Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Witam wszystkie opiekunki.Nazywam sie Kasia i od jakiegos czasu pracuje w Niemczech.Obecnie jestem w dobrym domu ale jest bardzo duzo pracy.moja babcia jest bardzo mocno chora,lezaca po udaze,demencja i glowa tez nie pracuje czasami trzeba przy lozku siedziec wiele godzin...

Potrzebujesz darmowej porady lub wsparcia innych Opiekunek ? Nie zwlekaj - dołacz do nas !!!

Reklama

Życie i przygody Opiekunek za granicą - aktualne tematy :

#1 2012-04-11 12:31:26

kathrin
Member
Zarejestrowany: 2012-04-11
Posty: 38

Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Witam wszystkie opiekunki.Nazywam sie Kasia i od jakiegos czasu pracuje w Niemczech.Obecnie jestem w dobrym domu ale jest bardzo duzo pracy.moja babcia jest bardzo mocno chora,lezaca po udaze,demencja i glowa tez nie pracuje czasami trzeba przy lozku siedziec wiele godzin.ale atmosfera jest bardzo rodzinna i traktowana jestem jak swoja.Czasami mam dosyc i mam dola a czasami potrafie sie cieszyc z malych rzeczy jak chyba kazda z nas.jest jeszcze cos o czym chce wspomiec.mieszkam z synem babci bardzo przystojnym i wolnym.

Offline

 

#2 2012-04-11 15:15:13

kathrin
Member
Zarejestrowany: 2012-04-11
Posty: 38

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Dzieki Dorcia.To nie jest takie latwe.On sie dziwnie zachowuje ja tego nie rozumiem.w dzien jest bardzo mily przytula sie, mizga a wieczorem ucieka.Nie traktuje mnie jak pracownika tylko jak kogos wiecej ale jest jakas bariera.jest kawalerem i z gory zalozyl chyba ze bedzie sam.nie wiem co robic bo nie ukrywam ze zalezy mi na nim i jemu chyba tez....

Offline

 

#3 2012-04-11 16:30:11

wampirek
Member
Od: slaskie
Zarejestrowany: 2012-02-17
Posty: 237

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Dziewczyno  jesles mloda iwszystko przed Toba! moze sie kiedys zrazil,trzeba po prosyu z nim porozmawiac...

Offline

 

#4 2012-04-11 17:10:52

Barbara45
Member
Zarejestrowany: 2011-06-14
Posty: 575

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

kathrin napisał:

Dzieki Dorcia.To nie jest takie latwe.On sie dziwnie zachowuje ja tego nie rozumiem.w dzien jest bardzo mily przytula sie, mizga a wieczorem ucieka.Nie traktuje mnie jak pracownika tylko jak kogos wiecej ale jest jakas bariera.jest kawalerem i z gory zalozyl chyba ze bedzie sam.nie wiem co robic bo nie ukrywam ze zalezy mi na nim i jemu chyba tez....

Jak to czytam to mam przed oczami swoją sytuację z przez 3 lat. Przyjechałam do opieki nad babcią a jej najmłodszy syn co prawda nie mieszkał z nami ale niedaleko i też często bywał. Kawaler. Można było wyczuć że nie jestem mu obojętna. Dobrze się dogadywaliśmy, mogliśmy godzinami rozmawiać o wszystkim i razem się śmiać. Ale była pewna granica której on nie przekraczał i nawet nie próbował. Wyglądało to bardzo podobnie że wieczorem "uciekał" do siebie smile
Mój wyjazd miał być tylko na miesiąc. Jak już się zbliżał  koniec miesiąca porozmawiałam z nim szczerze na "nasz" temat i tego co czuję i .....
Od 3 lat jesteśmy razem.

Dodam jeszcze ze z jego mamą tez nie było najlepiej i praca była ciężka ale razem jakoś daliśmy radę. Bo ciężko było o dobrą opiekunkę która mogła by opiekę częściowo przejąć.
Wiecie dziewczyny że rozpoczęłam w kwietniu szkołę. Dopiero teraz a nie wcześniej właśnie z tego powodu że opiekowałam się po części jego mamą. Która zmarła w czerwcu zeszłego roku.

Offline

 

#5 2012-04-11 21:41:12

kathrin
Member
Zarejestrowany: 2012-04-11
Posty: 38

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Ja rowniez czuje ze nie jestem mu obojetna.ale jestem juz rok w tym domu i mam mieszane uczucia.wiem ze lubi ze mna przebywac,wiem ze mu na mnie zalezy ale panicznie boje sie ze jezeli otworze sie to go w jakis sposob zranie lub mnie poprostu zwolni z pracy.on mi kiedys powiedzial ze zawsze bede w jego sercu ale czy to ma cos wspolnego z miloscia.czuje sie przy mnie bardzo swobodnie.ja juz nieraz zastanawim sie czy on przypadkiem nie kocha mnie jak siostre a nie jak kobiete.czesto mi powtarza ze jestesmy rodzina.niewiem moje drogie wiem ze tej niepewnosci juz dluzej nie wytrzymam.

Offline

 

#6 2012-04-11 21:44:06

kathrin
Member
Zarejestrowany: 2012-04-11
Posty: 38

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Gratuluje ci Basiu.Ciesze sie ze Ci sie udalo.Ja za 3tygodnie tez jade do polski i nie mam pojecia jak i kiedy z nim porozmawiac jak Ty to zrobilas?

Offline

 

#7 2012-04-12 11:27:00

Kamilakoz
Member
Zarejestrowany: 2011-10-15
Posty: 343

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Barbara45 napisał:

kathrin napisał:

Dzieki Dorcia.To nie jest takie latwe.On sie dziwnie zachowuje ja tego nie rozumiem.w dzien jest bardzo mily przytula sie, mizga a wieczorem ucieka.Nie traktuje mnie jak pracownika tylko jak kogos wiecej ale jest jakas bariera.jest kawalerem i z gory zalozyl chyba ze bedzie sam.nie wiem co robic bo nie ukrywam ze zalezy mi na nim i jemu chyba tez....

Jak to czytam to mam przed oczami swoją sytuację z przez 3 lat. Przyjechałam do opieki nad babcią a jej najmłodszy syn co prawda nie mieszkał z nami ale niedaleko i też często bywał. Kawaler. Można było wyczuć że nie jestem mu obojętna. Dobrze się dogadywaliśmy, mogliśmy godzinami rozmawiać o wszystkim i razem się śmiać. Ale była pewna granica której on nie przekraczał i nawet nie próbował. Wyglądało to bardzo podobnie że wieczorem "uciekał" do siebie smile
Mój wyjazd miał być tylko na miesiąc. Jak już się zbliżał  koniec miesiąca porozmawiałam z nim szczerze na "nasz" temat i tego co czuję i .....
Od 3 lat jesteśmy razem.

Dodam jeszcze ze z jego mamą tez nie było najlepiej i praca była ciężka ale razem jakoś daliśmy radę. Bo ciężko było o dobrą opiekunkę która mogła by opiekę częściowo przejąć.
Wiecie dziewczyny że rozpoczęłam w kwietniu szkołę. Dopiero teraz a nie wcześniej właśnie z tego powodu że opiekowałam się po części jego mamą. Która zmarła w czerwcu zeszłego roku.

Ślicznie to opisałaś Basieńko. Taka romantyczna historia. Widać że podczas naszych wyjazdów może się wydarzyć wiele dobrego. Aż się cieplej na duszy robi! Życzę wam szczęścia i wiele miłości!

Offline

 

#8 2012-04-12 12:34:35

kathrin
Member
Zarejestrowany: 2012-04-11
Posty: 38

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Mam nadzieje ze nie woli panow.Raczej napewno nie!Sprawa wyglda tak,ze jest chory ,ma cukrzyce bardzo zawansowana 5 razy dziennie insulina.Podobno przez chorobe matki ma depresje ale mi to nie przeszkadza.powiedzial mi kiedys ze nie mam na niego patrzec bo jest bardzo chory a ja zamiast powiedziec mu ze chorych ludzi tez mozna kochac zrobilam glupia i oburzona mine.Podobno ta choroba co matka jest obciazony genetycznie.Tego nie widac Normalny fajny facet.pracuje jest mily serdeczny duzo sie usmiecha ale tez male nie powodzenia doprowadzaja go do placzu.Nie wiem co myslec i jak z nim postepowac.6maja jade do domu znow bedzie placz i lament i nic nie wyjasnione do konca.

Ostatnio edytowany przez kathrin (2012-04-12 13:48:42)

Offline

 

#9 2012-04-12 15:51:35

katarzynka44
New member
Zarejestrowany: 2012-04-12
Posty: 2

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Witam:)

Czytam Wasze historie Koleżanki i od razu cieplej robi się na sercu:) Okazuje się, że nawet podczas pracy może zdarzyć się coś tak pięknego jak miłość. To naprawdę wspaniała historia Basiu. I należy pisać takie rzeczy, żeby inne z nas uwierzyły, że będąc w w pracy za granicą może nam sie przydarzyć coś niesamowitego, pięknego.
Moja przyjaciółka również zakochała się w trakcie pracy, jej ukochany był bratem podopiecznego. Dziś jest szczęsliwą mamą małej Vittorii, mieszka we Włoszech i nie planuje wracać do Polski.
Życzę Wam drogie koleżanki jak najwięcej takich wspaniałych przeżyć i dużo miłości!
Pozdrawiam Katarzyna

Offline

 

#10 2012-04-12 17:56:45

Barbara45
Member
Zarejestrowany: 2011-06-14
Posty: 575

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

kathrin napisał:

Mam nadzieje ze nie woli panow.Raczej napewno nie!Sprawa wyglda tak,ze jest chory ,ma cukrzyce bardzo zawansowana 5 razy dziennie insulina.Podobno przez chorobe matki ma depresje ale mi to nie przeszkadza.powiedzial mi kiedys ze nie mam na niego patrzec bo jest bardzo chory a ja zamiast powiedziec mu ze chorych ludzi tez mozna kochac zrobilam glupia i oburzona mine.Podobno ta choroba co matka jest obciazony genetycznie.Tego nie widac Normalny fajny facet.pracuje jest mily serdeczny duzo sie usmiecha ale tez male nie powodzenia doprowadzaja go do placzu.Nie wiem co myslec i jak z nim postepowac.6maja jade do domu znow bedzie placz i lament i nic nie wyjasnione do konca.

Ja bym z nim zwyczajnie porozmawiała, szczerze i otwarcie. Co do cukrzycy: jeżeli ktoś wykonuje 5 zastrzyków dziennie wcale nie oznacza ze jest to zaawansowana cukrzyca tylko najprawdopodobniej typ I przy którym podaje się insulinę o krótkim działaniu do każdego posiłku i o przedłużonym na noc. Zaawansowane stadium cukrzycy to takie w którym występują powikłania i trzeba np. amputować nogę lub przeszczepić nerkę. Ale by się do takiego stanu doprowadzić trzeba wielu lat zaniedbań. Skoro On pracuje normalnie znaczy że ma wszystko pod kontrolą ze swoją chorobą i jeżeli robi 5 zastrzyków na dzień to stosuje Intensywną insulinoterapię która jest lepsza ponieważ system wielokrotnych a niewielkich wstrzyknień przypomina bardziej naturalną pracę zdrowego organizmu (który najwięcej insuliny produkuje właśnie gdy jemy) Chory podawać może sobie nawet więcej wstrzyknień za każdym razem gdy coś zje ale w mniejszej ilości jednostek odpowiednio do spożytego posiłku.

Druga sprawa jeżeli to tak długo trwa też jest trochę dziwne. Ale mogę to zrozumieć. Wiem od mojego partnera że on by się  nie odważył pierwszy wykonać zdecydowanego ruchu z wielu względów
1. Bo został kiedyś mocno zraniony
2. Nie miał pewności jak ja zareaguję
3. Opiekowałam się jego mamą a on mnie zatrudniał może gdyby mi powiedział co do mnie czuje więcej bym nie przyjechała
4. Już się z tym pogodził że będzie sam i nawet nie szukał nikogo

O tym jak to się między nami ułożyło i zaczeło rozmawialiśmy ze sobą wielokrotnie i wiem że gdybym ja nic nie powiedziała przed moim powrotem do Polski to on by też nic nie powiedział ani nie zrobił.

Offline

 

#11 2012-04-12 18:43:38

ella
Member
Zarejestrowany: 2012-02-17
Posty: 254

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

nie znam mentalnosci niemcow,ale jak dla mnie to chyba sa bardzo skryci.a moze sie myle?ale tak to oczuwam i odbieram

Offline

 

#12 2012-04-12 18:48:04

ella
Member
Zarejestrowany: 2012-02-17
Posty: 254

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

jeszcze jedno..kasia idz za przykladem basi..wez sprawy w swoje rece i nie czekaj.woz albo przewoz,przynajmniej bedziesz wiedziec na czym stoisz..a z tego co piszesz,to mysle ze potoczy sie wszystko ku dobremu,czego ci zycze z calego serca:D i do boju,nie pooddawaj sie!!za to nie strzelaja:))

Offline

 

#13 2012-04-12 19:07:46

kathrin
Member
Zarejestrowany: 2012-04-11
Posty: 38

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Mam zamiar tak zrobic tylko nie mam pojecia jak do tego podejsc.Napewno dowiecie sie o tym jak to sie stanie.Mam zamiar mu powiedziec co czuje najwyzej bede musiala zmienic sztele.Ale to chyba bedzie lepsze niz ta niepewnosc.Jest jeszcze cos jak pierwszy raz jechalam do domu na 2 miesiace poprosil mnie zebym zostala jeszcze tydzien on zaplaci bo mialam pomoc mu posprzatac dom.mimo to ze juz zjechala moja zmienniczka zostalam i placil nam podwujnie.potem jak kontaktowalam sie z moja zmienniczka juz z Polski to powiedziala mi ze on bardzo cierpi.i chyba tak bylo bo nawet lekarz ktory prowadzi babcie ucieszyl sie ze juz jestem bo mowi ze z nim bylo ciezko wytrzymac.dlatego mysle ze mu zalezy

Offline

 

#14 2012-04-12 21:06:25

kathrin
Member
Zarejestrowany: 2012-04-11
Posty: 38

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Bardzo sie boje zaczac ta rozmowe.Tutaj tez ja mam jakas blokade.Czekam na odopwiedni moment ,badam jego nastroj.Dzisiaj mowy nie ma.wrocil z pracy i ma jakiegos dola.Niewiem co jest przyczyna moze poprostu jest zmeczony.

Offline

 

#15 2012-04-14 09:05:32

Kamilakoz
Member
Zarejestrowany: 2011-10-15
Posty: 343

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Kathrin trzymam kciuki za ciebie!

Offline

 

#16 2012-04-17 19:01:35

kathrin
Member
Zarejestrowany: 2012-04-11
Posty: 38

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Witajcie Dziewczyny.Ale sie rozchorowalam.gardlo mnie boli i jest mi zimno.Moja babcia daje dzis popalic.wola i wola pomcy a jak ide i pytam co sie dzieje to mowi ze nic.odchodze od lozka a ta znowu pomoz mi.Wczoraj blagala mnie zebym zabrala ja do domu myslala ze jest w szpitalu.dobrze ze za 3 tygodnie do domu bo juz czasami opadam z sil,musze odpoczac,I co z tego ze tu mam moja milosc jakczuje sie zmeczona.Pozdrawiam

Offline

 

#17 2012-04-17 22:45:47

beatka
New member
Zarejestrowany: 2012-04-16
Posty: 4

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Kasiu to może  znalazłaś swoją druga połówkę , nie zmarnuj tej szansy.jeśli nie porozmawiasz z nim wrócisz do kraju i będziesz cierpieć.Musisz sie odważyć,życzę ci powodzenia czekam na wieści od ciebie jak się powiodło

Offline

 

#18 2012-04-18 15:03:35

stenia
New member
Zarejestrowany: 2012-04-18
Posty: 2

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Moja siostrzenica dzięki mnie znalazła miłość swojego życia w Niemczech. Piszę, że dzięki mnie, bo jakiś czas temu opiekowałam się 98-letnią Panią. Spędzałam tam Święta Bożego Narodzenia. Rodzina niemiecka bardzo mnie polubiła, więc zgodziła się, aby ktoś z moich bliskich mnie odwiedził na ten okres i zaprosiłam  siostrzenicę Magdę . Święta były piękne, a Magda zakochała się w Rolandzie-wnuk mojej podopiecznej. Są już po ślubie! I to są moje radości smile

Offline

 

#19 2012-04-19 15:16:22

kathrin
Member
Zarejestrowany: 2012-04-11
Posty: 38

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Witajcie dziewczyny.Czuje sie juz lepiej grypa mnie opuszcza a co do syna to najbardziej balam sie ze bede musiala chodzic w maseczce i ze mnie nie przytuli.A pozatym to zachowuje sie dziwnie.ale zawsze tak jest jak mam jechac.Dziwnie to znaczy odsuwa sie odemnie.malo czasu spedzamy razem.a mi przestaje zalezec bo ile mozna walczyc.zobaczyl moj bilet i chcial go podrzec w zartach niby i powiedzial ze tu jest moje miejsce.ale ja juz nie wiem czy docenia to ze dobrze pracuje przy mamie czy to jego dotyczy.Jeszcze jedna sprawa chodzi o babcie tak biegam na kazde zawolanie ale juz jestem nia zmeczona wczoraj nie mialam jak nawet posiedziec przy necie.jest po kilku udarach demencja postepuje z predkoscia swiatla.czasami pyta mnie kto ja jestem.nie pamieta nic z przed 5 minut.a jak wola to albo hallo albo pomoz prosze to sa jej zwroty.podchodze do lozka i pytam co sie dzieje a ona ze nic albo wymysla co ja boli ostatni jak juz na calym ciele miala kompresy to wymyslila ze zeby ja bola.jak nie reaguje na jej wolanie to zaczyna wyc jak wilk z lasu nie idzie przesluchac.niewiem o robic bo juz nie daje rady.jestem wykonczona.

Offline

 

#20 2012-04-20 17:57:38

kathrin
Member
Zarejestrowany: 2012-04-11
Posty: 38

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Witajcie dziewczynki.Sprawy sercowe wygladaja tak ze jestem zrezygnowana.Byc moze to moje zmeczenie tak mi moja babcia daje do wiwatu.Denerwuje mnie juz wszystko moze to moje zmeczenie.ale tak jak pisalam on zachowuje sie tez dziwnie,raczej unika mnie.Tylko ze tym sie nie przejmuje bo zawsze tak jest jak wie ze jade do polski.Zachowuje sie tak jakby chcial sie odemnie odzwyczaic.potem pare dni przed moim wyjazdem znow wraca i jest taki jak przedtem.Dziewczyny za stara jestem zeby caly czas walczyc mam 44 lata i nieudane malzenstwo za soba i teraz mam biegac za nim.Nie!Nie potrafi mowic otwarcie o swoich uczuciach wiec dlaczego ja musze miec na to sile.Nie mam.Wiec chyba wyjade i znow nic nie powiem.jade tylko na miesiac wiec zobaczymy co czas pokarze.Pozdrawiam.

Offline

 

#21 2012-04-20 18:33:50

kathrin
Member
Zarejestrowany: 2012-04-11
Posty: 38

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Jeszcze jedno odnosnie babci.Ja takze uwazam ze ona powinna miec tabletki uspokajajace ale syn uwaza ze nie bo dostaje tabletki psychotropowe.to znaczy jedna dziennie pol rano i pol wieczorem i to wystarczy.ale one tyle pomagaja ze po tabletce spi okolo 2 godzin.rano zdaze posprzatac lub wypic spokojnie kawe a wieczorem klade ja kolo 20tej i o 22 jest wyspana i wypoczeta.a ja padam juz po calym dniu.klade sie 23-24 po klotni z nia.a wstaje o 6 bo juz wola i musze sie wyrobic bo rano przychodzi pielegniarka ja umyc.takze jest 17-18 godz biegania i nie mam przerwy ani dnia wolnego.jak syn ma urlop to wychodze na spacer na godzinke a jak pracuje to nie ma mowy.

Offline

 

#22 2012-04-21 10:29:35

ella
Member
Zarejestrowany: 2012-02-17
Posty: 254

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

oh kathrin:(..dorcia moze miec racje,niestety.nie daj sie dziweczyno tak wykorzystywac.bron Boze niechcialabym cie urazic!!,naprwde.tylko ty sama wiesz jakie sa relacje miedzy wami,ale moze jego reakcja na twoj wyjazd jest zwiazana z tym ze przyjedzie na zastepstwo opiekunka ktora nie da sie tak wykorzystywac i manipulowac soba,moze poprostu jest wygodny i wykorzystuje sytuacje:((...obym nie miala racji w tej chwili i obym sie myliła.jakakolwiek jest przyczyna jego postawy,ty sie szanuj kochana,nie jestes robotem.przeciez tak sie mozna wykonczyc:((padniesz tam.a najlepiej to powiedz glosno i odrazu.POTRZEBUJESZ MIEC CZAS ZEBY ODPOCZAC!!.i bedziesz widziala reakcje,czy to uczucie prawdziwe z jego strony i okaze troske,czy czyste wygodnictwo:(.powodzenia kochana i trzymaj sie.

Offline

 

#23 2012-04-21 13:57:40

kasia63
Member
Zarejestrowany: 2011-11-06
Posty: 842

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

kathrin - dziewczyno!!!!!może już najwyższa pora szeroko oczy otworzyc!!!!!!!!Facet orze toba jak moze ,wykorzystuje twoje dobre serducho i co tu duzo gadac kosmiczna naiwnosc a ty jak za przeproszeniem baran na rzez!!!!!!!Jak to wolnego nie masz????Dlaczego sie nie domagasz - 18godz na dobe to nie praca to galery.Dobrze ci ti kolezanki piszą -ella ,Dorcia i inne-nie masz 20lat,szanuj sie i nie daj tak soba manipulowac!!!!!Po  tobie zmienniczka przyjedzie i jasnie pan bedzie zdziwiony ze sie buntuje albo ona w szoku ze dzieki tobie ma taki zapieprz.Weż usiadz,pomysl i zastanow sie ............

Offline

 

#24 2012-04-21 14:05:03

kasia63
Member
Zarejestrowany: 2011-11-06
Posty: 842

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

jeszcze sie do poczatkowych postow wrocilam -to tak wyglada jakby on sobie chcial"wychowac" sluzaca na przyszlosc ,dla siebie a ty sie wkrecilas w to poprostu.......moze sie i myle ale cala ta historia nie wyglada obiecujaco.....sorki

Offline

 

#25 2012-04-21 18:14:25

ella
Member
Zarejestrowany: 2012-02-17
Posty: 254

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

kathrin napisał:

Jeszcze jedno odnosnie babci.Ja takze uwazam ze ona powinna miec tabletki uspokajajace ale syn uwaza ze nie bo dostaje tabletki psychotropowe.to znaczy jedna dziennie pol rano i pol wieczorem i to wystarczy.ale one tyle pomagaja ze po tabletce spi okolo 2 godzin.rano zdaze posprzatac lub wypic spokojnie kawe a wieczorem klade ja kolo 20tej i o 22 jest wyspana i wypoczeta.a ja padam juz po calym dniu.klade sie 23-24 po klotni z nia.a wstaje o 6 bo juz wola i musze sie wyrobic bo rano przychodzi pielegniarka ja umyc.takze jest 17-18 godz biegania i nie mam przerwy ani dnia wolnego.jak syn ma urlop to wychodze na spacer na godzinke a jak pracuje to nie ma mowy.

kasia....jedno pytanie..czy to jest praca na czarno?bo chyba raczej nie przez agencje....nie sadze zeby agencje pozwolila zebys pracowala bez wolnych godzin ktore ci sie naleza.a jesli na czarno to jak to sie stalo ze dalas sie tak wrobic?matko kochana...ty tam sie zajedziesz

Offline

 

#26 2012-04-21 21:36:13

kathrin
Member
Zarejestrowany: 2012-04-11
Posty: 38

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Witam Moje Kochane.Jak dobrze ze ja was mam.Juz mi lzej na sercu.Wszystkie macie racje.Opowiem wam jak wyglada sytuacja.Moja zmienniczka byla tu pierwsza i ona wprowadzila jakies zasady.Nie wychodzila z domu bo miala internet i wolala siedziec w pokoju i klikac(wtedy jeszcze babcia byla rozumna i jak sie jej po obiedzie powiedzialo ze ide do pokoju odpoczac to lezala cichutko i czekala albo spala)ona zaproponowala synowi ze jak pierze to jego rzeczy tez wypierze.ale mu nie prasowala.jak ja przyjechalam to nie mialam o tym pojecia wiec prasowalam wszystko moje, babci i jego.Zaznacze ze jak tu przyjechalam to moj niemiecki byl nawet nie komunikatywny.On byl zalamany ja zreszta tez.ale po czasie zadzwonila do niego kobieta ktora mi zalatwila ta prace i to jak mnie chwalil zreszta przy mnie tez.Ona powiedziala zdziwiona ze przeciez nie znam dobrze jezyka a on ze nie szkodzi bo mam wielkie serce.To byly fajne czasy bardzo zabiegal o moje wzgledy.Nie moglismy sie rozstac byl placz i lament i jego lzy w oczach jak wsiadalam do autokaru.a dzisiaj z prspektywy czasu zastanawiam sie czy naprawde cos jest czy poprostu tak mnie szanuje za to ze dobrze pracuje.Wlasnie w takich chwilach odkladam ta nasza rozmowe bo nie wiem czy to ma sens.A co do jego pomocy to nie jest tak ze mi nie pomaga w niczym.pomaga mi przy babci.robi kolacje. w soboty i niedziele jak jest w domu to on robi obiad a mi tylko krzeslo odsuwa i naklada na talez.nie wiem narazie ma metlik i nie wiem juz co on czuje i mysli.fajnie by bylo tak na chwile wejsc do jego glowy i posluchac jego mysli.haha

Offline

 

#27 2012-04-21 21:38:35

kathrin
Member
Zarejestrowany: 2012-04-11
Posty: 38

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Tak ja pracuje na czarno.....

Offline

 

#28 2012-04-21 23:11:02

kasia63
Member
Zarejestrowany: 2011-11-06
Posty: 842

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

kathrin - czytajac ostatni post mam wrazenia jakby go pisala egzaltowana panienka 14letnia a nie dorosla kobieta......skad wiesz czy do twojej poprzedniczki ten pan tez nie robil łzawych,maślanych oczu?moze to taka jego metoda,he he he  -rozbudzic w kobietach nadzieje na "cudowne "życie z niemieckim mezem i zaorac ile sie da!!!!Zlituj sie nad sama soba i nie badz az tak tragicznie naiwna!

Offline

 

#29 2012-04-22 07:04:49

makola45
Member
Zarejestrowany: 2012-01-15
Posty: 83

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

kasia63 napisał:

kathrin - czytajac ostatni post mam wrazenia jakby go pisala egzaltowana panienka 14letnia a nie dorosla kobieta......skad wiesz czy do twojej poprzedniczki ten pan tez nie robil łzawych,maślanych oczu?moze to taka jego metoda,he he he  -rozbudzic w kobietach nadzieje na "cudowne "życie z niemieckim mezem i zaorac ile sie da!!!!Zlituj sie nad sama soba i nie badz az tak tragicznie naiwna!

Tak jest zgadzam sie z kasią.Ja bym sobie tez nie robiła nadzieji.Jakby tu chodziło o sprawy sercowe to facet by sie sam określił.Mnie sie wydaje że on jest poprostu szczęśliwy bo znalazł dobrą opiekunke do swojej matki.Sory bardzo ale tak to odbieram.

Offline

 

#30 2012-04-22 10:44:58

ella
Member
Zarejestrowany: 2012-02-17
Posty: 254

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

kathrin napisał:

Witam Moje Kochane.Jak dobrze ze ja was mam.Juz mi lzej na sercu.Wszystkie macie racje.Opowiem wam jak wyglada sytuacja.Moja zmienniczka byla tu pierwsza i ona wprowadzila jakies zasady.Nie wychodzila z domu bo miala internet i wolala siedziec w pokoju i klikac(wtedy jeszcze babcia byla rozumna i jak sie jej po obiedzie powiedzialo ze ide do pokoju odpoczac to lezala cichutko i czekala albo spala)ona zaproponowala synowi ze jak pierze to jego rzeczy tez wypierze.ale mu nie prasowala.jak ja przyjechalam to nie mialam o tym pojecia wiec prasowalam wszystko moje, babci i jego.Zaznacze ze jak tu przyjechalam to moj niemiecki byl nawet nie komunikatywny.On byl zalamany ja zreszta tez.ale po czasie zadzwonila do niego kobieta ktora mi zalatwila ta prace i to jak mnie chwalil zreszta przy mnie tez.Ona powiedziala zdziwiona ze przeciez nie znam dobrze jezyka a on ze nie szkodzi bo mam wielkie serce.To byly fajne czasy bardzo zabiegal o moje wzgledy.Nie moglismy sie rozstac byl placz i lament i jego lzy w oczach jak wsiadalam do autokaru.a dzisiaj z prspektywy czasu zastanawiam sie czy naprawde cos jest czy poprostu tak mnie szanuje za to ze dobrze pracuje.Wlasnie w takich chwilach odkladam ta nasza rozmowe bo nie wiem czy to ma sens.A co do jego pomocy to nie jest tak ze mi nie pomaga w niczym.pomaga mi przy babci.robi kolacje. w soboty i niedziele jak jest w domu to on robi obiad a mi tylko krzeslo odsuwa i naklada na talez.nie wiem narazie ma metlik i nie wiem juz co on czuje i mysli.fajnie by bylo tak na chwile wejsc do jego glowy i posluchac jego mysli.haha

kasiu....szczerze...to w du...ie bym miala czy mi zrobi kolacje czy nie,czy odsunie krzeslo od stolu ,tego wymaga kultura zasady savoir vivre.co on jest slepy? ty jestes tak padnieta ze ledwo do tego stolu pewnie sie wleczesz;/;/..niech ci laski nie robi podstawiajac talerz pod nos,sama sobie go pociagniesz..ten caly pan powinien chyba widziec i wiedzec ze naleza ci sie 2 h odpoczynku i nie wazne co znimi zrobisz,czy spedzisz je w domu lezac na lozku gapiac sie w sufit,czy wychodzac na spacer....to sa twoje 2 h i ty nimi dysponujesz co chcesz zrobic.KASIA nie odbierz tego jako ataku na twoja osobe ale dalas sobie wejsc na glowe z buciorami....i teraz ci bedzie tylko coraz ciezej.no przykro mi,naprawde.i jeszcze jedno..moze kolezanki sie nie zgodza ze mna....ale moje zdanie jest takie"nie miesza sie spraw prywatnych z zawodowymi"to jagorsza mieszanka wybuchowa jaka moze istniec:)

Offline

 

#31 2012-04-22 12:29:09

edith-1972-1972
Member
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 68

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Ella popieram,nie jestesmy robotami.

Offline

 

#32 2012-04-22 13:19:07

Barbara45
Member
Zarejestrowany: 2011-06-14
Posty: 575

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Czuję że muszę też coś napisać. Moja sytuacja jak już wspomniałam była bardzo podobna. I z moją podopieczną też nie było łatwo. Ale wolne miałam. Bo dwa razy w tygodniu przychodziła kobieta której syn(mój partner obecnie) płacił za opiekę nad mamą a ja miałam w tym czasie wolne. A jak w weekendy on z koleji miał wolne i przychodził do mamy to albo ja jechałam na miasto albo on zabierał mamę  do kawiarni czy na spacer  a ja miałam wolne. Jak były problemy w nocy bo nie mogła spać to on nieraz zostawał na noc  i spał na kanapie w pokoju matki i jak płakała i wołała to przy niej był.  Potem dostała leki na spanie od lekarza i się częściowo uspokoiła.

Jak się chce to można takie rzeczy załatwić. Dodam tylko że niemieckie kasy chorych płacą dodatkowo do 200 euro miesięcznie jeżeli np. do osoby potrzebującej opieki przychodzi ktoś niewykwalifikowany np. sąsiadka lub całkiem obca osoba i się ta osobą opiekuję. Z reguły stawka jest 10 euro za godzinę i te pieniążki przelewa kasa chorych bezpośrednio tej np. sąsiadce. Ale nie może być to żaden krewny, rodzina. Wiec ja by ten syn chciał byś miała wolne to by znalazł kogoś kto przyjdzie i chociaż raz w tygodniu zostanie z mamą na kilka godzin. Jego to nic nie kosztuje bo to pokrywa kasa chorych a jak się tego nie wykorzysta to ta kasa przepada po roku, a kasa chorych tych pieniędzy rodzinie nie przekaże.

Offline

 

#33 2012-04-22 17:20:12

kathrin
Member
Zarejestrowany: 2012-04-11
Posty: 38

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Witajcie Dziewczyny.Napewno macie racje ale jak ja mam teraz tak radykalnie zmienic.na poczatek pomysle o sobie a potem o calej tej sytuacji.Bede was informowac na biezaco.

Offline

 

#34 2012-04-22 17:28:50

kathrin
Member
Zarejestrowany: 2012-04-11
Posty: 38

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Nie odbieram waszych postow jako atak.Wrecz przeciwnie bardzo jestem wam wdzieczna za szczerosc i ze z kims moglam na ten temat porozmawiac.Dziekuje za wszystkie dobre rady i prosze piszcie co myslicie.Ja staram sie kozystac z waszych wskazowek tylko musze to wszystko przemyslec i poukladac sobie.Piszcie do mnie bo czuje ze cos stracilam troche serce boli ale jade do domu to je polatam.

Offline

 

#35 2012-04-22 17:29:37

kasia63
Member
Zarejestrowany: 2011-11-06
Posty: 842

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Kathrin - ty nie mysl za dlugo bo to niczego nie zmieni-na poczatek zazadaj wolnego w ciagu dnia.Zobaczysz co on na to.Aswoja droga to twoja poprzedniczka niezle cie urzadzila -ciezko bedize te durne zasady pozmieniac ale musisz walczyc bo sie wykonczysz.Ciekawe ile syn babci pracuje na dobe -pewnie 8???po 18stu nie mial by sily zeby ci glowe zawracacMYSL TYLKO O SOBIE!!!!!!!I o tym ze to tylko praca!!!!!

Offline

 

#36 2012-04-22 17:47:43

ella
Member
Zarejestrowany: 2012-02-17
Posty: 254

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

kathrin napisał:

Witajcie Dziewczyny.Napewno macie racje ale jak ja mam teraz tak radykalnie zmienic.na poczatek pomysle o sobie a potem o calej tej sytuacji.Bede was informowac na biezaco.

nie radykalne.....to ze powiesz o tym ze chcesz miec godziny wolne zeby odpoczac to zadna fanaberia z twojej strony.poprostu zmeczenie.a teraz masz okazje,napewno poruszycie ten temat ze jedziesz do domu wiec smialo mozesz powiedziec o twoim zmeczeniu i ze jak wrocisz to  musza byc wprowadzone zmiany.2-3 h dziennie na odpoczynek jesli masz dalej dobrze pracowac i funkcjonowac w tej pracy jak do tej pory.nie boj sie powiedziec.przeciez nie zadasz nie wiadomo czego.to tylko 2-3 h wolnego czasu dla ciebie.pomysl o sobie i swoim zdrowiu.

Offline

 

#37 2012-04-22 18:17:36

kasia63
Member
Zarejestrowany: 2011-11-06
Posty: 842

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

kathrin - powiedz mu ze szukasz nowego miejsca bo tu jest za ciezko nawet wolnego nie masz itp.niech on sobie nie mysli ze to taki miod a on jedyny na swiecie i ty tylko czekasz zeby jak najszybciej wracac na te galery! I wtedy zobaczysz co powie...Napisałas wczesniej ze on szanuje cie za twoja dobra prace - chyba zapomnialas w tym oczadzeniu co oznacza szacunek dla drugiego czlowieka.W calej tej opisanej przez ciebie sytuacji ty sama sie nie szanujesz pozwalajac sobie tak jezdzic po glowie -prosze cie dziewczyno,otrzasnij sie wreszcie!!!!!!Dla siebie to zrob.Ijeszcze pytanko - a  domu ?wracasz do 4 scian czy jest tam ktos kto czeka na ciebie - dzieci?Moze jak zjedziesz to realniej spojrzysz na to wszystko.Zycze ci zebys zmadrzala jak najpredzej!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Offline

 

#38 2012-04-23 10:03:57

kathrin
Member
Zarejestrowany: 2012-04-11
Posty: 38

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Witam z rana.Musze troszeczke sie obronic.Nie uwazam sie za osobe glupia.Poprostu Bylam i jestem jeszcze tak zakochana ze bylam w stanie zrobic dla niego wszystko, zeby byl szczesliwy i zadowolony.Uwazam ze jego zycie jest smutne i samotne chociaz bardzo poukladane.On odplacal mi sie drogimi prezentami.Laptopa on mi kupil zebym miala kontakt ze swiatem.Zima jak zobaczyl ze mi zimno w nogi bo ubralam skarpetki to nie powiedzial nic tylko kupil cieplutkie kapciuchy.Co sobote robi zakupy i zawsze jest dodatkowo jakis drobiazg tylko dla mnie.Nie ma rzeczy o jaka bym go nie poprosila zeby jej nie spelnil.Tylko ze ja nie chce prosic.Teraz poprostu bierze to tak jakby musialo byc.ale to moja wina bo ja go przyzwyczailam.To jest sprawa sercowa a co do pracy to tak macie racje jest cholernie ciezko.caly dzien jestem sama z babcia.On wraca kolo 18.Nie ma zadnej rodziny zeby mnie zastapic.ale musze z nim porozmawiac o pomocy sasiedzkiej.Postanowilam ze porozmawiam z nim o przerwach ale to chyba jak wroce bo nie chce robic zamieszania, jak przyjedzie moja zmienniczka i powie ze jej to nie potrzebne.Mysle ze to tyle co moge zrobic na poczatek.wszystkie zmiany musze wprowadzac malymi kroczkami.Mysle ze to dobry plan.

Offline

 

#39 2012-04-23 10:42:30

kasia63
Member
Zarejestrowany: 2011-11-06
Posty: 842

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

kathrin - sorki,ale klapki masz na oczach jak koń w kopalni i żadne nasze komentarze tego nie zmienia,niestety.....my sie tu wszystkie na forum przejmujemy,wkręcamy w twoje problemy a ty z uporem maniaka - tak ,tak macie racje ale nie nie on jest cudowny,nie mam siły już komentowac twoich rozterek sercowych,ty chyba z tych co to z milosci dadza sie zaorac byleby ksiaze pan był zadowolony......nie chce mi sie wierzyc ,ze to wszystko pisze dorosla kobieta......

Offline

 

#40 2012-04-23 11:42:46

ella
Member
Zarejestrowany: 2012-02-17
Posty: 254

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

kathrin napisał:

Witam z rana.Musze troszeczke sie obronic.Nie uwazam sie za osobe glupia.Poprostu Bylam i jestem jeszcze tak zakochana ze bylam w stanie zrobic dla niego wszystko, zeby byl szczesliwy i zadowolony.Uwazam ze jego zycie jest smutne i samotne chociaz bardzo poukladane.On odplacal mi sie drogimi prezentami.Laptopa on mi kupil zebym miala kontakt ze swiatem.Zima jak zobaczyl ze mi zimno w nogi bo ubralam skarpetki to nie powiedzial nic tylko kupil cieplutkie kapciuchy.Co sobote robi zakupy i zawsze jest dodatkowo jakis drobiazg tylko dla mnie.Nie ma rzeczy o jaka bym go nie poprosila zeby jej nie spelnil.Tylko ze ja nie chce prosic.Teraz poprostu bierze to tak jakby musialo byc.ale to moja wina bo ja go przyzwyczailam.To jest sprawa sercowa a co do pracy to tak macie racje jest cholernie ciezko.caly dzien jestem sama z babcia.On wraca kolo 18.Nie ma zadnej rodziny zeby mnie zastapic.ale musze z nim porozmawiac o pomocy sasiedzkiej.Postanowilam ze porozmawiam z nim o przerwach ale to chyba jak wroce bo nie chce robic zamieszania, jak przyjedzie moja zmienniczka i powie ze jej to nie potrzebne.Mysle ze to tyle co moge zrobic na poczatek.wszystkie zmiany musze wprowadzac malymi kroczkami.Mysle ze to dobry plan.

ok kasia...zostawmy twoje sprawy sercowe bo to jest twoja prywatna sprawa...najwazniejsze zebys byla szczesliwa....tylko poprostu dbaj o swoje zdrowie fizyczne jak i psychiczne,jedno bez drugiego nie pociagnie:))a jak wrocisz to porozmawiasz jek nedziesz chciala o wolnych godzinach i po klopocie:)

Offline

 

#41 2012-04-23 11:50:30

ella
Member
Zarejestrowany: 2012-02-17
Posty: 254

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

a wiesz kasiu co teraz pomyslalam....skoro kupuje ci takie prezny i robi to czesto,  to moze on ci w ten sposob rekompesnuje te stracone godziny wolnego i ta ciezka prace..i masz "szach mat"...biedna..trzymaj sie i powodzenia

Offline

 

#42 2012-04-23 12:18:38

ella
Member
Zarejestrowany: 2012-02-17
Posty: 254

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

ja mam dopiero problem..koncze tu moja zmiane i jade do podopiecznej ktora jest sparalizowana(to akurat nie problem),nie mowi...ale porozumiewa sie za pomoca mrugania....czeka mnie kurs przyspieszony odczytywania tych mrugniec.....nie mam pojecia jak to bedzie...ale na szczescie tylko jade na miesiac na zastepstwo:)..

Offline

 

#43 2012-04-23 14:01:26

jakniew
Member
Zarejestrowany: 2012-03-09
Posty: 1829

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

ella napisał:

ja mam dopiero problem..koncze tu moja zmiane i jade do podopiecznej ktora jest sparalizowana(to akurat nie problem),nie mowi...ale porozumiewa sie za pomoca mrugania....czeka mnie kurs przyspieszony odczytywania tych mrugniec.....nie mam pojecia jak to bedzie...ale na szczescie tylko jade na miesiac na zastepstwo:)..

Ella będziesz miała nowe doświadczenie z nauką odczytu mrugającej mowy. Myślę, że polegało to na tym, że ty będziesz zadawała pytania, a chora osoba mruganiem będzie odpowiadać potakująco lub przecząco, bo inaczej nie mogę to sobie wyobrazić.

Offline

 

#44 2012-04-23 14:05:25

jakniew
Member
Zarejestrowany: 2012-03-09
Posty: 1829

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

ella napisał:

a wiesz kasiu co teraz pomyslalam....skoro kupuje ci takie prezny i robi to czesto,  to moze on ci w ten sposob rekompesnuje te stracone godziny wolnego i ta ciezka prace..i masz "szach mat"...biedna..trzymaj sie i powodzenia

Tak też sądzę, że on prezentami się odwdzięcza za nadmiar pracy Kasi bez chwili wytchnienia dla niej. Jednak nie jest to z jego strony w porządku, a i pewnie się domyśla, że dziewczyna zakochała się w nim tylko pytanie, czy z wzajemnością. Z tego co Kasia opisuje, sądzę że on nie chce się tak daleko angażować. Do Kathirn: dziewczyno, myśl o sobie!

Offline

 

#45 2012-04-23 14:05:28

ella
Member
Zarejestrowany: 2012-02-17
Posty: 254

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

jakniew napisał:

ella napisał:

ja mam dopiero problem..koncze tu moja zmiane i jade do podopiecznej ktora jest sparalizowana(to akurat nie problem),nie mowi...ale porozumiewa sie za pomoca mrugania....czeka mnie kurs przyspieszony odczytywania tych mrugniec.....nie mam pojecia jak to bedzie...ale na szczescie tylko jade na miesiac na zastepstwo:)..

Ella będziesz miała nowe doświadczenie z nauką odczytu mrugającej mowy. Myślę, że polegało to na tym, że ty będziesz zadawała pytania, a chora osoba mruganiem będzie odpowiadać potakująco lub przecząco, bo inaczej nie mogę to sobie wyobrazić.

no ja tez nie:)o rany..co nas jeszcze czeka w tej naszej pracy,jakie niespodzianki?no ty jakniew zaszczepislas sie przeciw "zołwicy"????big_smilebig_smilebig_smile,jak cie dziabnie?a wiem ze zolwie potrafia:)))

Offline

 

#46 2012-04-23 15:08:50

ella
Member
Zarejestrowany: 2012-02-17
Posty: 254

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

ella napisał:

jakniew napisał:

ella napisał:

ja mam dopiero problem..koncze tu moja zmiane i jade do podopiecznej ktora jest sparalizowana(to akurat nie problem),nie mowi...ale porozumiewa sie za pomoca mrugania....czeka mnie kurs przyspieszony odczytywania tych mrugniec.....nie mam pojecia jak to bedzie...ale na szczescie tylko jade na miesiac na zastepstwo:)..

Ella będziesz miała nowe doświadczenie z nauką odczytu mrugającej mowy. Myślę, że polegało to na tym, że ty będziesz zadawała pytania, a chora osoba mruganiem będzie odpowiadać potakująco lub przecząco, bo inaczej nie mogę to sobie wyobrazić.

no ja tez nie:)o rany..co nas jeszcze czeka w tej naszej pracy,jakie niespodzianki?no ty jakniew zaszczepislas sie przeciw "zołwicy"????big_smilebig_smilebig_smile,jak cie dziabnie?a wiem ze zolwie potrafia:)))

a niech to.przepraszam za literowke,chcialam napisaca"no a czy ty jakniew..."przepraszam jeszcze raz.

Offline

 

#47 2012-04-23 15:14:05

jakniew
Member
Zarejestrowany: 2012-03-09
Posty: 1829

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

ella napisał:

ella napisał:

jakniew napisał:


Ella będziesz miała nowe doświadczenie z nauką odczytu mrugającej mowy. Myślę, że polegało to na tym, że ty będziesz zadawała pytania, a chora osoba mruganiem będzie odpowiadać potakująco lub przecząco, bo inaczej nie mogę to sobie wyobrazić.

no ja tez nie:)o rany..co nas jeszcze czeka w tej naszej pracy,jakie niespodzianki?no ty jakniew zaszczepislas sie przeciw "zołwicy"????big_smilebig_smilebig_smile,jak cie dziabnie?a wiem ze zolwie potrafia:)))

a niech to.przepraszam za literowke,chcialam napisaca"no a czy ty jakniew..."przepraszam jeszcze raz.

Póki co, na razie jestem w domu. Przyzwyczajam się z tą nowiną na odległość. Jak mnie żółw uszczypnie oberwie ode mnie w swoją budę:).

Offline

 

#48 2012-04-23 15:30:30

kathrin
Member
Zarejestrowany: 2012-04-11
Posty: 38

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Ela nie marw sie napewno bedzie dobrze.Moja babcia tez jest sparalizowana ale jeszcze mowi.Najlepiej wychodzi jej wolanie ale porozmawiac sie z nia nie da bo bardzo nie wyraznie mowi i tez trzeba pytac co chce i co dolega.Ja po mimice twarzy nauczylam sie ja rozumiec i oczami wlasnie pokazuje co chce.Bedzie dobrze.
Kasiu nie mam Ci za zle tego co piszesz.mimo wszystko biore sobie do serca twoje rady ale zrozum tez mnie.Tak ja jestem zakochana i inaczej patrze na to wszystko.podobno milosc jest slepa.a co do tego co on czuje to nie wiem.ale tez wiem ze nie jestem do konca mu obojetna i moja zmienniczka pracuje tak jak ja a niema tego co ja.Wiec jakies swiatelko jest.ale juz nie rozmawiajmy na ten temat.
Dziewczyny mam pytanie moja babcia tak jak pisalam lezy od roku ale od pewnego czasu zaczyna jej cos dziwnego dziac sie z dlonmi.ma je tak zacisniete ze musze robic waleczki z kompresow i na sile jej wciskac bo kaleczy sobie dlonie paznokciami co to jest?mialyscie takie przypadki?przychodzi gimnastyk ale to nic nie pomaga tylko bardzo duzy bol dla niej.

Offline

 

#49 2012-04-23 19:24:13

kasia63
Member
Zarejestrowany: 2011-11-06
Posty: 842

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

kathrin - ta babci dolegliwosc to przykurcze takie bezwiedne ,starzy ludzie czesto tak maja.najlepsze bylyby takie specjalne miekkie pileczki do ugniatania w dloniach.no i paznokcie krotko przyciete .zwroc uwage czy te przykurcze nie wiaza sie ze sztywniwniem calej reki a takze reszty ciala  np jak z lozka ja podnosisz to ci jakos stara sie pomoc /jest "miękka" /? czy sie cala usztywnia i jest tak jakbys drewno dzwigala.pogadaj z tym rehabilitantem.to sa niestety czeste dolegliwosci,raczej beda postepowac mysle.Jak nie piłeczki to moga byc takie male woreczki ,kiedys dzieci w przedszkolach takie mialy do cwiczen dloni/z kasza albo grochem w srodku-z materialu/

Offline

 

#50 2012-04-24 09:22:51

kathrin
Member
Zarejestrowany: 2012-04-11
Posty: 38

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Dziekuje Kasiu.Pileczki chyba nie wchodza w rachube.Stosowalam je jakies pol roku temu jeszcze udalo sie wcisnac w dlon w tej chwili nie moge poniewaz pileczki maja kolce i tak je zaciska ze ma dziury do krwi.paznokcie ma krotko przyciete i dodatkowo jej piluje ale i tak zdazaja sie ranki bo nachodzi palec na paleci tak jakos bokiem narobi sobie krzywdy.Kazdy palec owijam kompresem.Jeszcze jest problem higieniczny ciezko utrzymac higiene tych dloni poniewaz bardzo jej sie poca.Poniewaz jest po udaze jest calkowicie bezwladna wiec mi nie pomaga w podnoszeniu sie.Jest raczej sztywna.

Offline

 

#51 2012-04-24 09:34:29

ella
Member
Zarejestrowany: 2012-02-17
Posty: 254

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

kasia....a moze poprostu roluj male reczniczki i wkladaj babci w dlon...i moze pomoze jesli zrezygnujesz z zawijania palcow..jednak jak napisalas skora sie poci,brak dostepu powierzta,z tego tez moga sie robic rany.a jesli tylko wlozysz gaze miedzu kazdy palec a potem wloz w dlon reczniczek zrolowany...moze to jakos sie sprawdzi.trzeba szukac sposobow.metoda prob i beldow.ehhh..taka to nasza praca.

Offline

 

#52 2012-04-24 10:06:02

kathrin
Member
Zarejestrowany: 2012-04-11
Posty: 38

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Witaj Elu,tak robie wkladam rulonik z kompresow i dodatkowo kazdy palec zawijam zeby byla przerwaq miedzy palcami i dochodzilo powietrze.na drugi dzien musze to wszystko wyciagac i zmieniac bo smierdzi a pielegniarki nie codziennie bawia sie z tym zeby to dokladnie wymyc wiec ja to robie ale i tak jest jakis nie przyjemny zapach.Ale sprobuje z tymi woreczkami z kasza o ktorych wspominala Kasia.

Offline

 

#53 2012-04-24 10:21:21

ella
Member
Zarejestrowany: 2012-02-17
Posty: 254

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

kasia hey..ale skoro potrafi sobie odgnies-zrobic ranke palec od palca jesli przylega..to co dopiero jesli scisnie w dloni woreczek z kasza?kasza czy jakis tam groch sa twarde...nie pogorszy to sytuacji?zeby nie narobila sobie ran-typu odlezyny...bo z tego co opisujesz uscisk ma bardzo mocny skoro potrafią powstac rany od paznokci...mialalm taki przypadek w itali...nie mogac sie doprosic pileczek z silikonu(bo jest mieciutki i podatny i dostosowuje sie do ksztaltu dloni)robilam rulony z recznikow ,wielkosc odpowiednia do dloni,tak ze dgy zaciskala ta dlon paznokcie nie dosiegaly  i nie ramila sie.a lato to byla jedna katastrofa,podkladalam te rulony pod ramie,przedramie..zeby tylko nie dotykaly ciala i byla cyrkulacja powietrza.

Offline

 

#54 2012-04-24 18:06:05

Barbara45
Member
Zarejestrowany: 2011-06-14
Posty: 575

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Sam ręczniczek jest najlepszy bo wchłania wilgoć. Absolutnie żadnych woreczków czy piłek z silikonu bo jak pacjent ma już takie przykurcze to żadna piłeczka tego nie naprawi. Jedyne co można zrobić to zapobiegać powstawaniu ran, odparzeń lub grzybicy która na takim podłożu szybko może powstać.
Można użyć myjek (ten sam materiał co ręcznik) zamiast ręczniczków, niemcy często je mają w domach. I codziennie używać nowej myjki by się bakterie i grzyby nie mnożyły.

Offline

 

#55 2012-04-24 19:00:44

kathrin
Member
Zarejestrowany: 2012-04-11
Posty: 38

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

No wlasnie nie wiem ale tak jak mowicie metoda prob i bledow sprobuje z tym woreczkiem moze poprawi krazenie i zadziala jako masaz.

Offline

 

#56 2012-04-24 20:38:08

Barbara45
Member
Zarejestrowany: 2011-06-14
Posty: 575

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Żadna metoda prób i błędów!!!  Woreczek nie poprawi krążenia!!! Poprawę krążenia może spowodować masaż ale nie WORECZEK!!!

Dodam że metoda prób i błędów jest "zakazana" przy profesjonalnej opiece!!! Metoda prób i błędów jest ekperymentem na żywym człowieku.
Powinno się korzystać ze sprawdzonej wiedzy a nie eksperymentować na zasadzie a nuż się uda...

Offline

 

#57 2012-04-24 21:40:43

kathrin
Member
Zarejestrowany: 2012-04-11
Posty: 38

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Rozmawialam z synem i zadzwonil do lekarza.zapisal jej tabletki zmiejszajace te przykurcze i wyszukalismy  w internecie taki balonik ze specjalna pompka ktory wklada sie w dlon i po troszeczku dopompowuje powietrza zeby chociaz troszeczke sie otwieraly.balon jest z sylikonu i wlozylismy go w bawelniana skarpetke.Nie bedzie tego trzymac caly dzien tylko godzinke dziennie i bardzo przyda sie do kosmetyki.latwiej bedzie zadbac o paznokcie,przyciac lub wypilowac.

Offline

 

#58 2012-04-26 09:53:33

kathrin
Member
Zarejestrowany: 2012-04-11
Posty: 38

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Witam z rana.U mnie nic nowego.Walcze z babci rekoma i jest coraz lepiej.Udalo mi sie zlikwidowac ten brzydki zapach.Tabletki chyba dzialaja rozkurczowo i mniej ja boli.Jest spokojniejsza.Co do syna to podjelam decyzje i odpuszczam sobie.Teraz traktuje ten dom tylko jak miejsce pracy i nic wiecej.Zaczelam nawet domagac sie swoich praw.Poprosilam wczoraj o to aby nie przychodzil do gory po 22h,poniewaz mama zasypia a on ja rozbudzi i ja z nia zostaje.Jestem z siebie bardzo dumna i po 22 juz bylam w swoim pokoju i moglam poczytac lub zajac sie soba.Malymi kroczkami dojde do wszystkich swoich praw.Pozdrawiam cieplutko i slonecznie chociaz u mnie leje deszcz ze tylko w depreche wpasc.ale na przyszla niedziele jade do domku i to mi laduje akumulator.

Offline

 

#59 2012-04-26 16:27:27

Barbara45
Member
Zarejestrowany: 2011-06-14
Posty: 575

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Dobrze że się zdecydowałaś bez względu na to jaka to decyzja. Bo takie trwanie w zawieszeniu jest na dłuższa metę ciężkie. Życze powodzenia i trzymam kciuki by ci się wszystko dobrze układało tak jak tego sobie życzysz smile

Offline

 

#60 2012-04-27 09:14:06

kathrin
Member
Zarejestrowany: 2012-04-11
Posty: 38

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Witam Wszystkich.Tak 6 maja jade do domu i bardzo sie ciesze.Licze kazdy dzien.Pozdrawiam wszystkie dziewczyny.Zycze milego slonecznego dnia i ide prac.Niestety praca.....

Offline

 

#61 2012-05-11 16:07:05

kathrin
Member
Zarejestrowany: 2012-04-11
Posty: 38

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Witam dziewczynki juz z Polski.Pozdrawiam i piszcie

Offline

 

#62 2012-05-12 20:42:02

Nadi2714
Member
Zarejestrowany: 2012-05-12
Posty: 10

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Witam Was dziewczyny...
Jeżdżę do opieki przez Promedice24. Ostatnio wysłali mnie do opieki nad dziadkiem, czyli jedna osoba do opieki. Na miejscu okazało się że tam jest dziadek po wylewie, częściowo sparaliżowany na wózku ok. ale jeszcze jego żona również po wylewie i częściowo sparaliżowana, upierdliwa pesymistka. Więcej miałam pracy przy babce niż przy dziadku. Jedynie co fajne było że o 17,30 kładli się już do łóżka i dopiero miałam wolne. Córki oszczędzały na jedzeniu, na wszystkim. nie było co dawać tym ludziom do jedzenia a mi na cały tydzień kupowała 4 jogurty. Masakra. Zgłosiłam to firmie, że oprócz dziadka jest jeszcze żona do opieki i to że za wiele nie ma co jeść. Stare produkty z lat 2006 i pełno jakiś dziwnych rzeczy zamrożonych aż zielone to było. Firma przyjęła zgłoszenie moje ale nic w tym kierunku nie zrobiła. W tym domu unosił się dziwny zapach aż wymiotować się chciał. Stres niesamowity. Babka wiecznie narzekała, że nic jej nie smakuje, wymyślała przeróżne rzeczy do robienia.
Napadły mnie ogromne jak by migrenowe bóle głowy, ból w klatce piersiowej, myslałam że umrę. byłam tam u lekarza ale przepisał mi ibufen hi hi. Najgorsze okazało się jak wróciłam do polski. Duszący kaszel aż traciłam przytomność. żaden lekarz mi nie pomógł dopiero wtedy gdy zaczęłam leczyć się prywatnie. Okazało się, że jestem jakąś bakterią zarażona. Na wszystkich specjalistów wydałam już około 2000 tyś. Bedę już nosicielem tej bakterii do końca życia. Czy my dziewczyny wiemy do jakiego pacjenta jedziemy? Profil ustala rodzina pacjenta i mogą przeróżne schorowania ukryć a później zarażamy rodzinę. Moje dziecko też zaraziłam. Muszę jeżdzić nadal na opiekę bo trzeba teraz zarobić na koszty leczenia.

Offline

 

#63 2012-05-12 22:46:54

kathrin
Member
Zarejestrowany: 2012-04-11
Posty: 38

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Witaj Nadi2714.Wspolczuje Ci dziewczyno.Tak my nie wiemy na jaka rodzine trafimy.Od nas wymagaja najrozniejszych rzeczy ale my mamy bardzo male prawa.Moja podopieczna takze jest zarazona bakteria ale jak tylko lekarz stwierdzil ze ona to ma zaraz byla rozmowa ze mna i jak narazie mam spokoj.z tego co wyczytalam w internecie to przy zachowaniu higieny nic mi nie grozi poniewaz normalny organizm ja zwalczy.Licho nie spi wiec tezs sie obawiam.Smutne jest to ze jestesmy tak traktowane.Nie wszedzie bo trafiaja sie dobre domy ale i takie jak ty opisalas.4jogurty na tydzien.Mysle ze twoja historia powinna byc dla nas ostrzezeniem.

Offline

 

#64 2012-05-13 09:27:20

Kamilakoz
Member
Zarejestrowany: 2011-10-15
Posty: 343

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Nadi2714 napisał:

Witam Was dziewczyny...
Jeżdżę do opieki przez Promedice24. Ostatnio wysłali mnie do opieki nad dziadkiem, czyli jedna osoba do opieki. Na miejscu okazało się że tam jest dziadek po wylewie, częściowo sparaliżowany na wózku ok. ale jeszcze jego żona również po wylewie i częściowo sparaliżowana, upierdliwa pesymistka. Więcej miałam pracy przy babce niż przy dziadku. Jedynie co fajne było że o 17,30 kładli się już do łóżka i dopiero miałam wolne. Córki oszczędzały na jedzeniu, na wszystkim. nie było co dawać tym ludziom do jedzenia a mi na cały tydzień kupowała 4 jogurty. Masakra. Zgłosiłam to firmie, że oprócz dziadka jest jeszcze żona do opieki i to że za wiele nie ma co jeść. Stare produkty z lat 2006 i pełno jakiś dziwnych rzeczy zamrożonych aż zielone to było. Firma przyjęła zgłoszenie moje ale nic w tym kierunku nie zrobiła. W tym domu unosił się dziwny zapach aż wymiotować się chciał. Stres niesamowity. Babka wiecznie narzekała, że nic jej nie smakuje, wymyślała przeróżne rzeczy do robienia.
Napadły mnie ogromne jak by migrenowe bóle głowy, ból w klatce piersiowej, myslałam że umrę. byłam tam u lekarza ale przepisał mi ibufen hi hi. Najgorsze okazało się jak wróciłam do polski. Duszący kaszel aż traciłam przytomność. żaden lekarz mi nie pomógł dopiero wtedy gdy zaczęłam leczyć się prywatnie. Okazało się, że jestem jakąś bakterią zarażona. Na wszystkich specjalistów wydałam już około 2000 tyś. Bedę już nosicielem tej bakterii do końca życia. Czy my dziewczyny wiemy do jakiego pacjenta jedziemy? Profil ustala rodzina pacjenta i mogą przeróżne schorowania ukryć a później zarażamy rodzinę. Moje dziecko też zaraziłam. Muszę jeżdzić nadal na opiekę bo trzeba teraz zarobić na koszty leczenia.

Ale mnie wystraszyłaś! A co to za bakteria jest? Gronkowiec może?

Offline

 

#65 2012-05-13 12:02:00

kasia63
Member
Zarejestrowany: 2011-11-06
Posty: 842

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

nadi 2714 -ja tez w stresie - napisz nam cos wiecej ,ki czort??????

Offline

 

#66 2012-05-13 17:11:14

ella
Member
Zarejestrowany: 2012-02-17
Posty: 254

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Dorcia2 napisał:

Dziewczyny, ja jak jestem w domu to mam bzika na punkcie mycia rąk............a tutaj w Niemczech to masakara. Obawiam się, że mi skóra z rąk zejdzie, bo tak często je myję. To już jakaś obsejsa moja.smilesmile...

dorcia to nie obsesja..to zboczenie zawodowe:D..tez to mam..do tego stopnia ze maz mojej podopiecznej zwrocil mi uwage ze za duzo wody zuzywam i mydla...

Offline

 

#67 2012-05-13 19:33:39

Barbara45
Member
Zarejestrowany: 2011-06-14
Posty: 575

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Woda i mydło nie zaszkodzi ale najlepiej stosować środki do dezynfekcji rąk. Do kupienia w aptece. Dodatkowo zawierają one balsam i substancje pielęgnujące skórę. Ja w szpitalu w ciągu jednego dyżuru dezynfekuję ręce ponad 100 razy i nie mam z tym żadnych problemów. Ja w domu umyje dwa razy naczynia w ręku zaraz mam suchą i spękaną skórę.

Offline

 

#68 2012-05-13 20:19:56

makola45
Member
Zarejestrowany: 2012-01-15
Posty: 83

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Ja też używam środków do dezynfekcji.Jednak to najpewniejsze.I koniecznie rękawiczki jeśli robie coś przy pacjencie.Lepiej być przezornym.

Offline

 

#69 2012-05-14 10:29:46

Kamilakoz
Member
Zarejestrowany: 2011-10-15
Posty: 343

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Ja biorę ze sobą dwa opakowania pasty BHP. jak się kilka razy ma kontakt skóry z czyimiś odchodami albo moczem, to potem jest wstręt i uczucie że zwyczajne mydło nie wystarcza.

Offline

 

#70 2012-05-14 17:53:06

Nadi2714
Member
Zarejestrowany: 2012-05-12
Posty: 10

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

kasia63 napisał:

nadi 2714 -ja tez w stresie - napisz nam cos wiecej ,ki czort??????

Hej dziewczyny;-)
Uciekłam troszeczkę na weekend ale już jestem.
Tak właśnie mam gronkowca i chlamydia pneumoniae IgG i IgM. stwierdzono że obecnie przez te bakterie mam zapalenie płuc i oskrzeli włącznie z tchawicą i strunami głosowymi oraz zaatakowane drogi moczowe. Obecnie przechodzę kurację antybiotykową i jak na razie dobrze czuję się, mniej kaszlu i duszności. Jak na razie sytuacja opanowana.
Chcę dziewczyny tylko powiedzieć że jesteśmy na wiele przeróżnych chorób narażone a MY wszystkie musimy być silne i zawsze gotowe do pracy a zdrowie nasze nikogo nie interesuje. DBAJMY O SIEBIE I BLISKICH

Offline

 

#71 2012-05-14 17:57:46

Nadi2714
Member
Zarejestrowany: 2012-05-12
Posty: 10

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

a nie lepiej zabrać ze sobą opakowanie rękawiczek lateksowych, jednorazowych dostępne są w aptekach i nie tylko...;-)

Kamilakoz napisał:

Ja biorę ze sobą dwa opakowania pasty BHP. jak się kilka razy ma kontakt skóry z czyimiś odchodami albo moczem, to potem jest wstręt i uczucie że zwyczajne mydło nie wystarcza.

Offline

 

#72 2012-05-14 20:39:34

Barbara45
Member
Zarejestrowany: 2011-06-14
Posty: 575

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Rękawiczki to za mało. Potrzebna jest prawidłowa dezynfekcja rąk(np. Sterilium) przy chorobach zakaźnych. Dodatkowo odzież ochronna jeżeli myjemy takiego podopiecznego i dezynfekcja powierzchni z którymi podopieczny ma kontakt np. Toaleta czy kuchnia. Dodatkowo odzież którą podopieczny nosi i pościel też trzeba wyprać przy użyciu środków dezynfekcyjnych do tekstylii albo wyrzucić.

Informacja dla Nadi2714:


Ja bym porozmawiała z prawnikiem i wystosowała pismo o odszkodowanie do firmy z którą wyjechałaś. BO nie może tak być że pacjent ma bakterie o których nie wiemy a powinniśmy. Dodatkowo powinno pracując z takim pacjentem powinno się zachować specjalne środki ostrożności bo te bakterie przenoszą się drogą kropelkową. Wykonując jakiekolwiek czynności przy takim podopiecznym trzeba stosować nie tylko rękawiczki i odziedz ochronną ale i również maskę ochronną na twarz. A taki podopieczny powinien przejść terapie antybiotykową bo inaczej będzie zarażał wszystkich dookoła.

Offline

 

#73 2012-05-15 08:48:09

Kamilakoz
Member
Zarejestrowany: 2011-10-15
Posty: 343

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Nadi - tak jak mówię. Rękawiczki też zawsze mam, ale podczas zmiany pampersa albo mycia rózne rzeczy sie zdarzają. poza tym ja jakos nie dałabym rady jesc tą samą reką którą kogoś podmywałam w rękawiczce, gdybym jej dokładnie nie doszorowała pastą BHP.

Offline

 

#74 2012-05-15 20:17:33

Barbara45
Member
Zarejestrowany: 2011-06-14
Posty: 575

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

|Pasta BHP niestety nie zdezynfekuje ci rąk tak jak środek do tego odpowiednio przeznaczony. Ponadto może spowodować podrażnienia skóry.

Offline

 

#75 2012-05-16 08:12:32

kathrin
Member
Zarejestrowany: 2012-04-11
Posty: 38

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Ja uzywam rękawiczek i plyny dezynfekujace,oczywiscie i mydlo i woda .a moja chora ma bakterie ropy blekitnej i wszystkie opatrunki barwia sie na zielono.Z tego co mi lekarz powiedzial to trzeba bardzo uwazac ale nie jest to bardzo grozne dla zdrowego czlowieka.Uwazac trzeba.

Offline

 

#76 2012-05-16 10:22:38

Kamilakoz
Member
Zarejestrowany: 2011-10-15
Posty: 343

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Barbaro, a mozesz mi powiedzieć jakiego środka używasz? Ja z tą pastą BHP, to bardziej z przyzwyczajenia, bo to przecież stary wynalazek. Jeśli sa jakies lepsze, to chętnie zakupię i będe korzystać z nich.

Offline

 

#77 2012-05-16 17:51:55

jakniew
Member
Zarejestrowany: 2012-03-09
Posty: 1829

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Kamilakoz napisał:

Barbaro, a mozesz mi powiedzieć jakiego środka używasz? Ja z tą pastą BHP, to bardziej z przyzwyczajenia, bo to przecież stary wynalazek. Jeśli sa jakies lepsze, to chętnie zakupię i będe korzystać z nich.

Mogę polecić środek do dezynfekcji rąk który używam, zakupiony w aptece i jest super fajny. Nazywa się Nexcare Stop Bakteria żel. Ma konsystencję żelu ale kilka kropel zamienia się na rękach w płyn i nie uzywa się po umyciu rąk, a w podróży super zastępuje mycie rąk. Absolutnie nie wysusza skóry.  Inny antybakteryjny żel firmy anida pharmacy z aloesem .

Offline

 

#78 2012-05-16 19:59:50

Barbara45
Member
Zarejestrowany: 2011-06-14
Posty: 575

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Kamilakoz napisał:

Barbaro, a mozesz mi powiedzieć jakiego środka używasz? Ja z tą pastą BHP, to bardziej z przyzwyczajenia, bo to przecież stary wynalazek. Jeśli sa jakies lepsze, to chętnie zakupię i będe korzystać z nich.

Ja używam środków do dezynfekcji rąk które stosowane są w szpitalu. Sterillium biały lub niebieski- jest to środek dostępny w każdej niemieckiej aptece w dużych i mniejszych opakowaniach. Jest on bardzo skuteczny. Prawidłowa dezynfekcja rąk powinna trwać około 30 sekund. Środki do dezynfekcji które zawierają perfumy, barwniki i inne "dodatki" mogą spowodować podrażnienia i uczulenia skóry dlatego lepiej wybierać tę bez "dodatków"  Sterillium nie wolno stosować przy urazach skóry, zranieniach itp. bo może to powodować podrażnienia. Nie jest przeznaczony do dezynfekcji ran u pacjentów!!! Do tego używamy "Octaniseptu" by przemyć i zdezynfekować rany.

Offline

 

#79 2012-05-16 20:12:10

Barbara45
Member
Zarejestrowany: 2011-06-14
Posty: 575

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Pogrzebałam w internecie i znalazłam stronę gdzie znajduje się prawidłowa dezynfekcja rąk z opisem i rysunkami jak powinno to wyglądać. Poniżej podaję linka.
Tylko się nie przeraźcie bo na początku tej strony jest dużo fachowych informacji które mogą być niezrozumiała. Dopiero na 5 stronie tego dokumentu jest przedstawiona dezynfekcja rąk. Ale polecałabym przeczytać trochę więcej niż tylko tą jedną stronę. Jak byście czegoś nie zrozumiały to możecie śmiało pytać. Postaram się odpowiedzieć i wyjaśnić jak tylko będę mogła.

A tu jest link   http://file.favore.pl/store/2009/11/3/1 … 875226.pdf

Offline

 

#80 2012-05-17 00:25:51

Nadi2714
Member
Zarejestrowany: 2012-05-12
Posty: 10

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Kamilakoz napisał:

Nadi - tak jak mówię. Rękawiczki też zawsze mam, ale podczas zmiany pampersa albo mycia rózne rzeczy sie zdarzają. poza tym ja jakos nie dałabym rady jesc tą samą reką którą kogoś podmywałam w rękawiczce, gdybym jej dokładnie nie doszorowała pastą BHP.

w sumie to masz rację

Offline

 

#81 2012-05-17 00:33:33

Nadi2714
Member
Zarejestrowany: 2012-05-12
Posty: 10

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Barbara45 napisał:

Rękawiczki to za mało. Potrzebna jest prawidłowa dezynfekcja rąk(np. Sterilium) przy chorobach zakaźnych. Dodatkowo odzież ochronna jeżeli myjemy takiego podopiecznego i dezynfekcja powierzchni z którymi podopieczny ma kontakt np. Toaleta czy kuchnia. Dodatkowo odzież którą podopieczny nosi i pościel też trzeba wyprać przy użyciu środków dezynfekcyjnych do tekstylii albo wyrzucić.

Informacja dla Nadi2714:


Ja bym porozmawiała z prawnikiem i wystosowała pismo o odszkodowanie do firmy z którą wyjechałaś. BO nie może tak być że pacjent ma bakterie o których nie wiemy a powinniśmy. Dodatkowo powinno pracując z takim pacjentem powinno się zachować specjalne środki ostrożności bo te bakterie przenoszą się drogą kropelkową. Wykonując jakiekolwiek czynności przy takim podopiecznym trzeba stosować nie tylko rękawiczki i odziedz ochronną ale i również maskę ochronną na twarz. A taki podopieczny powinien przejść terapie antybiotykową bo inaczej będzie zarażał wszystkich dookoła.

witam
Przyznam szczerze że przyda mi się twoja rada. Pare osób już mi o tym wspomniało o odszkodowaniu. Zobaczymy co się da zrobić. Przejdę się jutro do radcy prawnego.
DZIEWCZYNY DZIĘKUJĘ SERDECZNIE ZA WSPARCIE I ZA PORADY. JEST MI BARDZO MIŁO

Offline

 

#82 2012-05-17 08:21:17

Barbara45
Member
Zarejestrowany: 2011-06-14
Posty: 575

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Nie ma za co. Nam jest bardzo przykro że coś takiego Ciebie spotkało. To mogło przydarzyć się każdej z nas...

Offline

 

#83 2012-07-15 11:10:53

jakniew
Member
Zarejestrowany: 2012-03-09
Posty: 1829

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Dorcia2 napisał:

Witajcie koleżanki i zapracowane opiekunki.
Ja jestem już drugi tydzień i mam już dość. Ta praca jest na prawdę bardzo ciężka i odpowiedzialna. Wczoraj moja babcia dostała leki tuż przed snem i oczywiście zapomniała, że je dostała i ciągle przez godzinę przychodziła do mnie i wołała na mnie tabletek ,bo nie dostała ich. Byłam już zmęczona tłumaczeniem, że już je dostała i je zjadła, ale ta nie dawała mi spokoju i zaczęła krzyczeć, że chce tabletki, więc musiałam jej dać na uspokojenie. Jak zobaczyła, że dostała tabletkę to spokojnie ją połknęła i się zaraz uspokoiła. Muszę chyba kupić witaminki i w razie takiego ataku dam babci witaminkę i będzie spokój:)......oj co my się mamy z tymi podopiecznymi:)....Piszcie a jak jest u Was kochane. Wyżalcie się to może będzie nam razem lepiej przetrwać takie chwile:)  Pozdrawiam.

Dorcia2 to chyba norma z tymi "tabletten". Moja babcia tak samo czasami upomina się po raz kolejny o tabletki bo nie pamięta, że już je dostała. To są "uroki" pracy z osobami z demencją i na prawdę trzeba mieć ogrom cierpliwości, no a jak to jest i z Tobą tak i mnie i innym opiekunkom czasami cierpliwość się wyczerpuje, ale nerwy trzeba trzymać na wodzy. Spróbuj może tak jak ja zrobiłam. Kiedy babcia upomina się po raz kolejny o tabletki, stawiam jej pusty pojemniczek a obok kładę kartkę z zapisem: "Tabletten Oma schon genommen".

Ostatnio edytowany przez jakniew (2012-07-15 11:38:16)

Offline

 

#84 2012-07-15 21:09:37

Barbara45
Member
Zarejestrowany: 2011-06-14
Posty: 575

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Poprawnie  będzie " Die Tabletten haben Sie schon genommen."

Offline

 

#85 2012-07-15 22:21:43

jakniew
Member
Zarejestrowany: 2012-03-09
Posty: 1829

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Barbara45 napisał:

Poprawnie  będzie " Die Tabletten haben Sie schon genommen."

Dzięki Barbaro za poprawienie mnie:)

Offline

 

#86 2012-07-16 18:56:55

ruda
Member
Zarejestrowany: 2011-06-01
Posty: 817

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Podpisuję się w całej rozciągłości smile!
Faceci są,wg mnie sto razy lepsi,powiedzmy,bardziej prości,w "obsłudze".Pod każdym względem wink.
Ani ja,ani moje koleżanki-opiekunki,jeszcze nigdy nie skarżyły się,że z dziadkiem nie da się wytrzymać.Może być mękołą,może być z lekka upierdliwy,ale to w zasadzie wszystko wink.
Baby,oj,baby to potrafią zaleźć za skórę!

Offline

 

#87 2012-07-16 19:03:34

edith-1972-1972
Member
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 68

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Tez sie pod tym podpisuje,jakbym mogla wybierac to wolalabym dziadka.No chyba,ze trafi sie jakis zboczek:)

Offline

 

#88 2012-07-16 19:45:27

jakniew
Member
Zarejestrowany: 2012-03-09
Posty: 1829

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Zdarzają babcie typu dziadek:)smilesmile. Mam szczęście być właśnie u takiej może nietypowej?smile. Ale wcześniej to , ech.... to była baba 100% zołzowata. Nie miałam jeszcze okazji pracować u dziadka, ale kto wie??? Może się jeszcze i tak zdarzyć, to będę mogła porównać. Jednego nie chciałabym, to któregoś ze staruszków mieszkających w rodziną.

Offline

 

#89 2012-07-16 20:35:46

pigwa
Member
Zarejestrowany: 2012-04-24
Posty: 223

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Dorcia2 napisał:

A wy koleżanki teraz to kogo pilnujecie? dziadka czy babcie? Ja mam babcie z demencją.....

Ja mam kobietę bez demencjii,z problemami w poruszaniu się.Generalnie nie jest żle.Ale co do poprzednich wypowiedzi,to potwierdzam z doswiadczenia,że dziadkowie są mniej kłopotliwi w obsłudze(zazwyczaj).I dodam coś,co jest mało popularne wśród opiekunek-wolę mieć do opieki 2 osoby,czyli,jak to często bywa jedno chore drugie jakby samodzielne,czy nawet obydwie osoby chore.Lubię to,bo mam wtedy więcej luzu,bo zazwyczaj nie muszę ciągle z nimi przebywać.A niestety przy jednej osobie to raczej trzeba ciągle towarzystwa dotrzymywać.

Offline

 

#90 2012-07-16 22:25:56

ruda
Member
Zarejestrowany: 2011-06-01
Posty: 817

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Basiu,to akurat jest łatwe do zrozumienia.
Gorzej zrozumieć czystą wredotę i czasami nienawiść,która się wylewa,że tak powiem,wszystkimi porami ciała wink.
My pojawiamy się w obcych domach i np.mnie jest sobie bardzo łatwo wyobrazić,jak bardzo niekomfortowa jest to sytuacja dla dotychczas prowadzącej tej dom pani.Domyślam się,co musi znosić,z czym się godzić i wiem,że musi to być dla niej cholernie trudne.ALE...Ale my tez nie pojawiamy się tam na własne życzenie i ze śpiewem na ustach,prawda? wink.
Byłoby miło,gdyby obydwie strony podchodziły do siebie z szacunkiem i odrobiną dobrej woli po prostu smile.
Ja w mojej "karierze" opiekunki spotkałam raz naprawdę wredną babę,która zatruła mi życie.Nie było to spowodowane chorobą,bo jej mąż,a potem inni ludzie,mówili,że zawsze taka była.Zła.I miała bardzo negatywne nastawienie do Polaków.Po co zatrudniali Polki?Żeby starsza pani mogła odreagować;)?

Offline

 

#91 2012-07-16 22:53:54

jakniew
Member
Zarejestrowany: 2012-03-09
Posty: 1829

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

ruda napisał:

Basiu,to akurat jest łatwe do zrozumienia.
Gorzej zrozumieć czystą wredotę i czasami nienawiść,która się wylewa,że tak powiem,wszystkimi porami ciała wink.
My pojawiamy się w obcych domach i np.mnie jest sobie bardzo łatwo wyobrazić,jak bardzo niekomfortowa jest to sytuacja dla dotychczas prowadzącej tej dom pani.Domyślam się,co musi znosić,z czym się godzić i wiem,że musi to być dla niej cholernie trudne.ALE...Ale my tez nie pojawiamy się tam na własne życzenie i ze śpiewem na ustach,prawda? wink.
Byłoby miło,gdyby obydwie strony podchodziły do siebie z szacunkiem i odrobiną dobrej woli po prostu smile.
Ja w mojej "karierze" opiekunki spotkałam raz naprawdę wredną babę,która zatruła mi życie.Nie było to spowodowane chorobą,bo jej mąż,a potem inni ludzie,mówili,że zawsze taka była.Zła.I miała bardzo negatywne nastawienie do Polaków.Po co zatrudniali Polki?Żeby starsza pani mogła odreagować;)?

Ludzie z reguły się nie zmieniają, a już tym bardziej na starość. Co innego choroba, co innego pielęgnowanie przez całe życie swoich starych nawyków. Człowiek, który był przez całe życie złośliwy będzie jeszcze gorszy na starość i to nie jest moje stwierdzenie, ale psychologów. Najlepszą metodą, kiedy taka babcia zaczyna komenderować w kuchni powiedzieć jej, że w takim razie niech sobie sama gotuje. Tak zrobiła jedna z moich koleżanek i potem miała spokój. Najgorzej dla opiekunki jest, kiedy pokaże swoją słabą stronę, rozpłacze się, albo potulnie będzie działać pod kierunkiem takiej babci.

Ostatnio edytowany przez jakniew (2012-07-17 09:06:32)

Offline

 

#92 2012-07-17 09:25:08

Anka Rose
Member
Zarejestrowany: 2011-12-20
Posty: 152

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

ruda napisał:

Basiu,to akurat jest łatwe do zrozumienia.
Gorzej zrozumieć czystą wredotę i czasami nienawiść,która się wylewa,że tak powiem,wszystkimi porami ciała wink.
My pojawiamy się w obcych domach i np.mnie jest sobie bardzo łatwo wyobrazić,jak bardzo niekomfortowa jest to sytuacja dla dotychczas prowadzącej tej dom pani.Domyślam się,co musi znosić,z czym się godzić i wiem,że musi to być dla niej cholernie trudne.ALE...Ale my tez nie pojawiamy się tam na własne życzenie i ze śpiewem na ustach,prawda? wink.
Byłoby miło,gdyby obydwie strony podchodziły do siebie z szacunkiem i odrobiną dobrej woli po prostu smile.
Ja w mojej "karierze" opiekunki spotkałam raz naprawdę wredną babę,która zatruła mi życie.Nie było to spowodowane chorobą,bo jej mąż,a potem inni ludzie,mówili,że zawsze taka była.Zła.I miała bardzo negatywne nastawienie do Polaków.Po co zatrudniali Polki?Żeby starsza pani mogła odreagować;)?

Dobrze powiedziane, ale wiesz jak to jest "ludzie ludziom wilkiem". Jeśli wszyscy byliby do siebie życzliwie nastawieni, to świat byłby lepszy.

Offline

 

#93 2012-07-23 17:08:05

suri581
New member
Zarejestrowany: 2012-07-21
Posty: 1

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

w tej opiece zawsze jakies sa numery ..ksiazke by czlowiek napisal..

Offline

 

#94 2012-07-23 19:06:35

Barbara45
Member
Zarejestrowany: 2011-06-14
Posty: 575

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

suri581 napisał:

w tej opiece zawsze jakies sa numery ..ksiazke by czlowiek napisal..

Ja kiedyś napisze i to będzie Bestseller....

Mam nadzieję tylko że mnie do poniektóre instytucje do sądu za mówienie prawdy nie pozwą....

Offline

 

#95 2012-07-23 20:11:16

jakniew
Member
Zarejestrowany: 2012-03-09
Posty: 1829

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Barbara45 napisał:

suri581 napisał:

w tej opiece zawsze jakies sa numery ..ksiazke by czlowiek napisal..

Ja kiedyś napisze i to będzie Bestseller....

Mam nadzieję tylko że mnie do poniektóre instytucje do sądu za mówienie prawdy nie pozwą....

Za pomówienie mogą pozwać, jeśli napisze się nie prawdę. Udowodnione fakty,żaden sąd nie podważy:)

Offline

 

#96 2012-07-23 21:14:14

Barbara45
Member
Zarejestrowany: 2011-06-14
Posty: 575

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

jakniew napisał:

Barbara45 napisał:

suri581 napisał:

w tej opiece zawsze jakies sa numery ..ksiazke by czlowiek napisal..

Ja kiedyś napisze i to będzie Bestseller....

Mam nadzieję tylko że mnie do poniektóre instytucje do sądu za mówienie prawdy nie pozwą....

Za pomówienie mogą pozwać, jeśli napisze się nie prawdę. Udowodnione fakty,żaden sąd nie podważy:)

A jeżeli pewnych faktów nie da się udowodnić a są jak najbardziej prawdziwe?

Offline

 

#97 2012-07-23 21:57:35

pigwa
Member
Zarejestrowany: 2012-04-24
Posty: 223

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Czy to nie jest tzw. dzielenie włosa na czworo,czy trafniej-dzielenie skóry na niedżwiedziu?Przecież jak rozumiem,są to tylko teoretyczne rozważania.A tak na marginesie-stosunkowo niedawno coś w podobnym klimacie już się ukazało-i nawet furorę ponoć zrobiło-napisała to Polka sprzątająca w niemieckich domach-pewnie wiecie o czym mówię.

Offline

 

#98 2012-07-23 22:22:43

jakniew
Member
Zarejestrowany: 2012-03-09
Posty: 1829

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

pigwa napisał:

Czy to nie jest tzw. dzielenie włosa na czworo,czy trafniej-dzielenie skóry na niedżwiedziu?Przecież jak rozumiem,są to tylko teoretyczne rozważania.A tak na marginesie-stosunkowo niedawno coś w podobnym klimacie już się ukazało-i nawet furorę ponoć zrobiło-napisała to Polka sprzątająca w niemieckich domach-pewnie wiecie o czym mówię.

Jest też książka napisana przez Renatę S. " Opiekunki osób starszych. Polskie niewolnice". Czytałam tą książkę.

Ostatnio edytowany przez jakniew (2012-07-23 22:59:55)

Offline

 

#99 2012-07-24 07:00:58

pigwa
Member
Zarejestrowany: 2012-04-24
Posty: 223

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

I jak ci się to czyta,Jakniew?Nie jest to napisane zbyt nudnym językiem,nie jest to zwykły opis naszej pracy z podkreśleniem ekstremalnie głupawych zachowań czy sytuacji?Jest tam humor w tym czytadle?
Ja tego nie czytałam,słyszałam,ze jest.Kilkakrotnie czytałam jakieś wpisy w internecie,nawet były to chyba fragmenty z tej ksiązki,o której wspominasz.Ale co dobre do poczytania przez parę minut,nikoniecznie nadaje sie do dłuższego czytania.Prawdę mówiąc,każda z nas spotkała się z różnymi dziwactwami.No owszem,można sobie czasami o tym pogadać,ale nie chciałoby mi się kupować o tym książki.Toż lepiej chyba od tego ucieć niż w wolnym czasie jeszcze o tym czytac.
Budzik zadzwonił-czas zacząć pracę-miłego dnia wszystkim.

Offline

 

#100 2012-07-24 09:41:54

Anka Rose
Member
Zarejestrowany: 2011-12-20
Posty: 152

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

jakniew napisał:

pigwa napisał:

Czy to nie jest tzw. dzielenie włosa na czworo,czy trafniej-dzielenie skóry na niedżwiedziu?Przecież jak rozumiem,są to tylko teoretyczne rozważania.A tak na marginesie-stosunkowo niedawno coś w podobnym klimacie już się ukazało-i nawet furorę ponoć zrobiło-napisała to Polka sprzątająca w niemieckich domach-pewnie wiecie o czym mówię.

Jest też książka napisana przez Renatę S. " Opiekunki osób starszych. Polskie niewolnice". Czytałam tą książkę.

Jakniew czemu nie podałaś nazwiska autorki? Chętnie bym poszukała książeczki i poczytała.

Offline

 

#101 2012-07-24 10:47:39

pigwa
Member
Zarejestrowany: 2012-04-24
Posty: 223

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Witaj rose 1971.Też niudawno odkryłam to forum.A co do opieki nad taką parą-może być różnie-bo nie wiesz,jak zachowuje się osoba z demencją-czy siedzi cicho i gapi się ,czy jest lypem latawca.Osoba o kulach-nie powinna teoretycznie być uciążliwa-bo ma problemy z poruszaniem się,ale jeśli to był ktoś aktywny i dalej taki chce być-też może być trudno.Taka to praca,że jak nie pojedziesz i sama się nie przekonasz-to nikt ci nie podpowie właściwie.Ja bym to ominęła szerokim łukiem.Powodzenia w podjęciu trafnej decyzji.

Offline

 

#102 2012-07-24 10:58:23

jakniew
Member
Zarejestrowany: 2012-03-09
Posty: 1829

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Anka Rose napisał:

jakniew napisał:

pigwa napisał:

Czy to nie jest tzw. dzielenie włosa na czworo,czy trafniej-dzielenie skóry na niedżwiedziu?Przecież jak rozumiem,są to tylko teoretyczne rozważania.A tak na marginesie-stosunkowo niedawno coś w podobnym klimacie już się ukazało-i nawet furorę ponoć zrobiło-napisała to Polka sprzątająca w niemieckich domach-pewnie wiecie o czym mówię.

Jest też książka napisana przez Renatę S. " Opiekunki osób starszych. Polskie niewolnice". Czytałam tą książkę.

Jakniew czemu nie podałaś nazwiska autorki? Chętnie bym poszukała książeczki i poczytała.

Jest tylko podane Renata S. Nie ma pełnego nazwiska. Ta książka jest do kupienia w księgarniach internetowych. Wrzuć w wyszukiwarce tytuł i Renata S. to ci wyświetli wszystko.
Np. tutaj  http://merlin.pl/Opiekunki-osob-starszy … 04749.html

Ostatnio edytowany przez jakniew (2012-07-24 10:59:54)

Offline

 

#103 2012-07-24 11:04:56

jakniew
Member
Zarejestrowany: 2012-03-09
Posty: 1829

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

rosse1971 napisał:

Chciałabym zapytac czy macie doswiadczenie w opiece nad małzenstwem dwie osoby  do opieki [demencja kule pomoc w chodzeniu niechce rolatora] facet i kobieta[oskrzela cukrzyca wózek inwalidzki] ja nigdy sie nie opiekowałam odrazu dwoma osobami a takie dostałam teraz zlecenie i boje sie ze nie dam rady jeszcze jade tam jako pierwsza opiekunka .

Powiem ci, że ja nie podjęłabym się takiego zlecenia. Jest dużo pracy przy jednej chorej osobie, a tutaj są dwie osoby..... . Masz 2 wyjścia, odmówić od razu albo pojechać i sprawdzić na miejscu jak wygląda sytuacja i jeśli stwierdzisz, że nie dasz rady po prostu zrezygnować z tego zlecenia.

Offline

 

#104 2012-07-24 11:05:06

pigwa
Member
Zarejestrowany: 2012-04-24
Posty: 223

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Cześć jakniew!Mam takie skojarzenie z Twoim nikiem,że jak nie wiesz,to zapytaj-pewnie to nie tak,ale ja tak o Twoim niku myślę.Mój-nie wiem czemu mnie się uczepił ostatnio-jest ze starego skeczu Laskowika i Smolenia-o bombkach.Może są tu jakieś dinozaury,które te prehistoryczne czasy jeszcze pamiętają.
Ot jakieś głupoty mam we łbie dzisiaj-upały żle znoszę.

Offline

 

#105 2012-07-24 11:39:06

jakniew
Member
Zarejestrowany: 2012-03-09
Posty: 1829

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

pigwa napisał:

Cześć jakniew!Mam takie skojarzenie z Twoim nikiem,że jak nie wiesz,to zapytaj-pewnie to nie tak,ale ja tak o Twoim niku myślę.Mój-nie wiem czemu mnie się uczepił ostatnio-jest ze starego skeczu Laskowika i Smolenia-o bombkach.Może są tu jakieś dinozaury,które te prehistoryczne czasy jeszcze pamiętają.
Ot jakieś głupoty mam we łbie dzisiaj-upały żle znoszę.

Witaj pigwa ( genowefa:) ). Pamiętam ten skecz, jak i wiele innych. Zresztą dla odświeżenia można je znaleźć na youtube. Należę do dinozaurów z tamtej epoki:). Co do mojego nicka, to może pobawimy się w zgadywankę? Owszem jest to skrót, ale trafiłaś tym razem:). Pozdrawiam Cię, upały wróciły ale od pracy nie da się zwolnić:)

Offline

 

#106 2012-07-24 11:45:57

pigwa
Member
Zarejestrowany: 2012-04-24
Posty: 223

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

To super-znaczy też jesteś młoda inaczej!.A tak z ciekawości zapytam-jak myślisz-do ilu tal swego życia zmierzasz to ciągnąć?Ja unikam myślenia na ten temat-bo tak normalnie,to końca nie widzę.Ale tak do 60-lub emerytury-jak zdrowie pozwoli-to chyba będę zapieprzać.Aty?Chyba nie jest to zbyt osobiste pytanie-jeśli tak-zignoruj.

Offline

 

#107 2012-07-24 13:21:28

jakniew
Member
Zarejestrowany: 2012-03-09
Posty: 1829

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

pigwa napisał:

To super-znaczy też jesteś młoda inaczej!.A tak z ciekawości zapytam-jak myślisz-do ilu tal swego życia zmierzasz to ciągnąć?Ja unikam myślenia na ten temat-bo tak normalnie,to końca nie widzę.Ale tak do 60-lub emerytury-jak zdrowie pozwoli-to chyba będę zapieprzać.Aty?Chyba nie jest to zbyt osobiste pytanie-jeśli tak-zignoruj.

Do 60-tki jeszcze trochę mi brakuje, ale mam zamiar pracować dopóki siły i zdrowie będą mi służyć i czy będą dla mnie zlecenia. Bo z tego co czytam i słyszę to rodziny mają coraz wyższe wymagania: dobry język niemiecki i młodsze opiekunki.

Offline

 

#108 2012-07-24 13:42:14

mirex
Zbanowany
Zarejestrowany: 2012-07-18
Posty: 10

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Nie poddawaj się i bądz wytrwała Kasiu

Offline

 

#109 2012-07-24 15:26:39

pigwa
Member
Zarejestrowany: 2012-04-24
Posty: 223

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Mirex pisze  na naszym forum i jednocześnie reklamuje swoją firmę.Nie mam nic przeciwko temu,ale może uda mi się tutaj uzyskać odpowiedż na pytanie-dlaczego w ofertach firm nigdy(prawie nigdy) nie ma podanej płacy?Zawsze wymagania,referencie itd...a jeśli już podana jest płaca,to zazwyczaj jest to suma z górnej półki i jak o takową zapytasz,to niestety należy ona do rzadkości.Natomiast zawsze dostaniesz pracę za 1000e czy cos takiego?Dlaczego w tym temacie nie ma jasności i uczciwego podejścia?I uprzedzam,że znajomość języka nie ma tu nic do rzeczy,bo już takie podejście przerabiałam.To się nie przekładało na wyższą pensję.

Offline

 

#110 2012-12-26 15:07:08

Kocinek
Member
Zarejestrowany: 2012-10-06
Posty: 40

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Siedzę w pokoju, są święta, babcią opiekuje się rodzina i czytam to forum od deski do deski i mam pytanie jak skończyła się historia Kathrin??? Dogadała się z synem co do wolnego? Stanęli na ślubnym kobiercu? Czy tylko orał nią udając zakochanego? I jak się zakończyła sprawa Nadin, sorry jak nick przekręciłam, tej zarażonej gronkowcem i czymś jeszcze, podała firmę do sądu? A może rodzinę?

Offline

 

#111 2012-12-26 15:45:18

kasia63
Member
Zarejestrowany: 2011-11-06
Posty: 842

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

hej Kocinku,też jestesmy ciekawi  ale sie kolezanki juz nie odezwaly co sie u nich dzieje,szkoda-widze ze "emigrowałas"przymusowo niejako z innego forum,miejmy nadzieje ze tu Modus mniej surowy,he he he

Offline

 

#112 2012-12-26 19:16:23

Kocinek
Member
Zarejestrowany: 2012-10-06
Posty: 40

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

He he witaj Kasiu63, ja tu już byłam, ale nie pisałam wiele, bo tamte forum bardziej przejzyste. Całe święta siedze przy kompie, dzieci z mama, więc z nudów czytam all fora. I te, jako nieliczne z wielu, jest "zjadliwe"smile Jestem też na jednym z prywatnych zapisana, ale tam to całkiem cisza jak makiem:) Netu mam końcówkę, to ni filmu ni wiadomości poczytać, obrazki wczytują się godzinami:( Zostało mi 6 dni do wyjazdu, więc oszczędzam resztki mega i patrzę,że inni mają lepiej, gorzej lub podobnie:)
A co do Moderatora - on nie surowy, ten z innego forum- ale z zachwiana osobowością. Mod kasuje wątki, bo mu się nie podobają?!!! Mówię teraz o poście Romany i powieści. A ze mną to już stała się sprawa osobista, ponieważ za grożenie mi w świecie realnym, pociągnę go do odpowiedzialności, o czym go poinformowałam, więc nie ma mowy o moim tam powrocie:) Za malućki on jest, zacięty w sobie cenzor. A i nie chcę wrócić, w nosie z takim forum, gdzie Mod dyktuje o czym można pisać! Nie mówię o wulgaryzmach itd., ale jeśli masz inne zdanie niż firma, która go zatrudniła - to ciach - kasujemy:)
A wracając do tematu, szkoda, że się nie odezwały, ciekawie się czytało, zwłaszcza tę Kathrin - zakochała się jak młódka i chciałam żeby to był heppy end jak z Barbarą 45:) Całuski Kasia i reszta zapracowanych opiekunek i opiekunów:)

Offline

 

#113 2012-12-26 20:51:10

kasia63
Member
Zarejestrowany: 2011-11-06
Posty: 842

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

HEJ,kOCINEK - ja mam net z aldika na 30dni za 15e.i choc wolny troche to nie zżera i na 1mc wystarcza do szusowania,filmy na ipli ogladam normalnie ,skyp tez dziala tzn teraz mam noego netbooka i nie ma mikrofony ale wczesniej ten sam net mialam i dobrze bylo.
ja jakos sie w powiesc nie wciagnelam wiec nie wiem o co poszlo ale zgadzam sie ze Modus czasem w druga str przegina,coz jak widac nie tamte forum to inne,hi hi hi
Czasem zagladam za senioport,my polacy i O2 ale sie nie logowalam tam bo faktycznie sie nic nie dzieje albo niewiele i same pyskowki bez sensu.
Tu moze ruch mniejszy ale jest.
Szkoda ze sie te dziewczyny nie odzywaja -zwlaszcza ta co zachorowala ,dobrze byloby wiedziec czy wywalczyla jakies odszkodowanie np,Historia Kathrin-czytalas to znasz moje zdanie,takie troszke nastoletnim Kopciuszkiem zalatujace .....jakby to 15latka opisywala.Ale z czystej ciekawosci chcialabym wiedziec cou niej.

Offline

 

#114 2012-12-27 09:58:02

Ewelina77
New member
Zarejestrowany: 2012-12-27
Posty: 6

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Mysle, ze trafilam dosyc dobrze, najwazniejsze dla mnie jest to ze mam internet i moge byc w kontakcie z bliskimi. Jest to moja pierwsza opieka, ale jestem tutaj juz drugi raz. Jechalam z dusza na ramieniu, ale babcia okazala sie niesamowicie mila, mam wrazenie,ze przeprasza za to ze zyje. Za wszystko co jej podam czy zrobie przy niej slysze 'dziekuje'. Babcia od wielu lat cierpi na Parkinsona, nie chodzi, jedynie wozek, ale widac ze jest z tym pogodzona. Dodatkowo ma zrobiona stomie i jest zacewnikowana ze wzgledu na to ze nie moze chodzic. Jedyny minus jest taki ze nie mam czasu wolnego, to znacz takiego kiedy moge sama wyjsc z domu. Pracuje bez posrednictwa, dostaje 1200 euro, i zmieniamy sie ze zmienniczka co 6 tyg. Zakupy robi mi ktorys z synow babci, robie raz w tygodniu liste, niczego mi nie brakuje,jest tego tyle,ze nie idzie tego przejesc. Co o tym myslicie?

Offline

 

#115 2012-12-27 10:59:00

skahlan
Member
Zarejestrowany: 2012-12-26
Posty: 26

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Tez zaluje, ze nie moge sie dowiedziec jak zakonczyly sie historie naszych kolezanek, zwlaszcza ta milosna. Podejrzewam, ze nic nie wyszlo, bo gdyby tak to by sie nam "pochwalila" ( a tak romantycznie sie zapowiadalo wink)
Ewelina 77, z deczka wspolczuje, moj pierwszy wyjazd byl do osoby chorej na Parkinsona, nie zdawalam sobie wowczas sprawy jakie to pieklo, inna sprawa, ze nie bylam o tym poinformowana, wyjazd byl z P24, wyobrazcie sobie ja zupelny laik z jakas szczatkowa znajomoscia jezyka sprzed 20 lat ze szkoly nagle siedze i mysle, hmmmmmmm ... czy to moze byc parkinson? (patrzac na podopieczna) po objawach zajarzylam wink taaa to byl parkinson i 2 miesieczne pieklo. Co do dlugosci pobytu rowniez nie wiedzialam, ze 3 miesiace to za dlugo, nie rozumialam dlaczego kobiety jezdza na 4-6 tygodni. Teraz jezdze na 21-25 dni, serio, jade i sprawdzam jak sie sprawa naprawde ma na miejscu, moge zawsze przedluzyc kontrakt, ze skroceniem jest ogromny problem. Moze jestem jakas nadmiernie wymagajaca lub w ogole sie nie nadaje do tej pracy, bo nie znalazlam "swojego" miejsca narazie. Mam 42 lata, dzieckiem nie jestem, roszczeniona nadmiernie tez nie, pracuja nad asertywnoscia obecnie i niezle mi idzie, po prostu sie szanuje.

Dodam jeszcze, ze wlos juz mi sie na glowie zaczyna jezyc jak bardzo sobie nawzajem psujemy miejsca pracy, co jedna wywalczy to druga zaprzepasci, a pozniej klopot i meka. No naprawde, z tymi pierogami, golabkami i ciastami (rozdawanymi coruniom i synciom) to juz nie przesadzajmy, malo jest zajec? oni i tak nie docenia, malo - wypomna, ze to strata pieniedzy na skladniki i za duzo energii na pieczenie, ehhh .... Jeju kobiety szanujmy sie, to tylko praca, tam nie jedziemy sie dowartosciowac i zebrac o pochwale czy dobre slowo, do psychologa trzeba by wyslac niektore moim zdaniem, by powiedzial prosto z mostu co to niskie poczucie wlasnej wartosci i najlepiej dlaczego takie jest i jak to zmienic.

Ostatnio edytowany przez skahlan (2012-12-27 11:08:14)

Offline

 

#116 2012-12-27 12:20:09

Ewelina77
New member
Zarejestrowany: 2012-12-27
Posty: 6

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

To znaczy na czym polegalo u Ciebie pieklo z Parkinsonem? Ja nie mam jakichs zlych doswiadczen,a tez byla to moja pierwsza praca jako opiekunka. Moze roznica polega na tym ze moja babcia ma idealnie dobrane leki,bala prawie miesiac w szpitalu w tym wlasnie celu bo byl z nia problem, teraz jest 'lajcik' czasami raz na pare tygodni wydaje jej sie ze cos widzi,albo popada w jakies stany lekowe, wydaje jej sie ze jedzie autobusem i takie tam,ale wtedy bierzemy tabletke uspakajajaca pod jezyk i czekamy az zacznie dzialac smile

Offline

 

#117 2012-12-27 12:31:25

skahlan
Member
Zarejestrowany: 2012-12-26
Posty: 26

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

U mnie sytuacja byla specyficzna, bo podopieczna cierpiala dodatkowo na tzw, hajshunger (wilczy apetyt), i musiala cos przekasic co godzinke, jak przekaszala i pila co godzinke to musialam nie tylko jej robic co chwile kanapeczki ale tez wozic do toalety co oczywiste. Z jej zesztywnialymi stawami i trzesacymi sie rekami nie mogla wstawac sama, ba, nawet ruszyc sie nie mogla o cm by zmienic pozycje ciala, chorowala od 40 lat, stadium choroby bylo zaawansowane, wiec ... 2 x na godzine transport, rollstuhl - kibelek - rollstuhl kuchnia - rollstuhl - fotel, na fotelu po nakarmieniu za 20 minut "nogi bola" (zmienioc pozycje ciala) albo znow glodna itd wink wytrzymalam ponad 2 miesiace.

Offline

 

#118 2012-12-27 13:01:46

Ewelina77
New member
Zarejestrowany: 2012-12-27
Posty: 6

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Dlatego moja jest zacewnikowana i ma zrobiona stomie zeby nie musiala chodzic do toalety,a na wozku siedzi po pare godzin

Offline

 

#119 2012-12-27 16:47:43

Kocinek
Member
Zarejestrowany: 2012-10-06
Posty: 40

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

No właśnie opiekunka opiekunce wilkiem. Przyjechałam na zastępstwo, wywalczyłam wyciszające leki, dziewczyna która zmieniam ucieszyła się umiarkowanie, myślę "ale niewdzięczna". A ona po prostu mądrzejsza ode mnie, wiedziała jak się skończy akcja tabletek. Dzieci stwierdziły, że mama do siebie niepodobna i tabletki szajse i już po wyciszaniu:(  Dzięki temu roznosi ją dziś energia, usiłuje chodzić po domu, ale to że nie ma siły na spacery i co 5 min mnie woła do nich to szczegół. Przecież przyjechała opiekunka i ma ciągać mamusię po chałupie:( Oczywiście przykazane - siedzieć non stop z mamusią w pokoju, bo może sobie coś zrobić. Zero luzu psychicznego, a i fizycznie te bezcelowe spacerki mnie wykańczają:(
Zazdroszczę jak czytam, że rodzina zadbała o rodzica i ustawione ma leki wyciszające, cewniki i co tam jeszcze. Moi udają, że mamusia zdrowa, jedynie staruszka, ale leki są bee

Offline

 

#120 2012-12-30 11:06:24

namolna
Member
Zarejestrowany: 2012-07-20
Posty: 148

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Życzenia Noworoczne                                                                                                                                                                                                            Pragnę złożyć żarliwe życzenia, dobrego
zdrowia, powodzenia, oby troski
życia zginęły w mroku podczas
nadchodzącego Nowego Roku!!!  Niech Nowy 2013 rok, pozbawiony będzie
przykrości, a niech składa się jedynie
z sukcesów i szczęśliwych chwil.       Wszystkim forumowiczom oraz administracji życzenia powyższe składam

Ostatnio edytowany przez namolna (2012-12-30 11:08:41)

Offline

 

#121 2012-12-30 13:03:32

iza46
Member
Zarejestrowany: 2012-09-07
Posty: 1482

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Kocinek napisał:

No właśnie opiekunka opiekunce wilkiem. Przyjechałam na zastępstwo, wywalczyłam wyciszające leki, dziewczyna która zmieniam ucieszyła się umiarkowanie, myślę "ale niewdzięczna". A ona po prostu mądrzejsza ode mnie, wiedziała jak się skończy akcja tabletek. Dzieci stwierdziły, że mama do siebie niepodobna i tabletki szajse i już po wyciszaniu:(  Dzięki temu roznosi ją dziś energia, usiłuje chodzić po domu, ale to że nie ma siły na spacery i co 5 min mnie woła do nich to szczegół. Przecież przyjechała opiekunka i ma ciągać mamusię po chałupie:( Oczywiście przykazane - siedzieć non stop z mamusią w pokoju, bo może sobie coś zrobić. Zero luzu psychicznego, a i fizycznie te bezcelowe spacerki mnie wykańczają:(
Zazdroszczę jak czytam, że rodzina zadbała o rodzica i ustawione ma leki wyciszające, cewniki i co tam jeszcze. Moi udają, że mamusia zdrowa, jedynie staruszka, ale leki są bee

Moja podopieczna ma Alzheimera i artroze stawow kolanowych,jest mobilna .Na poczatku mojej pracy bylo podobnie jak u ciebie niestety,ale pomalu ustawilam cale towarzystwo.Babcia byla juz w pflegeheimie dluzszy czas i tam nikt nie widzial ze ma znieksztalcone nogi !Paznokcie u nog zagrzybione!teraz ma Fusspflege co 4 tygodnie ,gdyz zapytalam dlaczego nie przychodzi Fusspflegrin?Leki nasenne tez byly zakazane,ale pare razy zadzwonilam z glupia gadka/oni tak miedzy soba rozmawiaja/ze mama byla spocona i bardzo podudzona ,uciekala z lozka i mnie budzila /wszystko mowie z wesoloscia w glosie/a mna az trzesie .ale radze tak wszystkim robic .A jak nie ma odzewu to z wesoloscia oglaszam,ze jestem spakowana a pracy jest dosc tutaj.Uwierzcie,ze po 2 latach pracy nauczylam sie jezyka i jezdze przez posrednikow a teraz sama oglaszam sie w necie lub szukam nowych miejsc pracy.Nie zawsze jest ok,ale teraz mam zatrudnienie u rodziny i warunki komfortowe,noce juz sa spokojne i babcia jakby bardziej kontaktowa .Nie wyobrazam sobie ,ze chodze z babcia non stop bo rodzina tak sobie wymyslila!a masz choc pauze po obiedzie?Moja rada brzmi;zmien agencje ,albo z nimi porozmawiaj.Tak sie po prostu nie pracuje!Osoba chora z demencja musi byc wyciszana np neuroleptykami ,ktore nie sa lekami psychotropowymi! poczytaj o tym w necie /seroquel,melperon,pipamperon sa stosowane u dementykow/a nasennie np Zopiclone /mozna go odstawic bez skutkow ubocznych/DZIEWCZYNY !TO NIE JEST NIEWOLA A PRACA!REZYGNUJECIE ZE SWOJEGO ZYCIA DOMOWEGO NA DLUGI OKRES I WYMAGAJCIE ABY WAS SZANOWANO!szukajcie kontaktow bezposrednio z rodzinami ,lekarzami domowymi,czasem pflegediens ma namiary na prywatne sztelle i sa to czesto lepsze warunki pracy i placy z tygodniowami wyplatami!i zwrotem za ubezpieczenie i podroz .pozdrawiam serdecznie Wszystkie opiekunki!

Offline

 

#122 2012-12-30 15:46:55

anitkak11
Member
Zarejestrowany: 2012-12-28
Posty: 53

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Dołącze się do tego bo mam podobnie z lekami córka mojego Podopiecznego który ma demencje i chodzi w nocy mówi że nie dobre są dla niego leki wyciszające i przyniosła mi żebym ja brała.
Rozumiecie dziadek przy cukrzycy pije wino i czekoladę podjada potem nosi go w nocy nie spij a to ja mam brać leki uspokajające.
Dodam jeszcze że córka wyraziła zgodę na wino gdzie lekarz zabronił.

Offline

 

#123 2012-12-30 19:35:44

Kocinek
Member
Zarejestrowany: 2012-10-06
Posty: 40

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Iza46 ja jestem tu jeszcze tylko 3 nocki:) Więcej nie wrócę, pojechałam zastąpić dziewczynę i miałam być jej zmienniczką, ale podziękowałam. Stella jest zepsuta, wcześniej Rumunka na czarno, później ta którą właśnie zmieniam zepsuły miejsce. Rumunka wiadomo- na czarno, więc robiła więcej niż należy, zaś Polka boi się, że nie znajdzie pracy to pierze gacie synka aż miło, reklamacji do firmy nie zgłasza itd.
Ponieważ firma, z którą wyjechałam jest niewielka, to już szukam pracy na luty w innych firmach.
A tak na marginesie: dzwonie do Pl do tej która zmieniam i mówię, że babka niedobra, że złośliwa, że .... a ta mi na to "nie mówiłam ci, bo byś nie przyjechała, a ja chciałam na święta być w domu". Z jednej strony ok, bo sytuację miałam gardłową jeśli chodzi o kasę, ale z drugiej strony  to ...
To moja pierwsza stella i jak już poczytałam, to wiem, że za 1-2 ty znalazłabym pracę w każdej agencji, a trafiłam tu gdzie tabletki na wyciszenie odstawiają po 2 dniach:( Całe szczęście, że kasę mam ok, bo bez referencji z komunikatywnym 1100.
Zastanawiam się nad pracą na czarno:) Ubezpieczę się przy mężu i heja:) Tygodniówki od rodziny i w nosie z pośrednikami. Ale sama nie wiem.

Offline

 

#124 2012-12-30 19:53:37

iza46
Member
Zarejestrowany: 2012-09-07
Posty: 1482

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Kocinek napisał:

Iza46 ja jestem tu jeszcze tylko 3 nocki:) Więcej nie wrócę, pojechałam zastąpić dziewczynę i miałam być jej zmienniczką, ale podziękowałam. Stella jest zepsuta, wcześniej Rumunka na czarno, później ta którą właśnie zmieniam zepsuły miejsce. Rumunka wiadomo- na czarno, więc robiła więcej niż należy, zaś Polka boi się, że nie znajdzie pracy to pierze gacie synka aż miło, reklamacji do firmy nie zgłasza itd.
Ponieważ firma, z którą wyjechałam jest niewielka, to już szukam pracy na luty w innych firmach.
A tak na marginesie: dzwonie do Pl do tej która zmieniam i mówię, że babka niedobra, że złośliwa, że .... a ta mi na to "nie mówiłam ci, bo byś nie przyjechała, a ja chciałam na święta być w domu". Z jednej strony ok, bo sytuację miałam gardłową jeśli chodzi o kasę, ale z drugiej strony  to ...
To moja pierwsza stella i jak już poczytałam, to wiem, że za 1-2 ty znalazłabym pracę w każdej agencji, a trafiłam tu gdzie tabletki na wyciszenie odstawiają po 2 dniach:( Całe szczęście, że kasę mam ok, bo bez referencji z komunikatywnym 1100.
Zastanawiam się nad pracą na czarno:) Ubezpieczę się przy mężu i heja:) Tygodniówki od rodziny i w nosie z pośrednikami. Ale sama nie wiem.

Napisalam C imeila

Offline

 

#125 2012-12-30 20:15:44

Kocinek
Member
Zarejestrowany: 2012-10-06
Posty: 40

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Iza46 wyświetliłam mój e-mail w profilu, specjalnie dla Ciebie. Teraz spróbuj wysłać wiadomość, tamta nie doszła:(

Offline

 

#126 2012-12-30 20:22:21

iza46
Member
Zarejestrowany: 2012-09-07
Posty: 1482

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Kocinek napisał:

Iza46 wyświetliłam mój e-mail w profilu, specjalnie dla Ciebie. Teraz spróbuj wysłać wiadomość, tamta nie doszła:(

tamta niby doszla  ale teraz nie mozna wyslac .wyslij na moj ze swoim nickiem i odpisze

Offline

 

#127 2012-12-30 20:28:35

Kocinek
Member
Zarejestrowany: 2012-10-06
Posty: 40

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

No i zepsułyśmy forum:) Dochodzą do mnie e-meile, ale o treści "Iza46 napisała do Ciebie wiadomość" tyle, że treści nie ma tej wiadomości:)
Iza dostałam:)

Ostatnio edytowany przez Kocinek (2012-12-30 20:39:56)

Offline

 

#128 2012-12-30 20:40:30

iza46
Member
Zarejestrowany: 2012-09-07
Posty: 1482

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Kocinek napisał:

No i zepsułyśmy forum:) Dochodzą do mnie e-meile, ale o treści "Iza46 napisała do Ciebie wiadomość" tyle, że treści nie ma tej wiadomości:) Napisałam do Ciebie, jeśli nadal nie masz mojego adresu to tu piszę: stomma@wp.pl

wyslalam i doszlo bo raportu nie dostalam smile

Offline

 

#129 2012-12-30 21:05:09

ahha
Member
Zarejestrowany: 2012-06-12
Posty: 841

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Kocinek napisał:

Iza46 ja jestem tu jeszcze tylko 3 nocki:) Więcej nie wrócę, pojechałam zastąpić dziewczynę i miałam być jej zmienniczką, ale podziękowałam. Stella jest zepsuta, wcześniej Rumunka na czarno, później ta którą właśnie zmieniam zepsuły miejsce. Rumunka wiadomo- na czarno, więc robiła więcej niż należy, zaś Polka boi się, że nie znajdzie pracy to pierze gacie synka aż miło, reklamacji do firmy nie zgłasza itd.
Ponieważ firma, z którą wyjechałam jest niewielka, to już szukam pracy na luty w innych firmach.
A tak na marginesie: dzwonie do Pl do tej która zmieniam i mówię, że babka niedobra, że złośliwa, że .... a ta mi na to "nie mówiłam ci, bo byś nie przyjechała, a ja chciałam na święta być w domu". Z jednej strony ok, bo sytuację miałam gardłową jeśli chodzi o kasę, ale z drugiej strony  to ...
To moja pierwsza stella i jak już poczytałam, to wiem, że za 1-2 ty znalazłabym pracę w każdej agencji, a trafiłam tu gdzie tabletki na wyciszenie odstawiają po 2 dniach:( Całe szczęście, że kasę mam ok, bo bez referencji z komunikatywnym 1100.
Zastanawiam się nad pracą na czarno:) Ubezpieczę się przy mężu i heja:) Tygodniówki od rodziny i w nosie z pośrednikami. Ale sama nie wiem.

Jesli dobrze rozumiem to twoj pierwszy wyjazd do opieki.Pogratulowac pewnosci siebie.Chcesz na czarno -to bedziesz jak ta Rumunka (wiadomo-na czarno wiec robila wiecej niz nalezy,Polka zas boi sie ze prace straci i gacie .koniec cytatu.Cos mi sie wydaje ze Ty nie potrzebujesz wymiany doswiadczen bo Ty tego nie masz znasz jedynie z opowiadan i wszysctkie przed Toba byly be aTy 'klekajcie narody" bo jade do robotyAgencje tylko czekaja..Z takimi osobami tez dziewczyny niechca sie zmieniac A powinnas pamnietac ze rowniez Ty bedziesz zmieniana przez kogos.Zycze wszystkiego dobrego w Nowym Roku a nade wszystko umiaru i troszke  pokory.

Offline

 

#130 2012-12-30 21:23:17

Kocinek
Member
Zarejestrowany: 2012-10-06
Posty: 40

Re: Nasze nowe zycie w Niemczech.Radosci i smutki

Ahha jasne, że z opowieści, ale nie oceniaj mnie, że jestem złą opiekunką, nie masz całej wiedzy. Nie uważam, że "klękajcie przede mną narody", ale jeśli kobieta, którą zmieniam sama mówi, że ukryła prawdę, bo bała się, że nikt jej nie zmieni - to chyba coś jest na rzeczy.
Nie będę opisywała Ci mojego tu życia, bo i po co Ty wiesz swoje. Natomiast ja nie uważam, że gotowanie dla dodatkowej osoby, pranie i prasowanie dla niej jest ok. Uważam też, że kartofle w mundurkach+jogurt naturalny, to nie jest obiad. Ale ja nie mam doświadczenia, Ty je masz, więc Ty masz rację.
Wszystkiego dobrego.

Offline

 

Reklama

Podobne tematy :

Koronowirus a pobyt opiekunek w Niemczech ? - Witajcie , Która z Was przebywa obecnie w Niemczech Jaka jest sytuacja z koronowirusem ? Czy zjeżdżacie do Polski ? Czy pozostajecie nadal w pracy ?

Nowy praktyczny blog o pracy opiekunki w Niemczech - Witam, tym razem ja zapraszam na mój blog o pracy jako opiekunka osób starszych i asystent osoby niepełnosprawnej w Niemczech http://nieocenioneopiekunki...

ZDROWIE ( nasze zdrowie) - [img]https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/hphotos-xft1/v/t1.0-9/11693921_999888153387976_1390944122317792315_n...

Reportaż o opiekunkach z Polski w Niemczech. - Dzień dobry, nazywam się Patryk Szczepaniak i jestem reporterem programu TVN Superwizjer. Chcę zrobić reportaż o wyzysku opiekunek / opiekunów z Polski w Niemczech...

ja założyłam działaność w niemczech, to nie jest trudne. - ja jezdziłam z różnymi firmami, interkadra, promedika, ale rozwiazalam ze wszystkimi umowe bo doszlam do wniosku ze nasz praca nie jest proporcjonalna do zarobkow...

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB

Polityka Prywatności i Polityka Cookies