Niemieckie zwyczje/obyczaje

Mieszkając w obcym Państwie (a tak jest w przypadku naszej pracy) nie tylko ciekawa, ale i bardzo istotna jest znajomość zwyczajów nie spotykanych, lub różniących się od polskich...

Potrzebujesz darmowej porady lub wsparcia innych Opiekunek ? Nie zwlekaj - dołacz do nas !!!

Reklama

Życie i przygody Opiekunek za granicą - aktualne tematy :

#1 2014-03-04 23:57:37

ST
Member
Zarejestrowany: 2012-12-01
Posty: 1341

Niemieckie zwyczje/obyczaje

Mieszkając w obcym Państwie (a tak jest w przypadku naszej pracy) nie tylko ciekawa, ale i bardzo istotna jest znajomość zwyczajów nie spotykanych, lub różniących się od polskich.  Piszcie proszę jakie zwyczaje zaskoczyły Was? jakie popełniliście w związku z tym gafy? do czego nie możecie się przyzwyczaić?
  Jeśli o mnie chodzi, to po raz kolejny spotkałem się z czymś dla nas niezrozumiałym. Otóż (jeśli nie mam racji, to proszę o korektę) zwyczaj polega na tym, że jeśli współmałżonkowi coś złego się przytrafi, to drugi wyprowadza się od niego i jedynie dojeżdża/odwiedza.  Tak było z proponowaną mi kiedyś na początku ofertą: mąż po wypadku na wózku, żona dojeżdżająca z innego mieszkania.  Mój pierwszy dziadek - po śmierci żony był z partnerką do czasu gdy dostał wylewy/paraliżu.  Wówczas współtowarzyszka wyprowadziła się do córki, regularnie, codziennie dzwoniła i jak miała możliwość, to odwiedzała.  Niedaleko mnie (dowiedziałem się pod koniec mojego pobytu ;( ) również była opiekunka z podopieczną po wylewie, a mąż wyprowadził się do swojego domu i przyjeżdżał na weekendy.  Obecnie (mój drugi dziadek) analogicznie - niesprawny fizycznie, na wózku, a żona dojeżdża (prawie codziennie) ze swojego mieszkania.
  Dla nas Polaków to nie tylko niezrozumiałe, ale sądzę że wiele osób było by oburzone takim postępowanie wobec poślubionego...  Mi przychodzi na myśl tylko jedno wytłumaczenie: Niemcy są tak przepisowi, że wszystko musi być w/g ustalonych  przepisów: małżonek jest do małżeństwa, a opiekun do opieki... wink Jak się stało nieszczęście, to trzeba sprowadzić osobę do tego kompetentną... a samemu nie przeszkadzać... big_smile 
  PS: niechęcią do pracy/wysiłku bym tego nie tłumaczył, bo komu-jak-komu, ale Niemcom pracowitości odmówić nie można ! wink

Offline

 

#2 2014-03-05 06:54:26

copyfield
Member
Od: Mława - Malbork
Zarejestrowany: 2013-06-12
Posty: 1659

Re: Niemieckie zwyczje/obyczaje

Wielokrotnie poruszane są tematy - odwiedziny osób "trzecich", które naszym zdaniem, podkreślam naszym zdaniem - zakłócają nam pracę.
Z 14- nstu, rodzin u których byłem dotychczas - Odwiedziny, sąsiada, niespodziewanego niezapowiadanego "gościa" podczas poobiedniej kawy, obiadu...ect. Powoduje u nas odruch natychiastowego dostawienia dodatkowego naczynia, filiżanki kawy...itp.
Tak większość Polaków jest wychowana - tymczasem niemiaszki nic sobie z tego nie robią.
Skoro ktoś przyszedł bez zapowiedzi to dalej jedzą obiadek ... i dyskutują ew. z odwiedzająca ich osobą.
To co u mnie wywoływało szok na początku - tu jest normą - i nikt nie czuje się obrażony.
Nie wychodźmy przed wóz smile

Offline

 

#3 2014-03-05 07:58:13

renia1311
Member
Od: ...
Zarejestrowany: 2013-02-14
Posty: 650

Re: Niemieckie zwyczje/obyczaje

ST napisał:

Mieszkając w obcym Państwie (a tak jest w przypadku naszej pracy) nie tylko ciekawa, ale i bardzo istotna jest znajomość zwyczajów nie spotykanych, lub różniących się od polskich.  Piszcie proszę jakie zwyczaje zaskoczyły Was? jakie popełniliście w związku z tym gafy? do czego nie możecie się przyzwyczaić?
  Jeśli o mnie chodzi, to po raz kolejny spotkałem się z czymś dla nas niezrozumiałym. Otóż (jeśli nie mam racji, to proszę o korektę) zwyczaj polega na tym, że jeśli współmałżonkowi coś złego się przytrafi, to drugi wyprowadza się od niego i jedynie dojeżdża/odwiedza.  Tak było z proponowaną mi kiedyś na początku ofertą: mąż po wypadku na wózku, żona dojeżdżająca z innego mieszkania.  Mój pierwszy dziadek - po śmierci żony był z partnerką do czasu gdy dostał wylewy/paraliżu.  Wówczas współtowarzyszka wyprowadziła się do córki, regularnie, codziennie dzwoniła i jak miała możliwość, to odwiedzała.  Niedaleko mnie (dowiedziałem się pod koniec mojego pobytu ;( ) również była opiekunka z podopieczną po wylewie, a mąż wyprowadził się do swojego domu i przyjeżdżał na weekendy.  Obecnie (mój drugi dziadek) analogicznie - niesprawny fizycznie, na wózku, a żona dojeżdża (prawie codziennie) ze swojego mieszkania.
  Dla nas Polaków to nie tylko niezrozumiałe, ale sądzę że wiele osób było by oburzone takim postępowanie wobec poślubionego...  Mi przychodzi na myśl tylko jedno wytłumaczenie: Niemcy są tak przepisowi, że wszystko musi być w/g ustalonych  przepisów: małżonek jest do małżeństwa, a opiekun do opieki... wink Jak się stało nieszczęście, to trzeba sprowadzić osobę do tego kompetentną... a samemu nie przeszkadzać... big_smile 
  PS: niechęcią do pracy/wysiłku bym tego nie tłumaczył, bo komu-jak-komu, ale Niemcom pracowitości odmówić nie można ! wink

Jak czytam, to przychodzi mi na myśl refleksja o "higienie psychicznej", (zwał jak zwał ), nabrania dystansu. Na swój sposób jest to zdrowe myślenie.
Przyglądałam się jak moja ciocia, która mieszkała z babcią, swoją mamą, zajmowała się nią przed śmiercią. Nie życzę tego nikomu.Ciągłe pretensje, żale i złości, "warczenie" na babcię, bo ciągle była nie w tym miejscu co trzeba. Jak przypuszczam miała demencję, co rzadko u nas się diagnozuje, ciągle się zapominała, co przysparzało nowych problemów.
Na co dzień nie ma się tyle cierpliwości do osób, z którymi jest się związanym, tym bardziej chorym. Często osoby po wypadku, zaczynają być pretensjonalne do osób bliskich. Taka osoba dochodząc, ma możliwość nabrać dystansu, odpocząć. Od takiej psychologicznej strony - rozumiem.
A rzeczywiście u nas jest wpojone, że to my - dzieci, wnuki, mąż, żona musimy się zaopiekować osobiście. Chociaż jak by nas było stać na opiekunkę (opiekuna) to byśmy też z tego korzystali. smile

Offline

 

#4 2014-03-05 09:02:02

mama5536
Member
Zarejestrowany: 2013-07-18
Posty: 149

Re: Niemieckie zwyczje/obyczaje

Zapewne wszyscy w tej pracy spotykamy sie z punktualnoscia niemcow .Ja do dzis pamietam  jak  moja oma (juz gotowy byl obiad ale bylo za piec 12 ). powiedziala ze jest za wczesnie . to byla moja pierwsza praca  i  jeszcze nie wiedzialam ze oni tak tego przestrzegaja.Przemilczalam i poczekalam te 5 min ,ale jak babcia chciala tabletke co miala ja wziasc popoludniu o 18  a bylo za pietnascie to w tedy ja powiedzialam ze jeszcze jest czas  .Teraz juz tego nie robie  jet mi to obojetne z tym czasem ale na pierwszej szteli trzymalo mnie to troche .

Offline

 

#5 2014-03-05 11:26:32

BLUEDANUBECare
Member
Zarejestrowany: 2014-02-12
Posty: 19

Re: Niemieckie zwyczje/obyczaje

Witam,

co prawda żyję w Austrii, ale Niemcy i Austriacy są bardzo podobni do siebie. Zaciekawił mnie temat, ponieważ jako Polak wychowałem się za granicą i strzelam gafy dokładnie w innym kierunku jak przyjeżdzam do Polski :-).

Myślę, że w paru żeczach będę w stanie coś podpowiedzieć, bo musiałem już wiele razy tłumaczyć Austriakom jacy są Polacy:

- W sumie kulturowo nie ma wiele różnic (według mnie), jedynie co odróżnia Polaków od Niemców tak naprawdę to język,
- Co kraj to obyczaj - więc w Austrii i w Niemczech można to wziąść dosłownie, bo co Land natrafiają się inne tematy i jezyki (np. niezrozumiałe dialekty) - tendencja w niemiecko jezycznych krajach jest taka: północ nie rozumie południa i na odwrót (podobnie jest w Polsce ze Śląskiem, Kaszubami itp. - oni mają to co Land a nawet co dolinę w Alpach) - Hochdeutsch, którego wy się nauczyliście, jest "dialektem" Martina Luthera, który przetłumaczył biblie na Niemiecki i ten jezyk został zaakceptowany jako jezyk medii niemieckojezycznych - osobiście wychowałem się na dialekcie Styrii, znam Wiedeński no i Hochdeutsch,
- Polacy czasami narzekają, że Niemcy są niemili - nie martwcie się, bo oni po prostu tacy są też i do swoich - ale, jak bliżej poznawają osobę, to można znaleść przyjaciół na całe życie,
- Kulturowo można jeszcze powiedzieć, że północ jest bardziej otwarta na świat. Prawdopodobnie wynika to z powodu protestantyzmu, a południe jest bardziej katolicko konserwatywne - pomiętajmy, oni się nawzajem tłukli przez wiele wieków z powodu religii - tak faktycznie chodziło o supremacje Wiednia nad Berlinem / Habsburg przeciw Hohenzollern - to też tłumaczy trochę ich przeszłość wojskowego myślenia, którą do dziś można dopatrywać,
- Definicja rodziny jest faktycznie inna: Liczy się najbliższa rodzina, bez kuzynostwa, wujków, ciotek itp. W Polsce pojęcie jest faktycznie szersze. Pobraliśmy się tutaj w Austrii i moi Austriaccy koledzy i koleżanki nie rozumieli za bardzo, dlaczego zaprosiliśmy na wesele CAŁĄ rodzinę - na końcu się też bardzo dobrze bawili. Dlatego też czasami widać w rodzinach troszkę inne myślenie - moja opinia na ten temat jest w sumie taka, że im po prostu brakuje czasu na zajmowanie się całą rodziną, bo jeszcze jakieś 30 - 40 lat temu mieli podobne myślenie jak w Polsce,
- Trzymają się prawa i zasad: Tak jest, ale nie z natury, bo są tacy, tylko z powodu faktu, że boją się konsekwencji: Kultura zasad i prawa jest tutaj taka, że jak coś jest już ustalone, to będzie to też kontrolowane i jeżeli ktoś coś naruszy, to musi się liczyć z konsekwencjami. Jeżeli nie są w stanie czegoś kontrolować, to też nie zakładają żadnych zasad /prawa, ponieważ nie ma to sensu. Zauważcie, jeżeli Niemiec lub Austriak opuści swój kraj, jak się tam czasami zachowuje: po prostu wie, że nie ma tyle kontroli i też nagina :-)
- Wyprowadzki z domu, tak jak wspominane u góry: Liczy się bardzo indywidualizm i niezależność od bliskiej osoby. Myślę że to jest bardzo dobre bo obojętne co się stanie z najbliższym, można prowadzić dalej swoją egzystencje i np zapewnić dziecią dalej normalne życie. Często się zdarza, że rodziny mają jeszcze jakieś mieszkania itp. wynika to z tego, że mentalność oszczędzania pieniędzy jest duża (chociaż i to się też już zmienia). Ale że się wyprowadzają, bo małżonek jest bardzo chory? Bym powiedział to nie zwyczaj, tylko przypadek, prawdopodobnie na tle emocjonalnym. Jeżeli małżenstwo funkcjonowało, to nie wyprowadzają się tak szybko,
- Planowanie dnia: Trzeba wiedzieć co się chce, nie ma czasu na nieprzemyślane działanie: Chaotycy mają często niełatwo (ale też i tacy tu żyją :-),
- Otwarte dzwi i wizyty znajomych: Tak, trzeba się umówić. Jak ktoś tak wpadnie lub nawet przyjdzie za wcześnie, to musi się liczyć, że ta inna osoba nie jest przygotowana, a więc musi to zaakceptować. Ale istniały też czasy gdzie nie trzeba było dzwonić a dzwi w domach były zawsze otwarte: Zmiana wynika z tego, i to widać szczególnie w przygranicznych regionach zaraz po zniesieniu żelaznej kurtyny, że niestety przyjeżdzali sąsiedzi i bliskich krajów i po prostu kradli: Nasi rodacy też brali w tym udział, i zarówno Niemcy jak i Austriacy sobie to zapamiętali i zmienili zwyczaje (szczególnie w latach 90tych) - dobra nowina jest taka, że już żadko kiedy spotykam się ze starymi stereotypami a w sumie, przynajmniej w Austrii, chwalą Polaków za pracowitość i żetelność, no i postępy w własnym kraju,
- Nastawienie do pracy: No aż tak bym ich nie chwalił - czasami wydaje mi się, że w Polsce powstał taki obraz "robotów pracujących", ale to jest nieprawda. Co ja już tutaj widziałem, to nie chcecie wiedzieć. Ale fakt jest, ponieważ mieli wiele czasu na poukładanie żeczy, że jest wszystko bardziej obliczalne oraz dopatrują się szczegółów - nic nie jest przypadkiem. Ponadto jest dość dobrze wypracowane nastawienie do co jest ważne a co jest mniej ważne. Od jakiekoś czasu pracuję też więcej w Polsce i często mi tych żeczy brakuje: Polacy wydawają mi się być bardzo zabiegani, ale skutki są dużo miejsze od tego, do czego ja jestem przyzwyczajony.

However: W grundzie żeczy też i na zachodzie gotuje się wodą.
to tyle narazie - meine 5 Cent zum Thema -  jak macie jakieś uwagi, dajcie znać tutaj lub piszcie proszę do office@bluedanubecare.com.
Zapraszam na naszą stronę na Facebooku: https://www.facebook.com/BLUEDANUBECarePolska

pozdrawiam,
Sebastian

Offline

 

#6 2014-03-05 12:07:39

amelia
Przyjaciel Forum
Zarejestrowany: 2012-10-23
Posty: 4997

Re: Niemieckie zwyczje/obyczaje

Do BLUEDANUBECare:

Gruess Gott! (dla tych co nie wiedzą, wyjaśniam, że tak bardzo często pozdrawiają się Austriacy)
Nic dodać, nic ująć. Pięknie to opisałeś. Widać, że czujesz się Austriakiem, ale masz polską duszę.
Tak całkiem nie "skasztaniałeś" smile  - to taki żart, nie odbierz tego , proszę , jako złośliwość .
Nie zgodziłabym się z Tobą w jednym miejscu. Otóż wg mnie (zaznaczam wg mnie) Austriacy są bardziej przyjaźni Polakom a
także mentalnością  są bardziej do nas podobni niż Niemcy.
Wielkie brawa dla Ciebie za poprawny język polski.

Ostatnio edytowany przez amelia (2014-03-05 12:28:33)

Offline

 

#7 2014-03-05 13:15:00

kryspinka
Member
Zarejestrowany: 2012-08-24
Posty: 582

Re: Niemieckie zwyczje/obyczaje

co mnie uderzyło w tak codziennym życiu a co u mnie w domu jest nie do przyjęcia to sa spotkania rodzinne na które rodzina przynosi jakieś ciasta i po skonczonym spotkaniu pakują z powrotem do domu ,nie wiem ale jakbym takie cos zrobiła u kogokolwiek w mojej rodzinie to byłby to szok dla wszystkich.tu taka widac mentalnośc co zjesz to twoje reszte zabieramy do domu i koniec

Offline

 

#8 2014-03-05 13:54:20

amelia
Przyjaciel Forum
Zarejestrowany: 2012-10-23
Posty: 4997

Re: Niemieckie zwyczje/obyczaje

kryspinka napisał:

co mnie uderzyło w tak codziennym życiu a co u mnie w domu jest nie do przyjęcia to sa spotkania rodzinne na które rodzina przynosi jakieś ciasta i po skonczonym spotkaniu pakują z powrotem do domu ,nie wiem ale jakbym takie cos zrobiła u kogokolwiek w mojej rodzinie to byłby to szok dla wszystkich.tu taka widac mentalnośc co zjesz to twoje reszte zabieramy do domu i koniec

Hahahaha! o takim obyczaju pierwszy raz słyszę.

Ostatnio edytowany przez amelia (2014-03-05 13:57:48)

Offline

 

#9 2014-03-05 18:29:21

kryspinka
Member
Zarejestrowany: 2012-08-24
Posty: 582

Re: Niemieckie zwyczje/obyczaje

amelia napisał:

kryspinka napisał:

co mnie uderzyło w tak codziennym życiu a co u mnie w domu jest nie do przyjęcia to sa spotkania rodzinne na które rodzina przynosi jakieś ciasta i po skonczonym spotkaniu pakują z powrotem do domu ,nie wiem ale jakbym takie cos zrobiła u kogokolwiek w mojej rodzinie to byłby to szok dla wszystkich.tu taka widac mentalnośc co zjesz to twoje reszte zabieramy do domu i koniec

Hahahaha! o takim obyczaju pierwszy raz słyszę.

ta to widac co land to obyczaj tak sie robi koło Ulm i nie tylko, koło Hmburga też.

Offline

 

#10 2014-03-05 19:21:28

mama5536
Member
Zarejestrowany: 2013-07-18
Posty: 149

Re: Niemieckie zwyczje/obyczaje

A ja z tym pakowaniem ciast  z powrotem do domu tez sie spotkalam  w tedy bylam kolo kassel. Mowie do corki babci ze tyle przyniosla ze chyba tydzien bedziemy jesc  , a ona - nie nie ja to zabieram do domu .Ale mi sie glupio zrobilo.No coz czlowiek uczy sie na gafach

Offline

 

#11 2014-03-05 21:25:13

ST
Member
Zarejestrowany: 2012-12-01
Posty: 1341

Re: Niemieckie zwyczje/obyczaje

Dwa dni temu byłem na swoim wychodnym na Altstadt na jakimś piwnym jarmarku (w Niemczech chyba żadna impreza nie może się odbyć bez piwa wink).  Plac niezbyt wielki, ustawiona scena z muzyką i tańcami i tłum ludzi.  W pewnym momencie stojący obok mnie obcy ludzie wzięli mnie pod ręce i cały tłum zaczął się kiwać w rytm muzyki wink  Na początku poczułem się jak w kościele podczas "przekażcie sobie znak pokoju"...  Oglądając takie imprezy w TV myślałem, że takie zachowanie jest wyreżyserowane wink
  I jeszcze jedno - niemieckie (austriackie chyba też) zabawy biesiadne są w identycznym klimacie (muzyka, śpiewy, zachowanie) jak polskie wesela (oczywiście te typowe, nie miejskie w restauracji!wink

Offline

 

#12 2014-03-06 05:18:26

malwa60
Member
Zarejestrowany: 2014-02-03
Posty: 32

Re: Niemieckie zwyczje/obyczaje

Czytam...i sie usmiecham...tez tak miałam na stelli...urodziny pana domu..ciasta..kilka rodzaji tortów..mysle sobie ...dzis wiele nie zjem..kawałeczek...jutro beda te torty lepiej smakowac..nic mylnego..na drugi dzien było pusto...spakowali i zabrali do domu...wszystko...wtedy byłam w szoku...teraz mnie  w ich obyczajach juz nic nie dziwi...pozdrawiam

Offline

 

#13 2014-03-06 06:43:45

ANTONIA***
Member
Zarejestrowany: 2013-03-14
Posty: 429

Re: Niemieckie zwyczje/obyczaje

U mnie na Stelli ( każdej) wszelkie pozostałości po tortach i ciastach pokowało się w woreczki i do zamrażalnika - miałyśmy z babcią do popołudniowej kawy. Nie wyobrażam sobie inaczej: tym bardziej, że pomysł pochodził od gości.

Co do pierwszego wpisu ST: Renia napisała o komforcie psychicznym dla osoby pielęgnującej , o dystansie i niczego więcej do dodania nie mam. Oprócz jednej uwagi : od miłości do nienawiści  - jeden krok.
Ja również nie pisałabym się do opieki nad zniedołężniałym mężem ( od tego są domy starców ) i może dlatego podjęłam decyzję, że kiedy przyjdzie czas na mnie - nie będę balastem dla nikogo z mojej rodziny.

Pozdrawiam...

Offline

 

#14 2014-03-06 08:32:46

KRYSIA5555
Member
Zarejestrowany: 2012-02-01
Posty: 592

Re: Niemieckie zwyczje/obyczaje

Niemcy mają nam b. dużo do zawdzięczenia, bo nauczyli sie od nas ubierać, naprawiać sprzęty domowe i wiele wiele innych rzeczy, Ja przyjechałam do Niemiec w 1989 roku to na sylwestra w lokalach,  Niemki wystepowali w białej bluzeczce i czarnej spódniczce. Szczytem elegancji i zamożności była czarna kiecka, ale nie tzw, mała czarna, Tylko jakaś tam koronkowa czarna wstawka do czarnej długiej kiecce. Trudno je opisać , jakieś czarne wory z koroneckami. U nas w PL weszły różowe cekiny,,,,,,,,,,,,,a oni patrzyli na nas jak na zjawisko !!!
Jak padł bezpiecznik w telewizorze to wywalali na wyrzutkę.Polacy pierwsi otworzyli w Niemcach serwisy AGD.Oni nie wierzyli że za bezpieczniczek za 30 centów mozna mieć naprawiony telewizor, Co do tych 30 cent, nie mam 100% pewnościę , bo troche latek mineło, ale nie wiele więcej.

Ostatnio edytowany przez KRYSIA5555 (2014-03-06 08:33:36)

Offline

 

#15 2014-03-06 09:35:39

pfleger
Member
Zarejestrowany: 2013-02-07
Posty: 1268

Re: Niemieckie zwyczje/obyczaje

KRYSIA5555 napisał:

Niemcy mają nam b. dużo do zawdzięczenia, bo nauczyli sie od nas ubierać, naprawiać sprzęty domowe i wiele wiele innych rzeczy, Ja przyjechałam do Niemiec w 1989 roku to na sylwestra w lokalach,  Niemki wystepowali w białej bluzeczce i czarnej spódniczce. Szczytem elegancji i zamożności była czarna kiecka, ale nie tzw, mała czarna, Tylko jakaś tam koronkowa czarna wstawka do czarnej długiej kiecce. Trudno je opisać , jakieś czarne wory z koroneckami. U nas w PL weszły różowe cekiny,,,,,,,,,,,,,a oni patrzyli na nas jak na zjawisko !!!
Jak padł bezpiecznik w telewizorze to wywalali na wyrzutkę.Polacy pierwsi otworzyli w Niemcach serwisy AGD.Oni nie wierzyli że za bezpieczniczek za 30 centów mozna mieć naprawiony telewizor, Co do tych 30 cent, nie mam 100% pewnościę , bo troche latek mineło, ale nie wiele więcej.

Niemcy nam zawdzięczaja :Wzrost gospodarczy, niskie bezrobocie i świetnych piłkarzy.
Sorry ale co do tych ubran to sie z berlina zachodniego w latach 80 /90 przywozilo sie do Polski dżinsy kiecki dla Pan  i inne ubrania, stare telewizory  ,muzyczne hity z zeszlego roku pornosy na vhs-ach czy tzw swierszczyki.Niemiec w latach 90 mogl sobie na duzo pozwolic wiec po co naprawiac telewizor jak mogl sobie nowy kupic.Kto dzis w Polsce radio naprawia jak mu sie popsuje.
Nie pprzesadzajmy w tym stwierdzeniu "Niemcy mają nam b. dużo do zawdzięczenia"
PS.W latach 90 i nawet do dzis jak raz w kwartale sa wystawki  w miastach to widać Polskie Busy jak podjerzdzaja i rodacy buszuja w rzeczach do wyrzucenia:meble , zabawki, sprzet rtv..w Polsce mozna za pare groszy sprzedac.

Ostatnio edytowany przez pfleger (2014-03-06 09:39:43)

Offline

 

#16 2014-03-06 10:21:26

kryspinka
Member
Zarejestrowany: 2012-08-24
Posty: 582

Re: Niemieckie zwyczje/obyczaje

pfleger napisał:

KRYSIA5555 napisał:

Niemcy mają nam b. dużo do zawdzięczenia, bo nauczyli sie od nas ubierać, naprawiać sprzęty domowe i wiele wiele innych rzeczy, Ja przyjechałam do Niemiec w 1989 roku to na sylwestra w lokalach,  Niemki wystepowali w białej bluzeczce i czarnej spódniczce. Szczytem elegancji i zamożności była czarna kiecka, ale nie tzw, mała czarna, Tylko jakaś tam koronkowa czarna wstawka do czarnej długiej kiecce. Trudno je opisać , jakieś czarne wory z koroneckami. U nas w PL weszły różowe cekiny,,,,,,,,,,,,,a oni patrzyli na nas jak na zjawisko !!!
Jak padł bezpiecznik w telewizorze to wywalali na wyrzutkę.Polacy pierwsi otworzyli w Niemcach serwisy AGD.Oni nie wierzyli że za bezpieczniczek za 30 centów mozna mieć naprawiony telewizor, Co do tych 30 cent, nie mam 100% pewnościę , bo troche latek mineło, ale nie wiele więcej.

Niemcy nam zawdzięczaja :Wzrost gospodarczy, niskie bezrobocie i świetnych piłkarzy.
Sorry ale co do tych ubran to sie z berlina zachodniego w latach 80 /90 przywozilo sie do Polski dżinsy kiecki dla Pan  i inne ubrania, stare telewizory  ,muzyczne hity z zeszlego roku pornosy na vhs-ach czy tzw swierszczyki.Niemiec w latach 90 mogl sobie na duzo pozwolic wiec po co naprawiac telewizor jak mogl sobie nowy kupic.Kto dzis w Polsce radio naprawia jak mu sie popsuje.
Nie pprzesadzajmy w tym stwierdzeniu "Niemcy mają nam b. dużo do zawdzięczenia"
PS.W latach 90 i nawet do dzis jak raz w kwartale sa wystawki  w miastach to widać Polskie Busy jak podjerzdzaja i rodacy buszuja w rzeczach do wyrzucenia:meble , zabawki, sprzet rtv..w Polsce mozna za pare groszy sprzedac.

tu ledwo wyszłam z telewizorem na ulice i od razu zostałam zaatakowana przez Turków jeszcze czekali co wyniosę ,myslę że minely te czasy kiedy Polacy zabierali starocie tak było 10 lat temu kiedy na granicy stały busy ze sląska załadowane po dach rupieciami teraz takie busy ogladam jadące na poludnie europy ,co do ubrań to przypomniało mi sie jak szwagierka mojej koleżaki na wesele brata przyniosła jej kiecke długa czarną szeroką coby konkurencji na weselu nie miała .a my zrobilysmy zwód fioletowa obcisła mini z połyskiem

Offline

 

#17 2014-03-06 10:23:42

kryspinka
Member
Zarejestrowany: 2012-08-24
Posty: 582

Re: Niemieckie zwyczje/obyczaje

ST napisał:

Dwa dni temu byłem na swoim wychodnym na Altstadt na jakimś piwnym jarmarku (w Niemczech chyba żadna impreza nie może się odbyć bez piwa wink).  Plac niezbyt wielki, ustawiona scena z muzyką i tańcami i tłum ludzi.  W pewnym momencie stojący obok mnie obcy ludzie wzięli mnie pod ręce i cały tłum zaczął się kiwać w rytm muzyki wink  Na początku poczułem się jak w kościele podczas "przekażcie sobie znak pokoju"...  Oglądając takie imprezy w TV myślałem, że takie zachowanie jest wyreżyserowane wink
  I jeszcze jedno - niemieckie (austriackie chyba też) zabawy biesiadne są w identycznym klimacie (muzyka, śpiewy, zachowanie) jak polskie wesela (oczywiście te typowe, nie miejskie w restauracji!wink

no co Ty tradycyjne góralskie wesele to spanie w sałatce i ropi.....na imprezie inaczej wesele nie zalicza sie do udanych .a tak to mysle że tu sie nie zachowują

Offline

 

#18 2014-03-06 10:37:33

pfleger
Member
Zarejestrowany: 2013-02-07
Posty: 1268

Re: Niemieckie zwyczje/obyczaje

kryspinka napisał:

pfleger napisał:

KRYSIA5555 napisał:

Niemcy mają nam b. dużo do zawdzięczenia, bo nauczyli sie od nas ubierać, naprawiać sprzęty domowe i wiele wiele innych rzeczy, Ja przyjechałam do Niemiec w 1989 roku to na sylwestra w lokalach,  Niemki wystepowali w białej bluzeczce i czarnej spódniczce. Szczytem elegancji i zamożności była czarna kiecka, ale nie tzw, mała czarna, Tylko jakaś tam koronkowa czarna wstawka do czarnej długiej kiecce. Trudno je opisać , jakieś czarne wory z koroneckami. U nas w PL weszły różowe cekiny,,,,,,,,,,,,,a oni patrzyli na nas jak na zjawisko !!!
Jak padł bezpiecznik w telewizorze to wywalali na wyrzutkę.Polacy pierwsi otworzyli w Niemcach serwisy AGD.Oni nie wierzyli że za bezpieczniczek za 30 centów mozna mieć naprawiony telewizor, Co do tych 30 cent, nie mam 100% pewnościę , bo troche latek mineło, ale nie wiele więcej.

Niemcy nam zawdzięczaja :Wzrost gospodarczy, niskie bezrobocie i świetnych piłkarzy.
Sorry ale co do tych ubran to sie z berlina zachodniego w latach 80 /90 przywozilo sie do Polski dżinsy kiecki dla Pan  i inne ubrania, stare telewizory  ,muzyczne hity z zeszlego roku pornosy na vhs-ach czy tzw swierszczyki.Niemiec w latach 90 mogl sobie na duzo pozwolic wiec po co naprawiac telewizor jak mogl sobie nowy kupic.Kto dzis w Polsce radio naprawia jak mu sie popsuje.
Nie pprzesadzajmy w tym stwierdzeniu "Niemcy mają nam b. dużo do zawdzięczenia"
PS.W latach 90 i nawet do dzis jak raz w kwartale sa wystawki  w miastach to widać Polskie Busy jak podjerzdzaja i rodacy buszuja w rzeczach do wyrzucenia:meble , zabawki, sprzet rtv..w Polsce mozna za pare groszy sprzedac.

tu ledwo wyszłam z telewizorem na ulice i od razu zostałam zaatakowana przez Turków jeszcze czekali co wyniosę ,myslę że minely te czasy kiedy Polacy zabierali starocie tak było 10 lat temu kiedy na granicy stały busy ze sląska załadowane po dach rupieciami teraz takie busy ogladam jadące na poludnie europy ,co do ubrań to przypomniało mi sie jak szwagierka mojej koleżaki na wesele brata przyniosła jej kiecke długa czarną szeroką coby konkurencji na weselu nie miała .a my zrobilysmy zwód fioletowa obcisła mini z połyskiem

to fakt jak ostatnio zmienialem mieszkanie to Turcy i Araby po 10 minutach sie pojawili i moja wystawka zmniejszyla sie o  50%..Potem podjechal bus z na blachach z wielkoposki gosciu dostał rower ktory byl jeszcze w pywnicy.

Offline

 

#19 2014-03-06 15:56:09

ST
Member
Zarejestrowany: 2012-12-01
Posty: 1341

Re: Niemieckie zwyczje/obyczaje

kryspinka napisał:

...no co Ty tradycyjne góralskie wesele to spanie w sałatce i ropi.....na imprezie inaczej wesele nie zalicza sie do udanych .a tak to mysle że tu sie nie zachowują

.... aż tak tradycyjnego wesela nie miałem na myśli big_smile   Myślałem o takim ze "Szła dzieweczka do laseczka".... big_smile

Offline

 

#20 2014-03-06 21:35:51

kryspinka
Member
Zarejestrowany: 2012-08-24
Posty: 582

Re: Niemieckie zwyczje/obyczaje

a to widac na góralskim weselu nie byłes na podhalu tak sie własnie bawią to chyba dlatego z wesela przychodziłam do domu zawsze glodna jakos maseczki z sałatki na mordzie jakiegos typka nie wyglądały apetycznie

Offline

 

#21 2014-03-10 21:41:20

BLUEDANUBECare
Member
Zarejestrowany: 2014-02-12
Posty: 19

Re: Niemieckie zwyczje/obyczaje

amelia napisał:

Do BLUEDANUBECare:

Gruess Gott! (dla tych co nie wiedzą, wyjaśniam, że tak bardzo często pozdrawiają się Austriacy)
Nic dodać, nic ująć. Pięknie to opisałeś. Widać, że czujesz się Austriakiem, ale masz polską duszę.
Tak całkiem nie "skasztaniałeś" smile  - to taki żart, nie odbierz tego , proszę , jako złośliwość .
Nie zgodziłabym się z Tobą w jednym miejscu. Otóż wg mnie (zaznaczam wg mnie) Austriacy są bardziej przyjaźni Polakom a
także mentalnością  są bardziej do nas podobni niż Niemcy.
Wielkie brawa dla Ciebie za poprawny język polski.

Dzięki za komentarz - cieszę się, że masz podobną opinię no i pracuję jeszcze nad moim polskim.
Nie czuję się jako kasztan, ale chętnie jem to :-) (dla zainteresowanych proponuję ciasto z sorty kasztanów Maroni). Tak czy tak, dla Polaków jestem kasztanem a dla Austriaków Polakiem :-).
Austriacy mają bardzo dobrą opinie o Polakach - to się zmieniło w ostatnich paru latach na bardzo pozytywne. Nie wiem z czego to wynika - myślę z tego, że kraj jest bardzo mały i też turystyczny, więc każdy ma częsty kontakt z obcokrajowcami. Ponadto, wiele Austriaków ma swoje korzenie rodzinne gdzieś na wschodzie (Czechy, Węgry, Chorwacja, Polska, czyli była Monarchia), więc nie obgadują ludzi, którzy może są potokami byłych sąsiadów ich dziadków lub pradziadków. No i Austriacy mają lepszy humor niż Niemcy: Niemcy biorą wszystko za bardzo na serio.

Dla wszystkich zainteresowanych wyjazdem do "Österreich", wiele słów nie znajdziecie w słowniku Niemieckim, więc znalazłem zbiór austriackich słów.
http://www.fim.uni-linz.ac.at/Woerterbu … glisch.htm

Offline

 

#22 2014-03-10 21:56:43

amelia
Przyjaciel Forum
Zarejestrowany: 2012-10-23
Posty: 4997

Re: Niemieckie zwyczje/obyczaje

BLUEDANUBECare napisał:

amelia napisał:

Do BLUEDANUBECare:

Gruess Gott! (dla tych co nie wiedzą, wyjaśniam, że tak bardzo często pozdrawiają się Austriacy)
Nic dodać, nic ująć. Pięknie to opisałeś. Widać, że czujesz się Austriakiem, ale masz polską duszę.
Tak całkiem nie "skasztaniałeś" smile  - to taki żart, nie odbierz tego , proszę , jako złośliwość .
Nie zgodziłabym się z Tobą w jednym miejscu. Otóż wg mnie (zaznaczam wg mnie) Austriacy są bardziej przyjaźni Polakom a
także mentalnością  są bardziej do nas podobni niż Niemcy.
Wielkie brawa dla Ciebie za poprawny język polski.

Dzięki za komentarz - cieszę się, że masz podobną opinię no i pracuję jeszcze nad moim polskim.
Nie czuję się jako kasztan, ale chętnie jem to :-) (dla zainteresowanych proponuję ciasto z sorty kasztanów Maroni). Tak czy tak, dla Polaków jestem kasztanem a dla Austriaków Polakiem :-).
Austriacy mają bardzo dobrą opinie o Polakach - to się zmieniło w ostatnich paru latach na bardzo pozytywne. Nie wiem z czego to wynika - myślę z tego, że kraj jest bardzo mały i też turystyczny, więc każdy ma częsty kontakt z obcokrajowcami. Ponadto, wiele Austriaków ma swoje korzenie rodzinne gdzieś na wschodzie (Czechy, Węgry, Chorwacja, Polska, czyli była Monarchia), więc nie obgadują ludzi, którzy może są potokami byłych sąsiadów ich dziadków lub pradziadków. No i Austriacy mają lepszy humor niż Niemcy: Niemcy biorą wszystko za bardzo na serio.

Dla wszystkich zainteresowanych wyjazdem do "Österreich", wiele słów nie znajdziecie w słowniku Niemieckim, więc znalazłem zbiór austriackich słów.
http://www.fim.uni-linz.ac.at/Woerterbu … glisch.htm

Tak to prawda. Wszędzie będziesz  jako trochę obcy. Ale myślę, że sobie z tym poradzisz.
Dzięki za słownik. Niektóre słówka znam, ale nie wiedziałam, że tego jest tak dużo.
pzdr

Offline

 

#23 2014-03-11 10:33:36

anna bedzia
New member
Zarejestrowany: 2014-03-10
Posty: 4

Re: Niemieckie zwyczje/obyczaje

no mozna sie posmiac, jak sie czyta, jak niemcy potrafia sie zachowywac. Ja pamietam swoja pierwsza prace, zanim zaczelam jezdzic z Adiutorem, jak wyrzucilam makaron ktory zostal z obiadu do smieci, bo pomyslalam sobie, ze na drugi dzien bedzie suchy i nie dobry juz do jedzenia. Syn mojego dziadka sie na mnie obrazil a ja nie wiedzialam o co mu chodzi. Zamiast byc mi wdziecznym, ze na drugi dzien bedzie jadl swierze jedzenie on sie obrazil. Juz nigdy nic nie wyrzucalam do smieci. Staram sie zawsze wykorzystac wszystko co mam w lodowce i nie kupowac ponad miare.
Naprawde nawet jak jestem teraz w domu, to staram sie nie wyrzucac jedzenia - tego akurat mozemy sie od niemcow uczyc oni sa w tym mistrzami smile ale po czasie stwierdzam,ze podoba mi sie to, ze tak szanuja jedzienie, polacy tak nie potrafia, ile u nas sie marnuje jedzenia!!
Mialyscie takie sytuacje z jedzeniem?? nikt mi na szczescie nigdy niczego nie zalowal, ale ten makaron ....

Offline

 

#24 2014-03-11 15:49:36

margarita59
Member
Zarejestrowany: 2013-02-25
Posty: 59

Re: Niemieckie zwyczje/obyczaje

anna bedzia napisał:

no mozna sie posmiac, jak sie czyta, jak niemcy potrafia sie zachowywac. Ja pamietam swoja pierwsza prace, zanim zaczelam jezdzic z Adiutorem, jak wyrzucilam makaron ktory zostal z obiadu do smieci, bo pomyslalam sobie, ze na drugi dzien bedzie suchy i nie dobry juz do jedzenia. Syn mojego dziadka sie na mnie obrazil a ja nie wiedzialam o co mu chodzi. Zamiast byc mi wdziecznym, ze na drugi dzien bedzie jadl swierze jedzenie on sie obrazil. Juz nigdy nic nie wyrzucalam do smieci. Staram sie zawsze wykorzystac wszystko co mam w lodowce i nie kupowac ponad miare.
Naprawde nawet jak jestem teraz w domu, to staram sie nie wyrzucac jedzenia - tego akurat mozemy sie od niemcow uczyc oni sa w tym mistrzami smile ale po czasie stwierdzam,ze podoba mi sie to, ze tak szanuja jedzienie, polacy tak nie potrafia, ile u nas sie marnuje jedzenia!!
Mialyscie takie sytuacje z jedzeniem?? nikt mi na szczscie nigdy niczego nie zalowal, ale ten makaron ....

Z tym wyrzucaniem jedzenia, to chyba za bardzo uogólniłaś, że Polacy wyrzucają jedzenie, a Niemcy nie. Ja wychowałam się w Polsce w średniozamożnej rodzinie. Jedzenia nigdy nie wyrzucam, a wręcz mam manię, żeby wszystko zagospodarować. Staram się jednak trafić z porcjami, żeby nie mieć to z głowy, ale różnie bywa. W tej dziedzinie nie mam nic Niemcom do zawdzięczania.Wyszło może, że trochę się bufonię, ale tak nie jest . Wyraziłam tylko swoje zdanie smile.

Ostatnio edytowany przez margarita59 (2014-03-11 15:51:05)

Offline

 

#25 2014-03-11 17:24:08

kryspinka
Member
Zarejestrowany: 2012-08-24
Posty: 582

Re: Niemieckie zwyczje/obyczaje

jak sie mieszka na wsi to nigdy nic sie nie marnuje a z tym jedzeniem to jest róznie w Niemczech tyle ile ja teraz wyrzycam to chyba nigdzie

Offline

 

#26 2014-03-11 18:19:16

gosia12369
Member
Zarejestrowany: 2013-05-28
Posty: 233

Re: Niemieckie zwyczje/obyczaje

ja też muszę dużo wyrzucać bo nie przerabiam tych ilości, moje jak zobaczą słowo promocja to jest szał pędzla. Raz kupiły mi 2 skrzynie sałaty lekko podgniłej tylko dlatego że była promocja, wykorzystałam tylko 2 szt smile To samo z marchewka z 2 skrzynek to może 2 pęczki wykorzystałam, była z natką na pół zgnitą.  Promocja salami o 0,10e- 1,5 kg kupiły, musiałam zamrozić bo nikt nie jadł tego, po rozmrożeniu wiecie jakie salami jest apetyczne. 
Jedynym faktem jest to że nie głoduję. Ale tego jedzenia jest mi szkoda.



kryspinka napisał:

jak sie mieszka na wsi to nigdy nic sie nie marnuje a z tym jedzeniem to jest róznie w Niemczech tyle ile ja teraz wyrzycam to chyba nigdzie

Offline

 

#27 2014-03-11 19:33:57

amelia
Przyjaciel Forum
Zarejestrowany: 2012-10-23
Posty: 4997

Re: Niemieckie zwyczje/obyczaje

Ja też w domu nie wyrzucam (staram się). Nawet chlebek, jak jest stary to odświeżam na parze albo w jajku i na na patelnie.
Teraz jestem u oszczędnych niby Niemców a jedzenie nie chcą zostawiać na drugi dzień lub na kolację. Staram się gotować w sam raz ale czasem się nie utrafi, to jak coś fajnego mi zostanie, to zjadam sama np. na kolację .

Offline

 

#28 2014-03-11 19:34:40

mama5536
Member
Zarejestrowany: 2013-07-18
Posty: 149

Re: Niemieckie zwyczje/obyczaje

witajcie - ja tez   w jednej pracy w niemczech musialam wyrzucac co rusz  z lodowki  bo bylo przeterminowane  dopiero po tygodniu   ogarnelam ten balagan i  dzieci babci nauczylam   zeby  na zapas nie kupowali bo szkoda Ale raz czytalam  w niemieckiej gazecie ze niemcy  bardzo duzo  jedzenia wyrzucaja   wiec  nic nowego ,jest jak u nas .

Offline

 

#29 2014-03-11 21:25:24

krysta63
Member
Zarejestrowany: 2011-12-28
Posty: 793

Re: Niemieckie zwyczje/obyczaje

o chryste=po co wyrzucac do śmieci jak już jest cos do wyrzucenia.Ja sporadycznie tu w DE wyrzucam ptakom lub kotom co sie wałęsają.A dziś to nawet wiewiorka  przyszła.
W domu no prawie nigdy nie wyrzucam.Nie lubie marnować pieniędzy.
Właśnie dzis w wiadomościach niemieckich mówili o głodujących dzieciach w Syrii.Coś strasznego.

Offline

 

#30 2014-03-15 20:45:04

larysazajcew@gmail.com
Member
Zarejestrowany: 2013-09-26
Posty: 409

Re: Niemieckie zwyczje/obyczaje

Kochani,mam prośbę..może troszkę przed czasem,ale nie mam pewności,czy będę miała neta,więc pytanko-za jakiś tam czas Wielkanoc,jadę koniec marca,święta w Niemczech..stąd pytanko-jak spędzą Święta Wielkanocne (konkretnie o Południe chodzi).Dodam,że Boże Narodzenie przeżyłam..różnica była zaskakująca,ale dzięki poradom właśnie z forum udało się wybrnąć bez drastycznej obsuwy,było inaczej,ale spoko..

Offline

 

#31 2014-03-16 07:36:10

copyfield
Member
Od: Mława - Malbork
Zarejestrowany: 2013-06-12
Posty: 1659

Re: Niemieckie zwyczje/obyczaje

larysazajcew@gmail.com napisał:

Kochani,mam prośbę..może troszkę przed czasem,ale nie mam pewności,czy będę miała neta,więc pytanko-za jakiś tam czas Wielkanoc,jadę koniec marca,święta w Niemczech..stąd pytanko-jak spędzą Święta Wielkanocne (konkretnie o Południe chodzi).Dodam,że Boże Narodzenie przeżyłam..różnica była zaskakująca,ale dzięki poradom właśnie z forum udało się wybrnąć bez drastycznej obsuwy,było inaczej,ale spoko..

Jak ja byłem Nittendorf (Bawaria). Na wielkanoc Biała kiełbasa, gotowana i smażona + kaczka na obiad. Zależy w jakiej rodzinie jesteś, ale Bawaria to bastion tradycji katolickiej. Menu zbliżone do polskiego
Tu w okolicach Hamburga w zeszłym roku miałem szok -bo przywykły do "naszego" polskiego świątecznego śnaidania -musiałem "serwować" tost i dwa gatunki dżemu sad  Nawet fotkie zrobiłem i na fejsie mam). Obiad także kaczkę musiałem przyrządzić - tylko że gotowaną (ohyda) ale moi dziadkowie tylko taką tolerowali + oczywiście ciasta - te były najróżniejsze - z kolei ja słodyczy nie jem - wiec kicha

Offline

 

#32 2014-03-16 07:59:49

urszula47
Member
Zarejestrowany: 2013-03-07
Posty: 1593

Re: Niemieckie zwyczje/obyczaje

larysazajcew@gmail.com napisał:

Kochani,mam prośbę..może troszkę przed czasem,ale nie mam pewności,czy będę miała neta,więc pytanko-za jakiś tam czas Wielkanoc,jadę koniec marca,święta w Niemczech..stąd pytanko-jak spędzą Święta Wielkanocne (konkretnie o Południe chodzi).Dodam,że Boże Narodzenie przeżyłam..różnica była zaskakująca,ale dzięki poradom właśnie z forum udało się wybrnąć bez drastycznej obsuwy,było inaczej,ale spoko..

Swieta Wielkanocne juz "czuc"od miesiaca w sklepach:)Mozna zakupic dekoracje,zajace,jajka,kurczaczki z czekolady ,wiec od tego zacznij:)Najwiekszym dniem swiatecznym jest Wielki Piatek i wtedy jest dzien wolny/pozamykane wszystko/.Ja bylam w polskim kosciele na Drodze Krzyzowej /Badenia-Wirtembergia/,wtedy sie posci jak w Polsce,wiec na obiad ryba,salatka ziemniaczana,surowka itp.W sobote wszystkie sklepy funkconuja,w niedziele nie spotkalam sie z uroczystym sniadaniem jak u nas.Po prostu je sie wystawny obiad ,potem ciasto z kawa.Nie szykowalam sama tego,nie bylo przymusu.Drugi dzien to spotkania ,wyjscia do restauracji na obiad i Kaffezeit.W kazdym razie bylam gosciem bardziej wtedy niz kucharka:)

Offline

 

#33 2014-03-16 19:16:57

ST
Member
Zarejestrowany: 2012-12-01
Posty: 1341

Re: Niemieckie zwyczje/obyczaje

BLUEDANUBECare napisał:

....Austriacy mają bardzo dobrą opinie o Polakach - to się zmieniło w ostatnich paru latach na bardzo pozytywne. Nie wiem z czego to wynika - ......

Mam brata w Austrii (Wiedeń).  Myślę że znam powód, dla którego Polacy są już lepiej kojarzeni: po prostu zjechało się tam tak wiele Turków, Arabów, Romów itp., którzy kradną, wszczynają burdy, piją i popełniają najrozmaitsze przestępstwa, że przebili pod tym względem naszych rodaków... ;( ;( ;(  Jak ok 30lat temu byłem u brata, było spokojnie, przepisowo, nikt niczego nie kradł i nie niszczył.  20 lat później rodowici Austriacy w Wiedniu stanowili już chyba mniejszość, a bezpieczeństwo i porządek na ulicach zmienił się na gorsze nie do poznania.... sad sad sad

Offline

 

#34 2014-03-16 19:21:34

ST
Member
Zarejestrowany: 2012-12-01
Posty: 1341

Re: Niemieckie zwyczje/obyczaje

anna bedzia napisał:

.......staram sie nie wyrzucac jedzenia - tego akurat mozemy sie od niemcow uczyc oni sa w tym mistrzami smile ale po czasie stwierdzam,ze podoba mi sie to, ze tak szanuja jedzienie, polacy tak nie potrafia, ile u nas sie marnuje jedzenia!!
Mialyscie takie sytuacje z jedzeniem?? nikt mi na szczescie nigdy niczego nie zalowal, ale ten makaron ....

Sprawa chorobliwego oszczędzania była opisywana w wątku "Oszczędność naszych podopiecznych".  Przypominam sobie wpis, jak opiekunka zrobiła porządek i wyrzuciła stare jedzenie.  Następnego dnia wszystko wyciągnięte ze śmieci, było z powrotem na miejscu wink  Opiekunka wygrała batalię o stare jedzenie poprzez zakopanie w/w w ogródku.... big_smile big_smile big_smile

Offline

 

#35 2014-03-16 19:33:11

pfleger
Member
Zarejestrowany: 2013-02-07
Posty: 1268

Re: Niemieckie zwyczje/obyczaje

ST napisał:

BLUEDANUBECare napisał:

....Austriacy mają bardzo dobrą opinie o Polakach - to się zmieniło w ostatnich paru latach na bardzo pozytywne. Nie wiem z czego to wynika - ......

Mam brata w Austrii (Wiedeń).  Myślę że znam powód, dla którego Polacy są już lepiej kojarzeni: po prostu zjechało się tam tak wiele Turków, Arabów, Romów itp., którzy kradną, wszczynają burdy, piją i popełniają najrozmaitsze przestępstwa, że przebili pod tym względem naszych rodaków... ;( ;( ;(  Jak ok 30lat temu byłem u brata, było spokojnie, przepisowo, nikt niczego nie kradł i nie niszczył.  20 lat później rodowici Austriacy w Wiedniu stanowili już chyba mniejszość, a bezpieczeństwo i porządek na ulicach zmienił się na gorsze nie do poznania.... sad sad sad

Największą mniejszoscia narodową w Austri to....Niemcy...potem mieszkancy bylej jugoslawi.

Offline

 

#36 2014-03-16 19:49:15

renia1311
Member
Od: ...
Zarejestrowany: 2013-02-14
Posty: 650

Re: Niemieckie zwyczje/obyczaje

urszula47 napisał:

larysazajcew@gmail.com napisał:

Kochani,mam prośbę..może troszkę przed czasem,ale nie mam pewności,czy będę miała neta,więc pytanko-za jakiś tam czas Wielkanoc,jadę koniec marca,święta w Niemczech..stąd pytanko-jak spędzą Święta Wielkanocne (konkretnie o Południe chodzi).Dodam,że Boże Narodzenie przeżyłam..różnica była zaskakująca,ale dzięki poradom właśnie z forum udało się wybrnąć bez drastycznej obsuwy,było inaczej,ale spoko..

Swieta Wielkanocne juz "czuc"od miesiaca w sklepach:)Mozna zakupic dekoracje,zajace,jajka,kurczaczki z czekolady ,wiec od tego zacznij:)Najwiekszym dniem swiatecznym jest Wielki Piatek i wtedy jest dzien wolny/pozamykane wszystko/.Ja bylam w polskim kosciele na Drodze Krzyzowej /Badenia-Wirtembergia/,wtedy sie posci jak w Polsce,wiec na obiad ryba,salatka ziemniaczana,surowka itp.W sobote wszystkie sklepy funkconuja,w niedziele nie spotkalam sie z uroczystym sniadaniem jak u nas.Po prostu je sie wystawny obiad ,potem ciasto z kawa.Nie szykowalam sama tego,nie bylo przymusu.Drugi dzien to spotkania ,wyjscia do restauracji na obiad i Kaffezeit.W kazdym razie bylam gosciem bardziej wtedy niz kucharka:)

Dzięki za przybliżenie, jak to wygląda tutaj, bo akurat te święta tu spędzę.
W gotowaniu jestem ograniczona, więc ufam, że ktoś kaczkę zrobi smile.
Zastanawiałam się właśnie jak tu wygląda Wielki Piatek, ale z racji, że Niemcy są w większości protestantami (ewangelikami) to u nich Piątek jest największym świętem.

Offline

 

#37 2014-03-16 19:52:40

ruda
Member
Zarejestrowany: 2011-06-01
Posty: 817

Re: Niemieckie zwyczje/obyczaje

larysazajcew@gmail.com napisał:

Kochani,mam prośbę..może troszkę przed czasem,ale nie mam pewności,czy będę miała neta,więc pytanko-za jakiś tam czas Wielkanoc,jadę koniec marca,święta w Niemczech..stąd pytanko-jak spędzą Święta Wielkanocne (konkretnie o Południe chodzi).Dodam,że Boże Narodzenie przeżyłam..różnica była zaskakująca,ale dzięki poradom właśnie z forum udało się wybrnąć bez drastycznej obsuwy,było inaczej,ale spoko..

Laryso, pewnie nie będę bardzo pomocna, bo napiszę, że wszystko zależy od rodziny wink.

U mnie ryba w piątek, a w niedzielę mój szef idzie z koszykiem do święcenia. Na obiad kaczka + knedle, a święconkę zjadamy na kolację smile.

I tak, jak napisała Urszula: ozdóbki, mnóstwo ozdóbek big_smile.

Offline

 

#38 2014-03-17 07:29:16

larysazajcew@gmail.com
Member
Zarejestrowany: 2013-09-26
Posty: 409

Re: Niemieckie zwyczje/obyczaje

ruda napisał:

larysazajcew@gmail.com napisał:

Kochani,mam prośbę..może troszkę przed czasem,ale nie mam pewności,czy będę miała neta,więc pytanko-za jakiś tam czas Wielkanoc,jadę koniec marca,święta w Niemczech..stąd pytanko-jak spędzą Święta Wielkanocne (konkretnie o Południe chodzi).Dodam,że Boże Narodzenie przeżyłam..różnica była zaskakująca,ale dzięki poradom właśnie z forum udało się wybrnąć bez drastycznej obsuwy,było inaczej,ale spoko..

Laryso, pewnie nie będę bardzo pomocna, bo napiszę, że wszystko zależy od rodziny wink.

U mnie ryba w piątek, a w niedzielę mój szef idzie z koszykiem do święcenia. Na obiad kaczka + knedle, a święconkę zjadamy na kolację smile.

I tak, jak napisała Urszula: ozdóbki, mnóstwo ozdóbek big_smile.

Dziękuję wszystkim,po raz kolejny się przekonuję,jak pomocne jest forum,nie mam długiego stażu i właśnie "nawyki i obyczaje"w tym kraju dla mnie ciągle nowość,a tym bardziej czas świąteczny..Rodzina katolicka,dziadkowie bardzo religijni,tu bez zaskoczenia,zakupy robię sama i właśnie aspekt spożywczo -ozdobny mnie interesuje-wieć fajnie że jesteście i pomagacie!!!!!

Offline

 

#39 2014-03-22 00:00:58

ST
Member
Zarejestrowany: 2012-12-01
Posty: 1341

Re: Niemieckie zwyczje/obyczaje

Jak już wspominałem, mój dziadek jest nie tylko intelektualnie sprawny, ale mądry i inteligentny.  Parę dni temu, byłem z nim na zebraniu emerytowanych polityków - grono kilkunastu starszych osób, nie rozumiałem prawie nic (nie dość że nie znam politycznych wyrażen, to i polityka mnie nie interesuje), ale zorientowałem się, że ludzie ci piastowali wysokie stanowiska, a o A.Merkel mówili jak o koleżance wink   Ja z dziadkiem wychodziliśmy jako pierwsi - w chwili opuszczania sali, wszyscy zaczęli głośno pukać w stół... wie ktoś, co to oznacza?  Czy to rodzaj podziękowania za towarzystwo???

Offline

 

#40 2014-03-22 00:28:21

pfleger
Member
Zarejestrowany: 2013-02-07
Posty: 1268

Re: Niemieckie zwyczje/obyczaje

ST napisał:

Jak już wspominałem, mój dziadek jest nie tylko intelektualnie sprawny, ale mądry i inteligentny.  Parę dni temu, byłem z nim na zebraniu emerytowanych polityków - grono kilkunastu starszych osób, nie rozumiałem prawie nic (nie dość że nie znam politycznych wyrażen, to i polityka mnie nie interesuje), ale zorientowałem się, że ludzie ci piastowali wysokie stanowiska, a o A.Merkel mówili jak o koleżance wink   Ja z dziadkiem wychodziliśmy jako pierwsi - w chwili opuszczania sali, wszyscy zaczęli głośno pukać w stół... wie ktoś, co to oznacza?  Czy to rodzaj podziękowania za towarzystwo???

Pewnie byles na spotkaniu CSU.
Co do pukania w stół

Rycerstwo w sredniowieczu uderzalo dłonią w stol po przemowie.Potem w XVIII wieku studenci uderzali laska w podłogę , gdy minęła moda na noszenie lasek zaczeli pukac pięścią  stół. Przewaznie puka sie po zakonczeniu wykladu, przemowy czy jakiegoś referatu lub podczas dyskusji przy stole przy wiekszym gronie osób. Rodzaj aplausu i zgadzania sie z mówca.

Offline

 

#41 2014-03-22 00:41:24

anulka andzia
Member
Zarejestrowany: 2014-03-16
Posty: 34

Re: Niemieckie zwyczje/obyczaje

Nie wiem jak przebiegało to spotkanie ....Jeśli Twój podopieczny udzielał się ,brał udział w dyskusji ,to takie jak to nazwałaś stukanie jest wyrazem podziękowania i szacunku dla tej osoby....Też spotkałam się z takim zachowaniem.Mojej  babci ,żonie nieżyjącego  pastora  podziękowano dokładnie w taki sam sposób.Wzięła udział w spotkaniu poświęconym twórczości jej męża....Widać co kraj to obyczaj....smile

Offline

 

#42 2014-03-22 02:56:24

pfleger
Member
Zarejestrowany: 2013-02-07
Posty: 1268

Re: Niemieckie zwyczje/obyczaje

Tez orginalna forma przywitania sie w Niemczech jest forma „Mahlzeit!“..tez chyba tylko w Niemczech używane.

Offline

 

#43 2014-03-22 06:57:29

ANTONIA***
Member
Zarejestrowany: 2013-03-14
Posty: 429

Re: Niemieckie zwyczje/obyczaje

Stukanie kłykciami ( a nie pięścią ) w stół , to rodzaj pochwały, aprobaty dla mówcy.
Gorzej jak słuchacze krzyczą buuuuuu...bo to objaw krytyki.

Ostatnio edytowany przez ANTONIA*** (2014-03-22 06:58:38)

Offline

 

#44 2014-03-22 08:16:47

pfleger
Member
Zarejestrowany: 2013-02-07
Posty: 1268

Re: Niemieckie zwyczje/obyczaje

ANTONIA*** napisał:

Stukanie kłykciami ( a nie pięścią ) w stół , to rodzaj pochwały, aprobaty dla mówcy.
Gorzej jak słuchacze krzyczą buuuuuu...bo to objaw krytyki.

Albo rycza wypie#@€ wink

Offline

 

#45 2014-03-22 09:26:08

amelia
Przyjaciel Forum
Zarejestrowany: 2012-10-23
Posty: 4997

Re: Niemieckie zwyczje/obyczaje

ST napisał:

Jak już wspominałem, mój dziadek jest nie tylko intelektualnie sprawny, ale mądry i inteligentny.  Parę dni temu, byłem z nim na zebraniu emerytowanych polityków - grono kilkunastu starszych osób, nie rozumiałem prawie nic (nie dość że nie znam politycznych wyrażen, to i polityka mnie nie interesuje), ale zorientowałem się, że ludzie ci piastowali wysokie stanowiska, a o A.Merkel mówili jak o koleżance wink   Ja z dziadkiem wychodziliśmy jako pierwsi - w chwili opuszczania sali, wszyscy zaczęli głośno pukać w stół... wie ktoś, co to oznacza?  Czy to rodzaj podziękowania za towarzystwo???

Oczywiście że tak. To wyraz podziękowania, bądź uznania , bądź aprobaty.  Onego czasu zajmowałam się sprzedażą styropianu.
Ponieważ firma była członkiem pewnej spółdzielni zrzeszającej producentów styropianu z całej europy . Odbywały się corocznie  tzw Walne zgromadzenia członków tej spółdzielni. Było to też okazją do różnych wykładów i przemówień .

Każdy mówca otrzymywał właśnie taki aplauz w postaci stukania w stoliki. ( dłoń złożona w pięść i kostkami palców rytmicznie uderza się w stolik). U nas  były by to oklaski.

Offline

 

#46 2014-03-22 12:51:30

ST
Member
Zarejestrowany: 2012-12-01
Posty: 1341

Re: Niemieckie zwyczje/obyczaje

anulka andzia napisał:

............ podopieczny udzielał się ,brał udział w dyskusji ,to takie jak to nazwałaś stukanie jest wyrazem podziękowania i szacunku dla tej osoby.......smile

Dziękuję Wszystkim, zaskoczyliście mnie wink -myślałem, że jak jedna osoba odpisze w stylu ..."wydaje mi się"...,  to będzie wszystko, na co mogę liczyć wink   Było tak, jak zacytowane wyżej.

Offline

 

#47 2014-03-22 15:02:02

larysazajcew@gmail.com
Member
Zarejestrowany: 2013-09-26
Posty: 409

Re: Niemieckie zwyczje/obyczaje

pfleger napisał:

Tez orginalna forma przywitania sie w Niemczech jest forma „Mahlzeit!“..tez chyba tylko w Niemczech używane.

A przy pożegnaniu na Południu-,,Schone zeit"...,,o" z umlaut,czyli jak by to przybliżyć-,,pozostańcie z...."?

Offline

 

#48 2014-03-22 16:13:11

amelia
Przyjaciel Forum
Zarejestrowany: 2012-10-23
Posty: 4997

Re: Niemieckie zwyczje/obyczaje

Forma pozdrowienia "Mahlzeit" ( pozdrawia się między godziną 12 a 14-tą)  jest bardziej popularna w Austrii jak w Niemczech.

Offline

 

#49 2014-03-22 17:59:51

ahha
Member
Zarejestrowany: 2012-06-12
Posty: 841

Re: Niemieckie zwyczje/obyczaje

larysazajcew@gmail.com napisał:

ruda napisał:

larysazajcew@gmail.com napisał:

Kochani,mam prośbę..może troszkę przed czasem,ale nie mam pewności,czy będę miała neta,więc pytanko-za jakiś tam czas Wielkanoc,jadę koniec marca,święta w Niemczech..stąd pytanko-jak spędzą Święta Wielkanocne (konkretnie o Południe chodzi).Dodam,że Boże Narodzenie przeżyłam..różnica była zaskakująca,ale dzięki poradom właśnie z forum udało się wybrnąć bez drastycznej obsuwy,było inaczej,ale spoko..

Laryso, pewnie nie będę bardzo pomocna, bo napiszę, że wszystko zależy od rodziny wink.

U mnie ryba w piątek, a w niedzielę mój szef idzie z koszykiem do święcenia. Na obiad kaczka + knedle, a święconkę zjadamy na kolację smile.

I tak, jak napisała Urszula: ozdóbki, mnóstwo ozdóbek big_smile.

Dziękuję wszystkim,po raz kolejny się przekonuję,jak pomocne jest forum,nie mam długiego stażu i właśnie "nawyki i obyczaje"w tym kraju dla mnie ciągle nowość,a tym bardziej czas świąteczny..Rodzina katolicka,dziadkowie bardzo religijni,tu bez zaskoczenia,zakupy robię sama i właśnie aspekt spożywczo -ozdobny mnie interesuje-wieć fajnie że jesteście i pomagacie!!!!!

Pracowalam kiedy w okolicy Norymbergii (Frankonia czesc Bawarii) i spotkalam sie z takim zwyczajem?obyczajem?wielkanocnym. W nocy z soboty na niedziele po nabozenstwie pod kosciolem palilo sie wielkie i wysokie ognisko, Wokol
niego ustawione byly stoly a na nich w koszyczkach pokrojone bagietki ,obok butelki czerwonego wina. Dzieciaki szukaly pochowanych slodkich jajeczek a dorosli pili wino, zagryzali bulka;)winki skladali sobie zyczenia. Przed msza swieta pare osob (doslownie) ustawilo koszyczki.Dni swiateczne roznily sie tylko tym ze obiad w restauracji i nic wiecej.No i te jaja na wszystkim co wokol domu.Wszystkie krzaczki obwieszone:) smile Nie spodkalam sie z tym wczesniej (chleb i wino)smile

Ostatnio edytowany przez ahha (2014-03-22 20:36:34)

Offline

 

#50 2014-10-22 14:30:22

Magda81
Member
Zarejestrowany: 2013-10-17
Posty: 24

Re: Niemieckie zwyczje/obyczaje

Z tym pakowaniem ciasta bardzo ciekawa sprawa smile Ja się z tym nie spotkałam, ale teraz już bym mnie to nie zaskoczyło.

Ostatnio edytowany przez Magda81 (2014-10-22 14:30:41)

Offline

 

Reklama

Podobne tematy :

Wypłata na polskie czy niemieckie konto? - Cześć dziewczyny. Na jakie konto agencje wypłacają Wam pieniądze? Ja zawsze dostawałam na polskie. W sumie różnicy mi to nie robi żadnej, chociaż słyszałam że mozna być trochę w plecy...

Rozmowki polsko-niemieckie dla opiekunek - Witam wszystkich serdecznie! Moze komus sie przyda, wiec publikuje: http://dojczland.info/niemiecki-dla-opiekunek/ Pozdrawiam, shogunteam

Firmy niemieckie - ktoś się zatrudniał ? - No właśnie, bo ja tak myślę, że jak już bym wyjechała do tych Niemiec jako opiekunka, to chyba najbardziej by mi odpowiadało pracować już u firm niemieckich...

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB

Polityka Prywatności i Polityka Cookies