Zakochałam się w synu podopiecznego

A ja się zakochałam! Beznadziejne, mocno, na zawsze, bez wzajemności! Stare serce a tak na dudka potrafi wystrychnąć! Pojechałam do podopiecznego. Przerażona byłam, bo nie dość że dziura zabita dechami, to jeszcze rozległe gospodarstwo z krowami, świniami, brudem, smrodem - ja bardzo miastowa jestem...

Potrzebujesz darmowej porady lub wsparcia innych Opiekunek ? Nie zwlekaj - dołacz do nas !!!

Reklama

Życie i przygody Opiekunek za granicą - aktualne tematy :

#1 2012-10-08 20:05:34

Masza56
Member
Zarejestrowany: 2012-10-08
Posty: 21

Zakochałam się w synu podopiecznego

A ja się zakochałam! Beznadziejne, mocno, na zawsze, bez wzajemności! Stare serce a tak na dudka potrafi wystrychnąć! Pojechałam do podopiecznego. Przerażona byłam, bo nie dość że dziura zabita dechami, to jeszcze rozległe gospodarstwo z krowami, świniami, brudem, smrodem - ja bardzo miastowa jestem. Podopieczny dziadek, w miarę spoko gość, ale strasznie niesamodzielny. I nadźwigałam się, i namyłam go, opieka w zasadzie 24 godziny na dobę. Na szczęście było światełko w tunelu tych długich, ciężkich dni, na imię miał Matthias... syn mojego podopiecznego. Wspaniale zbudowany, przystojny,uroczy, szarmancki, młody człowiek. Oczy niebieski, dołeczki na buzi, kiedy się uśmiechał, głos niezwykle ciepły - ściskający mnie za serce. Po prostu młody bóg! Miłość to była platoniczna i jednostronna. Miał mnie pewnie za wariatkę niespełna rozumu, bo kiedy do mnie mówił, wszystko leciało mi z rąk, i to co dookoła przestawało istnieć, nie mogłam się na niczym skupić. Ostatni raz takiego uczucia doznałam ze 30 lat temu, myślałam, że już za stara na to jestem. Matthias przychodził często z wizytą, doglądał ojca. Budował dom parę działek dalej i częściowo też pomieszkiwał, z żoną - Klarysą, z którą się nie lubiłyśmy. Może coś przeczuwała, że darzę  go szczególnymi względami?! Złapałam z nim dobry kontakt, raczej traktował mnie jak ciotkę-dobra radę, bo czegóż się mogłam spodziewać. Na koniec mojego pobytu, będąc z nim sam na sam, pożegnał mnie pocałunkiem synowskim, ale w usta! Doznałam szoku. Gdy wyjechałam, Klarysa była na rozwiązaniu. Urodziła śliczną córeczkę i na razie ona będąc w domu z córcią dogląda ojca. Ja z Matthiasem mam stale kontakt, piszemy do siebie czasem dzwonimy. Bałabym się wrócić do nich, bo to istne męczarnie i żal, że nie ma się juz dwudziestu kilku lat. Pewnie nabredziłam jak jakaś małolata, ale cóż kiedy serce nie sługa...

Offline

 

#2 2012-10-08 21:41:43

krysta63
Member
Zarejestrowany: 2011-12-28
Posty: 793

Re: Zakochałam się w synu podopiecznego

a widzisz--zakochać się można  w każdym wieku.Nic na to nie poradzisz.A co by było gdyby ten syn był samotny i Ty samotna? Piękna miłość.Ale Twoja historia mi się spodobała.Może spotkasz jeszcze kiedyś na innej stelli coś podobnego,bo życia nie idzie zaplanować.

Offline

 

#3 2012-10-09 11:29:30

elizka54
Member
Zarejestrowany: 2012-08-23
Posty: 17

Re: Zakochałam się w synu podopiecznego

Śliczna historia, szkoda ,że bez happy endu. Ale życie jest pełnie niespodzianek, życzę Ci wszystkiego dobrego !

Offline

 

#4 2013-02-21 18:41:05

ewal8
Member
Zarejestrowany: 2012-06-06
Posty: 1453

Re: Zakochałam się w synu podopiecznego

Masza56 napisał:

A ja się zakochałam! Beznadziejne, mocno, na zawsze, bez wzajemności! Stare serce a tak na dudka potrafi wystrychnąć! Pojechałam do podopiecznego. Przerażona byłam, bo nie dość że dziura zabita dechami, to jeszcze rozległe gospodarstwo z krowami, świniami, brudem, smrodem - ja bardzo miastowa jestem. Podopieczny dziadek, w miarę spoko gość, ale strasznie niesamodzielny. I nadźwigałam się, i namyłam go, opieka w zasadzie 24 godziny na dobę. Na szczęście było światełko w tunelu tych długich, ciężkich dni, na imię miał Matthias... syn mojego podopiecznego. Wspaniale zbudowany, przystojny,uroczy, szarmancki, młody człowiek. Oczy niebieski, dołeczki na buzi, kiedy się uśmiechał, głos niezwykle ciepły - ściskający mnie za serce. Po prostu młody bóg! Miłość to była platoniczna i jednostronna. Miał mnie pewnie za wariatkę niespełna rozumu, bo kiedy do mnie mówił, wszystko leciało mi z rąk, i to co dookoła przestawało istnieć, nie mogłam się na niczym skupić. Ostatni raz takiego uczucia doznałam ze 30 lat temu, myślałam, że już za stara na to jestem. Matthias przychodził często z wizytą, doglądał ojca. Budował dom parę działek dalej i częściowo też pomieszkiwał, z żoną - Klarysą, z którą się nie lubiłyśmy. Może coś przeczuwała, że darzę  go szczególnymi względami?! Złapałam z nim dobry kontakt, raczej traktował mnie jak ciotkę-dobra radę, bo czegóż się mogłam spodziewać. Na koniec mojego pobytu, będąc z nim sam na sam, pożegnał mnie pocałunkiem synowskim, ale w usta! Doznałam szoku. Gdy wyjechałam, Klarysa była na rozwiązaniu. Urodziła śliczną córeczkę i na razie ona będąc w domu z córcią dogląda ojca. Ja z Matthiasem mam stale kontakt, piszemy do siebie czasem dzwonimy. Bałabym się wrócić do nich, bo to istne męczarnie i żal, że nie ma się juz dwudziestu kilku lat. Pewnie nabredziłam jak jakaś małolata, ale cóż kiedy serce nie sługa...

Masza, napisz nam jak się ta Twoja historia zakończyła? smile  Pracujesz dalej u tej samej rodziny?

Offline

 

#5 2013-02-22 00:03:28

telimenka
New member
Zarejestrowany: 2012-11-18
Posty: 9

Re: Zakochałam się w synu podopiecznego

Ja to miałam koleżankę, co pojechała do podopiecznego i on się w niej zakochał!!!!! Wpatrzony był w nią jak w obrazek, potulny jak baranek. Powiedział jej, że jakby jej mąż zmarł szybciej od niego, to chętnie się z nią ożeni:) Męża też polubił, bo nawet do nich przyjechał kilka razy, bo koleżanka tam przesiedziała 4 miesiące, bo dziadek jak tylko słyszał o jej wyjeździe, to popadał w depresję, więc przedłużała jak mogła, ale w nieskończoność się nie dało. Miłe to jak z okazji Walentynek dostała perfum i buziaka!!!

Offline

 

#6 2013-02-25 20:19:53

kasia63
Member
Zarejestrowany: 2011-11-06
Posty: 842

Re: Zakochałam się w synu podopiecznego

Masza - nie słyszałam o synowskim pocałunku w usta......................smilesmilesmilesmile

Offline

 

#7 2013-02-25 20:56:22

amelia
Przyjaciel Forum
Zarejestrowany: 2012-10-23
Posty: 4997

Re: Zakochałam się w synu podopiecznego

kasia63 napisał:

Masza - nie słyszałam o synowskim pocałunku w usta......................smilesmilesmilesmile

....a może taki cmok z buźką w "ciup"?? smile

Offline

 

#8 2013-02-26 12:04:23

KRYSIA5555
Member
Zarejestrowany: 2012-02-01
Posty: 592

Re: Zakochałam się w synu podopiecznego

To ja wam opowiem historię mojej kolezanki którą poznałam w Niemcach. Przyjechała dziewczyna 32 lata z Gliwic, niby miasto ale ona wyglądała starsznie, duzo wzrostu, duzo wagi , wiejska uroda, b.zaniedbana i zniszczona. Dawaliśmy jej 50 lat!!!!!!! Ale............dziewczyna miała cudowne wnętrze, ciepła, opiekuńcza, po rozwodzie, bez dachu nad głową , bo jej eks zabrał wszystko, więc przyjechała na opiekę do baci ,ktorej dzieci były b.wykształceni i chołdowali tardycji w dawnych epok......Dziewczyna była przerażona, bo coś dukała po niemiecku a tu arystokracja!!!!!!!!! Dzwoniła do noas, non stop i prosiła o radę, pomoc w wielu sparwach zwiazanych z obyciem zwykłch ludzi , języka i wielu, wielu innych spraw np. wyglądu swego bo jakieś tam uszczypliwe uwagi musiała wysłuchiwać, że tak a nie inaczej wygląda. W końcu rodzina babci postanowiła wysłać ją na kurs języka niemieckiego, bo dogadac się z nią nie mogli. Dziewczyna - wspaniałego wnętrza, umiała super gotować piec, robić rewelacyjne chłopskie potrawy, które nawet " arystokracji" smakowały. Babcia miała kochanego wnuka 34 letniego, pięknego Prawnika z własną kancelarją. W Niemcach w takim wieku nie dochodzi się tak wysoko jak on , ale rodzice postarali się dla niego o dużo więcej, wybudowali mu dom obok siebie, gdzie nasza bohaterka chodziła sprzątać za dodatkową kasę i się stało...............zakochali się w sobie!!!!!!!! Ona poszła po kursie do szkoły na bazie szkoły z PL, jak dobrze pamiętam to była ona  po Gastronomiku, lub czymś podobnym. Przez 4 lata utrzymywali swoją miłość w tajemnicy, ale ona wyładniała, zmieniła w sobie wszystko zewnętrznie......nie mogłam się nadziwić  co może kasa i klasa!!!!!!!!!! Wreszcie zapisali się w Ratuszu, wszystko załatwione, termin   ślubu wyznaczony ale  trzeba powiedzieć rodzinie przyszłego męża!!!!!! Powiedziała o tym najpierw swojej babci że dalej będzie  się nią opiekować , po wyjściu za mąż!!!!!!!! Potem powiedzieli babci rodzinie i zaczeło się piekło!!!!!!!!!!! Co ta dziewczyna przeszła to można książkę napisać. Doszło do tego ze na ślubie byliśmy tylko my, a po jakimś czasie zostawili ten dom obok jego rodziców i wynajeli mieszkanie. Rodzice wyparli się syna a on ich !!!!!!!! Żyją do dziś razem, są radośni i szcześliwi, nawet mają 2- ke dzieci, a ona po odejsciu od babci pracowała u męża jako ASYSTENTKA.........Rozwineła się tak, że w ubiegłym roku jak u niej byłam to podała mi obiad we wspaniałym serwisie a więc przejeła od teściów arystokratyczne zachowania!!!!!!!! HAAAAAAAAAAAAATeraz jej teściowie byli by z niej dumni tylko że tego może nigdy nie zobaczą!!!!!!!!!!

Ostatnio edytowany przez KRYSIA5555 (2013-02-27 08:54:48)

Offline

 

#9 2013-02-26 13:25:08

amelia
Przyjaciel Forum
Zarejestrowany: 2012-10-23
Posty: 4997

Re: Zakochałam się w synu podopiecznego

KRYSIA5555 napisał:

To ja wam opowiem historię mojej kolezanki którą poznałam w Niemcach. Przyjechała dziewczyna 32 lata z Gliwic, niby miasto ale ona wyglądała starsznie, duzo wzrostu, duzo wagi , wiejska uroda, b.zaniedbana i zniszczona. Dawaliśmy jej 50 lat!!!!!!! Ale............dziewczyna miała cudowne wnętrze, ciepła, opiekuńcza, po rozwodzie, bez dachu nad głową , bo jej eks zabrał wszystko, więc przyjechała na opiekę do baci ,ktorej dzieci były b.wykształceni i chołdowali tardycje w dawnych epok......Dziewczyna była przerażona, bo coś dukała po niemiecku a tu arystokracja!!!!!!!!! Dzwoniła do noas, non stop i prosiła o radę, pomoc w wielu sparwach zwiazanych z obyciem zwykłch ludzi , języka i wielu, wielu innych sprawnp. wyglądu swego bo jakieś tam uszczypliwe uwagi musiała wysłuchiwać, że tak a nie inaczej wygląda. W końcu rodzina babci postanowiła wysłać ją na kurs języka niemieckiego, bo dogadac się z nią nie mogli. dziewczyna opruch wspaniałego wnętrza, umiała super gotować piec, robić rewelacyjne chłopskie potrawy, które nawet " arystokracji" smakowały. babcia miała kochanego wnuka 34 letniego, pięknego Prawnika z własną kancelarją. W Niemcach w takim wieku nie dochodzi się tak wysoko jak on , ale rodzice postarali się dla niego o duzo więcej, wybudowali mu dom obok siebie, gdzie nasza bohaterka chodziła sprzątać za dodatkową kasę i się stało...............zakochali się w sobie!!!!!!!! Ona poszła po kursie do szkoły na bazie szkoły z PL, jak dobrze pamiętam to była ona  po Gastronomiku, lub czymś podobnym. Przez 4 lata utrzymywali swoją miłość w tajemnicy, ale ona wyładniała, zmieniła w sobie wszystko zewnętrznie......nie mogłam się nadziwić  co może kasa i kalsa!!!!!!!!!! Wreszcie zapisali się w Ratuszu, wszystko załatwione, termin   ślubu wyznaczony ale  trzeba powiedzieć rodzinie przyszłego męża!!!!!! Powiedziała o tym najpierw swojej babci że dalej będzie  się nią opiekować , po wyjściu za mąż!!!!!!!! Potem powiedzieli babci rodzinie i zaczeło się piekło!!!!!!!!!!! Co ta dziewczyna przeszła to można książkę napisać. Doszło do tego ze na ślubie byliśmy tylko my, a po jakimś czasie zostawili ten dom obok jego rodziców i wynajeli mieszkanie. Rodzice wyparli się syna a on ich !!!!!!!! Zyją do dziś razem, są radośni i szcześliwi, nawet maja 2- ke dzieci, a ona po odejsciu od babci pracowała u męża jako ASYSTENTKA.........Rozwineła się tak, że w ubiegłym roku jak u niej byłam to podała mi obiad we wspaniałym serwisie a więc przejeła od teściów arystokratyczne zachowania!!!!!!!! HAAAAAAAAAAAAATeraz jej teściowie byli by z niej dumni tylko że tego może nigdy nie zobaczą!!!!!!!!!!

Mam ciarki! Piękna historia.

Offline

 

#10 2013-02-26 21:31:13

Laluna
New member
Zarejestrowany: 2013-02-22
Posty: 6

Re: Zakochałam się w synu podopiecznego

amelia napisał:

KRYSIA5555 napisał:

To ja wam opowiem historię mojej kolezanki którą poznałam w Niemcach. Przyjechała dziewczyna 32 lata z Gliwic, niby miasto ale ona wyglądała starsznie, duzo wzrostu, duzo wagi , wiejska uroda, b.zaniedbana i zniszczona. Dawaliśmy jej 50 lat!!!!!!! Ale............dziewczyna miała cudowne wnętrze, ciepła, opiekuńcza, po rozwodzie, bez dachu nad głową , bo jej eks zabrał wszystko, więc przyjechała na opiekę do baci ,ktorej dzieci były b.wykształceni i chołdowali tardycje w dawnych epok......Dziewczyna była przerażona, bo coś dukała po niemiecku a tu arystokracja!!!!!!!!! Dzwoniła do noas, non stop i prosiła o radę, pomoc w wielu sparwach zwiazanych z obyciem zwykłch ludzi , języka i wielu, wielu innych sprawnp. wyglądu swego bo jakieś tam uszczypliwe uwagi musiała wysłuchiwać, że tak a nie inaczej wygląda. W końcu rodzina babci postanowiła wysłać ją na kurs języka niemieckiego, bo dogadac się z nią nie mogli. dziewczyna opruch wspaniałego wnętrza, umiała super gotować piec, robić rewelacyjne chłopskie potrawy, które nawet " arystokracji" smakowały. babcia miała kochanego wnuka 34 letniego, pięknego Prawnika z własną kancelarją. W Niemcach w takim wieku nie dochodzi się tak wysoko jak on , ale rodzice postarali się dla niego o duzo więcej, wybudowali mu dom obok siebie, gdzie nasza bohaterka chodziła sprzątać za dodatkową kasę i się stało...............zakochali się w sobie!!!!!!!! Ona poszła po kursie do szkoły na bazie szkoły z PL, jak dobrze pamiętam to była ona  po Gastronomiku, lub czymś podobnym. Przez 4 lata utrzymywali swoją miłość w tajemnicy, ale ona wyładniała, zmieniła w sobie wszystko zewnętrznie......nie mogłam się nadziwić  co może kasa i kalsa!!!!!!!!!! Wreszcie zapisali się w Ratuszu, wszystko załatwione, termin   ślubu wyznaczony ale  trzeba powiedzieć rodzinie przyszłego męża!!!!!! Powiedziała o tym najpierw swojej babci że dalej będzie  się nią opiekować , po wyjściu za mąż!!!!!!!! Potem powiedzieli babci rodzinie i zaczeło się piekło!!!!!!!!!!! Co ta dziewczyna przeszła to można książkę napisać. Doszło do tego ze na ślubie byliśmy tylko my, a po jakimś czasie zostawili ten dom obok jego rodziców i wynajeli mieszkanie. Rodzice wyparli się syna a on ich !!!!!!!! Zyją do dziś razem, są radośni i szcześliwi, nawet maja 2- ke dzieci, a ona po odejsciu od babci pracowała u męża jako ASYSTENTKA.........Rozwineła się tak, że w ubiegłym roku jak u niej byłam to podała mi obiad we wspaniałym serwisie a więc przejeła od teściów arystokratyczne zachowania!!!!!!!! HAAAAAAAAAAAAATeraz jej teściowie byli by z niej dumni tylko że tego może nigdy nie zobaczą!!!!!!!!!!

Mam ciarki! Piękna historia.

Piekna historia jak z romansu zycze im szczescia nadal

Offline

 

#11 2013-02-27 08:03:49

Marian-415
New member
Zarejestrowany: 2013-02-19
Posty: 4

Re: Zakochałam się w synu podopiecznego

Miłość nie wybiera, więc pozwól jej rozwinąć skrzydła. :-)

Offline

 

#12 2013-02-27 08:04:44

Maria_Magdalena74
New member
Zarejestrowany: 2013-02-19
Posty: 6

Re: Zakochałam się w synu podopiecznego

Tak, to wspaniale, ze się zakochałaś. Życzę Wam szczęścia.

Offline

 

#13 2013-02-27 08:57:38

KRYSIA5555
Member
Zarejestrowany: 2012-02-01
Posty: 592

Re: Zakochałam się w synu podopiecznego

W Niemczech jest ukryta klasowość i nawet wykształconej Niemce o przeciętnym standarcie życia nie udało by się to co udało się naszej polskiej opiekunce!!!!!!!!!!! A więc ceńmy się bo nasze wnętrza są więcej warte niż Niemców kasa i klasa !!!!!

Offline

 

#14 2013-02-27 09:14:38

amelia
Przyjaciel Forum
Zarejestrowany: 2012-10-23
Posty: 4997

Re: Zakochałam się w synu podopiecznego

Masz rację Krysiu. Oboma rękoma podpisuję się pod Twoim postem.

Offline

 

#15 2013-02-27 09:49:52

ahha
Member
Zarejestrowany: 2012-06-12
Posty: 841

Re: Zakochałam się w synu podopiecznego

KRYSIA5555 napisał:

W Niemczech jest ukryta klasowość i nawet wykształconej Niemce o przeciętnym standarcie życia nie udało by się to co udało się naszej polskiej opiekunce!!!!!!!!!!! A więc ceńmy się bo nasze wnętrza są więcej warte niż Niemców kasa i klasa !!!!!

Brawo,brawo i jeszcze raz brawo.Jest tak w 100% jak piszesz Krysiu 5555.Masz racje cemy nasze wnetrze i powinnysmy PAMIETAC ze jesli my sie nie bedziemy szanowac to nie uszanuje nas nikt.Dla mnie oni zyja powierzchownie i "co ludzie powiedza?".Przynajmniej w malych miejscowosciach.

Offline

 

#16 2016-01-10 21:50:59

krynia
New member
Zarejestrowany: 2016-01-10
Posty: 3

Re: Zakochałam się w synu podopiecznego

Ja miałam trochę inną sytuacje… dopiero niedawno się otrząsnęłam. Pojechałam na zlecenie do starszego pana, któremu zmarła żona jakiś czas temu. Był bardzo miły, miał świetne poczucie humoru i zawsze patrzył na mnie takim ciepłym wzrokiem, niestety miał demencję. Na tyle ile umiem niemiecki, jakoś się porozumiewam (jak czegoś nie dopowiem to pokaże) znaleźlismy z Panem Klausem można powiedzieć wspólny język. Po jakimś czasie zaczął mnie prosić abym przymierzyła kapelusz, kurtkę, sukienkę.. Później było to coraz częstsze. Nie powiem podobało mi się to, że komuś jeszcze mogę się podobać. Był to bardzo dobry czas w moim życiu, aż do momentu, kiedy powiedział mi, że wyglądam jak jego żona… było to dla mnie straszne upokorzenie… cały czas łudziłam się, że to ja mu sie tak strasznie podobałam:(

Offline

 

#17 2016-01-10 22:08:34

festynka
Member
Zarejestrowany: 2015-08-09
Posty: 715

Re: Zakochałam się w synu podopiecznego

krynia napisał:

Ja miałam trochę inną sytuacje… dopiero niedawno się otrząsnęłam. Pojechałam na zlecenie do starszego pana, któremu zmarła żona jakiś czas temu. Był bardzo miły, miał świetne poczucie humoru i zawsze patrzył na mnie takim ciepłym wzrokiem, niestety miał demencję. Na tyle ile umiem niemiecki, jakoś się porozumiewam (jak czegoś nie dopowiem to pokaże) znaleźlismy z Panem Klausem można powiedzieć wspólny język. Po jakimś czasie zaczął mnie prosić abym przymierzyła kapelusz, kurtkę, sukienkę.. Później było to coraz częstsze. Nie powiem podobało mi się to, że komuś jeszcze mogę się podobać. Był to bardzo dobry czas w moim życiu, aż do momentu, kiedy powiedział mi, że wyglądam jak jego żona… było to dla mnie straszne upokorzenie… cały czas łudziłam się, że to ja mu sie tak strasznie podobałam:(

krynia przeżyłaś piękne chwile i te chwile zapamiętaj,a co potem ? pusc w nie pamięć bo demencja to demencja ,dziadek pamięta tylko swoją żonę,i żadne to upokorzenie jak piszesz,tacy są ludzie z demencją -dzisiaj jest tak a jutro tak ,krynia jeszcze na niejedno się natkniesz.Chcialaś zawładnąc dziadkiem a tu taki cios,a może kochał swoją żonę? i brakowało mu jej i w Tobie zobaczył jak się ubrałaś w jej kapelusz i sukienkę i kurtkę a te rzeczy znał -więc widział po ciuchach swoją żonę,normalne u takich ludzi.Dobrze ,że się otrząsnęlaś i głowa do góry -bo to wszystko nie warte Twojego  zdrowia,

Offline

 

#18 2016-01-10 22:26:52

krynia
New member
Zarejestrowany: 2016-01-10
Posty: 3

Re: Zakochałam się w synu podopiecznego

Festynka zgada się, masz rację. Dzisiaj patrzę już na to inaczej, na chłodno. Serce nie sługa.. mam przynajmniej miłe wspomnienia

Offline

 

#19 2016-01-10 22:29:33

festynka
Member
Zarejestrowany: 2015-08-09
Posty: 715

Re: Zakochałam się w synu podopiecznego

krynia napisał:

Festynka zgada się, masz rację. Dzisiaj patrzę już na to inaczej, na chłodno. Serce nie sługa.. mam przynajmniej miłe wspomnienia

Tak trzymaj dalej! życie cały czas nas uczy.krynia i fajnie jest ,że piszesz o takich rzeczach w/g mnie życiowych bo dla innych będzie to taka mała przestroga,że nie należy od razu serca otwierać ,ale co ja tutaj pisze -serce samo się otwiera .
krynia Tobie życze spotkania cudownego serduszka.

Ostatnio edytowany przez festynka (2016-01-10 22:36:22)

Offline

 

#20 2016-01-10 23:05:09

papaja76
Member
Zarejestrowany: 2015-05-26
Posty: 143

Re: Zakochałam się w synu podopiecznego

Masza56 napisał:

A ja się zakochałam! Beznadziejne, mocno, na zawsze, bez wzajemności! Stare serce a tak na dudka potrafi wystrychnąć! Pojechałam do podopiecznego. Przerażona byłam, bo nie dość że dziura zabita dechami, to jeszcze rozległe gospodarstwo z krowami, świniami, brudem, smrodem - ja bardzo miastowa jestem. Podopieczny dziadek, w miarę spoko gość, ale strasznie niesamodzielny. I nadźwigałam się, i namyłam go, opieka w zasadzie 24 godziny na dobę. Na szczęście było światełko w tunelu tych długich, ciężkich dni, na imię miał Matthias... syn mojego podopiecznego. Wspaniale zbudowany, przystojny,uroczy, szarmancki, młody człowiek. Oczy niebieski, dołeczki na buzi, kiedy się uśmiechał, głos niezwykle ciepły - ściskający mnie za serce. Po prostu młody bóg! Miłość to była platoniczna i jednostronna. Miał mnie pewnie za wariatkę niespełna rozumu, bo kiedy do mnie mówił, wszystko leciało mi z rąk, i to co dookoła przestawało istnieć, nie mogłam się na niczym skupić. Ostatni raz takiego uczucia doznałam ze 30 lat temu, myślałam, że już za stara na to jestem. Matthias przychodził często z wizytą, doglądał ojca. Budował dom parę działek dalej i częściowo też pomieszkiwał, z żoną - Klarysą, z którą się nie lubiłyśmy. Może coś przeczuwała, że darzę  go szczególnymi względami?! Złapałam z nim dobry kontakt, raczej traktował mnie jak ciotkę-dobra radę, bo czegóż się mogłam spodziewać. Na koniec mojego pobytu, będąc z nim sam na sam, pożegnał mnie pocałunkiem synowskim, ale w usta! Doznałam szoku. Gdy wyjechałam, Klarysa była na rozwiązaniu. Urodziła śliczną córeczkę i na razie ona będąc w domu z córcią dogląda ojca. Ja z Matthiasem mam stale kontakt, piszemy do siebie czasem dzwonimy. Bałabym się wrócić do nich, bo to istne męczarnie i żal, że nie ma się juz dwudziestu kilku lat. Pewnie nabredziłam jak jakaś małolata, ale cóż kiedy serce nie sługa...

Każda z nas wie, że serce nie sługa, ale nikt też nie zakochuje się chyba po pierwszym spojrzeniu na faceta? wiesz, że urodziło mu się dziecko, a Ty piszesz znim potajemnie, chcesz kobiecie po porodzie zafundować horror? zastanów się, co Ty wyprawiasz?? małemu dziecku chcesz ojca odebrać, bo Ci się w majtkach mokro robi na widok tatusia?? tak postępuj w życiu, jakbyś chciała, żeby wobec Ciebie postępowano? wykorzystujesz okazję, że kobieta po porodzie nie zadowala męża?

Offline

 

#21 2016-01-11 09:17:54

..?eto
Member
Zarejestrowany: 2014-10-08
Posty: 1953

Re: Zakochałam się w synu podopiecznego

papaja76 napisał:

Masza56 napisał:

A ja się zakochałam! Beznadziejne, mocno, na zawsze, bez wzajemności! Stare serce a tak na dudka potrafi wystrychnąć! Pojechałam do podopiecznego. Przerażona byłam, bo nie dość że dziura zabita dechami, to jeszcze rozległe gospodarstwo z krowami, świniami, brudem, smrodem - ja bardzo miastowa jestem. Podopieczny dziadek, w miarę spoko gość, ale strasznie niesamodzielny. I nadźwigałam się, i namyłam go, opieka w zasadzie 24 godziny na dobę. Na szczęście było światełko w tunelu tych długich, ciężkich dni, na imię miał Matthias... syn mojego podopiecznego. Wspaniale zbudowany, przystojny,uroczy, szarmancki, młody człowiek. Oczy niebieski, dołeczki na buzi, kiedy się uśmiechał, głos niezwykle ciepły - ściskający mnie za serce. Po prostu młody bóg! Miłość to była platoniczna i jednostronna. Miał mnie pewnie za wariatkę niespełna rozumu, bo kiedy do mnie mówił, wszystko leciało mi z rąk, i to co dookoła przestawało istnieć, nie mogłam się na niczym skupić. Ostatni raz takiego uczucia doznałam ze 30 lat temu, myślałam, że już za stara na to jestem. Matthias przychodził często z wizytą, doglądał ojca. Budował dom parę działek dalej i częściowo też pomieszkiwał, z żoną - Klarysą, z którą się nie lubiłyśmy. Może coś przeczuwała, że darzę  go szczególnymi względami?! Złapałam z nim dobry kontakt, raczej traktował mnie jak ciotkę-dobra radę, bo czegóż się mogłam spodziewać. Na koniec mojego pobytu, będąc z nim sam na sam, pożegnał mnie pocałunkiem synowskim, ale w usta! Doznałam szoku. Gdy wyjechałam, Klarysa była na rozwiązaniu. Urodziła śliczną córeczkę i na razie ona będąc w domu z córcią dogląda ojca. Ja z Matthiasem mam stale kontakt, piszemy do siebie czasem dzwonimy. Bałabym się wrócić do nich, bo to istne męczarnie i żal, że nie ma się juz dwudziestu kilku lat. Pewnie nabredziłam jak jakaś małolata, ale cóż kiedy serce nie sługa...

Każda z nas wie, że serce nie sługa, ale nikt też nie zakochuje się chyba po pierwszym spojrzeniu na faceta? wiesz, że urodziło mu się dziecko, a Ty piszesz znim potajemnie, chcesz kobiecie po porodzie zafundować horror? zastanów się, co Ty wyprawiasz?? małemu dziecku chcesz ojca odebrać, bo Ci się w majtkach mokro robi na widok tatusia?? tak postępuj w życiu, jakbyś chciała, żeby wobec Ciebie postępowano? wykorzystujesz okazję, że kobieta po porodzie nie zadowala męża?

No cóż temat zawsze aktualny Papajo, chociaż wpis z przed trzech lat.
A Mattias miał wielkie serce i po prosu kochal wszystkie kobiety, acz wybranką byla klaris i o  tym należalo pamiętać.
Ale zdarza sie , zdarza i , że nie tylko czterdziestki są "ryczące" , ale i piedziesiątki i sześciedziątki....., juz zaczynam sie bać , żeby mnie  nic takiego nie dopadlo.
Więc szukając w ofertach pracy będę eliminować takie , gdzie w otoczeniu pdpcznych bedzię syn, bo nuż oszaleję z milości.big_smile
I po co mi stacone złudzenia.
Pozdrawiam Cię Papajo w Nowym roku i wszystkiego dobrego życzę.

P.S.
A co do Staruszków i ich wzajemnej Milości do siebie w takim pelnym znaczeniu łącznie z aspektem seksualnym, to nie widzę jej w moim otoczeniu, że może ona istnieć i być tkliwa , żarliwa i sympatyczna.
Wręcz czasami , jak ludzie starsi opwiadają i mówią o sprawach i kontaktach damsko-męskich jestem zniesmaczona. Niczego nie wypracowali, niczego sie nie nauczyli, dalej hula dziki instynkt. Szkoda.
Obserwując starsze małzeństwa , to  nie są to kochjące się gołąbki.
Tu w niemczech widzę wiele starszych par chodzących za rączke i takich milych dla oka.
Ale u nas to rzadkość.To oczywiście moje odczucia i obserwacje, może się mylę, ale tak widzę.
A może chodze nie tymi szlakami, ulicami?

Ostatnio edytowany przez ..?eto (2016-01-11 09:59:20)

Offline

 

#22 2016-01-11 10:13:53

Rawa
Member
Zarejestrowany: 2015-09-08
Posty: 144

Re: Zakochałam się w synu podopiecznego

Też zauważyłem że w niemczech jakoś starsze małżeństwa okazują sobie więcej uczuć niż polacy opiekuję się takim starszym małżeństwem i czasami miło popatrzeć jak ludzie potrafią po tylu latach razem dalej być dla siebie kimś ważnym, żartować, mówić czule, dbać o siebie nawzajem

Ostatnio miałem taką sytuację jak przenosiłem podopieczną z wózka na fotel dziadek klepnął ją w tyłek, i jego uśmiech tego nie zapomnę a podopieczna cała czerwona się zrobła

Ostatnio edytowany przez Rawa (2016-01-11 10:16:11)

Offline

 

#23 2016-01-11 10:52:50

iza46
Member
Zarejestrowany: 2012-09-07
Posty: 1482

Re: Zakochałam się w synu podopiecznego

Rawa napisał:

Też zauważyłem że w niemczech jakoś starsze małżeństwa okazują sobie więcej uczuć niż polacy opiekuję się takim starszym małżeństwem i czasami miło popatrzeć jak ludzie potrafią po tylu latach razem dalej być dla siebie kimś ważnym, żartować, mówić czule, dbać o siebie nawzajem

Ostatnio miałem taką sytuację jak przenosiłem podopieczną z wózka na fotel dziadek klepnął ją w tyłek, i jego uśmiech tego nie zapomnę a podopieczna cała czerwona się zrobła

Znam ten narod dosc dobrze i ta wesolosc jest wtedy,gdy ktos robi a oni patrza .Moja znajoma dzis zjezdza od takiego kochajacego sie malzenstwa .Dziadek taki mily i taki troskliwy dla babci gdy byla coreczka.Po jej wyjezdzie dzis w nocy wlazl do opiekunki bo szukal babuni  lol Rawa Ty nie jestes zagrozonyw tym wypadku ,wiec spoko.

Offline

 

#24 2016-01-11 13:24:18

barbara.b
Member
Zarejestrowany: 2014-09-05
Posty: 3449

Re: Zakochałam się w synu podopiecznego

a to ci zabawna historia :-))))) takie lekkie zakochanie może pomagać bo człowiekowi lżej na sercu. czas szybciej mija i milej. ja w gastronomi to pracowałam dłużej tylko, gdy z jakimś facetem miałam dobry kontakt. żadnych romansów nie było, ale jak jest dobry kontakt to się człowiek jednak zżywa i potem jakieś zauroczenie przychodzi, bo się człowiek rozumie bez słów... gorzej jak człowiek jakiś nadziei sobie narobi a zauroczenie jest z jednej strony, dojdzie jeszcze jakaś osoba trzecia.. wtedy może być piekło!

Offline

 

Reklama

Podobne tematy :

Zakupy dla podopiecznego i opiekunki - Jeszcze jedna kwestia - zakupy. Kto je robi rodzina czy my ? Czy mamy wpływ na to co będzie zakupione ? Czy chodzimy na zakupy same ? A może razem z rodziną ? Jaki mniej więcej budżet rodziny przeznaczają na cotygodniowe zakupy ? Czy to co dostajecie na zakupy od rodzin starcza wam czy nie ? Co najczęściej kupujecie ?

problem z higieną podopiecznego - mam pewien problem .Otóż od kilku dni opiekuje sie pewna pania która jest osoba nie chodzaca. siedzi, sama je ale nie chodzi i kozysta z pieluch...

Smutek po stracie podopiecznego - Przywiązanie i emocjonalne podejście do podopiecznego i ból po jego stracie.

Aktywizacja podopiecznego - Koleżanki, poradźcie jak zachęcić podopiecznego do aktywności? Robicie z nimi jakieś ćwiczenia? Gry? Jak ich nakłonić? Dodam tylko, że moj podopieczny jest w miarę sprawny ruchowo (porusza się albo z rolatorem, albo pod moją ręką i laską kiedy chce sie pochwalic przed sąsiadami a idziemy na krotki spacer) i w pelni umyslowo.

choroby zakaźne u podopiecznego - Szukam różnych ofert pracy i ostatnio trafiłam na ogłoszenie, gdzie podopieczny chorował na gronkowca...

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB

Polityka Prywatności i Polityka Cookies