_smile )
Ufff zdałam egzamin celujaco big_smile
W domu bylismy po 11 jeszcze miałam zadanie pozamiatać liście i koniec pracy.  Dzisiaj jest niedziela . Nic nie muszę robić. Spotkalismy się na śniadaniu. Troszke babce pomogłam ( precyzyjnie nazywajac - popaliłam głupa ) .Oni żrą te swoje eintopfy z puszek a ja ugotowałam sobie ziemniaczki z fasolką i jajko sadzone  i mam fairant do poniedzialku big_smile

Dobrze ,że mam już internet bo na dluższą metę można tu zwariować albo co jeszcze gorzej dostać depresji. Ja co prawda mam te swoje rekodzieła i ciagle coś tworzę . Teraz robie dywanik 1m / 1,8 m taki włochaty. Mam siatke i przeciągam przez dziurki pocietą na kawalki wełnę. Potem to rosczesuję. Wygląda to jak futro . Już jeden udało mi sie skonczyć ( trochę weższy i z dłuższym włosiem ) . Bedę miała dla mojej corki i jej chłopaka dodatek do prezentu gwizdkowego. Moja córka wogóle nie ma zdolności manualnych  ale oboje z jej Anglikiem uwielbiają moje prace. Anglik to wrecz mnie namawia żebym zajeła sie tym zarobkowo . Chyba w Anglii bo w Polsce mało kto docenia takie prace. Za drogo. Polacy wolą chińszczyznę sad
Tak więc tworzę sbie te małe arcydzieła a potem rozdaję moim blizkim smile
Jeszcze 2 tygodnie  i do domu big_smile big_smile

Ostatnio edytowany przez bozencina50 (2018-11-18 12:52:56)

Offline

 

#9254 2018-11-18 15:59:52

Dalia
Member
Zarejestrowany: 2014-02-04
Posty: 1407

Re: Moja "Stella"

bozencina50 napisał:

Moja kreatywność sie opłaca ( literki na rękach ) big_smile big_smile
W piątek wieczorem powtórzyłam sobie przepisy ruchu drogowego wink zwłaszcza dotyczące przejazdów kolejowych . W sobotę rano namalowałam na nowo R i  L na dłoniach . Przed jazdą wzięłam trzy oddechy i tak przygotowana ruszyłam z dziadami na zakupy (ten samochód to  wv golf 2 a nie polo big_smile )
Ufff zdałam egzamin celujaco big_smile
W domu bylismy po 11 jeszcze miałam zadanie pozamiatać liście i koniec pracy.  Dzisiaj jest niedziela . Nic nie muszę robić. Spotkalismy się na śniadaniu. Troszke babce pomogłam ( precyzyjnie nazywajac - popaliłam głupa ) .Oni żrą te swoje eintopfy z puszek a ja ugotowałam sobie ziemniaczki z fasolką i jajko sadzone  i mam fairant do poniedzialku big_smile

Dobrze ,że mam już internet bo na dluższą metę można tu zwariować albo co jeszcze gorzej dostać depresji. Ja co prawda mam te swoje rekodzieła i ciagle coś tworzę . Teraz robie dywanik 1m / 1,8 m taki włochaty. Mam siatke i przeciągam przez dziurki pocietą na kawalki wełnę. Potem to rosczesuję. Wygląda to jak futro . Już jeden udało mi sie skonczyć ( trochę weższy i z dłuższym włosiem ) . Bedę miała dla mojej corki i jej chłopaka dodatek do prezentu gwizdkowego. Moja córka wogóle nie ma zdolności manualnych  ale oboje z jej Anglikiem uwielbiają moje prace. Anglik to wrecz mnie namawia żebym zajeła sie tym zarobkowo . Chyba w Anglii bo w Polsce mało kto docenia takie prace. Za drogo. Polacy wolą chińszczyznę sad
Tak więc tworzę sbie te małe arcydzieła a potem rozdaję moim blizkim smile
Jeszcze 2 tygodnie  i do domu big_smile big_smile

Bożencina - czy ja należę do twoich bliskich? Sprezentujesz mi taki dywanik? big_smile

Offline

 

#9255 2018-11-18 17:34:32

bozencina50
Member
Zarejestrowany: 2014-09-22
Posty: 1307

Re: Moja "Stella"

Dalia napisał:

Bożencina - czy ja należę do twoich bliskich? Sprezentujesz mi taki dywanik? big_smile

Jasne Dalia ,że należysz big_smile tylko obawiam się ,że ten dywanik nie sprawdził by się u ciebie bo masz psa.No chyba ,że jakiś ciemny kolor . 
Moje są białe. Ja tez mam psa i on w nocy przychodzi do nas do sypialni . Tutaj też obok łóżka mam chodniki ze sznurka bawełnianego ,   w kolorze brudnej bieli . Tym razem robiony na drutach . Po kilku nocnych wizytach mojego psa chodnik ,  bo on zawsze się kładzie na jednym ,  od strony starego ,   traci  swoją pierwotną barwę big_smile 
Mój stary puka się w głowę- kto przy psie daje takie kolory?  Ja jestem estetką i trudno mi zrezygnować z mojej ukochanej bieli na rzecz innego koloru. Do psa się już przyzwyczaiłam i go traktujè jak członka rodziny . Chociaż jak już mówiłam  to nie jest moja ulubiona rasa . Tak wiec , żeby pies był zadowolony i ja,  rzucam mu na noc mięciutki kocyk . Pies jest szczęśliwy a ja mam czysty chodnik big_smile

Tak więc Dalia  mówisz i masz wink

Offline

 

#9256 2019-01-21 19:16:22

barbara.b
Member
Zarejestrowany: 2014-09-05
Posty: 3449

Re: Moja "Stella"

Dla zainteresowanych link do recenzji o książce Perły rzucone przed damy: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4858539/ … przed-damy

Offline

 

#9257 2019-05-30 16:46:11

simona1961
Member
Zarejestrowany: 2011-11-06
Posty: 1677

Re: Moja "Stella"

Dzień dobry. Autorem tego wątku był opiekun ST. Stanisław, ktorego pogrzeb odbędzie się jutro w Krakowie. Zmarł nagle w wieku 62 lat. Tę straszną i smutną wiadomość zamieściła rodzina  na FB. Niech Aniołowie zaniosą Cię do raju ST.
http://www.rzg.pl/wp-content/uploads/sites/4/2019/01/swieca-plomien-zaloba-960x576.jpg

Ostatnio edytowany przez simona1961 (2019-05-30 16:51:05)

Offline

 

#9258 2019-05-30 16:57:17

ewal8
Member
Zarejestrowany: 2012-06-06
Posty: 1453

Re: Moja "Stella"

Świec Panie nad Jego duszą.
[http://www.sanktuariumlubasz.pl/images/2017/znicz.png

Niech spoczywa w pokoju [*]

Offline

 

#9259 2019-07-22 21:20:02

andrea
Member
Zarejestrowany: 2013-10-29
Posty: 415

Re: Moja "Stella"

To bardzo przykra wiadomość (*) Żal i wyrazy współczucia

Offline

 

#9260 2019-07-23 11:22:25

Tosia
Member
Zarejestrowany: 2013-03-16
Posty: 809

Re: Moja "Stella"

Wyrazy współczucia dla rodziny.

Offline

 

Reklama

Podobne tematy :

Moja pierwsza praca na opiece - Kochane koleżanki, Od ponad 5 lat wyjeżdżam do Niemiec za chlebem. Raz jest lepiej, raz jest gorzej - pamietam swój pierwszy raz na opiece, miało być bezproblemowo...

pierwsza stella i porażka - Witam serdecznie Wszystkich opiekunów i opiekunki. Nazywam sie Weronika i dopiero zaczynam przygodę w tym zawodzie...

moja opinia o gkt serwis opiekunki - U mnie w rodzinie też się jeździ do pracy z GKT. Nie słyszałam o żadnych przekrętach czy że pracuje się ponad miarę...

moja pierwsza praca - wyjechałam z interkadrą na wymianę, podróż zorganizowana dobrze pomijając fakt, że po przyjeździe na końcową stację, pomimo zapewnień pań z interkadry, nikt na mnie nie czekał, ale koniec języka za przewodnika, dojechałam do właściwego miejsca odległego ok 30km bez problemu, praca jak praca, chociaż trochę irytowała mnie arogancja rodziny, uważam, że nasza praca zasługuje na chociaż trochę szacunku, wypłata na czas, chociaż stawka żenująca, zastępowałam kobietę, chyba zza wschodniej granicy, mówiła po polsku dobrze, ale miała mocny wschodni akcent, po niemiecku znała parę zwrotów i wyrazów i to wszystko, ale była tu już ponad dwa lata, zastanawiałam się jak ona tą robotę złapała skoro wszędzie wymagają znajomości języka, starałam się, uważam że poradziłam sobie jak na pierwszy wyjazd bardzo dobrze, dziadek odżył, poprawił się, zaczął chodzić o lasce, bez balkonika, śpiewał, stał się bardziej kontaktowy, polubiłam go, nie sprawiał problemów, syn przyjechał w sumie 2 razy, wyjadł co ugotowałam, poprosił o przepis, zabrał świeżo upieczonego placka, zostawił pieniądze i tyle go widziałam, miałam na m-c 200 euro, to spoko wystarcza, niemiluchem w tej sytuacji okazał się zięć dziadka, taki ubermensch co to mu się ganze welt należy, na utrzymaniu żony, facet po 50-tce, którego utrzymuje żona, porażka, pani po powrocie była bardzo poirytowana, że nie dzwoniłam do firmy, nie jęczałam że źle, ciężko i nie do wytrzymania, bo jak powiedziała, trzeba łapać punkty, nie było na co narzekać, ona siedzi tam jak u Pana Boga za piecem, jakiś czas po przyjeździe dowiedziałam się, że coś tam na mnie nawymyślała, w trakcie nie było skarg, dopiero później, zostałam wyeliminowana na dzień dobry, a wcale nie chciałam być dla niej konkurencją, zresztą z takim niemieckim ciężko byłoby jej znaleźć nową pracę, siedzę 2-gi m-c w domu, zakuwam język, firma mnie ignoruje, pieniądze zainwestowałam w remont mieszkania matki, za chwilę zostanę bez środków do życia, nie tego się spodziewałam, jestem bardzo zawiedziona i rozgoryczona, może ktoś mi doradzi jakąś firmę, gdzie można pracować bez focha, pozdrawiam opiekunki i opiekunów, zwłaszcza świeżynki

moja opinia o helper24 opiekunki - Wszystko wygląda w porządku, dostałam do podpisu umowę o pracę (taką samą w każdej polskiej firmie), stawka też mnie satysfakcjonuje...

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB

Polityka Prywatności i Polityka Cookies