Medipe - kurs języka niemieckiego (chętnym ku przestrodze !!!)

Witajcie! :) Jestem opiekunem medycznym. Nigdy wcześniej nie wypowiadałem się na forum, więc wybaczcie mi brak doświadczenia w tym względzie. Pojawiłem się tutaj, ponieważ mam do przekazania (ku przestrodze !!!) moją negatywną opinię dotyczącą odpłatnego kursu języka niemieckiego zorganizowanego przez firmę Medipe Polska w Krakowie w dniach 23...

Potrzebujesz darmowej porady lub wsparcia innych Opiekunek ? Nie zwlekaj - dołacz do nas !!!

Reklama

...inne firmy oferujące pracę dla opiekunek osób starszych? - aktualne tematy :

#1 2016-04-15 15:35:50

rykoszet
New member
Zarejestrowany: 2016-04-14
Posty: 3

Medipe - kurs języka niemieckiego (chętnym ku przestrodze !!!)

Witajcie! smile

Jestem opiekunem medycznym.
Nigdy wcześniej nie wypowiadałem się na forum, więc wybaczcie mi brak doświadczenia w tym względzie.
Pojawiłem się tutaj, ponieważ mam do przekazania (ku przestrodze !!!) moją negatywną opinię dotyczącą odpłatnego kursu języka niemieckiego zorganizowanego przez firmę Medipe Polska w Krakowie w dniach 23.01 – 20.03.2016 r.

Poniżej zamieszczam bardzo obszerne fragmenty pisma w tej sprawie, jakie oficjalnie wysłałem do Medipe Polska 30 marca 2016 roku:

...............................................................................

„Bylejakość i kompletna prowizorka! – tak w skrócie oceniam kurs języka niemieckiego organizowany przez Medipe Polska w Krakowie.

I są to najłagodniejsze określenia opisujące moje odczucia w tym temacie.

Jestem totalnie wściekły na siebie, że we wrześniu 2015 całkowicie zaufałem Medipe Polska.

To wtedy właśnie odwiedziłem krakowską filię tej firmy, gdzie zresztą, zgodnie z prawdą, spotkałem się z bardzo miłym przyjęciem i otrzymałem dużo konkretnych odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. I to mnie pewnie zaślepiło.

Tam również dowiedziałem się ze smutkiem, że to nie kwalifikacje zawodowe są najważniejsze w opiece nad osobami starszymi, ale poziom znajomości języka niemieckiego. U mnie był on wtedy bardzo kiepski, więc niezwłocznie zabrałem się za kursy internetowe i książkowe. Zacząłem korzystać ze słowników i translatorów takich jak np: Google, PONS, diki, bab.la, IVONA. Słuchałem i oglądałem m.in. lekcje internetowe na You Tube, np.:  Niemiecki w 10 minut; Niemiecki z przyjemnością; Niemiecki wasza nauka; Niemiecki skutecznie; Nauka niemieckiego - Kinga; i wiele innych.

Nie chciałem bylejakości. Uważałem, że skoro zostanie mi powierzone zdrowie i życie podopiecznego, to moim obowiązkiem jest poznać ten język w sposób jak najlepszy. Dzięki temu ja miałem poczuć się pewniej, a mój podopieczny bezpieczniej.

Nie bez znaczenia była również motywacja finansowa (im lepsza znajomość języka niemieckiego, tym wyższy zarobek). A ja przecież planowałem wyjechać na taki okres czasu, żeby zarobić kilkanaście tysięcy złotych, okrzepnąć finansowo i po dwóch miesiącach przerwy znowu wyjechać na jakiś (już krótszy) kontrakt.

Ciągle jednak czekałem na wcześniej zapowiadany w Krakowie kurs języka niemieckiego organizowany przez Medipe Polska. Miał on mi pomóc uporządkować już zdobytą wiedzę i poszerzyć ją o nazwy i zdania bezpośrednio związane z opieką nad Seniorami w Niemczech.

W międzyczasie otrzymywałem na mój adres e-mailowy od Medipe Polska dziesiątki ofert pracy w Niemczech  z wynagrodzeniem na poziomie 1000 -1350 euro netto. Cieszyłem się z tego i (jak kompletny kretyn) rozdawałem wizytówki Medipe swoim znajomym, opowiadając im, jaka to przyjazna dla opiekunów firma (dzisiaj, niestety, muszę to odszczekiwać ze wstydem).

W końcu otrzymałem sygnał, że kurs językowy organizowany przez Medipe Polska  odbędzie się w styczniu.

Z radością podpisałem umowę uczestnictwa w kursie, licząc się z jej wszystkimi konsekwencjami prawnymi. Nie przerażała mnie nawet wysoka (1100 zł) kara finansowa w przypadku nie wywiązania się, przeze mnie, z tej umowy. Przecież nie zamierzałem nikogo oszukiwać. Przecież związałem swoją przyszłość z Medipe wiele miesięcy wcześniej. Przecież czekałem na ten kurs bardzo długo. Przecież po nim miałem zarobić pieniądze dla siebie i dla Medipe. I zrobić to bez wstydu dla firmy.

Poukładałem sobie sprawy rodzinne tak, żeby wyjechać na kontrakt niedługo po zakończeniu kursu. W tym czasie nie podejmowałem żadnej innej, wiążącej mnie umową, pracy. Wszystko po to, żeby być wolnym i dyspozycyjnym w momencie otrzymania oferty z Medipe. Żyłem dosłownie na kredyt, bo prawie wszystkie poważniejsze zobowiązania finansowe regulowałem za pożyczone od rodziny pieniądze. Przecież miałem je mieć z czego oddać, skoro firma przysyłała mi e-maile z ofertami pracy i gwarantowała je w  umowie.


To, co mnie (i nie tylko) spotkało ze strony Medipe Polska, to jakiś ponury żart! sad

1.    Wszystkie fakty wskazują na to, że byliśmy jakąś grupą eksperymentalną, na której testowano nowy sposób zarabiania pieniędzy przy minimum wysiłku. Świadczy o tym m.in. całkowity koszt kursu, który został wyceniony przez organizatora na...1500 PLN za 72 godziny zegarowe (jestem ciekawy, ile już takich płatnych kursów Medipe przeprowadziło wcześniej, bo o ile wiem, jeszcze niedawno we Wrocławiu były one organizowane bezpłatnie, a inne firmy nie są tak chciwe na pieniądze). Za tyle właśnie zafundowano nam  NIEPROFESJONALIZM i STRES zamiast poziomu zaawansowania kursu określanego przez organizatora jako podstawowy. Ponadto sformułowania  prawne zawarte w  umowie uczestnictwa w kursie wskazują jednoznacznie, że jedyną stroną, która ponosi kary finansowe  w przypadku nie wywiązania się z warunków umowy jest... jej Uczestnik. SERDECZNIE ZAPRASZAMY WSZYSTKICH NAIWNIAKÓW!!!

2.    Do prowadzenia kursu Medipe zatrudniło Panią Lektor, która co prawda dobrze znała język niemiecki, ale absolutnie nie potrafiła go przekazać. Swoją drogą ciekawe, czy firma Medipe Polska ma stosowne uprawnienia do prowadzenia takich odpłatnych kursów?

3.    Uczestnicy kursu otrzymali od Pani Lektor materiały dydaktyczne, które były jej ... konspektem z zajęć uzupełnionym odręcznymi notatkami i rysunkami (pewnie innymi pomocami nie dysponowała, bo Medipe, zajęte wielkimi planami na przyszłość, zupełnie nie miało „głowy” do dzielenia się swoimi doświadczeniami i materiałami dydaktycznymi). Stąd to całe mnóstwo niezrozumiałych dla nas słów w języku niemieckim (oczywiście bez tłumaczenia na język polski, bo kto to widział, żeby języka niemieckiego uczyć się prosto i przyjemnie). Przecież za tak wysoko wyceniony kurs należało zaoferować wszelkie możliwe utrudnienia i absolutnie nowatorski sposób nauczania. Wiadomo: Klient płaci za wysoki standard, więc Klient dostaje, co chciał! smile

4.    Na początku kursu Uczestnicy nie poznali podstawowych zasad gramatycznych, niezbędnych w minimalnym zrozumieniu języka niemieckiego. O tym, jakie są dwa najważniejsze czasowniki w języku niemieckim, niektóre Koleżanki dowiedziały się dopiero ode mnie na tydzień przed planowanym egzaminem. I były tym faktem mocno zaskoczone (Kto zgadnie, czy potrafiły je odmienić przez osoby?). Ponadto jak zbudować proste zdanie, jeśli się nie wie z czego?

5.    Uczestnicy kursu nie poznali ogólnych zasad wymowy (było tylko krótkie odsłuchanie dyktafonu), co w późniejszym czasie zaowocowało czytaniem niemieckich słów po... polsku. Brzmiało to dokładnie tak, jakbym ja czytał angielską książkę nie znając angielskiego. ŻYCZĘ DECYDENTOM Z MEDIPE WYSOKIEGO STOPNIA ZROZUMIENIA!!!

6.    Już na zakończeniu pierwszych zajęć Uczestnicy kursu krytycznie wypowiadali się przeciwko zbyt wysokiemu poziomowi kursu. Absolutnie nie był on przez nas odbierany jako podstawowy, a przecież w naszym gronie były osoby absolutnie początkujące. Niestety, na dalszych zajęciach nie zauważyłem większych różnic w sposobie nauczania. Przybyło tylko odręcznych notatek i rysunków Pani Lektor oraz kartek skserowanych z książek. Większość z nich nadal nie była tłumaczona na język polski.

7.    Żeby ułatwić naukę sobie i Koleżankom, zacząłem otrzymywane materiały tłumaczyć w kilku słownikach internetowych i opracowywać w specjalnych tabelkach. Dzięki temu mogliśmy chociaż trochę zrozumieć, o co w tym wszystkim chodzi. Dla mnie był to, niestety, dodatkowy kilkudziesięciogodzinny wysiłek, zafundowany mi przez niekompetencje Medipe.

8.    Zakaz robienia notatek na zajęciach był chyba gwoździem do trumny moich oczekiwań związanych z kursem. To wszystko przestawało mieć jakikolwiek sens. Ten kurs niewiele mnie uczył, za to skutecznie wpędzał w stres i przeświadczenie, że jestem za głupi na tak nowoczesny i mądry sposób nauczania. Po 20 godzinach męczarni uznałem więc, że to wina mojej starzejącej się inteligencji, że nie mogę podołać tej nauce i przestałem przychodzić na zajęcia. Ale z nich nie zrezygnowałem. Zamierzałem jeszcze później sprawdzić, jakie postępy w nauce zrobiła grupa i co straciłem w ostatecznym rozrachunku.

9.    To, co zastałem po trzytygodniowej nieobecności na zajęciach, wcale mnie nie zaskoczyło. Koleżanka, która już wcześniej była w Niemczech (a dodatkowo miała już zrobiony podobny kurs językowy w Polsce oraz uczyła się samodzielnie), całkiem nieźle rozumiała język niemiecki i umiała się w nim wypowiedzieć (chociaż nadal czytała po niemiecku, jak ja po angielsku, a po angielsku czytać nie potrafię).  Inna Koleżanka też rozumiała dość dużo i nawet mówiła trochę po niemiecku. Myślę, że ostatecznie zdałaby planowane egzaminy (ustny i testowy), gdyby były naciągane przez Medipe tak, jak cały ten kurs. Pozostałe osoby trochę orientowały się z początkowych tematach kursu, ale potem pogubiły się w tym wszystkim i mocno zrezygnowane przysłuchiwały się monologowemu potokowi niemieckich słów wypływającymi z ust Pani Lektor (która konsekwentnie realizowała założenia programowe nałożone na nią przez Medipe).

10.    Załamania nerwowego, jakie przeżyła nasza Pani Lektor, nie chcę teraz komentować. Faktem jest, że 4 godziny płatnego kursu diabli wzięli!

11.    Zgodnie z wytycznymi Medipe na zajęciach zorganizowanych na tydzień przed egzaminem końcowym omawialiśmy jakże ważny (i niezbędny w życiu każdego Opiekuna) temat podróży. Zgodnie z założeniami konspektu Medipe uczestnik kursu po wysłuchaniu Lektora potrafi po niemiecku „opowiedzieć o celu swojej podróży, dokąd chciałby wyruszyć i gdzie chciałby nocować. Ponadto udzieli informacji o swoich oczekiwaniach związanych z podróżami. Potrafi przeprowadzić dialog w hotelu w celu rezerwacji pokoju”. Ech, łza się w oku kręci na myśl, że wyjazd z Medipe Polska mnie ominie, bo osobiście przygotowywałem się na trudniejsze wyzwania. Mam tu na myśli codzienny, bezpośredni kontakt z osobą chorą. A tu proszę: wczasy i odpoczynek smile

12.    W tym samym dniu Pani Lektor zrobiła Uczestnikom kursu powtórkę z całego kursu. Totalna masakra! Strach w oczach po uświadomieniu sobie (przez niektórych uczestników kursu), że poziom ich wiedzy jest prawie żaden. I to nie z ich winy. Przecież (w odróżnieniu ode mnie) Koleżanki były prawie na każdych zajęciach. A zapisały się na kurs, żeby nauczyć się podstaw języka niemieckiego. Zrobiły to w imię lepszej opieki nad Seniorką/Seniorem w Niemczech i własnego bezpieczeństwa. A tu proszę: niezrozumiałe pytania i trudności w budowie prostych zdań. Dom bez fundamentów postawiony na piasku. Szok! Również dla mnie. Chociaż ja  mogłem tego wszystkiego nie rozumieć w związku z wrodzonym brakiem inteligencji. Zagadką pozostaje jednak fakt, dlaczego również inni cierpieli na tę przypadłość. Der Infektionskrankheiten? Totalna amnezja? Przylecieli Kosmici i wykasowali pamięć? A może Medipe nie dorosło jeszcze do wizerunku firmy z własnych folderów? Żenada!

13.    Los sprawił, że to, co rozpętało całą burzę, pojawia się w 13-tym punkcie tego pisma. Do Pani Lektor chyba wreszcie dotarł fakt, że sztywne trzymanie się wszystkich wytycznych programu kursu (nałożonych na nią przez Medipe) nie było dobrym pomysłem, bo ostatecznie nie przyniosło niczego dobrego. Do mnie również powoli zaczynał docierać fakt, że brak postępów w nauce niekoniecznie był moją  winą. Zacząłem potrzeć na sprawę oczami kilku innych Uczestników kursu. Chociaż wtedy jeszcze nie traktowałem całej sprawy jako wielkiej wtopy Medipe Polska. Sytuacja uległa zmianie kilka godzin później. Koleżanka zadzwoniła do mnie z informacją o nieoczekiwanym odwołaniu zajęć w dniu następnym. Na tydzień przed egzaminem! Na poczcie elektronicznej kolejne e-maile od Pani Lektor zaczęły wyjaśniać kulisy tej decyzji. Naprawdę pasjonująca lektura smile  :

16:38 „Jesteście bardzo zdolną grupą jutro zajęć nie ma spotkamy się za tydzień smile
17:08 „ Pani Ilona nalega na jutrzejsze spotkanie, w takim razie spotykamy się jutro o godzinie 9:45”
18:32 „Jutro spotykamy się o 9:45 smile
18:49 „Witajcie ponieważ idę o 8 do Kościoła z rodziną – jest msza za szwagra dlatego prosiłam abyśmy się spotkali o 9:45 a że jesteście zdolnymi osobami i mamy materiał do przodu dlatego cieszę się że będę w Kościele i cieszę się że się z wami zobaczę Lubię wasze towarzystwo smile i spotkania z wami”
18:57 „Życzę spokojnej nocy i do zobaczenia do jutra o 9.45 w biurze Medipe”

Kompletny mętlik w głowie. O co w tym wszystkim naprawdę chodzi? A nazajutrz... zamknięte drzwi biura Medipe. Pani Lektor tłumaczy, że nie ma klucza, bo oddała go Pani Magdzie (koordynatorce) poprzedniego dnia (Kłamstwo!). Brak kontaktu z Panią Magdą, bo... telefon Pani Lektor nagle się rozładował. Zamiast zajęć, szczerej rozmowy i powtórek materiału - zapraszanie do kawiarni na kawę. A kiedy zaczynają się nerwy – zapraszanie do kawiarni na kawę i... zajęcia z języka niemieckiego. Żeby było śmieszniej wśród nas jest Koleżanka, która od kilku tygodni wstaje o około 4-tej nad ranem, żeby zdążyć na kurs. Po opuszczeniu  domu ma jeszcze tylko do pokonania kilka (chyba 7) kilometrów jazdy na rowerze do miasta (w zimie!), kilkadziesiąt kilometrów busem do Krakowa i ok. 3 kilometry tramwajem. I już jest na zajęciach. O  ile  drzwi  są  otwarte. Bo jak nie są, to całuje klamkę biura i wraca z powrotem tą samą drogą, która pokonała rano. Całość finansuje z nędznej renciny. A władza ze spółki Medipe jakimi furami jeździ: drabiniastymi czy wypasionymi? Wstyd!

Wkur..łem się nie na żarty! Przede wszystkim na nieodpowiedzialność i kompletny brak szacunku ze strony Medipe do Uczestników kursu. Dlatego nazajutrz w biurze firmy w Krakowie powiedziałem, co myślę na ten temat. Nie przebierałem w słowach. Powtórzyłem to również w rozmowie telefonicznej z Panią Koordynator z Wrocławia. I jeszcze raz powtarzam to teraz pisząc niniejsze pismo.

Przyjazd ekipy ratunkowej z Medipe (urocza Pani Lektor i urocza Pani Koordynator) do Krakowa niczego w moich odczuciach nie zmienił. Dla mnie było oczywiste, że Panie chcą  „zamieść bałagan pod dywan”, a pożar, który ja wywołałem, ugasić obietnicą dodatkowych godzin zajęć i łagodniejszych form egzaminu (już może nie ustny i testowy, tylko telefoniczny? smile  ). Byleby się wykpić jak najmniejszym kosztem. Przy okazji próbowały nam  wmówić, że przecież w trakcie kursu nikt nie zgłaszał problemów, chociaż Medipe przeprowadzało wybiórcze rozmowy telefoniczne z  uczestnikami kursu w tym temacie. Była to totalna bzdura i bezczelne kłamstwo (Udowodnione!!!).

Pani Lektor z Wrocławia była tak miła, że przywiozła ze sobą aż cztery kartki zdań po niemiecku (ale, nareszcie, z polskim tłumaczeniem smile ), które w pracy opiekuna podobno mogły okazać się przydatne. Przywiozła je w dniu zaplanowanego wcześniej egzaminu końcowego, więc gdyby rzeczywiście do niego doszło, Uczestnicy już by z tej jej skarbnicy mądrości nie skorzystali. 
Ale los (trochę po mojej telefonicznej interwencji) pewnie chciał inaczej i dlatego niektóre Koleżanki były wniebowzięte, że wreszcie zaczynają rozumieć więcej, niż zwykle. I niech im to idzie na zdrowie! I niech koniecznie pomoże w wyjeździe! smile

Epilog.

Przeszedłem dość długą ewolucję od samooskarżania się o niezdolności językowe, do oskarżania Medipe za wpędzenie mnie w takie przekonanie.

Błędy popełnione przez Medipe Polska totalnie skomplikowały mi życie. W tym miejscu zacytuję sam siebie: „Wcześniej poukładałem sobie sprawy rodzinne tak, żeby wyjechać na kontrakt niedługo po zakończeniu kursu. W tym czasie nie podejmowałem żadnej innej, wiążącej mnie umową, pracy. Wszystko po to, żeby być wolnym i dyspozycyjnym w momencie otrzymania oferty z Medipe. Żyłem dosłownie na kredyt, bo prawie wszystkie poważniejsze zobowiązania finansowe regulowałem za pożyczone od rodziny pieniądze. Przecież miałem je mieć z czego oddać, skoro firma przysyłała mi  e-maile z ofertami pracy i gwarantowała je w  umowie.”

Teraz wszystko poprzesuwało się w czasie.
Niedostateczna znajomość podstawowego języka niemieckiego eliminuje mnie z bezpiecznego (dla podopiecznego i mnie) wyjazdu do pracy w opiece. Nie mam już też dodatkowego czasu na kolejny kurs. Postawiony pod murem zobowiązań zacząłem rozglądać się za pracą opiekuna medycznego w Polsce. Za trzykrotnie niższe wynagrodzenie, niż w Niemczech. Przecież z czegoś muszę żyć i płacić rachunki. Nie takiej beznadziei spodziewałem się po związaniu swego losu z losem Medipe Polska.”

„Medipe Polska przez swoje Amatorstwo, Dyletanctwo, Ignorancję, Niefachowość, Niekompetencję, Nieprofesjonalność, Nieudolność zmarnowało mój czas i naraziło mnie na utratę korzyści związanych z wyjazdem do pracy za granicę.”

..................................................................................................

P.S.
Wczoraj (14.04.2016 r.) o godzinie 14.32 na moją pocztę przyszedł  e-mail od Medipe, a w nim:

„OSTATNIE WOLNE MIEJSCA CZEKAJĄ NA CIEBIE!
Kurs języka niemieckiego dla Opiekunek osób starszych
Zapisz się już dziś! Zaczynamy już w sobotę, 16 kwietnia.”

Niech ten post będzie moją aktualną odpowiedzią na wspaniałomyślną ofertę Medipe smile

Na biurku przede mną leży okładka reklamowa tej firmy, a na niej napis:

„MEDIPE
OTACZAMY OPIEKĄ”

Brakuje tylko wyjaśniającego dopisku: STAN SWOJEGO KONTA!

Odradzam Opiekunkom/Opiekunom udziału w płatnych kursach języka niemieckiego organizowanych przez Medipe Polska! Nie macie żadnych gwarancji, że nie stracicie na nich czasu, zdrowia i pieniędzy! Niestety, wiem to z własnego doświadczenia! sad

Cdn...

Ostatnio edytowany przez rykoszet (2016-04-15 16:03:23)

Offline

 

#2 2016-04-15 17:04:23

morskie-oko
Member
Zarejestrowany: 2014-11-13
Posty: 39

Re: Medipe - kurs języka niemieckiego (chętnym ku przestrodze !!!)

Witam, przeczytałam i rzeczywiście poziom "buractwo". Na szczęście kursy niemieckiego mam za sobą, ale kto wie, czy kiedyś nie przyjdzie mi chodzić na kurs innego języka i wtedy nie życzyłabym sobie takiej niekompetencji ze strony nauczycieli i organizatorów.

Rzeczywiście, firma ogłasza się z nowym kursem, jestem bardzo ciekawa, jak wypadnie ta "edycja" nauki niemieckiego. Dobrze by było, gdyby po skończeniu nowego kursu wypowiedziała się jakaś dusza.

Offline

 

Reklama

Podobne tematy :

lekcje jezyka niemieckiego przez skype- lektorka z doswiadczeniem - Witam, udzielam lekcji jezyka niemieckiego, rowniez zawodowego z branzy medycznej i opieki. Lekcje moga sie odbywac rowniez wieczorem lub przed poludniem- w zaleznosci od potrzeby...

Pracujesz? Skutecznie nauczę Cię niemieckiego przez Skype >> - Guten Tag przeczytaj moją historię nauki niemieckiego przez Skype. Zajmie Ci to 2 minuty. Nazywam się Jolanta i jestem pasjonatką/lektorką niemieckiego przez Skype...

KURSY J.NIEMIECKIEGO DOFINANSOWANE 87% - Drogie Panie Opiekunki i Panowie Opiekunowie, firmy wysyłające Państwa do pracy w roli Opiekunów w Niemczech zazwyczaj wymagają komunikatywnej znajomości języka niemieckiego...

Promedica 24 czy organizuje kursy języka angielskiego??? - Chciałabym wyjechać z Promedicą 24 do Anglii jako opiekunka, czy firma organizuje takie same nauki języka angielskiego jak niemieckiego...

Darmowy kurs języka niemieckiego w Krakowie z A&J Partners:) - Rusza darmowy kurs języka niemieckiego w Krakowie dla osób zainteresowanych pracą Opiekunki/Opiekuna osób starszych w Niemczech...

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB

Polityka Prywatności i Polityka Cookies